… czy wietrzyć ? 🙂

Obejrzałam dzisiaj w TVP Historia film „Historia brudu” i nie ukrywam, że byłam zszokowana tym, czego się dowiedziałam. Tak naprawdę nie zastanawiałam się nigdy, jak to drzewiej bywało. Oczywistym było, że łazienki i toalety w mieszkaniach nie są zbyt dawnym wynalazkiem. Nie zdawałam sobie jednak sprawy z tego, że nie mycie się było wręcz częścią religii.

Nie wiadomo, jak często mył się człowiek pierwotny. Męczyły go wszy i inne pasożyty, które razem z nim wywędrowały z Afryki, by zdobywać świat ale można założyć, że w ciepłe dni z przyjemnością pluskał się w rzekach i jeziorach.

Duże znaczenie miała higiena w starożytnych cywilizacjach.  Rytualne mycie było obowiązkowe w wielu religiach, gdyż brud obrażał boga. Obmywaniu poddawali się kapłani egipscy, żydzi, muzułmanie, hindusi,. Bardzo dbali o czystość Grecy i Rzymianie. Myto się regularnie, a Rzymianie nawet wynieśli kąpiel na piedestał i zrobili z niej towarzyską atrakcję.

Znane były łaźnie, akwedukty doprowadzające wodę do miast czy kanalizacja.

Konstantyn Wielki wprowadzając chrześcijaństwo jako religię państwową nie pomyślał, że rozpropaguje ona kult brudu.

Chrześcijanie ignorowali ciało, skupiając się na wnętrzu. Biskupi chrześcijańscy kąpiel zaczęli kojarzyć z pogańskim hedonizmem i grzechem.

Ale zmasowana krytyka kąpieli zaczęła się w III w. wraz z pojawieniem się ascetycznych pustelników. Żyjący na przełomie IV i V w. św. Hieronim twierdził, że ten, kogo chrzest oczyścił, nie musi się kąpać po raz drugi. Poza chrztem i rytualnym zamaczaniem palców w święconej wodzie przy wejściu do kościoła, jedynym kontaktem człowieka z wodą powinno być mycie zwłok przed złożeniem do grobu.

Skrajni asceci nie myli się nigdy. Odmawianie sobie kąpieli stanowiło formę pokuty, dlatego spowijający ich fetor dowodził czystości ich duszy. Brud hołubił św. Franciszek, nigdy też nie umyła się św. Agnieszka.

Muzułmanie z niesmakiem wspominali o tym, że chrześcijanie cuchną. Ci jednak nie odczuwali dyskomfortu, gdyż – jak mówił św. Bernard – tam, gdzie wszyscy śmierdzą, nie czuć nikogo. Nasz nos ma zdolności adaptacyjne i przyzwyczaja się do najgorszych smrodów, co w „Pachnidle” świetnie opisał Patrick Süskind.

Ascetyczne uwielbienie brudu straciło na popularności dopiero  ok. XI w. i powoli zaczęły pojawiać się umywalnie .

Niestety, to jeszcze nie koniec.  Chociaż przez kilka wieków, od XI do XIV myto się i zażywano znowu kąpieli, to jednak kres tym radosnym kąpielom zadała dżuma, która w XIV i XV w. uśmierciła jedną trzecią mieszkańców Europy. Badając przyczyny zarazy stwierdzono, że to czysta skóra i rozpulchnione i odblokowane podczas mycia pory są przyczyną roznoszenia się choroby.

W 1538 r. Erazm z Rotterdamu napisał z żalem, że „dżuma nauczyła nas obchodzić się bez łaźni”, był to początek najbrudniejszego w dziejach Europy okresu.

To co się jednak wtedy działo we Francji, przekraczało wszelkie granice. Ludzie się w ogóle nie myli. Paryż był chyba najbrudniejszym miastem Europy.  Brudy i fekalia wylewano na ulicę lub prosto do Sekwany z której to czerpano wodę do picia, gotowania i do celów przemysłowych. (Świetnie zresztą to wszystko jest opisane we wspomnianej wcześniej książce „Pachnidło”, którą polecam, bo jest niesamowita)

scena z filmu „Pachnidło” – Paryż

axn-movie-scenes-quiz-27-28_0

Wierzono, że warstwa brudu zapewnia zdrowie, chroniąc przed morowym powietrzem. Lekarze straszyli, że kąpiel może prowadzić do przeziębień, zapalenia płuc, a w konsekwencji do śmierci. Brak wody w domach był zasadą, a główną bolączką gospodyni była czysta pościel i koszula.

Arystokracja w owym czasie lepiła się z brudu tak samo jak chłopi. Podobno król Ludwik XIV pierwszy raz wykąpał się jak miał 7 lat, a żona któregoś z królów podczas oblężenia miasta zapowiedziała, że zmieni koszulę dopiero, jak skończy się oblężenie. Trwało to ponad 3 lata.

ludwikxiv1

Dopiero w  XVIII w. powodzeniem zaczęły cieszyć się kuracje u wód. Pojawiła się moda na kąpiele w morzach, picie wody mineralnej oraz pobyty w kurortach. To właśnie uzdrowiska przyczyniły się do tego, że woda wróciła do łask.

Na szczęście!

Od końca XIX w. standardy higieniczne zaczęła dyktować całemu światu purytańska Ameryka. To tam pojawiły się pierwsze dezodoranty, tampony, płyny do higieny intymnej, płukanki do ust czy wybielacze zębów.

Czasem jednak jest tak, że wpadamy z jednej skrajności w drugą. Ze zwykłej troski o higienę wielu wpadło w obsesję.  Wiedza o bakteriach i lęk przed drobnoustrojami oraz brudem doprowadził do fobii przed brudem. Niektórzy bojąc się zarażenia nie podają ręki, myją je dziesiątki razy lub biorą kilka pryszniców dziennie.

Bądźmy więc rozsądni, ale jednak dbajmy o czystość i higienę. Nie zachowujmy się tak, jakbyśmy żyli w siedemnastowiecznej Francji.

mydło

Audycja ta była zrobiona w oparciu o książkę Katherine Ashenburg „Historia brudu”, a w Bydgoszczy jest  Muzeum mydła i historii brudu. Właśnie z tego muzeum pokazywano niektóre eksponaty np. pierwsze toalety i różne nocniki a także pierwsze mydła, jakie powstawały.

Reklamy