Czerwiec, to czas wycieczek. Tym razem wzięłam udział w jednodniowej wycieczce do Torunia i Ciechocinka. W tak krótkim czasie udało się zobaczyć tylko to, co najważniejsze.

W Toruniu byłam nie raz. Bardzo lubię to miasto, zwłaszcza Stare Miasto. Często przyjeżdżam tu tak sobie, żeby poczuć atmosferę Torunia, pochodzić wśród starych kamieniczek, popatrzeć na Wisłę.

Również, zawsze gdy przejeżdżam pociągiem przez Toruń, patrzę z zachwytem na Stare Miasto od strony Wisły, podczas przejazdu przez most.

Tym razem nie byłam sama, więc musiałam dostosować się do programu wycieczki.

Pierwszym obiektem do zwiedzenia był:

Dom Mikołaja Kopernika

Dom Mikołaja Kopernika to średniowieczna kamienica, która w drugiej połowie XV wieku należała do rodziny Koperników. Wielu historyków wskazuje ją jako miejsce, gdzie w 1473 roku przyszedł na świat wielki astronom – Mikołaj Kopernik, który jako pierwszy dowiódł, że Ziemia nie jest nieruchomym centrum wszechświata a jedynie jedną z planet krążących po orbitach wokół Słońca.

dom Kopernika

Nie można jednak wykluczyć, że miejscem narodzin twórcy teorii heliocentrycznej była inna kamienica, gdyż w 1473 roku Kopernikowie posiadali jeszcze część domu położonego przy Rynku Staromiejskim. Ponieważ do czasów dzisiejszych zachował się tylko dom przy ulicy Kopernika, dawniej nazywanej ulicą św. Anny, to właśnie on tradycyjnie wskazywany jest jako dom rodzinny i miejsce urodzin wielkiego astronoma.

Kiedyś w Domu Kopernika brałam udział w wypiekaniu toruńskich pierników, tym razem jednak ta przyjemność mnie ominęła.

Kolejne miejsce, które odwiedziliśmy, to:

Ratusz Staromiejski

Toruński ratusz jest jednym z największych ceglanych budynków tego typu w Europie i najważniejszym zabytkiem toruńskiej starówki. Przez wieki stanowił administracyjne i handlowe centrum miasta, w jego pobliżu odbywały się jarmarki, hołdy składane władcom, rycerskie turnieje czy nawet publiczne egzekucje skazańców.

ratusz

Z ratuszem wiąże się stara i ciekawa legenda podająca, że budowla została wzniesiona na podobieństwo kalendarza. Jedna wieża to jeden rok, cztery bramy odpowiadają czterem porom roku, dwanaście dużych sal równe jest liczbie miesięcy, zaś okien ma tu być tyle, ile dni w roku. Podobno w lata przestępne mieszczanie dorabiali jeszcze jedne dodatkowe okno, tak by kalendarz nie zawierał żadnych błędów. Dziś mało kto sprawdza prawdziwość tej legendy, większą uwagę skupiają umieszczone w oknach sympatyczne figurki dawnych mieszczan, wykonane na podstawie gotyckiego obrazu z jednego z toruńskich kościołów. Niezapomniane emocje zapewnia wejście na szczyt ratuszowej wieży, z której rozciąga się wspaniały widok na zabytkowy Toruń i przepływającą u jego murów Wisłę.

Oczywiście zwiedziliśmy w Ratuszu muzeum i weszliśmy na wieżę (ja ostatkiem sił), aby móc podziwiać ten piękny widok miasta.

Po wejściu na wieżę była chwila odpoczynku na posiłek, lody i zakupienie toruńskich pierników.

Na koniec poszliśmy, obowiązkowo, pod Krzywą Wieżę, żeby zrobić „test prawości”. Oczywiście, nie zdradzę, czy utrzymałam równowagę, czy nie.

Krzywa Wieża

Krzywa Wieża to średniowieczna baszta obronna, która swoją nazwę zawdzięcza znacznemu odchyleniu od pionu. Według legendy, jej powstanie wiąże się z postępkiem jednego z toruńskich krzyżaków, który wbrew obowiązującym go zasadom zakochał się i spotykał z piękną córką bogatego kupca. Pokutą za złamanie ślubu czystości miało być wzniesienie pochyłej wieży jako symbolu odejścia od surowej zakonnej reguły.

Krzywa wieza

Dziś mówi się że ci, których grzechy cięższe są od grzechu wspomnianego krzyżaka, nigdy nie zdołają utrzymać równowagi opierając się plecami o ścianę wieży. Nie przewrócą się za to te osoby, które pochwalić można za prawość, wierność i uczciwość. Tego rodzaju „test prawości” jest od wielu lat obowiązkowym punktem wszystkich pojawiających się w tym miejscu wycieczek.

Z parkingu nad Wisłą wyjechaliśmy w stronę Ciechocinka.

Ciechocinek – miasto i gmina w województwie kujawsko-pomorskim, leży na Kujawach, w powiecie aleksandrowskim. W latach 1975–1998 miasto administracyjnie należało do województwa włocławskiego. Miasto położone jest w Kotlinie Toruńskiej, w szerokiej dolinie Wisły, na lewym brzegu rzeki.

