… psa niż żonę !

Oto kilka powodów, dla których lepiej mieć psa niż żonę:
1. Im później wracasz do domu, tym bardziej pies cieszy się z Twojego powrotu.
2. Pies nawet nie zwróci uwagi, jeżeli nazwiesz go imieniem innego psa.
3. Pies lubi, kiedy zostawiasz swoje skarpetki na podłodze.
4. Rodzice psa nigdy nie przychodzą w odwiedziny.
5. Na psa nigdy nie musisz czekać – zawsze jest gotowy do wyjścia.
6. Pies uważa, że jesteś całkiem zabawny, gdy jesteś lekko wstawiony.
7. Pies lubi bieganie, szwendanie, tarzanie… i łowienie ryb.
8. Pies nigdy nie obudzi Cię w nocy z pytaniem, czy jak umrze, to weźmiesz sobie nowego psa.
9. Jeśli pies wyczuje od Ciebie zapach innego psa, nie wkurzy się, a tylko go to zaciekawi.
10. Gdy pies odejdzie, nie zabierze Ci połowy Twoich rzeczy.

Aby przetestować tę teorię zamknij żonę i psa na godzinę w bagażniku.
Potem otwórz i zobacz, kto się bardziej ucieszy na Twój widok.
Wybór należy do Ciebie…….. 😉

Wierny jak pies

Kilka lat temu zakolegowałem się z psem brata, gdy pomagałem przy budowie domu. Wabił się Max i był rasy Malamut. Poniższe foto wykonałem w lutym 2005 r.
Miał wtedy półtora roku, a trafił do nas jako kilkumiesięczny szczeniak.

max1

Max uwielbiał aportować, biegać i tarzać się w śniegu. A jaki silny był.
Zbudowałem mu piękną budę, ocieplaną, z przedsionkiem i dachem unoszonym. Ale wolał spać w zaspie śniegu. Pamiętam spacery zimowe, jakie odbywaliśmy w pobliskich lasach, w zaspach po kolana i przy słonecznej, mroźnej pogodzie. Był wniebowzięty, bo to rasa polarna. Pozostały tylko fotografie i wspomnienia.

Niestety po zakończeniu budowy, gdy zostawał sam na podwórku, robił sobie wypady w świat. Aż zaginął bez wieści. Wymagał częstych, długich spacerów i dużych przestrzeni. Bardzo mi go żal, mam nadzieję, że ktoś go przygarnął, kto miał czas dla niego. Do schroniska nie trafił, sprawdzaliśmy. Nie pojawił się więcej, choć kilka razy wracał.

Pies to duża odpowiedzialność, kot to zabawka domowa.

PS. Boksery powinny zimą nosić ocieplacze, czapki, szaliki, ochraniacze na nos i botki. Podobnie jak ich opiekunki.

Advertisements