… dzieciom.

Pozwolę sobie na początku zacytować fragment komentarza, napisanego przez Lisa, z poprzedniego tematu.

„Kobiety mądre nie muszą być rozmodlone, jeśli wyznają właściwe wartości.
I dają właściwy przykład swoim dzieciom, zwłaszcza córkom.
Jaki przekaz może dać zamężnej córce rozwiedziona matka ?
A jaki córce niezamężnej ? Zwłaszcza, gdy od lat zmienia partnerów w poszukiwaniu tego właściwego. Co powie wnuczętom, gdy zapytają o dziadka ?
Czy wie, że córki pozbawione ojca, a wnuczęta dziadka, to kandyda-tki/-ci na kolejne sieroty ?”

Niestety, w naszym społeczeństwie przeważnie tak jest, że to panowie pozbawiają swoje dzieci ojca.

Przytoczę list, jaki napisała jedna z pań, głęboko wierząca i dbająca o rodzinę ( list pochodzi ze strony http://www.kryzys.org/archiwum2011/printview.php?t=6365&start=14&sid=c9842158df466326453b095dcaa37c09 , tam też są rady skierowane do tej pani):

„Po 24 latach małżeństwa, odkryłam romans mojego męża z kobietą o10 lat młodszą. wygoniłam go domu i nie wiem czy tego właśnie chciałam. Kocham go nadal mamy razem 4 dzieci ,wprawdzie 3 juz dorosłych ale córka ma 8 lat i potrzebuje ojca. Od 3 tygodni wegetuję nie jem nie śpię ,cały czas o tym myślę. Proszę mi powiedzieć czy to już zawsze tak będzie boleć. Chciałabym zapomnieć i wybaczyć ale nie wiem czy potrafię. Po rozmowie z nim niczego się nie wypierał stwierdził że chciał mieć odskocznie. Jak sprawić aby wrócił i czy da się jeszcze uratować nasz związek. Proszę o wskazówki. Czy da się w ogóle żyć wspólnie ze świadomością że było się zdradzanym. Jak postępować aby odbudować związek. Każdy mi radzi zostaw go, rozwiedź sie a ja chyba tego nie chcę. Przeżyliśmy tyle wspaniałych chwil. To ostatnio jakieś 3 lata zaczęły się kłótnie i problemy z jego zaglądaniem do kieliszka.

Kiedyś byliśmy bardzo religijnym małżeństwem, wspólnie chodzilismy do kościoła, wspólnie modliliśmy się. Wszystko się zmieniło od czasu jak mąż zaczął zaglądać do kieliszka. według mnie to już alkoholizm. prosiłam go aby sie leczył lecz on twierdził że przesadzam , ale ja wiem że nie i wiem że sam musi sobie zdać z tego sprawę. Gdy przyjeżdżałam z pracy on już był po paru piwach i kłótnia gotowa. Kiedys gdy nie pił byl naprawdę wartościowym człowiekiem. Zero kłótni, pełne zrozumienie .Ostatnio w maju zapisałam nas na pielgrzymke do Częstochowy chciałam polecić Matce Bożej nasze małżeństwo lecz on stwierdził że nigdzie nie jedzie. Pojechałam sama cała noc sie modliłam o uratowanie zwiazku, nie wiedziałam jeszcze nic o jego romansie. Dzisiaj myślę że może moje modlitwy zostały wysłuchane i to co odkryłam to opatrzność Boża. Wierze że możemy być jeszcze razem tylko jak na niego wpłynąć aby przejrzał na oczy i zaczął się leczyć skoro ma przy sobie pocieszycielkę.”

Obrazek

Nie rozumiem, czemu ta pani chce być z tym palantem, ale uznaję jej prawo do takiego postępowania. Nie zgadzam się natomiast na to, żeby za rozkład rodziny obwiniać w takich przypadkach kobietę. A jak widzimy, dzieje się to nagminnie.

Lis się pyta, jaki przekaz daje córce rozwiedziona matka. Ale czy przynajmniej zastanowił się, jaki wpływ na dzieci mają zdrady ojców , a w szczególności na córki?

Przytoczę kolejny list, który mówi, co czują w takiej sytuacji córki:

„Moi rodzice są ze sobą już 22 lata, było tak jak w każdym małżeństwie, czasem dobrze czasem źle, ale nigdy nie kłócili się tak na poważnie, rozmawiali itp. Kiedy mój tata dostał awans w pracy i przenieśli go do innego miasta, coś się popsuło, zaczął pisać smsy, wychodził z domu na ogród żeby porozmawiać przez telefon. Kiedyś mama powiedziała mi że podsłuchała go jak rozmawiał z jakąś kobietą i mówił jej coś typu: tęsknię za twoim ciałem itp. Pytała potem taty kto dzwonił a on powiedział że z jakiś kolega z pracy. Dzisiaj był w łazience a ja przyniosłam mu płyty i widziałam w jego telefonie odczytanego smsa treści: czuje się tak słonecznie ale i czuje wstyd kiedy mnie dotykasz ale o tym ci już mówiłam. No zamurowało mnie totalnie. Nie wiem co mam robić, chciałam wziąć ten numer i zadzwonić do tej kobiety i spytać ja jakie to uczucie kiedy rozwala się komuś rodzinę. Najbardziej jest mi żal mamy, bo ona jest taka słaba i nie poradzi sobie z tym. Ja biorę ślub w tą sobotę, ja nie wiem jak ja będę z moim ojcem się bawić, poczułam do niego wstręt, nie wiem jak będę z nim rozmawiać, chce mu wszystko wygarnąć w poniedziałek kiedy zabiorę wszystkie moje rzeczy do nowego domu. Nie mama pojęcia co robić.”

Po zachowaniu mojej córki wobec ojca wiem, że ona czuje się bardziej zdradzona niż ja i nie chce go znać. I to nie ja, kobieta, wywołałam u niej taką traumę, tylko tatuś-palant, który myśli tylko o sobie.

 Ale Lis i podobni mu hipokryci uważają, że najlepiej takie sprawy zamieść pod dywan, kisić się w kłamstwach i stwarzaniu pozorów, ale tkwić w jednym, nierozerwalnym związku małżeńskim. Dlaczego?

Bo „wszyscy tak mają”.
Zdradza cię mąż? Trudno, WSZYSCY faceci tak mają.
Potrafi przylać? Trudno, WSZYSCY potrafią.
Masz gównianą pracę? WSZYSCY narzekają na pracę.
Słowem, możesz mieć gówniane życie, bo przecież WSZYSCY mają gówniane. To czemu Ty jedna miałabyś nie mieć. Przywyknij.

W dodatku jesteś kobietą, więc masz być szczęśliwa tylko dlatego, że jakiś samiec w ogóle chce być z tobą, bo inaczej będziesz sierotą, która do niczego się nie nadaje.

Iście chrześcijańskie podejście do tematu. Tacy, co tak uważają, na pewno żywcem pójdą do Nieba.

Obrazek

Reklamy