Strona główna

Zielony Konstanty

32 komentarze

„ Ocalić od zapomnienia ”

Gałczyński

Dziś (23.01) przypada 110 rocznica urodzin poety Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Jego błyskotliwe teksty przetrwały próbę czasu i wciąż przyjemnie się je czyta. Stanowią też inspirację dla twórców tekstów piosenek, występów teatralnych i innych przedsięwzięć artystycznych.

A na tej stronie zapoznacie się z kalendarium życia K. I. G.

historia

Wiem, że różnie o Nim pisano, bo nie był też aniołem. Nikt Mu jednak nie odbierze niezaprzeczalnego talentu. Ja osobiście kocham jego wiersze. Kiedyś namiętnie uczyłam się ich na pamięć.

Pozwolę sobie przypomnieć niektóre elementy twórczości K. I. Gałczyńskiego.

Na początek słowa, które każdy chciałby usłyszeć pod swoim adresem:

ROZMOWA LIRYCZNA   /1950/

— Powiedz mi jak mnie kochasz.

— Powiem.

— Więc?

— Kocham cie w słońcu. I przy blasku świec.

Kocham cię w kapeluszu i w berecie.

W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.

W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.

I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.

I gdy jajko roztłukujesz ładnie —

nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.

W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.

I na końcu ulicy. I na początku.

I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.

W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.

W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.

Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.

I wiosną, kiedy jaskółka przylata.

— A latem jak mnie kochasz?

— Jak treść lata.

— A jesienią, gdy chmurki i humorki?

— Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.

— A gdy zima posrebrzy ramy okien?

— Zimą kocham cię jak wesoły ogień.

Blisko przy twoim sercu. Koło niego.

A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.

Ratując się z depresji K. I. G. trafił do leśniczówki Pranie, koło Rucianego Nidy, na Mazurach. Tutaj powstało wiele wspaniałych wierszy i poematów, między innymi „Kronika Olsztyńska” czy „Sanie”.

Przez wiele lat młodości moim marzeniem było pojechać do leśniczówki Pranie i zobaczyć, gdzie spędzał czas mój ulubiony poeta.

2d14c9c4da57ced9c7059fad8f6c5afa

A oto fragment „Kroniki olsztyńskiej”…

II

Dobrze jest nad jeziorem nawet porą deszczową.

Leśniczy wieczorem lampę zapala naftową,

po chwili we wszystkich pokojach naftowe lampy płoną,

a cienie od rogów jelenich rozrastają się w nieskończoność.

Psy szczekają. Trąbki północy bliskie.

A chmury pędzą po niebie jak wielkie psy myśliwskie.

Zasypiamy przytuleni do siebie jak dzieci.

Noc się wypogodziła. Księżyc mruczy i świeci.

Pszczoły śpią.

Tylko woda chlupie o brzeg bez przerwy.

A nam się śnią polowania,

paprocie, jelenie i strzelby.

/ całość na stronie /

Chciałabym jeszcze przypomnieć Najmniejszy Teatr Świata, czyli Teatrzyk Zielona Gęś. Mimo wielu skandali i afer, teatrzyk ten przeszedł do klasyki. Nigdy jednak nie przestał kpić z zakłamania, kołtuństwa i głupoty naszego życia.

TEATRZYK „ZIELONA GĘŚ” ma zaszczyt przedstawić

„Destrukcyjny wpływ kobiet” czyli  „I tak być mogło”

Osoby dramatu:

KRÓL JAN SOBIESKI,

KRÓLOWA MARYSIEŃKA,

KANCLERZ GŻEGŻÓłKA,

DWORZANIN I,

DWORZANIN II,

DWORZANIN III

Miejsce: Pałac królewski w Wilanowie,

Czas: Rok 1684.

SOBIESKI & MARYSIEŃKA:

(Toną w miłosnym pitigrilli, że użyjemy terminologii naszego znakomitego kolegi prof. Wiecha)

DWORZANIN I:

Królu, donieśli Włosi,

że się na coś zanosi.

(przeprasza i wychodzi)

DWORZANIN II:

Zanosi się wyraźnie.

SOBIESKI:

(tonąc jak wyżej, do Dworzanina II)

Precz z moich oczu, błaźnie!

DWORZANIN III:

(melduje)

Ze sułtanem i świtą

Turcy na Wiedeń idą!

SOBIESKI:

(odprawia Dworzanina; do Marysieńki)

Świecisz dla mnie jak gwiazd siedem,

Marysieńko, cudo moje.

