… nie znaczy być samotnym.

Sam nie oznacza samotny. Można mieszkać z kimś pod jednym dachem, a czuć się samotnym. Można żyć w pojedynkę i nie znać tego słowa. To, czy jesteśmy szczęśliwi, w dużej mierze zależy od nas samych.

Obrazek

Dwa pojęcia: bycie samotnym i bycie samemu.

Zdawałoby się, że są to pojęcia tożsame. Nic bardziej mylnego. Bycie samemu to stan, gdy z nikim nie dzieli się wspólnego życia i wspólnego łoża. Jest to najczęściej wybór dobrowolny i nie jest powodem zamartwiania się, czy wręcz dołowania. Taka osoba świadomie wybrała ten styl życia. Nie oznacza to jednak, że siedzi całymi dniami w czterech ścianach własnego mieszkania. Czas doskonale zapełniają jej spotkania z przyjaciółmi, wspólne wypady i zabawy, praca i obowiązki. I nie jest z tego powodu nieszczęśliwa. To, co ma, w zupełności jej wystarcza. Nie oznacza to jednak, że nie poszukuje życiowego partnera. Po prostu nie śpieszy się z tym.

„Dobra samotność oznacza, że lubisz samego siebie, że przebywanie ze sobą sam na sam sprawia Ci przyjemność. Jeśli lubisz samego siebie, z pewnością znajdzie się ktoś, kto będzie chciał uczestniczyć w Twojej dobrej samotności.
Ludzie zadowoleni ze swego życia przyciągają innych, jak kwiaty przyciągają pszczoły.
Jeśli umiesz cieszyć się samym sobą, dla innych ludzi jest to sygnał, że masz wiele do zaoferowania – że przebywając blisko Ciebie nie tylko nie będą czuli się wykorzystywani, ale wręcz zostaną w jakiś sposób zainspirowani, wzbogaceni lub ogrzani Twym wewnętrznym ogniem. Rozwijanie i doświadczanie dobrej samotności jest, razem z rozwijaniem prawdziwej bliskości, niezwykle skuteczną receptą na ostateczne zniszczenie wirusa samotności i skutków jego działania. Dobra samotność jest prawdziwą bliskością z samym sobą, ze swoim Ja.”  (Wojciech Kruczyński – Wirus samotności)

Obrazek

Zła samotność jest już poważniejszym stanem. Po pracy, która nie sprawia żadnej satysfakcji, taka osoba zamyka się w swoim pokoju, bo nie ma dokąd iść. Nie ma znajomych, z którymi spędzałaby wolny czas i  bawiła się. Nie ma też kochającej osoby, do której mogłaby się przytulić. Co gorsza, taka osoba nie ma również z kim porozmawiać o swoich radościach, troskach, smutkach. Taka osoba jest prawdziwie samotna. I to jej potrzebna jest pomoc. Takiej osobie potrzebny jest ktoś, kto wyciągnąłby rękę, porozmawiał, wysłuchał. Potrzebuje kogoś, kto wyciągnie ją do świata.

„Trzeba zaznaczyć, że kobietom z reguły jest trochę trudniej. Wynika to z realiów naszej patriarchalnej kultury, gdzie kobieta bywa wciąż dodatkiem do mężczyzny – źródłem uzyskiwania przyjemności, jego obsługą lub świadectwem jego zamożności. Swoją rolę na tym świecie kobieta określa więc często poprzez zadania, jakie wykonuje dla mężczyzny: matka, żona, kochanka… Jak w jednym z najsławniejszych i jednocześnie najkrótszych dialogów w polskim filmie:
On: – Inżynier Mamon jestem. Ona: – Mamoniowa.”

(Wojciech Kruczyński – Wirus samotności)

Często jednak jest tak, że nie jesteśmy sami, ale jesteśmy samotni.

„Jak to być mogło, że ona i on razem przez tyle lat żyli ze sobą lecz całkiem obok, no jak? Jak to się mogło stać?” – śpiewała Anita Lipnicka. Artyzm? Nie – to proza życia. Coraz częściej ludzie żyją w związku, gdzie nie ma śladu miłości. Przyzwyczajenie, obawa przed samotnością trzyma ich już tylko przy sobie. I nie koniecznie jest to faza związku, ale np. znieczulenie na obojętność lub agresywność partnera.

A jak wygląda samotność we dwoje?

Obrazek

„Bo nie ma nic gorszego, niż samotność we dwoje. Niby ten sam czas, miejsce tez się zgadza, a dzielą nas lata świetlne. Niby ten sam pokój, a jedno drugiego nie widzi, zamknięte w swoim świecie.

Więcej na: http://czarownicazla.blox.pl/2009/03/We-dwoje.html

I jeszcze zacytuję opowiadanie ze strony Fb  – Zapiski Wiedźmy

Obrazek

„Przyjaciółka siedziała zasępiona.
– Czuję się samotna i nieszczęśliwa – wyłuszczyła jednym tchem.
– Ale dlaczego? – zdziwiła się Wiedźma. – Masz dziecko, rodzinę, życie przez które przewija się wielu ludzi. Masz przyjaciół, kochanków… No dobrze, jednego – poprawiła się widząc oburzenie na twarzy Przyjaciółki. – Lubisz czytać, gdy zasypia cały świat i podróże, podczas których nikt nie marudzi, że droga daleka, że zimno i głodno. Nie nudzisz się sama ze sobą, za to z innymi bywa, że tak. Czego jeszcze ci brak?
– Męża. Jestem samotna. – powtórzyła.
Kot zakrztusił się ze śmiechu. Wiedźmie nie wypadało.
– Czy naprawdę? – zapytała.
Przyjaciółka po chwili potrząsnęła głową.
– Nie… Czuję, że jestem sama, ale nie ma w tym samotności.
– Zatem nie daj jej sobie wmówić. To uczucie tych, którzy o nim mówią. Nieważne, że tkwią w związkach. Tkwią podkreślam. Może pomylili miłość z poczuciem bezpieczeństwa lub ukrócili gadaninę ciotek pytających o to, kiedy wreszcie przyprowadzą kogoś do domu, a teraz nie wiedzą, jak żyć z tym kimś? Nie stworzyli wspólnego świata z drugim człowiekiem, bo w pogoni za związkiem nie stworzyli najpierw swojego własnego, więc niczego nie mogli komuś dać.
Wiedźma zamyśliła się.
– Samotność to słowo określające nieumiejętność bycia z samym sobą, bądź z drugim człowiekiem. Działa jak zaklęcie. Powtarzając  je w kółko stworzysz ten stan. Powiedz mi, czy kiedykolwiek ktoś szczęśliwy powiedział ci, że na pewno czujesz się źle w swojej skórze?
Przyjaciółka zastanawiała się zbyt długo, by potwierdzić.
– No widzisz. Tylko ci, którzy są samotni przekonują cię, że jesteś nieszczęśliwa, bo nie masz mężczyzny u boku. Twój spokój i spełnienie ich drażnią. Oni po prostu nie chcą, byś miała lepiej od nich.
Czasem warto zajrzeć w samych siebie, pobyć z własnymi myślami i zastanowić się, czy się nudzimy, czy naprawdę czujemy pustkę. Póki nie będziemy w pełni cieszyć się sobą, nie ucieszy nas też i inny człowiek przy naszym boku.”

Obrazek

Reklamy