jabłuszek, to mój koleś Jeż-y zachwyca się nimi i znosi je do nory, na barana.
Podobno są pełne snu i noszą na sobie po dwa jabłuszka z ogonkami, a nawet mają kształt gruszki.
To musi być jakiś szatański podstęp Matki Natury. Prawdopodobnie chodzi o doskonalenie genów. Jak w przypadku lisów, które teraz muszą wtrajać niezłe ptaszki i… łykać ich *jaja*.
Przyznać muszę, że metody kuszenia frajerów mają opanowane do perfekcji. Zapewne chodzi im też o kasę i dobra materialne u wymarzonego, bo… wysokie płoty grodzą. Dlatego latami leżą i czekają na półkach marketu „S”, czyli „Biedronki bez ogonka”. Niektóre, to nawet dla Krokodyla, niezbyt już świeżo prezentują się.
Ogólna zasada ich łowów to: „jestem taka mala” i w dodatku blondi… więc zaopiekuj się mną i spójrz co możesz uzyskać, gdy będziesz grzeczny i posłuszny.
W tym celu wyciągają najcięższą i najbardziej skuteczną broń międzyplanetarną… SEX APPEAL.
I walą w tego Marsa jak w kaczy kuper… (tu przepraszam wszelkie kaczki, ale to porównanie najlepiej oddaje istotę ataku).
Który z początku przebiega zwykle tak: śmiały dekolcik, przykrótka mini-kiecka, zachęcający uśmiech i szczerzenie ząbków, malowane pazurki, nastroszone lakierem piórka… i udawanie pt. *nie dostrzegamy ofiary*.
Nawet o tym nie wiedzą, że podświadomie czekają na Super-Kogucika-Kaczorka-Gąsiorka, na białym koniu i z zamkiem pełnym skarbów. Czasami tak zawzięcie wybrzydzając, że aż trafiają na Indora albo wybierają samotność z kotami do końca żywota. Amen.
Wiadomo, cicha woda itd.
.

Dla pewności Natura wyposażyła ofiary w testosteron.
Po ślubie usłyszymy… *nie chrap*, *głowa mnie boli*… *zmęczona jestem*.
Chyba gadaniem przez komórkę. Bo, komórka ostro podgrzewa nawet i wodę, a białko ścina jak mikrofalówka. Stąd to zmęczenie i ból.
Każdy fizyk, choćby i amator, to potwierdzi bez namysłu.
.
Ale nie ze mną takie numery! Zresztą zieleniny nawet czerwonej nie trawię, zdecydowanie wolę pieczyste.
Ale posłuchajmy opinii Mnietka W., który reklamuje ten *O*W*O*C* od pół wieku.
.

Nieźle ściemniały jabłuszkiem także w najcięższych czasach. Oto dowód:
.

Długo można by wymieniać pomysły i dokonania tego *O*W*O*C*U*, który zaczął kusić już w Raju. To właśnie tam Ewa Owoc niefortunnie wystartowała z jabłuszkiem. Rzekomo ten wąż ją podkusił by mieć męża, a właściwie jego węża. Ogrodowego oczywiście, bo tam nawet rośliny usychały z bezgrzechu.
I dlatego teraz siedzę i piszę do pustego Kurnika.
Bo w tym czasie *OW*O*C*E* polują kusząc.
.
A ile wojen przez nich było, aż strach pomyśleć. A kto milionami ginął? Głównie ofiary ich niecnych knowań i kupczenia gruszkami. Przeważnie chodziło tylko o trwały dostęp do ich jędrnych gruszek. Jakby jedna gruszka nie mogła zastąpić innej gruszki. A przecież większość to tylko… konferencje, klapsy lub ulęgałki.
Dopiero niedawno odkryto, że mają najwięcej witaminy… C i M.
.
W pewnym wieku ofiary zmuszone były zbudować konia z drewna, by odbić pewną Helkę. Tę, co miała niezłe jabłuszka i idealny kształt gruszki.
Muszę poprzestać, bo zaraz IPN na mnie naskoczy, że zmieniam historię.
A feministki podniosą straszne larum, że… wolę o tym nie pisać, by nikogo nie wywoływać…
Już mam wrażenie, pod samym futrem, że wywołałem III, a może i nawet IV międzyplanetarną i międzygatunkową.
Podobnie jak tę II światową… którą rozpoczął Grzegorz Brzęczyszczykiewicz, Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody:
.

Na koniec dodam tylko, że mój kontakt z jabłuszkami wygląda tylko tak: wtykam je do kupra, do oporu. A potem precyzyjnie i mocno zaszywam drutem, by mieć chociaż chwilowe poczucie bezpieczeństwa.
Gdy moja ofiara odbierze od nich smaka, nie są już w stanie mi zagrozić.
I to by było na tyle, co się tyczy moich kontaktów z tymi owocami.
No cóż, już taki jestem…
.

A teraz żegnam czule i namiętnie, bo…
mi tu pewna, dziwna co najmniej, Kaczka i cała w buraczkach, z olbrzymią kokardą i jędrną gruszką…
stygnie.

Reklamy