Cóż mi Turcy, cóż mi Wiedeń,

ja o ciebie tylko stoję.

(stoi tylko o Marysieńkę)

KANCLERZ GŻEGŻÓłKA:

(zupełnie zadyszany)

Ach, królu, straszna gaffa:

Wiedeń zajął Mustaffa.

SOBIESKI:

(daje znaki, że stracił kompletnie kontakt z rzeczywistością  tymczasem)

Turcy zalewają Europę, powstają piekarnie tureckie, kawa po turecku i marsze tureckie. Jednocześnie pojawiają się masowo na golasa tak zwani święci tureccy, wobec czego

K U R T Y N A

dyskretnie zapada

/1948, pierwodruk: «Przekrój» 1948, nr 147/

Na resztę twórczości K. I. Gałczyńskiego zapraszam do strony:

A na koniec przepiękna piosenka Marka Grechuty, oczywiście do słów K. I. G.

Gałczyński na Youtube

Telepatia przez…

15 komentarzy

… sieć globalną Internet.

telepatia
Naukowcy po raz pierwszy przeprowadzili udany eksperyment z przesyłaniem myśli na odległość. Dwa ludzkie mózgi, fizycznie oddzielone, mogą przesyłać między sobą informacje na dystans tysięcy kilometrów.
Czy jest to dowód na to, że telepatia istnieje?

Eksperyment przeprowadzili naukowcy z Uniwersytetu Harwarda. Jednej osobie podłączyli do głowy elektrodę i w czasie wypowiadania przez nią w myśli charakterystycznego słowa, zapisali emitowane przy tym fale mózgowe. Informację w postaci cyfrowej przesłali drogą internetową z Francji do Indii. W Indiach drugiej osobie – odbiorcy informacji – metodą nieinwazyjną stymulowano mózg przesłaną informacją. Odbiorca „widział” impulsy informacji, w widzeniu peryferyjnym, jako błyski światła, trochę tak jak sygnały alfabetu Morse’a. W ten sposób bezbłędnie odczytał przesłane tą metodą słowa.

mózg
„To telepatia technologiczna, ale z pewnością nie jest to magia” – powiedział Giulio Ruffini, fizyk teoretyczny i współautor badania.

Okazuje się, że możemy poprzez sieć Internet myślą nawiązać bezpośredni kontakt z odbiorcą…” – podsumował eksperyment jego współautor Alvaro Pascual-Leone, profesor neurologii z Harvard Medical School.

Pytanie tylko, czy przy tej okazji nie będziemy przesyłać również tych myśli, których przesłać nie chcemy…

Źródło: The Telegraph, 5.09.2014

Baião…

1 komentarz

… Bongo !   To tytuł przeboju sprzed wielu lat, w rytmie rumby.

Wg Wikipedii: Baião  Natomiast Bongo to instrument perkusyjny.

.

.
W 1956 r. tak śpiewała Natasza Zylska

.
Przez lata melodia i tekst ubarwiały grę prowadzoną między parami, głównie na etapie uwodzenia, a wytrwałym stałym graczom przysparzały wspomnień.

.
W 1995 r. po adaptacji tego przeboju do poziomu ‚disco-polo’ jęczała nim Shazza.

.
Wymawiane jako Bajo-Bongo, jest mottem wielu „nowoczesnych europejczyków”, a rytm pasuje do ich zachowań, osiągnięć i postawy życiowej.
Dziś to już bardziej dziwaczna gra niż taniec, która toczy się wokół nas i być może także bierzemy w niej udział wzorując się na tych, co osiągają korzystne wyniki. Świadomie lub nieświadomie, na zasadzie owczego pędu, wybujałego konsumpcjonizmu lub z konieczności przetrwania.
Rytm rumby to dzisiejszy taniec współczesnych miernot, lemingów, chochołów, ściemniaczy, tupeciarzy, kłamców, polityków, partyjniaków, wiecznych randkowiczów…

.
„Minister” „edukacji” Joanna K-R, oprócz pisania bzdur do uczniów, wyśpiewuje kulisy tej popularnej gry w sejmie PRL-bis. To, że od 25 lat trwa tam istny „cyrk w budowie”, który wybiórczo transmitują kamery zaprzyjaźnionych mendiów, wiemy aż nadto dobrze. Ciągle te same ryje przyspawane do złotego koryta, zmieniające tylko barwy partyjne. Banda „leśnych dziadków”, solidaruchów… i weteranów internowania w sanatoriach, która doprowadziła do ruiny Polskę i Polaków, a młode pokolenie wypchnęła za granicę. Ludzi, którzy najchętniej podejmują tematy zastępcze, bo tylko wtedy mają coś do ględzenia. Opozycja też bierze udział w tej kontrolowanej grze i przegrywa wszystkie wybory.
Słowem: totalne Bajo-Bongo !

