Z okazji Walentynek 2012 w Kazimierzu Dolnym stanęła tajemnicza ławeczka.
Żółta jak musztarda niemowlaka, bez wyciętych serduszek w oparciu i w dodatku przełamana w środku, co rzekomo ma sprzyjać zbliżeniom. Słowem ohydna, bo przecież musi konweniować się z architekturą tego mini miasteczka, bez parkingów..
Czyli kilkudziesięciu budynków, głównie pełniących funkcje pensjonatów, galerii, knajpek i sklepików.
Z rynkiem i kilkoma uliczkami wzdłuż których ustawiono setki znaków zakazu parkowania.

Ponoć każda osoba żyjąca w pojedynkę, która na niej usiądzie, znajdzie miłość prędzej, niż myśli.
Już wyobrażam sobie tę kolejkę, listy społeczne i nocne dyżury, by na chwilkę posadzić tam cztery literki.
A jest tych literek 4 razy okolo 5 mln. Sporo. To ponad wytrzymałość mechaniczną stali.
Ciekawym polecam klip w sekcji „Szympatia radzi”.

Reklamy