WitOjcie w Kurniku, a przeżyć tu zaznacie bez liku !

Ale do rzeczy…

Nieśmiała Owieczka z motto: *zawsze warto próbować 🙂 * odważyła się wreszcie i tak do mnie pisnęła:
Kurnik to fajne miejsce, pełne jazgotu, tu jajka znoszą, słoma leci z butów i nieważne, czy to obuwie rodzaju żeńskiego, czy męskiego. Nie jesteś Lis, tylko Kogut Okropny Tu
Hmmm… kto Cię Pesteczko wypluł. że tak nie lubisz lisów i płeć Ci obojętna? Ja nie red.Tomcio!
A może jednak spróbujesz z futrzanym Kogutem i w dodatku Okropnym?
Odwagi więcej please, skoro zawsze warto. Przecież oba wiemy czego szukasz najbardziej i w odwrotnej kolejności *)
Pozdrawiam i zapraszam częściej. Może będę miał lepszy humor 🙂

Lew podyplomowy właściciel z motto: *marzenia przedłużają życie* tak mi przygryzł:
Czarujący… romatyczny, ale …. kochliwy, skoro kurnik aż budujesz. )) A wystarczyłaby tylko… grzęda.  M.
Zasadniczo wystarczyłaby sofa, szampan i truskawki, a potem piekarnik. Ale jednak wolę dłużej rozkoszować się widokiem piórek, a zwłaszcza kuperków i dlatego zakupiłem trochę desek i gwoździ. I tak do deski deska, aż będziesz… nebeska. O jajach i innych krągłościach nie wspomnę.
Zapraszam, bo uwielbiam lwice na przystawkę. Ku zaostrzeniu apetytu.

Raczek z wyższym, specjalistka z wolnym zawodem i motto: *optymistka* taki mi zarzut stawia:
DLACZEGO KURA DOMOWA I JESZCZE dodatkowo POCZCIWA ?
WIOSNA i JUŻ NIEDŁUGO MAJ. M
Bo, kura domowa trzyma się Kurnika i dlatego jest poczciwa oraz b.smaczna w rosole.
I dba o podopiecznego, a nie wysiaduje na „S”. Chyba nie muszę rozwijać tematu?

Byczy Okruszek Krystyny z motto: *kształtować przyszłość, szukać miłości* taki drobny hołdzik mi składa:
Witaj Drogi Lisku
Przeczytałam Twój profil i jestem pod ogromnym wrażeniem. Nareszcie szczery myśliwy! I z jakim talentem literackim! I z jakim poczuciem humoru! Ze świecą Takich szukać. Tym gorzej dla tych, które wpadną w takie „sidła – nie sidła””. Ale życzę Ci, Lisku, wszystkiego najlepszego. Konkretnie tej jednej, jedynej na świecie lisiczki. Pal sześć cały drób ! Gdybym była młodsza (i umiałabym piec szarlotki – ale nie święci garnki lepią, można się by było poświęcić i nauczyć), to może próbowałabym wejść do Twej lisiej nory na czas jakiś. Tym bardziej, że jestem wyróżnionym przez Ciebie gwiazdozbiorem (przyznam, połechtało to moją próżność – w każdym z nas jest jej choć kilka ziarnek), jak to określiłeś, Byczuniem (nie chce mi się poprawiać moderatora –na profilu przydzielono mi koziorożca – a do gwieździstych znaków nie przywiązuję wagi – są takie dalekie). A Byczunie, jak to Byczunie. Podobno mają rogi (broń potężną), są pracowite i uparte na drodze do osiągnięcia swych celów, są potężne i mają niespożyte siły. A to, że reszta moich dawniejszych parametrów nie w pełni trafia w Twoje podniebienie – byłoby nieistotne. Nie takie trudności się pokonywało. No cóż, czas jest jednak nieugięty i latek przybyło. Można się tylko oblizać. A dzisiejsze moje parametry? Szkoda gadać. Szkoda też, że taki ktoś, jak Ty, Lisku, wcześniej nie stanął na mojej drodze. Może i te wspomniane parametry (przynajmniej niektóre) byłyby inne.
No, ale dosyć tego przynudzania. Gratuluję talentu, szczerości oraz brawurowej obrony lisich szańców i przyzwyczajeń. Ośmielę się od czasu do czasu zajrzeć na Twą lisią stronę. Nie traktuj tego, jako próby polowania na wytrawnego myśliwego. Po prostu życzliwa ciekawość. A nóż, dowiem się jeszcze czegoś ciekawego o lisim gatunku? Pozdrawiam.
I jeszcze, jako jedyna dziś przytomna, dodała:
Wszystkiego dobrego w Dniu Lisów suprise
(życzenia przesłane charytatywnie – bez zobowiązań)
Dziękuję bardzo za miłe słowa i paczkę, aż mi kita poszybowała w górę.
I wpadaj tu co chwilę. A może odważysz się bawić razem z nami?

Reklamy