Strona główna

Andrzejki to…

17 Komentarzy

… święto panieńskie, a wróżby dotyczą głównie przepowiedni małżeństwa.

Z założenia jest to wieczór tylko dla panien.

Więcej…

Reklamy

Wigilia św. Andrzeja …

4 Komentarze

… – noc magii i wróżb.

Andrzejki obchodzone są w Polsce w noc z 29 na 30 listopada, czyli w Wigilię dnia św. Andrzeja. Jest to wieczór wyjątkowy, gdyż zgodnie z tradycją św. Andrzej uchyla rąbka tajemnicy wszystkim pragnącym poznać, jaka przyszłość ich czeka w uczuciach, zdrowiu, pracy……

Św. Andrzej pochodził z Betsaidy w Galilei. Razem ze swym bratem Szymonem osiadł później w Kafarnaum. Był jednym z 12 apostołów. Wcześniej był uczniem Jana Chrzciciela. Jednak, gdy Jan wskazując na przechodzącego Jezusa powiedział: „Oto Baranek Boży”, bez wahania poszedł za nieznanym jeszcze wówczas niemal nikomu Zbawicielem. Według tradycji głosił on Dobrą Nowinę w różnych krajach, zwłaszcza w okolicach Morza Czarnego i w Grecji. Tam też poniósł śmierć męczeńską, zawieszony na krzyżu w kształcie litery „X”.

Jak mówi stare, polskie przysłowie “Na świętego Andrzeja błyska pannom nadzieja”. Wigilia św. Andrzeja, czyli popularne „andrzejki” od dawien dawna są tradycyjnym wieczorem wróżb. Pomysłowość dziewcząt w wyszukiwaniu sposobów, aby poznać swoją przyszłość, szczególnie tą uczuciową, była niewyczerpana. Wszystkim tym zabiegom magicznym patronował św. Andrzej – opiekun panien na wydaniu, zwłaszcza tych cnotliwych i pobożnych. Pomagał on w poznaniu imienia przyszłego męża, jego pochodzenia i stanu posiadania. Był również uważany za najlepszego powiernika i orędownika dziewczęcych pragnień i modlitw dotyczących dobrego zamążpójścia i starań o odwzajemnioną miłość. Panny wróżyły zamążpójście w wigilię świętego Andrzeja, a kawalerowie w przeddzień świętej Katarzyny, czyli 24 listopada. Jednak z czasem „katarzynki” uległy zapomnieniu. Obecnie oba obrzędy są połączone i obchodzone równocześnie jako tradycyjne „andrzejki”.

Wieczór „andrzejkowy” to wspaniała okazja, aby spotkać się w gronie przyjaciół. Dobrą zabawę z pewnością umilą tradycyjne wróżby „andrzejkowe”.

A teraz genialny Andrzej ze swoim pięknym głosem, jak dzwon:

Co facetów…

7 Komentarzy

… najbardziej odpycha od kobiet ?

KOBIETO, UWAŻAJ !
TO NIE ŻARTY ! TO SĄ FAKTY !

Z przeprowadzonych badań wynika, że choć wielu facetów stara się w ogóle nie wkurzać, to jednak dość duży wpływ ma na to istota o nazwie KOBIETA !

Więcej…

Mini zestaw…

22 Komentarze

… na koniec świata !

Jak przetrwać zapowiadany na 21 grudnia 2012 r. koniec świata?


.

Mieszkańcy Zachodu budują schrony i gruntownie je wyposażają.
Rosjanie proponują znacznie prostsze rozwiązania.

Model zachodni jest taki: trzeba mieć porządny schron. Powinien składać sięzprzedsionka, komory filtrowentylacyjnej, komory dekontaminacyjnej, WC, komór schronowych i wyjścia zapasowego – najlepiej żeby ciągnęło sięzygzakowatym tunelem minimum 3 metry, a właz na powierzchnię był hermetycznie zamykany). Kryjówkę warto wyposażyć w generator prądu, akumulatory, dopływ wody z systemem filtracji, żywność, paliwo, zapas finansowy (niekoniecznie pieniądze), system umożliwiający obróbkę termiczną żywności, ogrzewanie, apteczkę z podstawowymi lekarstwami, system odpylania powietrza, system odprowadzania CO2, sprzęt diagnostyczny do monitorowania np. składu powietrza czy poziomu napromieniowania poza schronem, sprzęt umożliwiający komunikację i broń (jeśli posiada się zgodę).

