… kiedyś taki obrazek…

ONA: piękna, zgrabna, kobieca, gdzieś tak 32-letnia, więc nie smarkata nastolatka, tylko wykształcona i dojrzała, wiedząca czego chce (no-no),
ON: zadbany, świetnie ubrany, z daleka widać gruby portfel, inteligentny, gdzieś tak 55-letni (czyli w wieku naszego byłego męża )
Różnica wieku = 23 lata (wiek nie ma znaczenia – ileż razy to słyszałam ?)
Od razu widać, że dobrze im razem.
On się nią opiekuje i ją uczy, ona się przy nim rozwinie (pewnie już prowadzi własną dobrze prosperującą firmę).
Ona go wspiera i poświęca mu cały swój czas.
Kochają się, często uprawiają seks i wszystko jest jak w bajce.
Widziałam takie przypadki na własne oczy i wiem, że tam naprawdę wszystko jest OK.
Chodzi mi o to, czy ktoś wie bo widział, zna ludzi, którzy w takiej konfiguracji przeżyli wiele lat?
ONA: lat 51 (ja mam akurat tyle, dlatego wiem jak „Ona” może się czuć i na co mieć ochotę).
ON: w takim razie lat 74 – czyli prawie w wieku mojego ojca. Sprawny, zadbany, elegancki, nawet jeździ na nartach,czego wszyscy mu zazdroszczą, ale trochę już nie dosłyszy.
– Kochanie! Kochanie!!! Kochanie!!!!!! Patrz mi na usta: KOCHANIE ! Do ciebie mówię !
ONA już w okolicy menopauzy, ale jeszcze krew gorąca.
ON niby cały czas może, ale czy chce?
I to delikatne drżenie rąk się zaczyna i wspominanie czasów – NAJLEPSZYCH – ale jej wtedy jeszcze na świecie nie było…
Czy ktoś ma jakąś wiedzę na ten temat?
Proszę podzielcie się, bo ciekawa jestem okrutnie…
.
Wasza Kaczka B.
Advertisements