... mojego dzieciństwa.

Przed świętami wszyscy kupują różne prezenty. Kiedyś w prezencie kupowało się książki. I teraz też niektórzy to robią, przynajmniej w moim otoczeniu.

Zastanawiając się nad tym, zaczęłam sobie przypominać książki mojego dzieciństwa.

Kiedyś prawie nie było programów w telewizji, nie było komputerów i Internetu. Raz w tygodniu chodziłam do biblioteki wymieniać książki na nowe. Ta biblioteka, to nie była taka zwykła biblioteka. Pracowała tam pani bibliotekarka, która opowiadała nam o książkach, przygotowywała z nami różne przedstawienia, czasem sama czytała nam różne książki.

Mnóstwo było tych przeczytanych bajek, wierszy, opowiadań i powieści. Na pewno nie wszystkie pamiętam, ale może wspomnę chociaż niektóre.

Początkowo były to różnego rodzaju bajki i baśnie, szczególnie Baśnie Andersena,  a wśród nich oczywiście Królowa Śniegu. Były komiksy: Tytus, Romek i Atomek. Była również Karolcia, Bułeczka, Pięcioro dzieci i coś, a także Mała Księżniczka. No, i niezapomniane Dzieci z Bullerbyn. Czytając tę książkę najbardziej zazdrościłam bohaterom wspaniałych przyjaźni. Marzyłam o koleżance, która mieszkałaby ze mną okno w okno, byśmy mogły przesyłać sobie liściki za pomocą sznurka zamocowanego między oknami.

Później były powieści przygodowe: Przygody Mikołajka, Ten obcy, książki Adama Bahdaja, na podstawie których nakręcono potem filmy i seriale: Stawiam na Tolka Banana, Podróż za jeden uśmiech, Wakacje z duchami, Kapelusz za 100 tysięcy czy Uwaga! Czarny parasol. Także cała seria Pan Samochodzik i… -Zbigniewa Nienackiego. No, i książki Edmunda Niziurskiego – Księga urwisów, Sposób na Alcybiadesa czy Przygody Marka Piegusa. Przeżywałam te wszystkie przygody z wypiekami na policzkach.

W późniejszych klasach szkoły podstawowej, gdy już podkochiwałam się w chłopakach, przyszedł czas na książki Krystyny Siesickiej, takie jak Jezioro osobliwości czy Zapałka na zakręcie. Wówczas także zaczęły mnie fascynować kryminały, bo koniecznie chciałam zostać detektywem. Czytałam zatem także historie o Sherlocku Holmesie , kryminały Agaty Christie, no i prześmieszne komedie kryminalne Joanny Chmielewskiej.

Chyba dużo tych książek wymieniłam, ale też o wielu nie wspomniałam. Nie czytałam, jak widać, książek o Tomku, a także Ani z Zielonego Wzgórza – chociaż moja siostra twierdziła, że każda porządna dziewczyna powinna całą tę serię przeczytać. Ona też kupiła mi w prezencie na 16 urodziny Małego Księcia, który został ze mną do dzisiaj.

Anię z Zielonego Wzgórza przeczytałam już po studiach, po ślubie, po rozpoczęciu pracy. I rzeczywiście jednym tchem przeczytałam wszystkie jej części.

Te książki ukształtowały moją wrażliwość, wyobraźnię, moje postrzeganie świata i ludzi. Cieszę się, że mogłam tyle czytać i współczuję dzisiejszej młodzieży, że nie chce tego robić. Nawet nie wiedzą, ile tracą, i o ile zostają ubożsi o przeżycia i emocje.

Reklamy