… miastem. Po królowe jesieni, a także by cUś wrąbać i przerąbać.
Również po to, by przewentylować płuca i zebrać plon jesienny.

Niedaleko za 100-licą, w kierunku wschodnim, jest wieś, a w niej siedlisko. Wiosną lądują tam bociany i wychowują potomstwo. Jest tu mały dom, stary sad, stodoła i studnia oraz mały staw. Rosną tam też dynie, bzy i pigwy. Za dnia biegają ogromne dziki, a o świcie zaglądają łosie. Kopców krecich nie sposób policzyć.

W sumie to niezła szkoła przetrwania. Dla gospodarza i jego gości.
Od świtu do zmierzchu trzeba się krzątać. I nie ma litości.

Oto domek od strony wsi

DSC08349

A tu od podwórza, z werandą i zagrodą na sadzonki (przed dzikami i łosiami)

DSC08352

A w środku jest taaaka kuchnia, jaką niewiele kobiet widziało

DSC08347

na której smażymy taaakie placki ziemniaczano-dyniowo-cukiniowe

DSC08371

z takich dynek

DSC08333

a także przetwarzamy taaakie zbiory, do słoików i słojów, na słodko i słodko-kwaśno

DSC08345

Ugotowaliśmy też pyszny bigos, ale zanim chwyciłem fotoaparat, to… już go nie było.
Największym budynkiem jest stodoła, która mieściła dosłownie wszystko. Ale już stopniowo pączkuje dobudówkami.

DSC08361

Za stodołą jest staw i łąki, a dalej duży las. A w nim niezwykle dzikie zwierzaki.
Teraz niewiele w nim wody, ale wiosną i latem kąpią się tu dziki. A łosie myją łopaty.
Ułożyliśmy im chodniczek, by nie utknęły w błocie, bo byłby problem.

DSC08354

By, spalić zbędne kalorie piłowaliśmy drewno, „rąbanie” zostawiając na później

DSC08350

Budki dla ptaków zasiedliły już osy

DSC08368

A całości pilnuje owczarek Buś. Chowając się, ostrzega nas przed dziką zwierzyną.

DSC08351

Reklamy