Strona główna

Andrzej

7 Komentarzy

Greckie imię Andreas pochodzi od słowa andreios, czyli męski, mężny, dzielny. Imię Andrzej posiada też cechy przypisywane numerologicznej „piątce”, którą podobno cechuje oryginalność, niecierpliwość i impulsywność.

images

Według danych z bazy PESEL w naszym kraju jest zameldowanych 570 tys. 106 Andrzejów. Najwięcej Andrzejów mieszka na Mazowszu, na Śląsku i w Małopolsce.

Z ponad 570 tys. Andrzejów aż 11 tys. 786 obchodzi swoje urodziny właśnie 30 listopada.

Według danych z bazy PESEL najwięcej mężczyzn o imieniu Andrzej jest zameldowanych odpowiednio w województwach:

mazowieckim – 83 tys. 407 Andrzejów,

śląskim – 68 tys. 520 Andrzejów,

małopolskim – 52 tys. 821 Andrzejów.

Z kolei imię Andrzej jest najmniej popularne w województwach:

lubuskim – 14 tys. 272 Andrzejów,

opolskim – 15 tys. 658 Andrzejów,

świętokrzyskim – 18 tys. 33 Andrzejów.

Imię Andrzej było najpopularniejsze w latach 50-tych i 60-tych. Przykładowo w Polsce żyje 178,5 tys. Andrzejów urodzonych w latach 1950-1959 oraz 152 tys. urodzonych w latach 1960-1969.

W kolejnych latach popularność imienia Andrzej systematycznie spadała – ze 100 tys. Andrzejów urodzonych w latach 70-tych do raptem 16 tys. urodzonych w latach 90-tych. W latach 2000-2009 rodzice zdecydowali się nadać imię Andrzej jedynie 4 tys. 750 razy.

Aktualnie imię Andrzej otrzymuje rocznie około 300 chłopców – w 2011 r. 319, w 2012 r. 314, a w 2013 r. 275.

( dane ze strony: http://walbrzych.naszemiasto.pl/artykul/andrzejki-zloz-zyczenia-solenizantom-znani-andrzeje,2599720,artgal,t,id,tm.html )

andrzejki

Przypomnijmy sobie niektórych sławnych Andrzejów:

http://szybkajazda.pl/ciekawostki/article,slawni_andrzeje,8219,1,1,1.html

http://kobieta.wp.pl/gid,11726282,img,11726286,kat,67434,title,Slawni-Andrzeje,galeriazdjecie.html

Z okazji imienin wszystkim Andrzejom, tym mniej i bardziej znanym, a także Naszemu Szefowi Lisowi składam najserdeczniejsze życzenia:

A oprócz tego życzę nowego życia na imieninowe śniadanie i szczęścia, żebyście mogli napełnić nim poduszki i kruszyć go do woli.

Piękna piosenka dzisiejszego solenizanta – Andrzeja: „Nowe życie na śniadanie”

Reklamy

Bezwstydnie…

31 Komentarzy

… smaczne ! A jaka z nich bije radość dla oczu, aż ślinka cieknie.

Z ich udziałem można wyczarować pyszne ciepłe śniadania, smaczne sałatki, dania obiadowe, niesamowite desery…
W dodatku skutecznie odchudzają, oczyszczają organizm, obniżają poziom cholesterolu…

Ale zanim je poznamy, poczytajmy o jej zaletach

Oczywiście mam na myśli takie krągłości i kształty.

tort z truskawkami

I znowu…

38 Komentarzy

…Lisowi minął roczek.

Dzisiaj obchodzimy kolejne urodziny Lisa. Zawsze w Dniu Urodzin przypominają mi się słowa piosenki „Upływa szybko życie, jak potok mija czas..”. Tyle już za nami, a jeszcze więcej przed nami.

W tym dniu przychodzą na myśl wspomnienia z przeszłości, pewnie dlatego ostatnio Lisa nachodziły takie refleksje, związane z czasami młodości. Chętnie się wtedy przegląda stare fotografie, analizuje się swoje sukcesy i porażki, myśli się o tym, jak owocnie i przyjemnie spędzić dni , które dopiero nas czekają

A więc świętowanie urodzin jest jednocześnie zadumą nad czasem. . . Czasem, który był, tym, w którym obecnie jesteśmy i tym, który dopiero nastąpi.

