Chyba nikt nie zaprzeczy, że z wiekiem dziecinniejemy.
To bardziej pewne niż jak 2+2=…?
Niektórzy, młodsi duchem mają to szczęście, że jeszcze przez okulary 7+ widzą w dowodzie swój Pesel. I chętnie cofnęliby te pierwsze dwie cyferki. Nie da się, można tylko położyć na słoneczku i czekać aż wypłowieją.
Ja wciąż i nadal mam aż 15 lat i nawet dowodu jeszcze nie mam. Kiedyś miałem, taki w okładkach z wpisanym miejscem zatrudnienia, zezwoleniem na podróże po demoludach, adnotacją o wydanych akcjach, wpisami dzieci i faktu wydania 0,5 kg gumowatego sera z USA. Niezła pamiątka i pamiętnik z tamtych, szalonych czasów. Bezcenne.
Gdy kazali go wymienić na kartę, która nie pasuje do żadnego bankomatu, postanowiłem zdobyć się, wzorem płemieła co miał dziadka, na nieposłuszeństwo obywatelskie. W końcu podobno wolny… jestem. A może tylko miałem być. Sam już nie kojarzę i gubię się, a pytani i wtajemniczeni nie potrafią mi tego racjonalnie wytłumaczyć. Tak jak i moich obserwacji z pałowania wolnych ludzi w dniu 11 listopada AD2011 lub walki z krzyżem i… Wątpliwości mam więcej, ale to będzie osobny temat.
A nawet gdybym posiadał ten kawałek plastiku to pewnie schowałbym go tak, by nikt go nie znalazł. I pewnie zaraz zapomniałbym, gdzie albo który bankomat mi go pożarł.
Ale przynajmniej nie miałbym tego blokującego stresu związanego z wiekiem.

Czas jak wiemy, płynie wszystkim w tym samym tempie. Tik-Tak… Tik-Tak… Tik-Tak…
Czasami i tylko niektórym… Riki-Tiki-Tak lub Bara-Bara czy Bunga-Bunga.
To zależy od… werku czyli wnętrza i marki konkretnego egzemplarza.
Większości cyka i tyka już tylko tak… gdzie ja je położyłem, gdzie ja je położyłam…
A chodzi zazwyczaj… o klucze, okulary, majty lub niebieskie tabletki.

Ci młodsi i te młodsze, co to Alelluja i do przodu, bezczelnie chlubią się swoją młodością, nawet gdy są tylko o rok młodsi. Jakby przez tę młodość byli jacyś mądrzejsi lub lepsi. Nie, to tylko ich podświadoma chęć wyparcia starszego pokolenia i wskoczenia w ich buty i majątek. Najchętniej oddaliby rodziców od razu do hospicjum, bo tak najtaniej i najpewniej, że szybko odejdą. Bo tam nikogo już nie leczą, albowiem NFZ nie refinansuje.
Ta ich chęć wyparcia starszaków jest powodowana ciężkimi, nieludzkimi warunkami życia w tym dziwnym kraju, walką o pracę, brakiem nadziei na własne lokum i założenie rodziny. Gdzie na wychowanie dziecka trzeba brać kredyt w banku. W kraju, gdzie brak żłobków, przedszkoli, a te 1000 szkół wybudowanych 50 lat wstecz, teraz likwidują. Gdzie za naukę wyższą i dyplomy trzeba zapłacić, a pracę można dostać tylko po znajomości i za kopertę. Bo dyplomy uczelni nie mają żadnej wartości, wszyscy już je posiadają.

Tylko młodziaki nie zdają sobie sprawy z tego, że ta ich młodość to absolutnie nie ich zasługa. Przecież nie zapierali się przed przyjściem na ten padół łez. A raczej spieszyli, zdumiewając własnych rodziców i dziadków.
Po prostu albo… rodziców mieli młodszych, albo ci kochali się metodą na Mahometa lub mieli świeże gumki.
Mogli też po prostu nie mieć ochoty i kasy, by zacząć hodować te bachory.

Ale pocieszmy te później zrobione dzieciątka… Też będą kiedyś stare fizycznie, bo starzy mentalnie już są. A wtedy młodsi od nich, a na pewno ich własne dzieci… o ile będą je mieli… podobnie dadzą im czadu.
Może nawet załadują do rakiety i sruuuu… w kosmos, bez paliwa na powrót.
Nikt przed starością nie ucieknie, no chyba, że sam sobie skróci żywot albo ktoś mu pomoże. Podobno najbezpieczniej i najprościej jest na czerwonych światłach deptać zebrę. Wtedy rodzina dostanie wypłatę z polisy ubezpieczenia na życie. Bo zasiłek pogrzebowy z Zakładu Utylizacji Szmalu ledwie wystarcza na stypę i skromny wieniec z któtkich, kilkakrotnie oskubanych goździków.

Często wypominam tatusiowi, że tak wcześnie mnie zmajstrował. Wyobraźcie sobie, że już dwa miesiące po ślubie. Jak jakiś królik. Tak mu spieszno było i dlatego, ja mam teraz tyle lat co mam. I musiałem przeżyć tylu sekretarzy i innych popaprańców, którym wydawało się, że są przywódcami. Jak teraz okazuje się, byli pajacami sterowanymi z Kremla.

Ale na szczęście od dwudziestu paru lat jestem jakby na emeryturze, choć nie byłem nigdy w żadnym mundurku oprócz harcerskiego (przez miesiąc). I nie mogę doczekać się, gdy założę krótkie spodenki, sandałki i czerwoną czapeczkę.
I wreszcie dosiądę swojego zielonego rumaka.

Osobiście pierniczę ten cały Pesel, te urzędnicze POmysły i tę ‚nadwiślańskuju obłast’ sterowaną przez agentów ze wschodu, bliskiego wschodu, zachodu, USraela… I tylko czekam na wiosnę. Lud w końcu ruszy, już się piętrzy i groźnie mruczy.

Przestawiam się na menu wojskowo-myśliwskie. Gotuję tylko grochówkę na przemian z fasolówką, także by wreszcie poczuć te legendarne motyle. Dla rozgrzewki i obudzenia popędu popijam herbatę z plasterkami łapki trędowatego.
I niecierpliwie czekam na stopnienie śniegu.

A dla Pań niespodzianka i nagroda za przeczytanie moich wynurzeń.

Uprzedzam, że też siedzę na koniu i… pachnę jak Facet, Kobieto !
I choć wszystko jest możliwe, to jednak nie używam Old Spice’a.
Bo, ten współczesny już tak nie pachnie i nie tak długo, jak ten dawny z Pewex-u.

Advertisements