… feministkach.

Czy wyzwolona feministka powinna mieć swego Koguta?

Pamiętam scenę sprzed lat, gdy mój kilkuletni Synuś podczas pobytu na wsi, zauważył koguta „roszczącego” kurę. Ten gatunek ptaków „rości” prawda?
Nie rości w sensie roszczeń, tylko w sensie prokreacji albo innych duchowych uciech..
Synuś zauważył taką scenę… a to u kurek się odbywa tak:
Kogut wskakuje na kurę i nie dość, że tam gdzieś ją…… rości to jeszcze dziobem w łeb szczypie! Może całuje?
Tak. Synuś patrzy na to z uwagą i pyta taty…
– Tato? A co on robi tej kurce ten kogucik?
(tu widzę wyzwoloną Kazię albo Joasię jak wrzeszczy… – Ten ohydny samiec zniewala, dominuje, nie szanuje prawa do wolności i swobód „kur”turowych kur-kobiet!)
No i co?
Co biedny tata może wtedy małemu dziecku powiedzieć?
Taki „inteligentny” jak ja, od razu wie!
– Syneczku! Kogucik nabija kurce rozumu do główki, a dołem wbija jajka!
Później jajka na patelnię, do gara itd.

I tu nie chodzi o to, by wbijać od razu jajka, bo feministki twierdzą, że je mają.
Tu chodzi o to, że bez nabijania „rozumu” przez płeć przeciwną, baba staje się chłopem.
Rośnie jej broda, wąsy.. Gada głupoty i chce zagrać główną rolę w „Rambo”!
Chce naprawić auto fajnej lasce na autostradzie… (a co wtedy z Nicholasem Cage? Na bezrobocie?)
Chce wkręcić żarówkę sąsiadce, której mąż wyjechał w delegację…
Chce do biura….!
Zapędziłem się! Sorry!
Już poważnie:)
Niech będzie złośliwie, a nawet po chamsku:


.
Wyzwolone baby do kopalni!
Wyzwolone baby na kutry rybackie, do straży pożarnej, do Afganistanu, do budowy autostrad.
Zgadzam się na taki parytet! Chcesz babo parytetu? Masz!
Ja sobie rosół sam ugotuję! Jasne, że z kury!
Idę do kuchni.

Baba wyzwolona, to taka baba, która wcześniej musiała być zniewolona?
Patrząc na ostatnie manify feministek, wątpię by ktoś chciał je niewolić.
Idźcie sobie baby wolno… nawet do diabła!

Wszystkim „standardowym” kobietom – życzę miłego dnia i wiele radości 🙂

Kogut Ptyś
jeszcze_nie_zgred

Reklamy