Strona główna

I’ll Be Your…

9 Komentarzy

Baby Tonight ! Mogę podarować futro, prawie nowe, nie śmigane.

.

Nie chociesz? … Zachociesz – nie budiet!

Reklamy

Jak złowić B… ?

18 Komentarzy

.

“Aby znaleźć miłość,
nie pukaj do każdych drzwi.
Gdy przyjdzie twoja godzina,
sama wejdzie do twojego domu,
w twoje życie, do twojego serca.”

Bob Dylan

Czy ten Bob na pewno ma rację?
Czyżby… siedź w kącie, aż znajdą cię?
Może jednak trzeba ganiać tego Króliczka?

PS. Piosenka w wykonaniu Dylan’a została usunięta przez Web Sheriff’a.

Długo mnie…

5 Komentarzy

… tam nie było.
.
W tym czasie stałam się inną osobą i moim zdaniem nie zmarnowałam tego czasu.
Kiedy dziś się zastanawiam, dlaczego w ogóle zalogowałam się na portalu „poszukujących drogiej połówki” to myślę, że miałam wtedy olbrzymią potrzebę akceptacji, znalezienia potwierdzenia, że jeszcze jestem atrakcyjna, że może się pojawić mężczyzna u mojego boku. Chyba wiele z nas tak ma ?

Na „S” działają (mocno upraszczając) dwie grupy wiekowe : „maluchy” i „starszaki” 🙂
Nie są one hermetycznie zamknięte i mieszają się. Panowie ze ”starszaków” z Paniami z „maluchów” i Panie ze „starszaków” z Panami z „maluchów”. Jest też klasycznie, ale podczas kiedy mieszanie się „maluchów” z „maluchami” idzie chyba w miarę sprawnie (sama znam jedną parę), to mieszanie się „starszaków” ze „starszakami” idzie raczej opornie.
Kiedy cztery miesiące temu, jako kobieta bardzo dojrzała (miesiąc wcześniej skończyłam radośnie 50 lat), pojawiłam się w grupie „starszaków”, zobaczyłam sporo tych samych twarzy, tylko na tle innych plaż.
Wiele pań tam bywa, więc wiedzą co mnie tam mogło ”spotkać”…?
No i przyszła era… Skype’a ! 🙂
Jest jeden „+” (czy aby na pewno?) mojej ostatniej bytności na „S”- spotkałam tam Lisa i wylONdowałam w jego „Kurniku”, ale o tym… już było…
.
Wasza Kaczka B.

Serca drgnienie, a…

30 Komentarzy

… fizyka kwantowa.

Teoria kwantowa i teoria względności Einsteina stanowią dwa czołowe osiągnięcia nauki w ciągu ubiegłych stu lat. Za ich pomocą można wyjaśnić niemal wszystko, co dotyczy otaczającego nas świata oraz nas samych. A więc spróbujmy wyjaśnić, jak powstaje serca drgnienie, gdy spotkamy tę jedną wymarzoną osóbkę.
Amerykański fizyk Richard Feynman zadał kiedyś pytanie: „Gdyby jakiś kataklizm zniszczył całą naukową wiedzę, to jakie stwierdzenie zawierałoby najwięcej informacji w najmniejszej liczbie słów?” Feynman nie miał żadnych wątpliwości, jaka jest odpowiedź: „Wszystko jest zbudowane z atomów” Tylko, jak odkryła fizyka kwantowa, w świecie atomów rządzi ślepy los. Einstein był do tego stopnia niezadowolony z tej koncepcji, że oświadczył: „Bóg nie gra z wszechświatem w kości .”
Problem polega na tym, że gra. Brytyjski fizyk Stephen Hawking stwierdził z przekąsem: „Bóg nie tylko gra z wszechświatem w kości, lecz rzuca je tam, gdzie nie możemy ich zobaczyć!”
Nie ma żadnego sposobu, aby przewidzieć los pojedynczego fotonu. To, czy np. zostanie odbity od powierzchni szkła, czy przejdzie, stanowi całkowitą zagadkę. Również fale związane z cząsteczkami czy fotonami potrafią robić mnóstwo różnych dziwnych rzeczy. A każda z tych rzeczy ma jakieś zaskakujące i trudne do zrozumienia konsekwencje.
Podobnie jest z falami wysyłanymi przez człowieka: są takie, które przenikają do wnętrza, do samego serca, a są takie, które odbiją się, bo mają taki kaprys. Jedna fala wywoła serca drgnienie, a druga tam nawet nie dotrze, mimo, że byśmy bardzo tego chcieli.
Fizyka klasyczna jest oparta na pewności, natomiast teoria kwantowa jest oparta na niepewności. „Fizyka przestała się zajmować przewidywaniem, co się zdarzy w określonych okolicznościach – stwierdził R. Feynman. – Możemy jedynie przewidywać szanse.”
Zatem przewidujmy nasze szanse, chociaż nie jesteśmy kwantami czy atomami. Zadrży to serce, czy nie? U obojga spragnionych uczucia, czy tylko u jednego? Trafi do drugiego serca, a może znowu się odbije?
Jak widać, nawet nauka nie daje nam pewności w „tem temacie”
Pozdrawiam i życzę gorących fal wzbudzających serca drgnienie u waszych wybranków.