Ciechocinek jest miastem o charakterze uzdrowiskowym. W mieście praktycznie nie ma przemysłu, znajdują się tu m.in. szpitale uzdrowiskowe, sanatoria, prewentorium, ośrodki wypoczynkowe (wczasowo-turystyczne), zakłady przyrodolecznicze, pijalnia wód mineralnych, hotele, restauracje, warzelnia soli. Część uzdrowiskowa bogata jest w zieleń parków, skwerów, kwietników i dywanów kwiatowych.

ciechocinek-dywany-kwiatowe

Co roku przyjeżdża wielu kuracjuszy i turystów (52 tys. w 1980 r., 85 tys. w 1987 r.). Podstawą rozwoju są wody lecznicze: chlorkowo-sodowe, bromkowe, jodkowe, żelaziste, borowe, które pochodzą z licznych na tym terenie źródeł solankowych. Leczy się tutaj choroby narządów ruchu, reumatyczne, ortopedyczno-urazowe, kobiece, układu oddechowego, nerwowego i krążenia. W tym celu stosuje się wiele zabiegów m.in. kąpiele solankowe, jodobromowe, siarkowe, zawijania borowinowe, balneoterapie (fizykoterapia, inhalacja, irygacja, klimatoterapia, kuracja pitna), gimnastykę i masaże.

W północnej części uzdrowiska znajduje się Park Zdrojowy, założony w 1875 – 1876 roku w stylu krajobrazowym z licznymi gatunkami drzew i krzewów (także egzotycznymi). Jego projektantem i twórcą był Hipolit Cybulski.

W okolicach Ciechocinka ze względu na potrzebę ochrony jego specyficznego mikroklimatu stworzono obszar chronionego krajobrazu Niziny Ciechocińskiej o powierzchni 36814 ha.

[ https://pl.wikipedia.org/wiki/Ciechocinek]

Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy, oczywiście, pod słynne tężnie.

Tężnie – unikatowa i największa w Europie konstrukcja drewniana do odparowywania wody z solanki, zostały zaprojektowane przez Jakuba Graffa – profesora Akademii Górniczej w Kielcach. W Ciechocinku zbudowano trzy takie budowle – ustawione w kształcie podkowy.

Budowa tężni I i II trwała od 1824 do 1828 roku, trzecia powstała w 1859 roku. Podstawę tężni stanowi około 7000 wbitych w ziemię dębowych pali, na których umieszczono świerkowo-sosnową konstrukcję wypełnioną tarniną, po której spływa solanka.

tężnie

Wysokość tężni wynosi 15,8 m, zaś ich łączna długość to 1741,5 m. solankę do tężni pompuje się ze źródła nr 11 (fontanna „Grzybek”) i wtłacza na górę do korytek zainstalowanych na ich szczycie. Stąd solanka przesącza się kroplami po ścianach tężni i pod wpływem wiatru i promieni słonecznych intensywnie paruje. Wokół tężni tworzy się słynny, bogaty w jod mikroklimat tworzący naturalne, lecznicze inhalatorium.

Po pobycie w Parku Zdrojowym odbyliśmy podróż melexem  po Ciechocinku. Poznaliśmy najciekawsze miejsca w tym mieście, a pan przewodnik opowiedział nam historię tych miejsc i obiektów.

Jednym z takich obiektów jest np. słynny „Grzybek”

Fontanna „Grzybek” usytuowana jest w centrum Ciechocinka. Pełni nie tylko funkcję ozdoby słynnego uzdrowiska, ale także przemysłową. Fontanna wykonana w kształcie grzyba jest obudową źródła nr 11, czyli głębokiego na 414 metrów odwiertu solanki. Właśnie stąd solanka pompowana jest na ciechocińskie tężnie.

Fontanna-Grzybek-Ciechocinek

„Grzybek” został zaprojektowany w 1926 roku przez Jerzego Raczyńskiego. W swojej historii przeszedł kilka poważnych rekonstrukcji i remontów, został podwyższony i przesunięty kilka metrów od początkowego położenia. Fontanna ta pełni również funkcję leczniczą. Jest naturalnym inhalatorium, gdzie odpoczywający kuracjusze wdychają bogate w cząsteczki jodu powietrze.

Na koniec pojechaliśmy zrelaksować się do Jaskini solnej.

jaskinia solna

W jaskiniach solnych możemy poczuć się zupełnie tak, jakbyśmy przebywali w kopalni soli. Obecność chlorku sodu przyczynia się do powstania charakterystycznego mikroklimatu; z jaskiniowego powietrza organizm przyswaja takie cenne pierwiastki jak: jod, potas, sód, magnez, wapń, selen, miedź, żelazo oraz brom, a ich stężenie jest w wielu jaskiniach nawet kilkukrotnie wyższe, niż nad morzem.

Ledwie zdążyliśmy wejść do naszego autokaru, rozszalała się burza. Lało całą drogę, ale nasza wyprawa pod gołym niebem na szczęście się skończyła. W autokarze było ciepło i sucho i całkiem przyjemnie wyglądało się przez okno na świat w strugach deszczu.

Reklamy