… swoją Drugą Połowę ?
Nie bojąc się ryzyka. Ryzyka porażki, odrzucenia, rozczarowań…

Tak rozważa niemal każda kobieta poszukująca swojego księcia.
Poza tymi wiecznie i nałogowo szukającymi coraz lepszego mężczyzny.
Najlepiej bez angażowania się i żadnych zawodów miłosnych.
Chyba nie wiedzą naiwne, że lepszy jest wrogiem dobrego.

Pokusa poszukiwań jest duża, wręcz ogromna.
Jego spojrzenie, dotyk, to cieplo, bezpieczenstwo i ta iskierka… z całą resztą Misia.
Mają jeszcze nadzieje na staly, dlugotrwaly związek oparty na wzajemnym zaufaniu i radości z bycia razem.

Co i jak powinny, by wreszcie móc zaśpiewać tak…
Na pewno radziłbym stanąć na głowie. Naprawdę warto !

.
Jeszcze nieszpetne, a już niegłupie.
I z tego wynikają wszystkie dalsze problemy, także z rozpoznaniem, a nawet zanikiem chęci do poszukiwań…
Również niewiara w możliwość odszukania tego pasującego, kochającego i kochanego.
Ale kiedyś będzie płacz i krokodyle łzy, a jedynym chętnym do konsumpcji też tylko głodny krokodyl, może wyposzczony aligator.


.
„Nigdy nie wolno nam rezygnować z poszukiwania Miłości.
Ten, kto przestaje szukać, przegrywa życie.”
Paulo Coelho

Ten dwuwiersz zna prawie każda kobieta. Mężczyźni raczej nie, oni szukają stale i niekoniecznie mułłości.

.Ale jest podstawowy problem: „Jak rozpoznać swoją Drugą Połowę” ?
Zwłaszcza, gdy nie ustaliło się jakich cech, parametrów… oczekujemy.
Czy faktycznie ogólna fascynacja, najczęściej metodą ‚na oko’ wystarczy ?

Moim skromnym i staroświeckim zdaniem…

Ważne jest, żeby te dwie osoby dobrze się ze sobą czuły. W każdej sytuacji.
Żeby lubiły ze sobą przebywać, żartować, właściwie komunikować się, a nie tylko dużo rozmawiać. A także muszą tęsknić za sobą i mieć podobny temperament, poczucie humoru, apetyt na życie, zbliżone diety i smaki, zbliżony poziom intelektualny, światopogląd, poczucie estetyki, maniery…
Poza stwierdzeniem braku istotnych wad charakteru powinny stopniowo starać poznać się, a najlepiej sprawdzić w różnych sytuacjach. Niekoniecznie ekstremalnych.

Powinny też zdawać sobie sprawę, że lata młodości już minęły i nie wypada wymagać zbyt wiele co do urody, stanu zdrowia, nawyków, przyzwyczajeń..
Ani od siebie, a tym bardziej od partner-ki/-a.
Jeśli ktoś nie godzi się z tym, to niech zapyta się własnego ja, dlaczego tak długo zwlekał ?

Tak naprawdę ten bagaż doświadczeń pozwala ocenić, co jest dla nas najbardziej istotne i wartościowe, co sprawia przyjemność. Ignorujmy drobiazgi, które kiedyś urastaly do wielkich problemów i absorbowały naszą uwagę, a to co najważniejsze umykało niespostrzeżenie w ich cieniu.

Każdy człowiek ma to, na co się odważy !

A teraz ustalmy resztę kryteriów i sposobów poznania, nie drugiej lecz TYLKO tej pasującej ‚połówki’…
Na początek posłuchajmy rad księdza, a diabełki zapraszam do komentowania 😦

Reklamy