W zasadzie to tylko Adam w Raju mógł mieć nowe i autorskie poglądy.
Dopóki nie pojawiła się tam Ewa i pierwsze ograniczenie z tym „owocem”.

W Kurniku zamieszczam głównie te poglądy, z którymi utożsamiam się, namawiam do ich poznania lub tylko przypomnienia i dyskusji nad nimi. Nawet, gdy ktoś zgadza się, a najlepiej gdy ma zastrzeżenia, uwagi czy… torpedy.
Nie odżegnuję się od poglądów które przezentuję, bo je popieram, stosuję lub zamierzam. Podobnie jak przyjąłem, że 2×2=4 i trzymam się tego wyniku.
Chociaż nie zawsze 1+1=2 i coraz częściej bywa 1+0=1.

Zamieszczam też poglądy, których absolutnie nie popieram, jak np. ostatnio o diecie Sumo. Każdy przyzna, że bezwzględne.

Poglądy można też zmieniać np. z powodu istotnych zmian w przedmioto-istocie tego, czego dotyczą.
Podobno tylko krowa nie zmienia i woli świeżą zieloną trawkę niż szarobure sianko.

Poglądy możemy przyswajać, tolerować, podzielać… rzadko już wymyślać nowe.
W zasadzie nie mają właścicieli, a jeśli już to trudno ich ustalić.
Możemy też utożsamiać się z nimi, bronić ich zajadle lub atakować ich piewców. Czasem tylko za to, że je ujawniają, przypominają, ośmieszają, krytykują…
Albo też je zupełnie czniać czyli olewać, a także ich piewców.
Niektórzy nie mają poglądów, nie przestrzegają, ośmieszają każde i każdego kto je ma… tak im wygodniej żyć. I na ogół, ci cwaniacy, kiepsko na tym wychodzą.
Zaś tchórze i głupcy unikają ich jak tylko mogą. I z reguły ich nie posiadają, gdyż musieliby zawczasu przyswoić sobie pewien, niemały zresztą zasób wiedzy i informacji, na bieżąco uzupełniać go i doskonalić. Wolą przejrzeć jakieś G… Warte gazetki lub obejrzeć „Wiadomości” z kniei i paproci. W pewnej stacji telewizyjnej, której nazwa kończy się na N mają wszytko to, co im wystarcza, by mogli być „wykształconymi z wielkich miast” czyli tzw. lemingami. Wierzącymi w przekaz płynący z lufcika, w którym przekonują ich o tym, jacy są wspaniali, nowocześni, postępowi, europejscy, tęczowi, genderowi… i och & ach !.

Poglądy można też tylko prezentować, bez przekonywania, namawiania czy wszelakiej dyskusji. I wtedy można też mieć zadowolenie z tego, że może do kogoś cUś dotarło lub kiedyś dotrze, może skorzysta-ł-a, a może tylko wywołaliśmy… uśmiech.
Motywem przewodnim Kurnika jest: „jaja jak berety” więc uśmiechajmy się jak najczęściej, a najlepiej z siebie i z tego co wyczyniamy z sobą w swoim własnym życiu. Życiu, za które w pełni ponosimy odpowiedzialność przed sobą, a które ma ograniczony czas trwania i prawdopodobnie następnego nie otrzymamy.
I wyciągajmy z tego wnioski dla siebie !

Lubię dzielić się poglądami i dowiedzieć się, co inni myślą na dany temat i dlaczego tak sądzą, a nie inaczej ? Pytanie DLACZEGO? polecam wszystkim i wobec wszystkiego. Na wzór małych dzieci, które z czasem zapominają je.

Jest spora grupa ludzi, z którymi nie warto gadać, bo nie mają poglądów, mają je mocno wypaczone, skrajnie błędne lub fałszywe. A najczęściej nie mają żadnych.
Z takimi trudno rozmawiać, dyskutować, a nawet przebywać.
Podobnie bywa z tymi, którzy cwaniakują, migają się lub zmieniają je zależnie od potrzeb, korzyści, mody…
Z ludźmi o tych samych poglądach jest spokojnie, sielsko, nudno i wręcz nie ma o czym gadać czy pisać. Natomiast z tymi, którzy mają skrajnie odmienne można dyskutować, przekonywać, argumentować… zamykać w lochu.
Jest ciekawie, czasem nawet bywa… wesoło. Może też być rozkosznie, pasjonująco, odprężająco, a nawet bosko 🙂

Przeciwny jestem zawłaszczaniu poglądów i ich przyswajaniu na stałe bez uwzględniania możliwości ich zmian. Bo, wtedy stajemy się kimś innym/inną, kogoś udajemy, gramy jakąś rolę… ogólnie męczymy siebie i innych przy okazji. Dla innych stajemy się też nieciekawi. A poza tym, jako ich właściciele, zobowiązani jesteśmy o nie dbać, chronić i bronić za wszelką cenę. Niemal jak własne dzieci.
A potem taki pogląd staje się naszym problemem. I może nas mieć gdzieś, nawet nie zadzwoni, nie sprawdzi czy jeszcze żyjemy…

Do wszystkiego, również i do poglądów, trzeba mieć pewien dystans. Podobnie jak i do siebie, a może nawet zwłaszcza.