Końcowa scena z „Folwarku zwierzęcego” wygląda tak:
Ludzie i świnie ucztują, a zwierzęta z folwarku przyglądające się uczcie z przerażeniem widzą, że już nie potrafią odróżnić ludzi od świń.
Ten obraz mnie prześladuje, ilekroć przyglądam się widokowi z mojego okna obserwatora wydarzeń politycznych.

Dobór właściwego…

58 komentarzy

 … Pana Dziadka to sztuka z pogranicza magii.

I bez odrobiny szczęścia nie uda się właściwie.
Przede wszystkim trzeba spisać swoje wymagania i tylko takiego szukać. Aż do skutku i bez żadnych odstępstw. Stanowczo trzeba omijać tych nazbyt chętnych, bo przecież wiadomo, o co im *come on*.
Najlepszy jest dziadek stacjonarny, oby tylko był na chodzie, bez sklerozy i z poczuciem humoru. I lepiej, żeby ten Lew spał wieczorem.

.
Wspólny spacer, zakupy, pitraszenie…, a po mizianiu czyli masowaniu plecków własne zajęcia i hobby. W wolnym czasie oglądanie TV,. a może nawet i tańce w rytmach Abby, w oparach „Byczej Juchy”.
I tak po schodku, schodku… aż do Nieba.
Czegóż wymagać więcej ?

Postanowienia…

5 komentarzy

… noworoczne.

Co roku obiecujemy sobie, że coś zmienimy. Postanowienia noworoczne jednak nie działają.

Motywacji starcza nam tylko na chwilę. Wszyscy to wiemy, a mimo to – wszyscy je robimy.

zd.4

„Okolice końca roku to czas, w którym robienie noworocznych postanowień jest w modzie. Dla większości ludzi w jakiś magiczny sposób jest to moment, w którym wszystko jest możliwe. W końcu zostawiamy za sobą minione 365 dni i zaczynamy od zera. Świeży początek to idealny czas na to, aby zmienić swoje życie na lepsze. Boom na robienie postanowień sprawia, że trudno jest ulec pokusie wybrania dla siebie kilku zmieniających życie nawyków.”

zd3

„Fakty są jednak bezlitosne – badania pokazują, że około 92% postanowień noworocznych nie zostanie zrealizowanych. Wychodzi więc na to, że dla większości osób robienie postanowień jest zupełnie bez sensu. Co więcej, może być wręcz szkodliwe – szybko porzucony zestaw noworocznych celów może sprawić, że poczujemy się kiepsko. W końcu minęło dopiero 10 dni nowego roku, a decyzja o rzuceniu palenia, zrzuceniu kilku kilogramów czy codziennym bieganiu stała się historią. Taka sytuacja może negatywnie wpłynąć na nasze poczucie własnej wartości.”

A może by tak obiecywać odwrotnie do zamierzonego celu?

zd.5

Ja oczywiście nie śmiałabym nikomu dawać rad, bo moje postanowienia noworoczne zazwyczaj kończyły się zapomnieniem, ale jeśli ktoś chce poważnie podejść do tematu, to zachęcam, żeby zajrzeć do rad fachowca na stronie:

http://michalpasterski.pl/2014/12/3-sposoby-na-postanowienia-noworoczne/

A może by tak najpierw zastanowić się nad tym, czy miniony rok był naprawdę do niczego, czy może jednak coś dobrego nam przyniósł.

Może warto się zastanowić, kto nas lubi, kto nas kocha, jak wiele daliśmy innym i jak wiele oni nam? Ilu ludzi dzięki tobie się uśmiechało i ilu rozbawiło ciebie? Czy zrobiliśmy coś, czym zachwycali się inni?  Może to było dobre ciasto, może serwetka a może pomoc okazana potrzebującym.

Pomyśl, jakie masz cudowne dzieci, przyjaciół a może sąsiadów?

Dopiero potem  możesz zrobić listę tego, co ci się nie udało. Mogę się założyć, że wiele z tych spraw wcale nie jest ważnych, albo nie zależy od ciebie.

Pamiętajmy, każdy nowy rok jest nadzieją.

A JA MAM

10891627_737911029632867_2180114907262400431_n