Barbara   nick: bata07

Jestem Witalis

14 Komentarzy

Lis Witalis… 001 z licencją na zabijanie i… dręczenie blogiem.
Lubię wstrząśnięte i (z)mieszane, a przede wszystkim oskubane.
Znam także nieźle fizykę i chemię, więc w iskrzeniu i smrodkach mogę wesprzeć, choćby mentalnie. A nawet moralnie, jeśli zajdzie potrzeba.

Sobie natomiast nie potrafię pomóc, bo jednak muszę być zastartowany. Śpiewem, tańcem, piórkami, urokiem osobistym i smaczną zakąską. I tylko w tej kolejności. Tak już mam, od urodzenia. I raczej już nie zmienię się.

Więcej o mnie, a bardzo warto, przeczytasz tu:

http://www.interklasa.pl/portal/dokumenty/kolorowe_strony/d70.htm
.
Jestem przekonany, że moje Fanki ten opis zapamiętają i… poderwane w środku nocy zadeklamują, także wstecz. Czyli zaczynając od kity.

Avatar i portret

2 Komentarze

Najwyższy czas, by ujawnić dziUbki drobiu ! Tu nie Szympatia i żadnych duchów… być nie może i nie będzie ! Wszak zaczynamy tworzyć Kurnik miłych i naprawdę smacznych.

Co do fotki dziUbka, to… niech każdy sam zrobi sobie z nich AVATAR. Podobny do mojego, widocznego np. przy komentarzach. Avatar będzie widoczny również przy innej korespondencji z tego adresu e-mail, bo będzie z nim trwale skojarzony. Teraz w miejscu avatarów są różne kolorowe znaczki graficzne, które po najechaniu kursorem powiększają się.

Wejdź na: https://pl.gravatar.com/
Tam tego dokonasz i tam są objaśnienia.

Tylko fotki do avatar’a nie mogą być zbyt ciemne, bo tylko czarne plamy drobiu będzie widać.

A jeśli ktoś chciałby mieć portret w galerii Kurnika, to proszę o AKTUALNE zdjęcia w miarę dobrej jakości. Bez żadnego, nabytego w Szympatii, tajniactwa i chowania za drzewo. Nie musimy przed nikim ukrywać się. A nawet, gdy zobaczą nas tu znajomi, eksowie lub własne dzieci, to co? NIC ! Nie ukrywajmy się, nie musimy też skrywać swoich niedoskonałości urody, tuszy, wzrostu czy zarostu. Ważne, że dusze mamy piękne i olbrzymie zapasy neotenii.

ps.
Prowadzę intensywne badania nt. zawartości drobiowości w drobiu. Dlatego chciałbym też obejrzeć zdjęcia łapek, od nadgarstków do pazurków. Obiecuję, że analizował będę tylko paluszki. Dlatego wdzięczny byłbym… bez tipsów i pierścionków. Aparacik znajdziesz także w telefonie. Jeśli nie wiesz jak cyknąć i wysłać… poczytaj jego instrukcję lub poproś dzieci o pomoc 🙂

o Kur?iku kat.”S”

