… się nimi chwalić przed innymi. A głównie do dręczenia.

Nigdy nie spotkałem upierzonej, która miałaby, w jakimkolwiek stadium związku, choćby minimalny stopień szczerości.
Jestem wytrawnym łowcą zwłaszcza drobiu, więc mowa ciała i wykrywanie ich emocji na jej podstawie, to mój zawód i sposób na przeżycie.

Upierzone generalnie i po prostu potrzebują swoich facetów, aby się nimi chwalić przed innymi. Także przed rodzinką, na podwórku, w Kurniku, galeriach handlowych, przed kumpelami itd.

Obserwując co miesiąc nasilone funkcjonowanie hormonów, same wymyśliły tę MUŁŁOŚĆ i związane z nią ściemy. Nawet nieźle to wymyśliły, bo frajerzy dają się na to nabierać od wieków. Najbardziej ogłupieni miauczą, jak koty w marcu, pod balkonami, przy akompaniamencie brzęczących gitar.
Zanim jeszcze dotrą do kupra… już są zgubieni.

Całe to tzw. zakochanie upierzone „traktują poważnie” tylko po to, aby faceta ogłupić, zrobić z niego pantoflarza i dobrać się do jego kasy.
Przy czym, gdy jej facet flirtuje z inną to jest oczywiście świnią, z długim ryjem !
A gdy ona to robi, to… chce tylko odrobinkę dowartościować się 😉

Podobnych zasad mają bez liku, aż trudno nadążyć i połapać się w regułach.
A podstawowa jest taka, by… do tego nigdy nie przyznać się.

Dziewięćdziesiąt kilka procent upierzonych traktuje swoich facetów jak frajerów. Najpierw dla faceta wszystko, a jak już jest tzw. związek, czyli został dopuszczony do kupra, to… następuje powolne, systematyczne tzw. *urabianie frajera*.

Gdy delikwent próbuje protestować, bronić godności samczej lub udaje „twardziela” to… natychmiast stroją fochy i z różnych powodów stosują szlaban na kuper. By kara była dotkliwsza i skutek niemal natychmiastowy dokładają dodatkowe sankcje jak np. karma w postaci lepkiego makaronu z jajem.

To dla nich zabawa. Praktycznie poza pracą tylko tym się zajmują, dobierając starannie i na bieżąco wyszukane strategie.
W przypadku braku wyników zasięgają rad u swoich mamusiek. I wtedy zaczyna się jazda po bandzie i bez kasku.

Miałem okazję kilkakrotnie uczestniczyć w takich rozmowach, nieraz zupełnie przypadkowo.
Czyste i zimne wyrachowanie, epatowanie i szczucie sex’em to małe piwo panowie, w porównaniu z tym co z wami robią i za jakich frajerów was uważają.

Samce, otrząśnijcie się wreszcie, wiosna nadchodzi !!!
Wsadźcie łapy w kieszenie, sprawdźcie, czy macie tam jeszcze nabiał i… poczujcie się prawdziwymi samcami, jak kiedyś.
A potem… bierzcie łapy za pas i jak najdalej od tej *złotej klatki*.
Bo o reformach tzw. „związku” bez związku nie warto nawet marzyć. Nierealne i już, a poza tym za babami sam diabeł nie trafi..

Niech sobie w nich same siedzą i zapraszają mamuśki i kumpele. Niech piastują te swoje dorosłe kurczaki, udające wieczne pisklęta. Niech przytulają się do pluszowego misia lub kocura, zerkają w szklaną kulę, stawiają pasjanse… czy malują co wieczór pazurki.
W wolnych chwilach mogą zerkać na licznik oglądalności swoich profili w małpim gaju „S” i marzyć o rwaniu… raczej już tylko pierza w rytm śpiewu zespołowego.
A korespondencja na portalach randkowych i innych Ryjbook’ach niech im zastąpi prawdziwe związki, do których niestety już nie nadają się.
Na własne życzenie lub namawiane przez bachory, feministki lub inne pop#$%&@^+!e kumpele, wyalienowały się, uniezależniły i teraz są już tak bardzo dzielne, że bez krzesła strach zbliżać się.
Tylko mają ogromny problem… co dalej?
Tym bardziej, że wnuków brak. I raczej nie doczekają ich zanim ich przyszli rodzice nie spłacą kredytów. Mogą tylko wyprzedać się i pomóc pisklętom.
Ale co nas to obchodzi, to był ich wybór i niech kombinują dalej, aż do rwania piórek.

Ja tu cierpliwie czekam na takie oskubane okazy, mam ogromne rożno (nie uruchamiaj wyobraźni) i sforę głodnych kumpli. Wkrótce zabawimy się z nimi, po raz ostatni.

Jeśli zaś już jesteście po zmianie pCi, to biada wam. Zostaniecie zadręczeni i pozbawieni godności. I dokonacie żywota na kanapie przed TV cyfrową i naziemną.
Biada wam, frajerzy ! Jedyna wasza władza to już tylko pilotowanie odbiornika TV. Pod warunkiem, że w czasie meczu nie leci serial brazylijski, „M” jak mułłość”, „Klan” czy jakaś inna szmira.

Kojot
.
Boże, daj mu dom, a w nim… Anioła.
.

.
Tytułu tego blues’a nagminnie używają na drzewach „S”, nie do końca rozumiejąc zawartego w nim przesłania.
Tylko co im w tym… przesłania? Narcyzm czy przemożna chęć lansu?
A samo nagranie przywołuję ku przestrodze… obu zainteresowanym życiem obozom. Bawcie się tak dalej, a wspominać będziecie tylko chwilę lub dwie.
.

Reklamy