… rude !

A tak naprawdę to długowłose, kolor ma znaczenie drugorzędne.

Ciekawy artykuł na ten temat:  wola blondynki-żenią się z szatynkami

„Niemieccy profesorowie Isabelle Welpe i Wictor Bernhard doszli do wniosku, że każdy  kolor włosów (oczywiście, naturalny!) oznacza inny temperament, psychikę i budowę fizyczną. I tak, blondynki są bardziej ruchliwe i zręczne od brunetek i rudych, za to, niestety, bardziej egoistyczne. Szatynki są wrażliwe i wyrozumiałe dla innych, ale dość płochliwe. Brunetkom przynależy największy temperament i upór. Rude, choć są wrażliwe jak szatynki, potrafią być bardziej niż one agresywne.”

Ja lubię rude (nie „marchewa”), zwłaszcza z niebieskimi oczami, od dziecka, ale ostatecznie poza kolorem włosów, wyglądem zewnętrznym, osobowością i intelektem, musi być jeszcze to „coś”, co czyni kobietę atrakcyjną i przyciągającą. I nie ma to nic wspólnego z kolorem włosów, czy oczu.
I też wolę długowłose, bo wyglądają bardziej kobieco.
Ale można mnie, choć nie jest to łatwe, przekonać do innego koloru.
Nie powiem wtedy… NIE.

Reklamy