… a przy niej ten jacht,
Gdzie ta koja wymarzona w snach?
Jak zapewne wiecie, nasza wspólna wyprawa żeglarska z Lisem nie doszła do skutku, ale mnie się udało załapać na parę dni pływania ze znajomymi.
Pogoda była prawdziwie żeglarska: ciepło, słońce i wiatr.
Po Jezioraku pływa się fajnie, bo nie jest to jeszcze całkowicie ucywilizowane jezioro tak, jak to jest w Krainie Wielkich Jezior. Wiem, że tak jest, bo mój syn ze swoja warszawską żeglarską ekipą powoli przerzuca się na Jeziorak właśnie z tego powodu.
Podczas pływania bardzo ważne jest towarzystwo, bo jest się ze sobą prawie bez przerwy, na niezbyt dużym pokładzie. Tym razem udało się, chociaż nie wszystkich wcześniej znałam.
W dzień było wesoło, wieczorem przy ognisku nastrojowo – jezioro, gwiazdy na niebie, gitarka. I chociaż nie miałam obok siebie kogoś, do kogo skłaniałoby się moje serce, to i tak było super.
ognisko

Przyznam się, że nie jestem taką bardzo wytrawną żeglarką. Tak naprawdę boję się, jak mocno przechyla i to, niestety, zrobiło mi się z wiekiem tak, jak i lęk wysokości.
Pamiętam, jak kiedyś wypłynęliśmy Omegą na jezioro Płaskie – jest to odnoga Jezioraka. Dość duża, odkryta przestrzeń i do tego ogromny wiatr i fale takie, że przelatywały górą, nad łódką. Czterech facetów i ja jedna płeć żeńska. „Pietra” miałam ogromnego. Prawie wbiłam się w dziób, a panowie walczyli z wiatrem na obydwu żaglach mimo, że nikt więcej na jeziorze tego nie ryzykował. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze.
Jeszcze raz kiedyś tak się bałam. Pływaliśmy wtedy przez Jeziorak, kanał Iławsko-Ostródzki (http://podroze.onet.pl/kanaly-ilawsko-ostrodzkie/r61g9 ) i dalej kanałami, przez Ostródę, aż do jeziora Szeląg i Szelągiem do Starych Jabłonek.
Śluza kanałowa w Miłomłynie na Kanale Iławsko – Ostródzkim:
śluza

I właśnie na Szelągu dopadł nas taki wiatr, że prawie umarłam ze strachu. Panowie , oczywiście, mieli wielką radochę, no a ja jakoś na szczęście przeżyłam. Takie sytuacje trafiają się jednak niezbyt często, przeważnie pływa się spokojnie i przyjemnie. Czasem tylko trzeba trochę pohalsować.
A cóż zobaczymy pływając po Jezioraku?
mapa2

Wypływając z Iławy mijamy najpierw osiedle Lipowy Dwór po prawej i wyspę „Wielka Żuława”, tę największą, po lewej.
Potem jest Szałkowo. Kiedyś mała wioseczka, teraz ekskluzywne miejsce dla bogaczy z ogromnymi i drogimi willami nad jeziorem.
Na lewym brzegu ciągnie się cały czas las, z małą przerwą na Sarnówek – ośrodek wypoczynkowy TVP.
Na prawym brzegu za Szałkowem są Jażdżówki – kiedyś ośrodek wypoczynkowy dla nauczycieli, teraz prywatny ośrodek z hotelem i salą na duże imprezy, np. wesela itp.
Za Jażdżówkami jest mała wioseczka Jeziorzyce, a niedaleko od brzegu jest wysepka, którą nazywamy Gizerek. To tam podobno odpoczywał JP II podczas swoich wypraw kajakowych. Kiedyś była tam też kapliczka i ministranci z tzw. „czerwonego kościoła” z Iławy przyjeżdżali tam na biwaki.
Na wysokości wysepki, po prawej stronie, swoje „ranczo” mają moi dobrzy znajomi, z dawnych dobrych lat, z którymi wiele przeżyliśmy. Byliśmy sąsiadami w bloku, razem pływaliśmy na żaglówkach, nasze dzieci chodziły do jednej klasy. Właściwie całe nasze dorosłe życie trzymaliśmy się razem, dopóki najpierw jednemu facetowi nie odbiło, a potem drugiemu.
Na wysokości wysepki, po lewej stronie znajduje się wejście na urokliwą zatokę Jezioraka – Widłągi, na której jest strefa ciszy, a więc dodatkowa atrakcja dla żeglarzy. A tutaj możecie przeczytać o dobrym duchu znad Widłągów:
http://historiami.pl/legendy-dobry-duch-znad-widlagow/
Za Jeziorzycami mamy Makowo z ośrodkami wypoczynkowymi i prywatnymi domkami letniskowymi, restauracją, sklepami i barami. Tu żeglarze mogą się posilić i zrobić zakupy.
Zejście w Makowie ze sklepu do jeziora:
makowo

Za Makowem, po prawej stronie Jezioraka zaczyna się las, a na środku spotykamy dwie piękne wyspy: Gierczaki. Między wyspami jest płycizna taka, że można sobie przechodzić z jednej wyspy na drugą i lepiej tam nie wpływać żaglówką.
Za Gierczakami jezioro rozdziela się na dwie odnogi: jedna – wąska, to zatoka Kraga, na końcu której znajduje się brama na świat, czyli w kanały ( można dopłynąć do Starych Jabłonek lub przez pochylnie do Elbląga), druga – szeroka, z licznymi wyspami, to główna część jeziora. Na lewym brzegu tej części leżą Siemiany – piękna, letniskowa miejscowość, w której spędzałam co roku część wakacji, przez jakieś 25 lat.
Kocham Siemiany, tam Jeziorak jest najpiękniejszy.
siem2

Za wsią, chyba od zawsze, było duże pole namiotowe z trawiastą plażą. Jeśli lubiłam się kąpać w jeziorze, to właśnie tam. Szerokie wejście do jeziora, długo płycizna i nagle spadek dna, i głęboka woda. Duża przestrzeń, można było pływać wzdłuż plaży, nie oddalając się zbytnio od brzegu.
siem1

siem3

Za czasów PRL-u były tam pomosty, później plaża stawała się coraz bardziej dzika, mimo pola namiotowego. Mnie jednak to nie przeszkadzało, a nawet jeszcze bardziej się podobało.
Swoje stałe miejsca na tym polu mieli Niemcy, którzy co roku przyjeżdżali w „swoje” strony dużymi przyczepami campingowymi.
Teraz wybudowano tam marinę. Większe luksusy, ale mniej urokliwie.
Na tym polu odbywa się też co roku Festiwal nad Jeziorakiem z udziałem artystów piosenki i kabaretu.
Ale ja i tak, mimo tych wszystkich zmian, kocham Siemiany i tęsknię do nich co roku.
Tak naprawdę, to z zamiłowania nie jestem żeglarką, chociaż pływałam „przy mężu” przez 30 lat mojego życia na własnej żaglówce. Popływać jednak lubię od czasu do czasu. Uważam, że nic tak nie uspokaja i odstresowuje, jak woda.
Zatem
Ahoj żeglarze! Do zobaczenia na jeziorach.

Reklamy