Strona główna

Do naiwnych…

50 komentarzy

… małżonków

30 września to…

22 komentarze

… Dzień Chłopaka i Światowy Dzień Serca

Definicja cudownej pompki

.
Jednego serca tak mało… Takie to proste, a tak skomplikowane.
Kiedyś drżało, dziś przestało, tylko pika.

Gorzka prawda jak…

26 komentarzy

… gorzka czekolada.

Nuta średnia – ale liczy się przekaz.
A ten koleś dobrze mówi, niestety, tak współczesny Świat jest skonstruowany:
…Pożądanie to nie kochanie, kochanie to wolność od pożądania. Miłość jest prosta i jasna jak promień Słońca, nie ma w niej żadnych komplikacji, wątpliwości, ani bólu. Ludzie strasznie komplikują życie sobie i bliskim, kierując się prymitywnym, zwierzęcym pożądaniem, nad którym nie potrafią zapanować.
Nazywają to „kochaniem”. Koszmarna pomyłka… ”

Patrz na dynkę !

34 komentarze

Dla poprawy nastroju
Już rzut oka na dynię może po­pra­wić sa­mo­po­czu­cie, bo jak uwa­ża­ją osoby sto­su­ją­ce ko­lo­ro­te­ra­pię, po­ma­rań­czo­wa barwa nas oży­wia, sty­mu­lu­je, stop­nio­wo po­bu­dza do dzia­ła­nia, uwal­nia za­blo­ko­wa­ne pro­ce­sy, do­da­je otu­chy.
Nic tylko pa­trzeć i pa­trzeć.
dziewczyna z dynia
.
.

Ku przestrodze…

31 komentarzy

 …czyli przegląd moich niektórych znajomości z Sympatii.

Biorąc pod uwagę wpis Lisa, jak powinno przebiegać nawiązywanie znajomości, przyjaźni czy związków, postanowiłam przedstawić kilka historii, które mnie spotkały, gdy jeszcze wierzyłam, że na Sympatii można znaleźć partnera.

Oczywiście wszyscy byli „idealnymi mężczyznami”.

 – Operator maszyn ciężkich

Podane było wykształcenie wyższe, które okazało się jednak zawodowym o kierunku ślusarz. Nie miałam z nim za bardzo o czym rozmawiać. Chwalił się, że ma dom, samochód, własną firmę, ale na inne tematy nie powiodła się rozmowa. Wysłałam mu później sms-a, że związku z nas nie będzie.

Obrazek

– Geofizyk z W-wy

Na początku myślałam, że nasz Lis robi sobie ze mną żarty, bo miał to samo imię i podawał, że jest herbu Lis. Podał oczywiście nazwisko, ale nazwiska naszego Lisa przecież nie znam.

Gadaliśmy ze sobą codziennie przez telefon, po kilka godzin przez miesiąc, zanim zdecydowałam się z nim spotkać.

Pomijając fakt, że objętość miał dwa razy większą niż na zdjęciu, to oczekiwał, że ja mu zorganizuję życie. Do tego bardzo źle wypowiadał się o ludziach, którzy byli od niego w jakiś sposób zależni, również o swoich rodzicach. Nie płacił rachunków np. telefonicznych (coś jak mój były).

Koniecznie chciał mi się oświadczyć. Ja jednak zdecydowanie i kategorycznie skończyłam nasz „związek”.

– Weterynarz

Ten mi się bardzo podobał i wydawało mi się, że się w nim zakochałam. Mieszkał, że tak powiem, za miedzą, więc spotykaliśmy się na sobotnich  lub niedzielnych, długich spacerach. Pokazał mi mnóstwo ciekawych miejsc, w okolicach mojego miasta, w których jeszcze nie byłam.

Niestety, okazało się, że on ciągle tęskni do swojej poprzedniej partnerki i mimo, że się rozstali, to ciągle o niej myśli. Zachowałam się, jak dobra ciocia i poradziłam mu, żeby nawiązał z nią ponownie kontakty, jeśli ją kocha, bo honor mu w tym nie pomoże. Był jednak strasznym pesymistą, więc może dobrze, że się rozstaliśmy, bo działało to na mnie dołująco.

– Australijczyk

Poznałam go 2 lata temu, gdy byłam w W-wie. Przyjechał potem do I., wynajął pokój w pensjonacie, był dwa dni i zwiedzaliśmy sobie w tym czasie okolicę. Spotkanie było koleżeńskie, ale potem kontakty trwały już niedługo.

Odezwał się do mnie w tym roku na wiosnę. Też po koleżeńsku gadaliśmy na Skype, ale był w Australii. Ponieważ w żadnym wypadku nie jestem zainteresowana mieszkaniem poza Polską, więc nie dawałam się wkręcać w rozmowy o małżeństwie. W wakacje przyjechał do Polski, oczywiście zaprosiłam go do siebie bez żadnych zobowiązań. Spędziliśmy znowu dwa miłe dni i pojechał. Po czym dzwoni do mnie kobieta z Wrocławia, że to jest oszust, że obiecywał jej ślub, że w każdym mieście, gdzie się zatrzymywał ma takie „skypowe” znajomości.