Zatem Lisie pozwól, że jako jedna z Czarownic (tych sympatycznych, oczywiście) pobawię się w Twoją osobistą wyrocznię. Oto, co Cię spotka w dzisiejszym dniu:

ur6

Zatem, skoro

urodziny1

Przyjmij także kolejne życzenia ode mnie:

ur2

I jeszcze

ur4

I jak zwykle życzenia muzyczne:

A na koniec:

ur3

Z pozdrowieniami urodzinowymi Gąska Bazylka.

Pierwszy raz…

26 Komentarzy

… w życiu.

Czy zastanawialiście się kiedyś, ile rzeczy robi się pierwszy raz w życiu?

5252_pierwszy-raz-alberta

Gdy jesteśmy mali, wszystko robimy pierwszy raz. Pierwsze ząbki, pierwsze kroki, pierwsze słowa. Potem pierwszy dzień w przedszkolu, w szkole. Pierwszy bal, pierwsza miłość, pierwszy pocałunek.

„Ona mi pierwsza pokazała księżyc
i pierwszy śnieg na świerkach, i pierwszy deszcz.
Byłem wtedy mały jak muszelka,
a czarna suknia matki szumiała jak Morze Czarne”

Są to zdarzenia przyjemne. Dobrze jednak wiemy, że w życiu mają miejsce niezbyt miłe pierwsze razy. Pierwsza choroba, pierwsza bójka, pierwszy zawód na kimś, kto wydawał się być przyjacielem, pierwsza strata bliskiej osoby.

I tak można wymieniać wiele, wiele różnych pierwszych zdarzeń.

Przychodzi jednak czas w życiu człowieka, gdy wydaje się, że wszystkie pierwsze razy mamy już za sobą. Akceptujemy to i próbujemy z tym żyć. I nagle okazuje się, że życie ciągle jeszcze kryje przed nami wiele różnych niespodzianek. Wiele pierwszych razów, które nie przychodziły nam nawet do głowy. Takie rzeczy, pewnie nie tylko mnie, ciągle spotykają. Czasem jest to coś, co mnie dobija, czasem coś, co mnie uskrzydla.

„Trzeba choć jeden raz,
Spojrzeć w niebo czyste,
Poza niebem nie mieć nic.
Kto nie doznał tej wolności,
Nie wie co to znaczy żyć.”

Życie. Po prostu życie. Ciągle się toczy, ciągle zaskakuje. Czasem głaszcze  po głowie, czasem kopie w tyłek.

pierwszy raz1

Przecież umieramy i rodzimy się każdego dnia. Każdy poranek jest początkiem naszego życia i to tylko od nas zależy jak rozpoczniemy nowy dzień. Z jakim nastawieniem obudzimy się do świata i otaczających nas ludzi. Nawet jeśli w pewnych okresach życia mamy pod górkę, jest po prostu bardzo ciężko i źle, to tak naprawdę każdy nowy dzień jest szansą dla nas na zmianę naszego myślenia. W momencie kiedy zaczniemy patrzeć na życie inaczej, to wszystko się zmieni. Życie również zacznie patrzeć na nas inaczej. Nigdy nie pozbawiajmy siebie tej szansy. Przyjmijmy otwarcie każde „pierwsze razy”, które nas spotykają. Na pewno nas czegoś nauczą.

Będąc na spacerze z kotem, nie mogłam oprzeć się temu, żeby zrobić dla Was kilka zdjęć, Już wyglądając przez okno mojej kuchni widziałam ten niesamowity obrazek, pełen uroku. Na tle pięknych, zielonych cisów intensywnie żółte liście lip. Niby zwykły obraz, ale zaczarował mnie dzisiaj. Nie drgnął ani listek, zero wiatru. Wyglądało to, jak martwa natura na obrazie.

W zwykły dzień jest ruch, pełno samochodów, którymi przyjeżdżają uczniowie do szkoły, pełno uczniów kręcących się przy szkole (tak, tak, naprzeciw mojego domu mam szkołę). Dzisiaj, czyli w niedzielę, jakby wszystko zamarło – STOPKLATKA – cisza , spokój, zero ruchu.

