„ Stosunki między ludźmi są jak taniec, a pomiędzy osobami, które łączą, przepływa tam i z powrotem dostrzegalny strumień energii. Niektóre stosunki przypominają powolny, ponury taniec śmierci.” (Colette Dowling).

Image

 Dorosłe Dziecko Alkoholika.

Jest to termin popularny, obiegowy, a nie fachowy.Sama nazwa wskazuje na sprzeczność, że ktoś jest dorosły, a równocześnie jest dzieckiem. To, co człowiek przeżywał jako dziecko w rodzinie z problemem alkoholowym, w wieku dorosłym nadal go obciąża, ogranicza, zabiera radość życia, satysfakcję z tego, co go aktualnie spotyka. I mimo że już dawno nie przebywa w tym trudnym świecie, jakim jest rodzina z problemem uzależnień, to ciągle ta przeszłość ma dominujące znaczenie w jego życiu.

Dzieci w takich rodzinach przez wiele lat muszą na co dzień doświadczać braku zainteresowania ze strony swoich rodziców czy opiekunów, deficytu więzi bliskości, nie są przytulane, są zaniedbywane nawet w takich trudnych sytuacjach jak stany chorobowe czy wypadkowe. Doświadczają tego, że ich rodzice nie kontrolują swoich zachowań, nierzadko są świadkami i ofiarami agresji i przemocy.
Te osoby od wczesnych lat życia są przyzwyczajane do tego, że są nieważne, że liczą się sprawy rodziców. Uczą się, że poprzez pewien sposób chronienia ich, przejmowania obowiązków może uda im się zmniejszyć trochę cierpienie rodziców i przynajmniej w ten sposób, pośrednio poprawiać swoje warunki życia. Dzieci wchodzą w rolę opiekunów, często wykonują wszystkie możliwe prace domowe, polowe, chodzą na wywiadówki do młodszego rodzeństwa. Od najmłodszych lat uczą się, że ich potrzeby i uczucia są nieważne. W związku z tym mają bardzo zablokowaną złość, poczucie sprzeciwu. Uczą się przystosowywać do potrzeb innych, dlatego bywają świetnymi pracownikami dla osób, które lubią mieć przy sobie takich „wiernych rycerzy”.
W dorosłym życiu często z zewnątrz tego nie widać. Wiele osób nie korzysta z terapii, ponieważ uważa, że powinna być dzielna, silna, wszystko wytrzymać. To jest ten paradoks, którego osoby z zewnątrz nie rozumieją i często mówią: Po co ci terapia, przecież ty sobie świetnie radzisz w życiu. Ale pomimo tej zewnętrznej fasady, w środku siedzi małe, zagubione dziecko, które, np. zdobywa równocześnie trzy specjalizacje albo robi równolegle kilka kierunków na wyższych uczelniach, robi karierę zawodową, ale nie przynosi jej to szczęścia, a koszty, jakie przy tym ponosi są ogromne. Wszyscy mówią: przecież ty odnosisz same sukcesy, a to jest ciągle nękający perfekcjonizm, brak radości z tego, co się dzieje i co się osiągnęło, poczucie zagubienia, braku sensu…

Image

Ale cechy DDA mają nie tylko dzieci alkoholików. Są to cechy wszystkich osób współuzależnionych od alkoholików, narkomanów, nałogowych hazardzistów, seksoholików, pedofilów, rodzinnych dyktatorów, obżartuchów, ludzi fizycznie i psychicznie chorych czy członków rodziny, mających problem z agresją.

Współuzależnienie to wpływ, jaki wywierają na nas te osoby i sposoby, jakimi my próbujemy na nie wpłynąć.

Współuzależnioną jest osoba, która pozwala na to, by zachowanie innej osoby oddziaływało na nią ujemnie i która obsesyjnie stara się kontrolować zachowanie oddziałującej na nią w ten sposób osoby.

Tą inną osobą może być dziecko, dorosły, kochanek/kochanka, mąż, żona, brat, siostra, dziadek, ojciec, matka, pacjent czy przyjaciel.

I nie jest to wymysł naszych czasów. Ludzie od początku robili to wszystko, co określamy mianem „współuzależnienia”. Zamartwiali się problemami innych. Próbowali im pomóc, uciekając się do sposobów, które nie przynosiły żadnych pozytywnych skutków. Mówili „tak”, kiedy myśleli „nie”, starali się skłonić innych, by patrzyli na świat, tak jak oni. Wycofywali się, by nie urazić uczuć innych, a robiąc tak, ranili samych siebie. Lękali się zaufać swym własnym uczuciom. Wierzyli w kłamstwa, a potem czuli się oszukani i zdradzeni. Chcieli wyrównywać rachunki i karać innych. Chwytał ich taki gniew, że gotowi byli zabić. Walczyli o swoje prawa, podczas gdy inni twierdzili, że nie przysługują im żadne prawa, ale chodzili w workach, bo uważali, że nie są godni jedwabiów.

Jednak współuzależnieni mają na koncie również działania pozytywne. Z samej swej natury są ludźmi dobrymi i życzliwymi, uwrażliwionymi na cierpienie, krzywdę i niesprawiedliwość.

„Boże, daj mi pogodę ducha,

Abym godził się z tym, czego zmienić nie mogę,

Odwagę, abym zmieniał to, co zmienić jestem w stanie,

I mądrość, abym potrafił odróżnić jedno od drugiego.”

(Modlitwa o pogodę ducha)

Reklamy