83 Komentarze

.
Z moich obserwacji wynika, że w tych Kur?ikach zwanych portalami randkowymi, miesiącami i latami wylegują się same wymagające i wspaniałe profile. A ich właścicielki szukają tam tzw. „kwadratowych jaj”… doczepionych do bogatego Koguta albo nadzianego Misia. Czyli tego co nie występuje w Naturze, a najczęściej tego, kogo nigdy nie było i nie ma w tzw. real’u. W dodatku tak, by przypadkiem… nie znaleźć. Oczywiście zamieszczają tam stare fotografie, gdy były w wieku swoich córek albo tak zmienione w edytorze obrazu, by niewiele było widać szczegółów. Można oglądać fotki z wycieczek zagranicznych, gdy stoją daleko za kolumną, drzewem, głazem lub siedzą w aucie., na koniu, stoją obok konia, pod palmą.. Najlepsze są te zrobione smartfonem w łazience z pomocą lustra, gdy małżonek tego nie widzi. O sobie piszą przeważnie niewiele, a jeśli już to o pożądanych cechach kandydata na partnera, a głównie o… niczym. Czasami trafi się jakiś znany cytat lub sentencja. Zamieszczane są też linki do stron YouTube, z ulubioną piosenką lub utworem zawierającym jakieś przesłanie. Ogólnie to nie wiadomo, o co im chodzi. I nawet zdesperowanym trudno podjąć decyzję: podrywać czy omijać ?
Po liczbie odwiedzin ich profili i z pomocą innych portalowych sztuczek, właścicielki profili mają możliwość oceny własnej atrakcyjności dla płci przeciwnej. Czym podbijają sobie „ego” lub popadają w skrajną depresję i rezygnację.
Choć zdarza się, że profile wiszą tam od wielu lat, fotki jakby te same, treść nieco udoskonalona. Bardziej sprytne i niecierpliwe przeistaczają się i występują pod nowymi Nick’ami. To pozwala zachować stale ten sam wiek i wystąpić w nowej odsłonie. Ale zegar biologiczny niestety ciągle tyka… tik-tak, tik-tak… tik-tak, tik-tak…
A jakże… w każdym wieku chcą być podziwiane i kochane, ktoś musi do nich stale wzdychać i zabiegać o ich względy. Czarować, okłamywać, podrywać, obdarowywać… trzymać za rączkę i być pomocnym. W skrajnym przypadku amanci mogą liczyć na nagrodę w postaci… hmmm. Ale nie na pierwszej randce, na drugiej już tak.  Na trzeciej mają prawo domagać się zadośćuczynienia i zwrotu nakładów sił i środków. W wiadomej formie, a sposób, miejsce i czas do negocjacji.
Wenusjanki myślą przede wszystkim o randkach i przytulaniu, choć na uczuciach platonicznych nie zamierzają poprzestać. Wszak jeszcze hormony domagają się swego, a feromony im w tym pomagają. Zgodnie z przysłowiem: „w starym piecu diabeł pali” nie zamierzają „zasypywać gruszek w popiele”. Tylko te mniej urodziwe, nieśmiałe, mocniej przez los potrącone… i starsze, jakby szybciej rezygnują i zadowalają się obserwowaniem innych.
Niektórym marzy się złowienie stałego sponsora i opiekuna. Wiadomo, w parze bezpieczniej i łatwiej o podanie szklanki wody i pastylek w chorobie / na starość.
Oczywiście, gdyby zaiskrzyło, to dalej tylko na kocią łapę, w tzw. „związku” czyli bez zobowiązań. Przeżyte traumy i doświadczenia blokują odwagę, czuwają też dzieci. Czyli każdy w partnerskiej parze żyje własnym życiem i problemami, a od czasu do czasu spotykają się, by poflirtować lub podręczyć się wzajemnie psychicznie i fizycznie. Głównie to kobiety marzą o możliwości stałego dręczenia jakiegoś futrzaka, jego uroda nie ma znaczenia. Byle był odpowiednio łagodny, posłuszny, niezbyt leniwy i  skąpy. A przede wszystkim dyspozycyjny i taki kobiecy.
Dlatego niemal wszelkie futrzaki są tam w cenie, bo niemal każda JejmoŚĆ ma kota lub psa, a nawet kilka. I zapewne dlatego lubi okazałe ogony. Ale w weekendy chciałaby jeszcze randkować z Misiami. Najchętniej z tymi, co mają dużo „miodu”.
Czytając tam niektóre „reklamy” można nieźle poprawić sobie humor.
To niezła pułapka dla naiwnych, napalonych, ufnych… gamoni obu płci i olbrzymi wybór ofiar dla wytrawnych „psów na baby”. Ale za to… zabawa trwa !

Czy trafnie oceniła Szympatię Pani o nick’u: freja ? Cytuję:
„Siedzę na twardym krześle w największym teatrze świata – patrzę i oczom nie wierzę… nie wierzę, ale patrzę. Tragiczni komedianci od tylu lat Ci sami, niepowtarzalne tworzą kreacje zamieniając się wciąż rolami. Premiera za premierą – pomysłów nie zabraknie… publiczność zna ich sztuczki, a jednak cudów łaknie. Ten, który dziś grał króla do wczoraj nosił halabardę… jutro będzie tylko błaznem, prawa tej sceny są twarde! Po każdej plajcie antrakt, a po nim znów premiera i jeszcze większa plajta, a teatr nie umiera. Alchemik szczęścia, fałszerz kart, połykacz ognia stryczka wart, szarlatan i zaklinacz węży, dostawca rogów zacnych mężów, czarodziej i pogromca świata, nieustraszony dyplomata. Bo to jest cyrk, muzyka gra i gorzki uśmiech i gorzka łza !”

Czy podzielasz opinię Pani o nick’u: kitka116 ? Cytuję:
„Czytając opisy różnych osób stwierdzam, że to miejsce to targ próżności, wybujałego ego, marzeń i pobożnych życzeń i nie ma to wiele współnego z ich obrazem w rzeczywistości. Czas na ewakuację…”

Older Entries