Rosyjski sposób na przetrwanie jest znacznie prostszy. Zestaw towarów pierwszej potrzeby z naklejką „Na koniec świata”, jaki można kupić „od ręki” w sklepach w syberyjskim Tomsku składa się z identyfikator z kawałkiem papieru, na którym należy wpisać swoje imię, nazwisko, informację o przyjmowanych lekach (ale bez przesady, tylko tych podstawowych). W zestawie jest jeszcze kilka opakowań kaszy gryczanej, konserwy rybne, malutka (zapewne żeby nie promować pijsństwa?) buteleczka wódki oraz: notes, ołówek, dwie świeczki, pudełko zapałek, sznurek i mydło.

A Ty jaki przygotowałeś/-aś zestaw ?

Niezdolny do…

3 Komentarze

… służby wojskowej.

W lesie mieszka zając, lis i niedźwiedź. Pewnego dnia do zająca przychodzi wezwanie do wojska. Przyjaciele są załamani. Lis i niedźwiedź żałują rozłąki z wiernym kompanem. Nagle lis wpada na pomysł:
– Inwalidów nie biorą do woja!
– Zając to ma takie wielkie uszy, gdyby mu je tak ciachnąć…
Zając się zgodził, ucięli mu uszy. Idzie na komisję poborową, wraca z zaświadczeniem: „nie zdolny do służby wojskowej z powodu wady słuchu”. Przyjaciele się cieszą, ale po tygodniu przychodzi wezwanie dla lisa. Zając zaraz odgrywa się za uszy i mówi:
– Co można uciąć Lisowi, może kitę…
Lis z żalem rozstaje się z swoim pięknym ogonem. Idzie na komisję poborową, wraca z zaświadczeniem: „niezdolny do służby wojskowej z powodu braku ogona”. Jednak po jakimś czasie przychodzi wezwanie i dla misia. Zając z lisem kombinują co by tu zrobić, bo niedźwiedziowi nie ma co uciąć. Wreszcie lis mówi:
– Ty niedźwiedź to jesteś taki silny chłop…
– Taki chłop z jajami – dorzuca zając.
Niedźwiedź na to:
– O nie! Nie ma mowy!
Jednak, gdy misio był pijany ucięli mu co trzeba. Idzie na komisję poborową i wraca wściekły. Kumple pytają:
– Co, jednak wzięli cię??
– Nie, ale czytajcie: „niezdolny do służby wojskowej z powodu platfusa”.

A czy tego misia znacie ?

Budyń Kojota

13 Komentarzy

Wspomnień czas…. życzę miłego 😉 powrotu do pięknych czasów…

No, tak….
Miałem dzisiaj nic nie pisać, ale się wkur… jak nigdy ! I muszę odreagować.
Sorry za błędy i ogólny chaos, ale mam to w d…. I niech to h.. przez ch !

Jebany dr E ! No, co mnie qlwa podkusiło, żeby kupić budyń z tej zajeb.. firmy ?
Siedziałem sobie w domu, czytałem to i tamto, aż mnie nagle złapała ochota na budyń.

budyn czekoladowy
A z pięć lat już tego gówna nie jadłem. No, i się wziąłem ubrałem, pobiegłem do sklepu. Poproszę budyń. Proszę. Dziękuję. Szybki powrót do domu.
Na opakowaniu napisane, że gotować mleko, potem wsypać, bla, bla, bla. Zrobiłem jak kazali.
I co? I wyszło mi kakao ! Rzadkie jak sraczka. Tego się nie da jeść !
Jak te pieprzone chamy mogą nazywać to coś budyniem i jeszcze chwalić się nową recepturą ?
Mam tego dość. Dość jebanej demokracji, kapitalizmu i całego tego ścierwa, które weszło do nas po ’89. Chce takich budyniów jak za komuny! W brzydkich opakowaniach, ale gęstych z takimi wkurwiającymi grudkami !
I kisieli też chcę !
Niedawno na własne oczy widziałem, jak moja znajoma PIŁA kisiel !
Jak qlwa można pić kisiel ?! Czy nasze dzieci już nie będą pamiętały, że to należy wyjadać łyżeczką, do której wszystko się lepi i na koniec trzeba oblizać ?