A oto zdjęcia sprzed mojego domu:

WP_20141109_003

WP_20141109_005

WP_20141109_008

Poflirtujmy

56 Komentarzy

„Wpierw de­lek­tujmy się przys­tawką – flir­tem, następnie przejdźmy do da­nia główne­go – miłości, a sex zos­tawmy so­bie na deser… „

Czym jest flirt? Flirt to po prostu sposób komunikacji polegający na nieco zalotnych rozmowach i gestach, często odrobinę dwuznacznych, a jeszcze częściej żartobliwych.

Flirtowanie nie opiera się tylko na mowie. Bardzo ważna jest mowa ciała, gesty, ale także kontakt wzrokowy, a nawet dotyk.

background_flirting-4

Z jednej strony flirtowanie nie jest zobowiązujące… To tylko zabawa. Ale z drugiej strony, pamiętajmy, że niejeden zakończył się wielką miłością… Prawda jest taka: flirt to jeden wielki test. Zalotne spojrzenia, wymiana uśmiechów i wreszcie rozmowa, to takie przygotowanie gruntu pod kolejne manewry :).

flirt1

Pamiętajmy również, że zbyt odważne zachowania mogą wszystko zepsuć. Póki mówimy o flircie, wszystko jest w porządku. Kiedy przesadzimy, możemy otrzeć się o natarczywość, a nawet molestowanie.

A teraz dobre rady, jak flirtować:

Po pierwsze, pamiętaj, że to gra i zabawa. Aby miała sens, obie strony muszą mieć świadomość tego, co się dzieje. Flirt to zawsze gra w parze. Jeśli druga osoba nie rozumie Twoich aluzji, najprawdopodobniej skończy się to nieporozumieniem.

Po drugie, obserwuj reakcje. Aby spełnić założenia z poprzedniego akapitu, powinniśmy zawsze pamiętać, że flirt opiera się na komunikacji dwustronnej. W prostych słowach – nie tylko mów, ale też słuchaj. Flirt to swego rodzaju przeciąganie liny, delikatne szarpanie się, raz w jedną, raz w drugą stronę. Jeśli nie będziemy w stanie zrozumieć drugiej strony i przewidzieć jej zachowanie, skończy się upadkiem.

Po trzecie, przede wszystkim luz. W czasie flirtowania absolutnie nie można zrobić z siebie głupka. Poza jedną sytuacją – kiedy podejdziemy do całej sprawy zbyt poważnie. Jeśli więc jesteś osobą nieśmiałą, nie wstydź się tego. Wręcz przeciwnie – możesz na tym zbudować swoją taktykę flirtowania. Przesadne, żartobliwe podkreślanie własnej nieśmiałości i delikatności może być ciekawym sposobem na wzbudzenie zainteresowania.

Po czwarte, w każdej chwili możesz powiedzieć „nie”. Pamiętaj, że flirt to niezobowiązująca zabawa i w każdej chwili wolno Ci ją przerwać. Jeśli druga strona oczekuje od Ciebie zbyt wiele, po prostu przerwij całą grę. Nie daj się do niczego zmusić i nie miej wyrzutów sumienie z tego powodu. Przy flircie raz na jakiś czas zdarzają się nieporozumienia i nie ma w tym nic złego.

Po piąte, komplementuj i drwij. Jak już wspomnieliśmy, flirt to wzajemne sondowanie i przeciąganie liny. Dlatego właśnie w pewnym ograniczonym stopniu, w ramach tej właśnie gry, wolno Ci wysyłać nieco dwuznaczne sygnały. Wolno Ci prawić komplementy, wolno Ci delikatnie drażnić swojego partnera.

Po szóste, im dłużej flirtujesz, tym więcej Ci wolno. Z reguły jest tak, że po pewnym czasie flirtujące osoby poznają się na tyle dobrze, że wiedzą, jak daleko mogą się posunąć. Pojawiają się coraz bardziej odważne zachowania. Aż do momentu, w którym natrafiamy na granicę, której nie chcemy przekroczyć.

Po siódme, flirt to nie wstęp do seksu. A przynajmniej w zdecydowanej większości przypadków tak nie jest. Oczywiście, większość prawdziwych romansów zaczyna się właśnie od niewinnego flirtowania. Mimo to pamiętaj, że flirt to gra najczęściej zupełnie niewinna i zawsze zupełnie niezobowiązująca.

