…kot Amper.

Image

Kiedyś mieliśmy w domu innego kota. Zwał się Bazyli. Córka przyniosła go z piwnicy jeszcze ślepego. Wykarmiłyśmy go butelką. Był to jednak duży, dziki kot. Przepiękny, ale niezbyt dostępny. Wolał chodzić własnymi drogami i pewnej nocy wyskoczył z balkonu, z mojego III piętra. Chyba się nie zabił, bo go na dole nie było.

Długo go szukałam na pobliskich działkach, ale niestety, nie znalazłam.

Było to w sierpniu, a w listopadzie zadzwoniła do mnie koleżanka: „Słuchaj, za moją Dorotą (jej córką) przyszedł z miasta do mnie, do domu twój zaginiony kot. Musisz koniecznie po niego przyjechać. Ja mam trzy psy i nie dam rady z kotem.”

Po ustaleniu wyglądu kotka stwierdziłam, że to nie jest jednak mój kot, ale pojadę po niego. Wszystko dla kota przecież miałam w domu po Bazylim.

Był to Amper. Zabiedzony, wygłodzony i brudny kotek. Gdy zaczął jeść, to zrobiły mu się na wychudzonych boczkach wypukłe górki (w poziomie oczywiście).

Raczej wyglądało na to, że jest to domowy kotek, ale musiał być bity, bo gdy przez przypadek dotknęło się kapcia od razu uciekał skulony. Ale chciał też ciągle się przytulać. Był bardzo grzeczny.

Wykąpałam go, odkarmiłam, wykastrowałam (po dwóch miesiącach, bo był wcześniej za młody) i został naszym domowym kotkiem.

Image

Amper jest cudownym zwierzątkiem. Mięciutki do ugniatania, milusi do przytulania, wierny asystent moich wszelkich prac: od toalety porannej po wieczorną kąpiel, poprzez prace kuchenne, lekcje i oczywiście wszelkie posiłki. Czeka na mnie, jak wracam do domu i odprowadza do drzwi, gdy wychodzę.

Image

Poza tym wszystkim ciągle śpi w różnych ulubionych miejscach, które często zmienia.

Image

np. na podusi

Image

lub na kanapie

Image

lub na balkonie, na swoim wyścielonym krzesełku

Image

Śpi również ze mną. Po wieczornej porcji głaskania, układa się w nogach lub obok mnie.

Image

Rano budzi mnie o stałej porze, mniej więcej tak:

Image

Niestety, gorszą stroną tego jest również budzenie w nocy po swoją porcję jedzonka. Otóż onegdaj Amper zachorował na dziwną chorobę zębów, w wyniku której utracił prawie wszystkie zęby. Poszłam do weterynarza z jednym ruszającym się kiełkiem, a odebrałam kota z trzema kiełkami w pyszczku. Resztę weterynarz wyrwał, bo się wszystkie ruszały. Z tych trzech jeszcze dwa same wypadły i został mu jeden kieł, którego ma do dzisiaj, ale i tak nie może go używać do gryzienia. W związku z tym nie może jeść suchej karmy i muszę mu zawsze na świeżo rozdrobnić jego pokarm. Na pewno mam z tym kłopot, nie mogę go zostawić samego na dłużej i jestem „uwiązana” w domu. Jak wyjeżdżam, szukam dla niego opiekuna/nki.

Odwdzięcza mi się jednak cudnym mruczeniem i przytulaniem.

Image

Amper ma już prawie 11 lat. Od roku nie widzi też na jedno oko – jest białe i nieruchome. Próbowałam je leczyć, jak tylko zauważyłam zmiany, ale nic nie pomogło..Przechodził też wiele innych chorób: miał zatrucie i straszny katar. Leżał także przez kilka dni w szpitalu zwierzęcym. Koledzy się śmiali ze mnie: Jak czuje się Amper? Co tam lekarz prowadzący powiedział?

Na szczęście Amperek z tych opresji wychodził cały i zdrowy. Ma swoje bolączki, bo już nie jest młody, ale dobrze nam się razem żyje. Jak gdzieś wyjeżdżam, bardzo za mną tęskni, a ja za nim.

Każdemu życzę takiego wspaniałego domownika. Koty, to dla mnie najpiękniejsze zwierzęta na świecie.

Advertisements