Właścicielki zdjęć zrobionych kilka lat wcześniej odsyłam na profile farbowanych lisów, bo aż strach pomyśleć, co byłoby potem.
Wyzwolonym również dziękuję, bo nie nadają się do normalnej konsumpcji zwanej związkiem. A mnie sama konsumpcja, bez rozmowy wstępnej i mniłłości, absolutnie nie interesuje.
Na wieczne mamuśki, niańczące cwany przychówek po maturze, to nawet nie spojrzę, bo mi szkoda tych gamoni specjalnej troski.

Urażone formułą mojego profilu, cierpiące na brak poczucia humoru, wojujące feministki zapraszam do wilka.

Advertisements