„Szukanie swojego miejsca w świecie jest zupełnie naturalne, tak samo jak szukanie kogoś, kto zaakceptuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Czasami nakładamy na siebie mnóstwo warstw. Kiedy w końcu zostaniemy z nich odarci, ukazujemy się tacy, jacy jesteśmy naprawdę. Nadzy.”    /Megan Hart/

Image

Jacy jesteśmy naprawdę ?

Autor Bruno Ferrero

Zakładanie masek weszło nam w krew. Robimy to niemalże automatycznie każdego dnia. Zobacz ile możemy przez to stracić. Inaczej – spójrz ile przez to tracimy! 

Słyszałem, że świat jest piękny” – rzekł niewidomy.
„Podobno” – odpowiedział widzący.
  – Stanisław Jerzy Lec

Spotkanie

Byłem sam w całym przedziale pociągu. Potem wsiadła jakaś dziewczyna – opowiadał pewien niewidomy hinduski chłopiec. – Mężczyzna i kobieta, którzy ją odprowadzali, musieli być jej rodzicami. Dawali jej mnóstwo rad i wskazówek. Nie widziałem jak wyglądała dziewczyna, ale podobała mi się barwa jej głosu. – Czy jedzie do Dehra Dun? – pytałem się siebie, kiedy pociąg ruszał ze stacji. Zastanawiałem się, jak mogę nie dać po sobie poznać, że jestem niewidomym. Pomyślałem sobie: jeśli nie będę się ruszał z mojego miejsca powinno mi się udać.

– Jadę do Saharanpur – powiedziała dziewczyna. – Tam wyjdzie po mnie moja ciocia. A pan, dokąd jedzie, można wiedzieć?

– Dehra Dun, a potem do Mussoorie – odpowiedziałem.

– O, jaki pan szczęśliwy! Pragnęłabym bardzo pojechać do Mussoorie. Uwielbiam góry. Szczególnie w październiku, kiedy jest tam pięknie.

-Tak, to najlepszy sezon – odpowiedziałem, sięgając pamięcią do czasów, kiedy jeszcze widziałem. – Wzgórza usłane są dzikimi daliami, słońce jest łagodne, a wieczorem można siedzieć wokół ogniska i rozmyślać popijając brandy. Większa część letników już wtedy odjeżdża, ulice są bezludne i ciche.

Milczała, a ja zadawałem sobie pytanie czy moje słowa zrobiły na niej jakieś wrażenie, czy jedynie myślała, że jestem sentymentalny. Potem popełniłem błąd i zapytałem:

– Jak jest na zewnątrz?

Ona jednak w moim pytaniu nie zauważyła nic dziwnego. Czyżby już spostrzegła, że nie widzę? Jednak słowa, które zaraz po tym wypowiedziała, pozbawiły mnie wszelkich wątpliwości.

– Dlaczego pan nie spojrzy w okno? – zapytała mnie z największą naturalnością.

Przesunąłem się wzdłuż siedzenia, starając się z uwagą odszukać okno. Było otwarte, odwróciłem się w jego stronę, robiąc wrażenie, że przyglądam się mijanym widokom. Oczyma wyobraźni widziałem telegraficzne słupy, które przesuwały się w biegu.

– Zauważyła pani – ośmieliłem się powiedzieć – że te drzewa wydają się poruszać?

– Zawsze tak się wydaje – odpowiedziała.

Odwróciłem się znów w stronę dziewczyny i przez pewien czas siedzieliśmy w milczeniu. Potem powiedziałem.

– Ma pani bardzo interesującą twarz.

Zaśmiała się miło wibrującym i jasnym głosem.

– Przyjemnie to usłyszeć – rzekła. – Nudzą mnie ci, którzy mówią, że moja twarz jest ładna!

Musisz mieć naprawdę ładną twarz pomyślałem sobie, a po chwili dodałem pewnym głosem:

– Hm, interesująca twarz może być również bardzo piękna.

– Jest pan bardzo miły – powiedziała. – Ale dlaczego jest pan taki poważny?

– Już niedługo będzie pani na miejscu, stwierdziłem dość nieoczekiwanie.

– Dzięki Bogu. Nie lubię długich podróży pociągiem.

Ja natomiast byłbym gotów siedzieć tak nieskończenie długo, byleby tylko usłyszeć jak ona mówi. Jej głos posiadał tak srebrzysty dźwięk jak górski strumień. Zaraz po wyjściu z pociągu zapomni pewnie o naszym spotkaniu; ja jednak zachowam ją w swojej pamięci przez pozostałą część podróży a może i dłużej. Pociąg wjechał na stację. Ktoś zawołał i zabrał ze sobą dziewczynę. Pozostał po niej jedynie zapach.

Mrucząc coś pod nosem wszedł do przedziału jakiś mężczyzna. Pociąg ruszył ponownie. Odszukałem po omacku okno i usadowiłem się naprzeciwko wpatrując się w światło, które było dla mnie ciemnością. Jeszcze raz mogłem powtórzyć moją grę z nowym towarzyszem podróży.

– Szkoda, że nie mogę być tak interesującym towarzyszem w podróży, jak ta dziewczyna, która dopiero, co wyszła – powiedział do mnie, starając się nawiązać rozmowę.

– To bardzo interesująca dziewczyna – stwierdziłem. – Czy mógłby mi pan powiedzieć… czy jej włosy były długie, czy krótkie?

– Nie pamiętam – odpowiedział zdawkowym tonem. – Przyglądałem się jedynie jej oczom a nie włosom. Były rzeczywiście piękne! Szkoda, że nie mogły jej do niczego służyć… była niewidoma. Nie zauważył pan tego?

Dwoje niewidomych, którzy udają, że widzą. Ileż ludzkich spotkań jest podobnych do tego. Ze strachu, by nie objawić tego, jacy jesteśmy naprawdę zaprzepaszczamy nieraz najważniejsze spotkanie naszego życia. A niektóre spotkania zdarzają się jedynie raz w życiu…

Niestety, nic dwa razy  takiego samego nam się  w życiu nie zdarza!
Przegapimy – tracimy !… a ludzie, zdarzenia, pojawiające się na naszej drodze są po coś!…
My niestety … zabiegani, ślepi, głusi, przestraszeni….zapatrzeni w siebie, gonimy za karierą, pieniędzmi, sławą, dobrobytem….a potem ! … a  potem… nagle… no cóż….pozostaje nam tylko…głosem i wzrokiem malować w powietrzu obrazy…obrazy, które pozostają nam tylko we wspomnieniach.

Trzeba być w każdej sytuacji sobą – nie warto zakładać maski – to nie ma sensu.

Image

Wszystkie nasze działania, odczucia i zachowania są zgodne z tym, jak widzimy siebie – niezależnie od tego czy ten wizerunek jest prawdziwy. Akceptować samego siebie to nie znaczy zgadzać się na istniejący stan rzeczy („Taki niestety już się urodziłem”), lecz mówić: „Akceptuję wszystko, co jest we mnie, dlatego, że to ja jestem najważniejszy dla siebie. Pragnę jednak stopniowo to zmieniać”.

I nie jest to wcale egoistyczne podejście, nie wyklucza nawet całkowitego poświęcenia się innym. Daje nam jednak możliwość własnego rozwoju.

Image

Advertisements