Wielu czytelników tego bloga było lub jest, mniej lub bardziej czynnymi, bywalcami pewnego portalu „S”. Będę mówiła w swoim imieniu, ale myślę, że nie jestem odosobniona.

Zapisując się tam onegdaj, myślałam, ze znajdę sympatycznego pana w niedalekiej okolicy, z którym będzie można razem spędzać czas, zaprzyjaźnić się i wspierać w trudnych chwilach. W grę wchodził raczej dobór charakterów i zainteresowań, ale nie miłość. Miłość, to bardzo odległe uczucie, z którym mieliśmy do czynienia dość często w odległej przeszłości, ale przecież nie w naszym wieku. Powaga, rozsądek, rezerwa, wstyd przed śmiesznością, strach przed zbyt dużą otwartością i szczerością nijak się mają do miłości.

Może ktoś, może gdzieś, ale przecież nie ja !

Image

No ale to właśnie mnie trafił grom z jasnego nieba. I co? I nagle przestałam mieć lat 50+, i nagle stałam się nastolatką. Ach, jakież to cudowne uczucie. I chociaż, niestety, nic z tego nie wyszło na dłuższą metę, to i tak możecie mi zazdrościć. Czuję się tak, jakbym obudziła się z głębokiego snu. Wiem, że potrafię kochać. Wiem też, że już nie mogłabym być z kimś tylko dlatego, że jest miło i zgodnie. Na pewno nie byłabym wtedy sobą i tylko bym się męczyła. I nawet, jeśli nie spotkam już kogoś, w kim mogłabym się znów zakochać, to wiem, że mogę.

Wam też życzę, żebyście doświadczyli tego uczucia. Warto, nawet jeśli będzie bolało.

Image

Reklamy