… chwila spokoju !

Bo, najpiękniej i najmilej jest w Kurniku, gdy nikogo w nim nie ma.
Oprócz Lisa.
Wreszcie można położyć się na dowolnie wybranym boku, w dowolnym gnieździe, pooddychać pełnymi płucami, wyczesać w spokoju futro i pchły…
A także wypić parę jajek na surowo. I posłuchać pięknych melodii.
Nikt się mnie nie czepia, nie ocenia, ani odpisywać nie trzeba.
Pełny luz-blues.

.
Nikt też nie przekonuje, że tak tu mało komentujących i że na pewno ten Kurnik jest do kitu. Mimo to, jedziemy dalej… jak ta karawana przez pustynię, do oazy spokoju.

.
Gdy tak patrzę na te skrzypaczki, to wyobrażam sobie, jak muszą wspaniale głaskać. Takimi długimi, delikatnymi i posuwistymi ruchami, w rytm melodii. O harfistkach nie wspomnę, tak cudownie szarpią koniuszkami palców. I pazurów nie mają. A flecistki to już pełny odlot, jak im te paluszki chodzą i z jakim zaangażowaniem dmuchają te flety.

Reklamy