… dzień WaleŃ-tej-i-tego !

Właśnie zamknąłem wejście do nory, śrubami przykręciłem deski do futryny, a nasadkę klucza do nakrętek M10 połknąłem. Oczywiście te nakrętki są od środka. Dla pewności dodatkowo drzwi zabarykadowałem szafą, a na klamce, wzorem Kevina, zawiesiłem grzałkę spiralną. Komórkę i żarówki wyłączyłem, by mnie nie namierzono. Świeci i ogrzewa norę tylko jedna Ikea-ówka, na której gotuję herbatę z rumem.

Siedzę cichutko jak ten przysłowiowy gryzoń pod miotłą i tylko zerkam w monitor, czy aby nikt nie jest na moim tropie.
Bowiem… nadejszły ciężkie czasy dla lisów, a jednego imieniem Tomuś to Alex Wiosna Wprost wywalił na zbity pysk. Wróble ćwierkają, że ma zostać szefem lisiej TV. Wiem, bo znam pewną wróżkę, która wszystko wie.

Poza tym zbliżają się Walentynki, czyli dzień, a właściwie wieczór i noc, gdy wszyscy robią się niegrzeczni. Prawidłowo, bo przecież Walenty jest patronem niepełnosprawnych umysłowo. W tym dniu nasilają się typowe objawy, jak omamy i zwidy, brak apetytu oraz te charakterystyczne dla choroby wieńcowej.
Nie bacząc na ryzyko gonimy króliki, które nie zamierzają uciekać. W ruch idą więc kwiaty, piękna bielizna i pyszne czekoladki. A także perełkowe kajdanki, olejki miłości, czekoladowe wacusie z kremem i inne cuda.

Okazało się, że w tym sezonie najpopularniejszymi są przyjaciele z lateksu. Politycy już od dawna je reklamują.
Równie popularna okazuje się bielizna erotyczna.
Najbardziej atrakcyjne są jednak… landrynki cycuszki.
A gdy spożywa się je w perełkowych kajdankach, zapiętych na jedwabnych mankietach do krępowania i w opasce na oczy, to już mamy taki odlot, że może pomóc tylko siateczka z tiulu. A w niej wiadro śniegu z lodem.

Już od dawna wyczuwam pospolite poruszenie w Kur?niku.
Jak co roku zresztą. Bo cóż to za święto, gdy nie ma się własnego Walentego. Choćby takiego przechodniego, na ten dzień. Tak wtedy bywa smutno jakoś i nie ma z kim się pokazać, ani dla kogo tych koronek wdziać. Kolacja ze świecą i butelką, po raz ?-nasty, to już zupełna patologia.
Najgorsze, że obsadzone koleżanki i przyjaciółki bezczelnie zerkają czy biegasz z  kwiatkami w garści. Kupowanie sobie kwiatka to już masochizm, ale ciągle praktykowany przez młodsze koKOszki, gONki i kaczÓszki.

Znów posypią się pióra i puch będzie fruwał jak mgła, do samego rana.
Po czym już 15-go okaże się, że tylko jedna najbardziej odważna i zdecydowana znajdzie swojego wymarzonego kogucika. Który, jak zwykle, już po miesiącu lub krócej sam się oduroczy.
Tylko wspomnienie, kac moralny i jajco pozostaną.

A winien temu jest św.Walenty

Reklamy