Po ósme i ostatnie, uważaj z kim i gdzie flirtujesz. Niektóre osoby z powodzeniem nawiązują flirt niemalże przy każdym kontakcie z płcią przeciwną. Dla niektórych staje się to wręcz stylem bycia. Warto zastanowić się, czy to najlepszy pomysł.

(Źródło: http://www.sparowani.net/flirt.html)

Czy potrafimy jeszcze flirtować?  Może przez Internet, bo twarzą w twarz mało kto już potrafi.

flirt A

Przy niektórych ortodoksyjnych feministkach panowie boją się nawet powiedzieć komplement, bo może się to dla nich skończyć źle. Bowiem, pomiędzy flirtem a nachalnymi zalotami biegnie cienka granica. Żeby flirtować, trzeba mieć poczucie humoru i inteligencję. Dzięki niemu można sprawdzić, czy druga strona ma trochę oleju w głowie – ciut większą dawkę niż wynosi przeciętna. Jeśli flirt jest dobry, jeśli sprawia on przyjemność obu stronom, jeśli jest na tyle kuszący w swej subtelności, to nie musimy się martwić o resztę spraw. Bo, skoro w tej jednej dajemy sobie radę, odnajdujemy wspólny język i nadajemy na tych samych falach, to i w innych poradzimy sobie bez problemu.

Bardzo lubię flirtować. Flirt jest lekkim niedopowiedzeniem, pobudza wyobraźnię i sprawia wiele przyjemności i radości. To coś „jak między ustami i brzegiem pucharu”. Przejście „do rzeczy” często niszczy to subtelne oczekiwanie na spełnienie.

Chyba nawet wolę flirt, niż zbyt szybkie przechodzenie do konkretów. ( A może to nie jest normalne? )

Nie umrze…

9 Komentarzy

… ten, kto trwa w pamięci żywych.

Kwiaty na grobach i płonące znicze, przeważnie tylko w dniu Święta Zmarłych, to stanowczo za mało. Jesteśmy bardziej zobowiązani do odtworzenia i zachowania w pamięci przyszłych pokoleń informacji o przodkach, niż do stawiania im okazałych nagrobków.
Nikomu nie robimy łaski, natomiast możemy odwdzięczyć się za dar życia, zdrowe geny, wychowanie, wykształcenie… a także i spadki.
Niewątpliwie, bez naszych przodków nie byłoby nas.

Odwiedzając groby bliskich wspominamy ich, pamiętamy jakimi byli, co i jak przeżyli, uczynili, pozostawili… Ale następne pokolenia, jeśli im tych informacji nie przekażemy, nie będą o tym wiedzieć, bo niby skąd ? Z czasem także i o nas zapomną.
Zwłaszcza, gdy nie będą wiedzieli, gdzie dokładnie spoczywamy i gdy nadejdzie czas kolejnej opłaty za miejscówkę na cmentarzu.

Dlatego warto też zadbać i o to, by uporządkować dokumenty osobiste i fotografie w rodzinnym archiwum. Czyli akty urodzenia, chrztu, I-szej komunii św., małżeństwa, a także świadectwa szkolne, dyplomy, świadectwa pracy itd. itp. Niektóre z nich mogą być jeszcze przydatne nie tylko nam, a więc warto zadbać o nie i ustalić ich lokalizację. Warto je odszukać i zebrać w jednym miejscu, najlepiej umieścić w przezroczystych koszulkach i spiąć chronologicznie w segregatorze. Na oddzielnych kartkach możemy je także opisać, opatrzyć dodatkowymi informacjami itd.
Podobnie należy postąpić z fotografiami; koniecznie należy je opisać (kogo przedstawiają, kiedy i gdzie były wykonane) i umieścić je w albumach, tematycznie i chronologicznie. Osoby na zdjęciach nieopisanych z czasem (zazwyczaj już w trzecim pokoleniu) stają się anonimowe i takie fotografie są pomijane przy przeglądaniu, aż wreszcie kiedyś zostaną wyeliminowane z archiwum.