Jeśli ktoś mnie przekona, że jakiś pogląd, który uznaję jest błędny, to zmienię zdanie. Nie jest to łatwe i natychmiastowe, ale tak jest „w porzo” i łatwiej żyć.

Dlaczego Kurnik ? – o tym już pisałem. Przypomnę, bo jeszcze tylko w kurnikach panują prawidłowe relacje D-M, a przyrost naturalny kwitnie. I dla niejednego lisa też wystarczy.

Dlatego też tu panuje taka tematyka: „by łatwiej było żyć”. Wymieniamy poglądy, na nowo artykułujemy sprawy oczywiste i banalne, by je sobie utrwalić.
Mamy z tego i przy tym wiele emocji, poznajemy się i bawimy przy okazji. A codzienne odwiedziny wielu zaglądających i podglądających są tego dowodem.

Niestety, są wśród nas jednostki, które koniecznie chciałyby mnie udusić zarzutami. Niesłusznymi, z kategorii posądzeń i przypuszczeń albo wręcz insynuacji i dociekań.
Gdybym był lisicą, to wtedy mogłybyśmy sobie inaczej porozmawiać 🙂
Z najdrobniejszymi szczegółami, opisami, opiniami, dywagacjami, dociekaniami, ploteczkami, posądzeniami, ocenami…

Zdarzało się, że pisałem o nie swoich poglądach przeciwstawiając im te, które podzielam. Licząc i oczekując, że w komentarzach napiszecie, co o tym myślicie.
To przecież oczywiste.
Miałem natomiast niewielki żal, że to o czym wspominałem od razu było mi przypisywane. Nie można rozważać obiektywnie czegoś, w co jest się zaangażowanym, mniej lub bardziej. Dlatego stawałem obok lub naprzeciwko, jako obserwator.
Nie uzurpuję sobie praw do tego, by tu świecić przykładem, być wyrocznią, guru, mentorem, przewodnikiem… Bo, ani nie mam takiej wiedzy, doświadczeń, praktyki czy przeżyć. Zwłaszcza jako… kobieta. Inaczej też kumam, postrzegam, odbieram, nadaję, widzę kolory, słyszę, widzę, czuję, oddycham, nie miewam nastrojów… przeżywam. Więc i tak nie powinnyście brać ze mnie przykładu 🙂

Ale podpowiadam, na tyle na ile wiem i potrafię, także o tym jak jesteście lub możecie być postrzegane przez zwykłego samca, czego od was oczekujemy, jakimi chcielibyśmy was widzieć, jakie relacje nas interesują itd. itp.
A także przypominam o tym, jak bywało jeszcze nie tak dawno, w czasach naszej młodości, jak radzili sobie nasi rodzice, dziadkowie. Nie różnimy się już tak bardzo od nich, bo wiek robi swoje i niewiele zmieniło się oprócz technologii i popularyzowania lewacko-liberalnych haseł „róbta co chceta”.
Wystarczy tylko nieco poczytać ten blog.

Większość zamieszczonych w nim wpisów powstała przypadkowo, sporo pod wpływem komentarzy, a najwięcej w wyniku przeglądania materiałów zamieszczonych na YouTube dotyczących relacji D-M lub treści piosenek czy filmów. To zresztą widać dosyć jaskrawo. Nie jest to jakaś działalność szowinistyczna, grafomaństwo czubka ani zemsta zawiedzionego na kobietach, na co wskazywałaby treść niektórych wpisów.
Raczej rodzaj dyskusji nie wprost, bardziej na przekór, z humorem, z muzyką i klipami w tle. Coś w rodzaju klubu przekornych pCi obojga, broniących i krytykujących racje, zwyczaje, nawyki, zady, walety… strony przeciwnej.
W granicach dobrego smaku, z umiarem, przyzwoicie… i raczej na wesoło.

