Aha, zapomniałbym…
Zapanowała ostra zima, więc proszę o dokarmianie dzikiego ptactwa, zwłaszcza kaczek ! Resztki pieczywa pokrojone w kostkę, gotowany makaron, kasza etc. pomogą przetrwać zimę naszym braciom mniejszym. Słonina jest tania, a sikorki ją uwielbiają. Wszak prawdziwych ludzi poznaje się również po stosunku do zwierząt.

Sam też dokarmiam. Resztki pieczywa kroję w kostkę, gotuję kasze i makarony, które od dawna leżą w spiżarni.
Rozwieszam słoninkę dla sikorek. A także namawiam innych do takiej pomocy. Czasami to skutkuje.
Niestety większość tubylców pochodzi ze wsi, a tacy karmią tylko i dbają o te zwierzaki, które dają mleko, ciągną wóz lub znoszą jajka. Dlatego wiejskie psy wieczorami spuszczane są z krótkich łańcuchów, by mogły upolować sobie żaby.

Dwieście metrów od mojej nory jest spore jeziorko, gdzie latem sporo ptaków, głównie kaczek krzyżówek, gniazduje i wychowuje potomstwo. Zimą przybywają tu w nadziei na pożywienie, które dobrzy ludzie im podrzucają. Głównie starsze kobiety i mamy z dziećmi. Owszem rzucają bułki i chleby w całości, często czerstwe. Tylko jak kaczka ma je połknąć ?
Taka durna pomoc może tylko wyczerpać te ptaki, bo zużyją resztki energii na walkę z czerstwym pieczywem.

Dziękuję w imieniu upierzonych.
Lis.

Reklamy