… krzyk.

Obrazek

Wielkimi krokami zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, a wieść ludowa głosi, że w noc wigilijną zwierzęta mówią ludzkim głosem.

Ciekawe, co by nam powiedziały, gdyby rzeczywiście mogły mówić?

A może by coś nam wykrzyczały, bo normalne słowa do ludzi nie trafiają.

W majestacie prawa i „błogosławieństwa Bożego” odbywa się przed świętami masakra karpi.

Żeby szynki, pieczyste, polędwice i nadziewane schaby trafiły na świąteczne stoły, masowo morduje się w rzeźniach tysiące, a może miliony zwierząt.

Wcześniej te zwierzęta hoduje się w betonowych halach. Tuczy, faszeruje lekami i hormonami, a potem zabija w okrutny sposób. A ci, którzy te zwierzęta zjadają nie zastanawiają się, w jakich warunkach one żyły, jak były transportowane, jak bardzo cierpiały podczas rzezi.

Podobnie wygląda tucz drobiu. Unieruchomione ptaki karmi się podając im hormony, by jak najszybciej uzyskały odpowiednią wagę. Zwierzęta transportuje się do rzeźni bez wody i jedzenia. Każdy z nas widział ciężarówki je przewożące – setki, czasami tysiące kilometrów. Niektóre giną już w trasie, pozostałe oczekują na śmierć wiele godzin.

Jajka, które są wykorzystywane na naszych stołach, pochodzą od kur żyjących w obozach koncentracyjnych. Kury zamknięte w małych klatkach chorują i bardzo cierpią. Traktuje się je jak maszynki do znoszenia jaj.

Natomiast króliczki, szczury czy myszy torturuje się testując na nich kosmetyki.

Np.  test na tolerancję błony śluzowej: Bierzesz małego króliczka i wcierasz mu w oczy preparat. Królicze oczy nie łzawią, więc to coś pozostaje w oku na 24 godziny. Czasem się to kończy zapaleniem spojówki, czasem zniszczeniem oka… Albo strzygą je do gołej skóry i te częściowo okaleczone i obnażone zwierzaczki smaruje się tym czymś… A one cierpią w milczeniu, zabezpieczone specjalnymi opatrunkami albo obróżkami, żeby nie mogły się ani podrapać, ani wylizać sobie ran…

Szczury karmi się sondą wewnętrzną, albo wstrzykuje im się tester domięśniowo, dożylnie, do brzucha, albo musi taki szczurek ten tester wdychać. Potem paraliż, skurcze, śmierć… A jeśli zwierzę samo przypadkiem nie zdechnie, to się je zabija, żeby ocenić szkodliwość tych substancji.

I oczywiście to wszystko dla naszego dobra, bo przecież lepiej, żeby króliczek pocierpiał, niż jakaś wyfiokowana panienka. I jakoś wszyscy przemilczają, że wyniki testów na zwierzętach mają się nijak do ludzi.

Człowiek, to chyba najokrutniejsze zwierzę na tej planecie.

A przecież wiemy, że zwierzęta są bardzo inteligentne. Czasem mam wrażenie, że bardziej niż niektórzy ludzie.

Np. słonie:

Słonie to masywne, ale jednocześnie delikatne zwierzęta o niezwykłej pamięci. Co ciekawe, ich wrodzona inteligencja pozwala na dobrą współpracę i efektywną naukę. Słonie z łatwością uczą się sztuczek, ale także potrafią uczestniczyć w dyscyplinach sportowych (polo na słoniach) oraz malować. Ta ostatnia umiejętność jest szczególnie godna podziwu. Zwierzęta te w zwinny sposób utrzymują pędzel w trąbie i odwzorowują detale na kartce papieru.

Obrazek

Co więcej, słonie wykazują się wysokim poziomem empatii nie tylko w stosunku do osobników swojego gatunku, lecz także przedstawicieli innych. Ta cecha zalicza je do jednych z najbardziej inteligentnych organizmów na świecie.

O innych inteligentnych zwierzętach poczytaj  TUTAJ

Obudźmy się! Rozczulamy się nad zwierzątkami w Szopce Betlejemskiej, a potem wracamy do domu, zasiadamy do suto zastawionego stołu i jemy te kawałki mięśni, błon, tłuszczu, a czasami wnętrzności zwierzęce. Smacznego!

Reklamy