… i gęś.

„Urodzony w Panonii na Węgrzech, ok. 317 roku w rodzinie żołnierza – poganina. W wieku 15 lat został żołnierzem. U bram dzisiejszego Amiens, tknięty litością nad żebrakiem, podzielił się z nim swoją opończą. Po śnie, w którym Chrystus odziany był w ten skrawek płaszcza, Marcin przyjął chrzest, wystąpił z wojska, uznawszy, że udział w wojnach nie zgadza się z chrześcijańskimi zasadami.

Image

Jako kleryk Marcin podjął życie pustelnicze, gromadząc wokół siebie innych pustelników. Założył m.in. klasztor w Ligugé, pierwszy w Galii. Jego cnotliwe i surowo ascetyczne życie pełne jednak miłości dla bliźniego, zwróciło uwagę hierarchów kościelnych, którzy postanowili uczynić z niego biskupa w Tours. I w tym momencie na scenie wydarzeń pojawiają się…

Gęsi
Marcin nie chciał żadnych zaszczytów, ukrył się więc gdzieś w pobliżu gęsiarni. Nic z tego! Gęsi podniosły gęgający harmider, którym zwróciły uwagę na ukrywającego się.

Image

I w ten sposób Marcin został biskupem, a gęsi przeszły do historii. Stały się też głównym… daniem w dzień świętego czyli 11 listopada. .

W życiorysie przyszłego świętego pojawia się wiele miejscowości. I choć oficjalnie się tego nie potwierdza, ponoć Marcin na białym koniu zawitał też w… Poznaniu. Tu koń zgubił podkowę, która stała się wzorcem dla poznańskich cukierników, którzy zaczęli wypiekać pyszne…

Rogale
Bujda to, naturalnie, wierutna, faktem jednak jest, że powołując się na dobroć św. Marcina, w poznańskim kościele pod jego wezwaniem, ksiądz proboszcz Jan Lewicki podczas mszy św. w październiku 1891 r. wezwał do miłosiernych uczynków wobec najbiedniejszych. Hasło podchwycił cukiernik Józef Melzer i na dzień świętego Marcina – 11 listopada upiekł pierwszą partię ciast, przypominających kształtem ową końską podkowę. Część rozdano biednym, część sprzedano zamożnym parafianom.

                  Image

I w ten sposób Świętomarciński rogal – teraz pełen słodyczy, z ciasta drożdżowo-półfrancuskiego, którego delikatne płatki (jest ich w tym zawijańcu ponoć 256) przekładane są białym makiem i bakaliami – stał się domeną poznańskich i wielkopolskich cukierników. Rok 2008 jest dla nich szczególny: 4 listopada 113 cukierników (jedna trzecia wszystkich zakładów w Wielkopolsce) po raz pierwszy otrzymało unijny certyfikat produktu regionalnego.

I w ten sposób św. Marcin, gęś i rogale ułożyły niepowtarzalne…

Menu 11 listopada
Tu trzeba powiedzieć, że w czasach staropolskich dzień św. Marcina był obchodzony bardzo uroczyście nie tylko w Poznańskiem, zwłaszcza na wsiach.. A to dlatego, że święty biskup z Tours, mając pod swoją pieczą m.in. żołnierzy, biedaków, a i… pijaków, opiekuje się też jesiennymi zapasami. Zatem im gęś lepiej utuczona, tłustsza tym – według wierzeń – bogatsze będą święta Bożego Narodzenia a zima głodem nie zagrozi.

W Poznańskiem do tej tłustej, sowicie oblanej sosem gęsi (,,na dzień świętego Marcina lepsza gęś niż zwierzyna” – orzeka przysłowie) daje się drożdżowe pyzy. Niegdyś wróżono z kości zjedzonego ptaka: białe wróżyły śnieżną zimę, czerwone – mroźną a plamiste – deszczową. Mówiło się też (jeszcze to pamiętamy): ,,św. Marcin po lodzie, Boże Narodzenie po wodzie”.

No, i deser – wspaniały poznański świętomarciński rogal unijny. Drogi i pyszny. Niestety, nie przyjął się w innych regionach Polski, ale Wielkopolanie, a zwłaszcza poznaniacy, zjadają setki ton tego pulchnego niepowtarzalnego specjału! Przed 11 listopada, w ten dzień i jeszcze przez kilka dni po święcie…

*

Biskup Marcin w glorii cudotwórcy, wskrzeszającego zmarłych, odszedł z tego świata 11 listopada 397 r. (401 r.?).

Nad jego grobem w Tours wzniesiono bazylikę, do której wkrótce zaczęły ściągać tłumy pielgrzymów.

We Francji jest 3670 parafii pod wezwaniem św. Marcina, w Polsce – 196.”

Ewa Kłodzińska

/opowieść o św. Marcinie i gęsi zaczerpnęłam ze strony:
http://naturalnie.com.pl/pl/aktualnosci_i_nie_tylko/opowiesc_na_dzien_sw.html /

Jedna z legend głosi, że gęś tak św. Marcinowi dokuczyła, że kazał ją zabić. Po zjedzeniu jej ponoć umarł. Uważajcie, żeby Was to dzisiaj po dzisiejszym obiedzie, z gęsiną na stole, nie spotkało.

Mówi się, że ona jest „głupia jak gęś”. Ale przecież to właśnie gęsi kapitolińskie swoim gęganiem ostrzegły, że zbliża się wrogi oddział Gallów do wzgórza Kapitolińskiego. Od tej pory karmiono w Rzymie święte gęsi na koszt państwa i pięknie przystrojone noszono w procesji na Kapitol.

Image

Te towarzyskie ptaki żyją w stadach i mogą służyć przykładem: żyją w trwałych i wiernych małżeństwach. Czego i Wam życzę w dniu dzisiejszego święta.

Reklamy