Kto mi zabrał szklane litrowe butelki z Coca-colą ? Komu one przeszkadzały ?
I mleko w butelkach i śmietana, które kwaśniały, bo były prawdziwe ! A teraz po tygodniu stania na kaloryferze dalej jest „świeże”. Co to qrwa za mleko ???!
A dzieci myślą, że to mleczarnia mleko daje, a krowa jest fioletowa. A te butelki takie fajne kapsle miały, skoble do strzelania w dupe się z nich robiło !… A gumki się z szelek wyciągało. Gdzie teraz takie szelki ?

Dlaczego teraz nawet wafelki Prince-Polo są w tych cudnych opakowaniach zachowujących świeżość przez pięćset lat ?
Ja chcę wafelków w sreberkach! I nie tylko Prince-Polo, ale i Mulatków !

Jaki dziad skurwił się zachodnią technologią, dzięki której teraz wszystkie cukierki rozpływają się w ustach, a nie tak jak kiedyś, trzeba je gryźć było, tak normalnie jak ludzie !? No, pytam się, no !

Pier… mieć do wyboru setki rodzajów lodów i nie móc zdecydować sie, na jaki mam ochotę ! Kiedyś były tylko Bambino w czekoladzie i wszyscy byli szczęśliwi, a jak rzucili Casatte to ustawiała się kolejka na pół kilometra.

Czy ktoś pamięta jak smakuje prawdziwa bułka ? Nie, qlwa, nie tak jak w waszych pier… sklepach, napompowane powietrzem kruche gówna. Prawdziwe bułki są twardawe, wyraziste w smaku, a najlepiej z prawdziwym masłem, które wyjęte z lodówki jest niemożliwe do rozsmarowania ! O margarynie za komuny można było tylko pomarzyć, a jak była, to taka ch…wa, chyba Palma się nazywała.

Wielkie pier… koncerny wyjebały na amen z rynku moją ukochaną oranżadę, którą za młodu gasiłem pragnienie, a mordę przez pińć godzin miałem czerwoną. I jej młodszą siostrę – oranżadkę w proszku, której nikt nigdy nie rozpuszczał w wodzie. Bo służyła do wyjadania oblizanym palcem.

Nawet ukochane parówki mi zajebali, dziś już nie robi się takich dobrych jak kiedyś…

W telewizji były dwa kanały, na każdym nic do oglądania. Teraz mamy sto kanałów i też nic nie ma. Możemy wpierdalać pomarañcze, banany i mandarynki, a kiedyś jak przyszedłeś z czymś takim do szkoły, to cię Szefem nazywali.

Fast foodów też nie było i każdy żywił się w drewnianych budach i żarliśmy z aluminiowych talerzy i jakoś nikt sraczki nie dostał, a śmieci wokoło nie było, bo nie było zasranych jednorazówek. A jak chcieliśmy Ameryki, to żywilismy się zapiekankami z serem i pieczarkami i hod-dogami nabijanymi na metalowe pale. Buła, parówa, musztarda !

Nic więcej do szczęścia nie potrzebowaliśmy.
Spierdalaj, zasrana Ameryko !

A taką q… miałem ochotę na budyń !!!

Wasz Kojot

Bo poruszał nosem !

1 komentarz

Jest taki stary dowcip o tym, jak powierzono wilkowi pieczę nad małym zajączkiem – sierotką znalezioną w lesie.Zwierzęta udają się do swoich zajęć, wracają wieczorem, a zajączka nie ma.
„Gdzie jest zajączek” – pytają.
„Musiałem go zjeść” – mówi smutno wilk.
„A dlaczego?” – pytają.
„Bo… poruszał nosem !”

Older Entries