Dlaczego unikam szczegółów, przykładów, zwierzeń… ?
Dlatego, by informacje zawarte w blogu były w miarę uniwersalne, a także by nie zaplątać się w matni szczegółów. Staram się postępować jak pająk, który misternie tka sieć i nie może w niej zaplątać się lub dać się omotać, jak jakiś owad.

Wszystko da się omawiać po akademicku, natomiast kobiety mają naturalną skłonność do szczegółów. I dlatego często-gęsto gubią się, nieprawidłowo lub pochopnie oceniają, wyrabiają sobie opinie na podstawie szczegółów, a także spalają się na drobiazgach, nie widzą szerzej problemów… błądzą wciąż i cierpią.
Oczywiście po dyskusjach i wykładach powinny nastąpić ćwiczenia, praktyki, sesje, egzaminy, zaliczenia…
I całe szczęście, że jeszcze towarzyszą temu emocje, bo inaczej nikomu nie chciałoby się studiować na starość.
A, gdy te tematy już człowiekowi zupełnie staną się obojętne, to powinien iść karmić wiewiórki, kaczki, gołębie… W spokoju i z ogromnym kacem życia, że przecież można było zupełnie inaczej.

Piszę, prowokuję… bo inaczej nie podjęłybyście tematu. Najskuteczniej jest kobiety „podglądać”, wtedy reagujecie na 1000%. Nawet, gdy spojrzę na „oczko w pończosze”, też jest reakcja. To oburzenie jest urocze, często właśnie wtedy ujawniacie, jakimi jesteście naprawdę.

Lis nie musi odpowiadać dlaczego tak sądzi, nie musi dawać przykładów na wiarygodność tego, co wyznaje. Bo, jest juz starym lisem, który niejedno już widział i wiele doświadczył. I nie ma powodu, by nadal musiał zacząć z wami wciąż eksperymentować, doświadczać, oceniać… A wyniki i tak nikogo nie przekonałyby lub były niewiarygodne. Wystarczająco uzasadniam prezentowane tu racje, a wątpliwości wyjaśniam wyczerpująco. Czasami nawet za bardzo, strasząc lochem i dybami 🙂

Taki lis musiałby zakochać się, a tego stanowczo robić nie powinien.
Pozwolcie, że pozostanę zwykłym lisem i naprawdę wolałbym obserwować ten Kurnik niż brać w nim czynny udział.
W sumie dziwny jest to kurnik, w którym stale przesiaduje lis, a drUp tylko zagląda, komentuje, cUś skrobnie. Ale, mimo, że to już niemal patologia, nie załamujmy mnie, może w końcu zniosę złote jajo lub nawet dwa 😦
Zwłaszcza, gdy będziecie tak mocno skupiały się na mnie, zamiast na problemach drobiowych. A macie ich sporo: duszka, serce, piórka, kuper, tuszka, nóżka…
wymarzony kogut, gąsior… czy misio potencjalny, wirtualny lub realny.

Całe szczęście, że reprezentujemy inne poziomy wrażliwości, subtelności, dociekliwości, głębi przemyśleń i ocen, bo… inaczej zwariowałbym, a na pewno oszalał. Nawet już czasami, gdy czytam to co sam tu napisałem, zaczyna to budzić moje przerażenie. Niestety wiadomo, kto jest autorem moich wpisów i komentarzy.

A tu jeszcze dociekliwe jednostki rozkładają mnie i moją tFurczość na czynniki pierwsze, analizują, dokonują sekcji i najchętniej pogrzebałyby lub skremowały za życia.
A ja tylko chciałem i nadal chcę dla nich dobrze.

Wybaczcie, ale musiałem, bo zostałem sprowokowany do zwierzeń.
Przepraszam, inaczej NiE dało się 😦
I mam nadzieję, że jeszcze bardziej przybliżyłem istotę tego blogu, moją w nim rolę i poczynań oraz doboru treści tu zamieszczonych.

Nie oceniajcie blogu po okładce ani autorze, przeczytajcie go sami.
A jeśli chcecie poznać prawdę, to musicie czytać także między wierszami 🙂

.
PS. Nadal wierzę i mam niezłomną nadzieję, że jednak mój Elektorat kiedyś, w niedalekiej przyszłości, ruszy wreszcie kupry i uaktywni się w Kurniku.
Tym bardziej, że nie wymagam rejestracji ani ujawniania tak cennych danych osobowych, jak utajniony adres e-mail.
Elektorat czytać zapewne potrafi, to może i pisać też ?
Na początek proponuję jedno lub dwa zdania, byle na temat.
Pozdrawiam wszystkie istoty, zwłaszcza nieśmiałe.

Reklamy