.
Namawiam też, by wykonać kopie elektroniczne wszystkich dokumentów i fotografii w formie plików komputerowych, w drodze skanowania ich w wysokiej rozdzielczości. Zbiory takich plików nagrane na płytkach DVD można przechowywać przez kilkadziesiąt lat i nie ulegną one uszkodzeniu dopóki nie uszkodzony będzie sam nośnik. Duplikaty takich płytek należy przekazać dzieciom, by uchronić ich zawartość przed zdarzeniami losowymi typu kradzież, pożar, powódź, zwłaszcza przed zagubieniem  Także, by mogli zapoznać się z ich zawartością, kontynuować, weryfikować i uzupełniać, dopisywać informacje o sobie i swoich dzieciach, wnukach, rodzinie męża i żony.

.
Do współpracy przy tych czynnościach bezwzględnie należy namówić przedstawicieli młodego pokolenia i zobowiązać do kontynuacji oraz przekazania następnemu pokoleniu.. Tym bardziej, że są biegli w nowych technologiach informacyjnych (obsłudze sprzętu komputerowego, oprogramowania i korzystania z sieci Internet).
Coraz więcej starych dokumentów znajdujących się w archiwach państwowych i kościelnych jest digitalizowanych i dostępnych przez sieć globalną. Stwarza to nowe możliwości współpracy, przesyłu i zbierania danych od innych członków rodziny, a także w poszukiwaniu przodków, odtwarzaniu historii ich życia i ustalaniu koligacji rodzinnych. Także tych, którzy wyemigrowali, zostali zesłani i zginęli na obczyźnie.
Niezwykle w tym pomocne i efektywne jest opublikowanie podstawowych informacji o przodkach w witrynach genealogicznych, a szczególnie na MyHeritage

Przy porządkowaniu archiwum rodzinnego należy brać pod uwagę nie tylko swoje dokumenty i fotografie, ale również i zwłaszcza rodziców, dziadków, pradziadków… a także bliższej i dalszej rodziny po mieczu i po kądzieli. Dzieci i wnuki nalezy zobowiązać do kontynuacji, a najlepiej wdrożyć je na wczesnym etapie prezentując stan zaawansowania prac. Zawczasu należy też rozeznać, czy ktoś inny w rodzinie nie prowadzi lub nie zamierza podjąć takich czynności, aby niepotrzebnie nie dublować, a raczej podzielić się czynnościami lub zakresem prac. Zwłaszcza, że w celu dotarcia do starych aktów chrztu, małżeństw i zgonów jeszcze trzeba pofatygować się do archiwum diecezjalnego, gdzie udostępnione są w lokalnej sieci komputerowej lub tylko dostępne w formie papierowej.
Jeśli znamy podstawowe dane czyli imiona, nazwiska, miejsce i datę zdarzenia, a najlepiej także numer dokumentu można wysłaniem e-mail’a zamówić kopię w postaci odbitki lub pliku. Jeśli znamy tylko imiona i nazwiska musimy udać się do archiwum i z pomocą pracowników rozpocząć poszukiwania. Lub zlecić takowe za odpowiednią opłatą.

.
Jeśli ktoś nie dysponuje czasem lub nie potrafi tego sam dokonać, może całość prac związanych z poszukiwaniem informacji genealogicznych zlecić wyspecjalizowanym firmom lub prawnikom. A wtedy koszty takich usług można rozłożyć na dorosłych członków rodziny.

.
Natomiast, jeśli już ktoś inny rozpoczął i prowadzi takie czynności, to warto zainteresować się wynikami i monitorować ich przebieg, by móc przejąć i kontynuować lub tylko wspierać i nakłaniać czy także pomagać.

Tylko totalne lenie, abnegaci, potwory, nieczasowe, pazerne… człowieki będą wymigiwać się i tłumaczyć, że nie muszą tego robić, że to ich nie interesuje lub powinien to zrobić brat czy siostra. Gdy nalegamy, to w końcu zarzekają się, że jest im wszystko jedno, czy po ich śmierci ktoś bedzie o nich pamiętał i dbał o grób czy miejsce złożenia urny z prochami.
Niektórzy wręcz życzą sobie, by rozsypać ich prochy, co jest zakazane prawem.
Na pewno zostaną właściwie ocenieni przez następne pokolenia, które będą bardziej zainteresowane przodkami.

Nie zamierzam nikogo bardziej przekonywać, tylko na zakończenie przypomnę:
Nie umrze ten, kto trwa w pamięci żywych.