Znajomość z panią została, czasem sobie rozmawiamy. No, a ja byłam z siebie dumna, że potraktowałam tę znajomość po koleżeńsku i nie dałam się wkręcić w te matrymonialne plany.

– Anglik

Napisał do mnie żołnierz z Afganistanu. Listy przychodziły początkowo na pocztę z S., potem na mój adres e-mail, a potem były pisane rozmowy na Skype (wydawało mi się, że ktoś to tłumaczy na polski).  Najpierw były rzeczowe, pisał o sobie, o żonie, która zmarła, o tym, że ma syna, że matka była Polką i on też chce mieć żonę Polkę. Potem stawały się coraz bardziej płomienne, co mnie bardzo dziwiło, bo przecież nie widział mnie na oczy. Oczywiście, prawie się oświadczył. Ciekawa byłam, gdzie tkwi haczyk i kiedy z tym wyjedzie.

Czekałam nie tak długo. Miałam mu podać swój adres, na który jakiś kurier z Afganistanu miał przynieść paczkę z niewiadomą zawartością, którą miałam przyjąć, nie zaglądać i czekać aż on po nią przyjedzie. Napisałam mu, że nie zgadzam się na to, więc momentalnie wszystkie jego wirtualne adresy poznikały.

 – Major wojsk lotniczych w stanie spoczynku

Znaliśmy się telefonicznie niezbyt długo, gdyż szybko zorientowałam się, że kłamie.

Opowiadał mi o lataniu na samolotach wojskowych, o zmarłej żonie (niby wdowiec), o tym, że teraz jest kierowcą autokaru w biurze turystycznym w Gdańsku. Jeszcze mnie nie zobaczył na oczy, a już planował, że zabierze mnie na wycieczkę do Francji i Hiszpanii. Lubi gotować, chodzić na spacery, przytulać się, zależy mu na porozumieniu psychicznym. Do tego ma bardzo wysoką emeryturę wojskową, teraz zawieszoną, no bo pracuje. Żyć nie umierać. Powiedział także, że ma licencjat z psychologii, podał mi nawet temat pracy. Ale, niestety, tu zapaliło mi się czerwone światełko. Zaraz, zaraz, może coś przeoczyłam, ale przecież studia z psychologii są jednolite, pięcioletnie i tylko magisterskie. Na wszelki wypadek sprawdziłam.

Już miałam mu o tym napisać, gdy rozwalił mnie swoim następnym listem, w którym poinformował mnie, że musi być ze mną szczery, ale ma bardzo dużego członka, we wzwodzie 9 cm, i obawia się, czy nie zrobi mi krzywdy. Był gotowy nawet przysłać mi zdjęcie.

Pozwolicie, że nie skomentuję tego.

 Jak widać, mamy tu kwiat idealnych mężczyzn, od których uchowaj nas Panie Boże.

Obrazek

 

Powoli i mądrze !

34 komentarze

Żyjemy w zwariowanej rzeczywistości, należącej do ludzi *aktywnych inaczej*, dla których czas to pieniądz, a uczciwość, moralność, godność, miłość, szacunek, pokora… to pojęcia czysto abstrakcyjne. Owszem słyszeli o nich, ale nie są im potrzebne lub kolidują z pędem do kariery, bogactwa… Cały ich wysiłek skierowany jest na upolowanie atrakcyjnych zdobyczy, w tym także partner-a/-ki życiowej. Byle tylko szybko móc zaspokoić swoje potrzeby i mieć czym/kim pochwalić się przed innymi. Lub tylko zabawić się. A przy okazji podbudować swoje ego.
Oczywiście wśród nich ukryte są Rodzynki, czyli jednostki mniej nowoczesne, ale o tradycyjnym podejściu do życia, według sprawdzonych wartości.

Jak więc i czy w ogóle można wśród nich znaleźć stałego partnera życiowego ?
Oto kika wskazówek, może staroświeckich, ale skutecznych.
Można je zawrzeć w dwóch słowach: powoli i mądrze !

