Będąc kawalerem nie myślałem o tym, choć tata podpowiadał.
Wzrokowcem byłem i pewnie ulegałem feromonom, niedawno odkrytym.
Dlatego teraz jestem sam.
Nadszedł więc czas, by zacząć posługiwać się rozumem, a nie słuchać smrodków i wybierać wzrokiem.

Nadeszło opamiętanie i wreszcie rozsądek przybył do mnie.
Siadam więc wygodnie, zamykam oczy i puszczam luźno wodze fantazji…

Miła, pracowita i smacznie gotująca ! To byłby ideał.
Mile widziane 165+, choć powiadają, że jak wybierać, to raczej mniejsze zło.
Ale zaryzykuję. W ostateczności podaruję zdobycz wilkowi.
Oczywiście powinna być łowna i skłonna do grzechu.
Kwoki, Dziwaczki i Balbiny omijam szerokim łukiem.
Koniecznie wolna od nałogów, bo nie zamierzam całować popielniczki i zgniatać puszek po piwie.
Raczej szczupła, ale tylko tak, by było jeszcze co poogryzać.
No i przede wszystkim… pyszna musi być.
Mile widziana chrupiąca skórka po solarium.
I mądra, bo lubię po porozmawiać na różne tematy, np. czy te co się chlapią, to się łapią albo dlaczego mysz goni pułapkę ?
Nie będę rozpisywał się szczegółowo, bo mi nawet tego MO-derator nie puści.
Dodam tylko, że nie zwracam uwagi na piórka, wstążki i kokardki, a najmniej na kubraczki, czapeczki, chusteczki i majty. Ich kolor, wielkość i moda są mi całkiem obojętne, i… nie ze mną takie numery. Kabaretek i stringów nie wymagam, może być w samych przyprawach i zapachach.

Nie uganiam się za płochliwymi, bo w stresie są mało smaczne.

Przecież wiem, że to wiecie i dokładnie znacie upodobania lisów. Ba, nawet nieźle potraficie podbijać ten bębenek. Bo, ta gra przecież trwa od tysiącleci i nazywa się… łańcuchem pokarmowym. A zaczęło się tak niewinnie, od… jabłka.

I tylko bez eks’ów w tzw. separacji, bo nie znoszę gdy podczas… ktoś mi pie.rzy za uszami albo cyka fotki rozwodowe.

Reklamy