Nie zapomnijcie o Tłustym Czwartku !


Pączki, wbrew obiegowym przesądom, absolutnie nie tuczą ! Absolutnie !
Wystarczy tylko zdmuchnąć z nich  puder, zeskrobać lukier, wydłubać nadzienie, tylko na chwilę zatopić ząbki i polizać, a potem… oddać głodnym ptaszkom.
Można tylko oblizać wargi i palce.
Smacznego !

Trzeba jakoś przetrwać TeN dzień pokusy *)
Dlatego… jednak poszedłem po te pączki i chrust. Bo, obowiązkiem każdego, jak podpowiadają mendia, jest zjedzenie dziś przynajmniej jednego.

Byłem, kupiłem i już pod sklepem wchłonąłem jednego.
Duży był i słodki, z nadzieniem z róży. W sumie niezły, tylko zbyt gumowy i zdecydowanie za słodki. Czułem, że chcieli się wykazać za te 1,75 zł od sztuki.
Babcia Marysia smażyła dużo lepsze, które rosły tak duże, że zębów nie można było w nie wbić, by nie udusić się pudrem. Były też w wersji z lukrem i kandyzowaną skórką pomarańcza. Pamiętam jak dziś, pomagałem wyrabiać tłuste ciasto, pięściami wtłaczając w nie powietrze. Potem obracałem je patyczkiem, gdy smażyły się na smalcu.
Współczesne przypominają bardziej racuchy smażone na ceresie.

Oprócz pączków był też chrust, czyli faworki tak kruche, że trudno je było donieść do paszczy. To dzięki dodatkowi kieliszka spirytusu.

faworki czyli chrust

Ale kto dziś takie przysmaki potrafi zrobić ?
Wnuków brak, a babcie randują… czyli „koniec świata” jak mawiał dozorca Popiołek.

Advertisements