.
Nie zaczynamy żadnej znajomości od związku bez związku, sensu i dla sportu.
Zaczynamy od luźnej znajomości, najlepiej w grupie i na bazie wspólnych zainteresowań. Bo, wtedy nie zabraknie tematów i nikt nikogo nie będzie zanudzał (spacery, rowery, fotografowanie itp.) I ten etap faktycznie może być niezobowiązujący. Łatwo też wycofać się w porę lub zmienić obiekt zainteresowania. Jeśli przez pewien dłuższy czas jest OK i obie strony są zadowolone, lubią przebywać ze sobą nie mogąc doczekać się następnego spotkania, to powoli przekwalifikowujemy się na kolegę/koleżankę lub bardziej zaawansowaną formę kumpel/kumpela. Z czasem (nie po kilku dniach czy trzech randkach), gdy już dokładniej poznamy się, nabierzemy zaufania do partnera/-ki możemy próbować zostać przyjaciółmi. Przyjaźń to fajna rzecz, acz bardzo poważna. A im dłużej ją ‚uprawiamy’, tym większe mamy szanse na coś bardziej trwałego, a nawet dozgonnego. Nawet wtedy, gdy tylko na niej poprzestaniemy. Jest też fundamentem do prawdziwego uczucia, takiego do grobowej deski. Udaje się to tylko nielicznym, bo większość starszaków jest mocno wyposzczona i za szybko lądują w pościeli. Twierdząc, że przyjaźń między pCiami nie jest możliwa i bywa podejrzana.
Wkrótce odkrywają, że to było tylko zauroczenie i… szukają dalej.
Jeśli obie strony są na poziomie, nie mogą bez siebie wytrzymać dłużej niż dzień-dwa-trzy, to… mają kolejny problem. Aby przekonać się o wzajemnych wadach, zaletach i charakterach warto pomyśleć o wspólnym wyjeździe. Wspólna dłuższa podróż autostopem, dłuższy urlop najlepiej na jachcie lub wędrowny… ujawni wszystko, wystarczy tylko uważnie obserwować i analizować.

.
Lenie, egoiści, zarozumialcy, szuje, kłamcy, królewny, feministki, oszuści, wykorzystywacze… nie ukryją się i widać to natychmiast. Jeśli już zaliczyliście etap *prześcieradła*, to jest już jakoś głupio i zaawansowanie, szczególnie paniom i brną dalej ku uciesze panów. A kobiety są przekonane, że potrafią ich zmienić lub szybko wymienić. Dlatego wstrzęmieźliwość w tych sprawach *) jest wskazana, ale niestety hamulce mają zużyte klocki. Duża w tym wina kobiet, pewnie obawiają się konkurencji i słyszą tykający zegar biologiczny. No i wtedy każdy rak, ślimak, żaba jest rybą.
W ten sposób działają przeciwko sobie, a potem narzekają na mężczyzn.

Dopiero po zaliczeniu testu podróżnego lub lepiej kilku i w różnych okolicznościach ujawniających wszystkie pożądane i niepożądane cechy, można i warto pomyśleć o zamieszkaniu ze sobą. Najpierw na próbę, np. na czas urlopu i raczej latem. Bez przeprowadzek i zwożenia gratów. Potem można umówić się na kolejny termin, a z czasem na stałe. Stopniowo poznajemy rodzinę wybranka/-ki, a wspólnie spędzony czas cementuje już chyba związek. Dopiero wtedy można zacząć eksperymentować z *figo-fago*.

Cokolwiek, im wolniej i uważniej budujemy, tym ta budowla jest trwalsza i lepsza.
Duże znaczenie ma także użyty materiał. Beton jest trwały, ale cement wiąże powoli. Zaś domki z kart można stawiać szybko, ale rozpadają się po… pierwszym dmuchnięciu *(

.
W przypadkach, gdy nie zaiskrzyło na czas, nie pojawiły się motylki, ktoś okazał się wredny lub wady i zalety okazały się nie do zaakceptowania… warto się rozstać, by nie tracić czasu i zachować miłe wspomnienia.
Jeśli mimo tego polubiliśmy kogoś, jest ciekawym człowiekiem choć nie nadaje się do pary, nie wyrządził nam świństwa, to możemy podtrzymywać znajomość, o ile życzy sobie tego druga strona.

Dycyzja co do dalszych losów udanego startu związku wymaga inywidualnych bliższych, dalszych i dalekosiężnych ustaleń, ale przybrzeżne rafy już za nami, wydostaliśmy się na otwarte moŻe (z dala od szczurów lądowych, żmij, hien…) i musimy płynąć wspólnie, albo moŻe nas zatopi.
Ale załoga już sprawdzona, wiadomo kto jest kapitanem, a kto majtkiem, każdy zna swoje role, prawa i obowiązki, a wszyscy płyną w jednym wspólnie obranym kierunku.
Do portu *Przeznaczenie*.
I nie warto już przez lunetę zaglądać do „S”, bo licho nie śpi.

(C) Doradca ds. Beznadziejnych i Niemożliwych

Mężczyzna idealny

26 komentarzy

Czym kierować się poznając nowego faceta ?

.
Psychoterapeutka Agnieszka Młodzikowska opowiada jak wymyśleć i potem znaleźć swój ideał mężczyzny.

.
Gdzie szukać fajnych mężczyzn?
„Czy to prawda, że fajnych facetów po prostu nie ma?”

Older Entries