Liza Minnelli – amerykańska aktorka, piosenkarka i artystka estradowa. Zdobywczyni wielu nagród, w tym także Oscara.

liza-minnelli-cabaret

Czy ją znacie? Stworzyła niezwykłe kreacje w filmach, a jej piosenki przebywały długie tygodnie na listach przebojów.

Liza Minnelli jest jedynym dzieckiem Judy Garland i Vincente Minnellego. Otrzymała imię z piosenki Iry Gershwina „Liza (All the Clouds’ll Roll Away”, Po raz pierwszy przed kamerami wystąpiła w wieku 2 lat u boku swojej matki w obrazie „Dziewczyna z Chicago”. Kiedy skończyła 19 lat, była już uznaną artystką teatralną i zarazem najmłodszą w historii laureatką nagrody Tony za przedstawienia „Flora” i „The Red Menace”. W bardzo krótkim czasie, dzięki udanym występom w Stanach i Anglii, a także licznym programom telewizyjnym, Liza Minnelli osiągnęła międzynarodową popularność. Kiedy miała 23 lata, otrzymała pierwszą nominację do Oscara dla najlepszej aktorki za kreację, jaką stworzyła w filmie „Bezpłodna kukułka”. Trzy lata później, po międzynarodowym sukcesie „Kabaretu”, artystka osiągnęła status gwiazdy.  Niestety jej życie prywatne nie szło w parze z zawodowym. Cztery małżeństwa, które zawarła, zakończyły się fiaskiem. W 1984 roku aktorka znalazła się na leczeniu w klinice z powodu przedawkowania narkotyków i alkoholu. Jednak mimo tych niefortunnych zdarzeń Liza Minnelli przez długie lata była jedną z najpopularniejszych aktorek amerykańskich i wygrywała wielokrotnie sondaże na najbardziej lubianą gwiazdę kina.

Więcej o burzliwym życiu Lizy M. przeczytacie na stronie:

http://www.kobieta.twojetrojmiasto.pl/index.php/znani-i-nieznani/89021-liza-minnelli-

Największe wrażenie zrobiły na mnie dwa filmy, w których grała główne role. Pierwszy z nich z 1972 roku –„ Kabaret” , a drugi z 1976 roku – „New York, New York

„Kabaret” jest opowieścią o romansie amerykańskiej piosenkarki i gwiazdy kabaretu oraz brytyjskiego pisarza, wplecioną w atmosferę ostatnich dni Republiki Weimarskiej. Film głośny również z powodu ścieżki dźwiękowej – wiele utworów muzycznych stało się przebojami i to nie tylko z powodu melodii, ale i aranżacji. Dużą popularność zyskała piosenka stanowiąca główny motyw muzyczny filmu w wykonaniu Lizy Minnelli (muzyka: John Kander, słowa: Fred Ebb). /źródło: Wikipedia/

Już kiedyś chyba pisałam, że oglądałam ten film wiele razy. I zawsze, kiedy emitują go w telewizji. Liza jest niesamowita śpiewając piosenki w tym filmie.

Drugi z filmów „New York, New York” właśnie dzisiaj obejrzałam kolejny raz na TVP Kultura.

„New York, New York” to także musical z 1977 roku. Powojenna Ameryka. Utalentowany saksofonista – Jimmy Doyle poznaje piosenkarkę – Francine Evans i zakochuje się w niej. Kiedy ona spodziewa się dziecka i zaczyna odnosić większe od niego sukcesy, ich małżeństwo z powodu zazdrości Jimmy’ego rozpada się. /tyle Wikipedia/

new-york-new-yorkA o czym jest tak naprawdę ten niesamowity film?

Cieszący się uznaniem reżyser Martin Scorsese i zdobywcy Oscarów Liza Minnelli i Robert De Niro połączyli swoje talenty w filmie stanowiącym kwintesencję nowojorskiej sceny jazzowej. Niezapomniana ścieżka dźwiękowa autorstwa Johna Kandera i Freda Ebba (Chicago, Kabaret) wraz ze znaną na całym świecie tytułową piosenką, New York, New York stanowi cudowny hołd złożony miastu, które nigdy nie zasypia. Jimmy jest saksofonistą, który pragnie zdobyć sławę grając w Big Bandzie; Francine natomiast jest piosenkarką marząca, by znaleźć się w świetle reflektorów. Gdy się spotykają atmosfera zaczyna się skrzyć. Jest to początek burzliwego romansu, który wystawia na próbę ich zdolność do zachowania równowagi między miłością do jazzu i do siebie nawzajem.

Do tego wszystkiego Jimmy jest egocentrycznym, seksistowskim dupkiem nastawionym tylko na własne sukcesy i wygodę. Lubi rządzić wszystkimi i wszystkim. Nie potrafi się nikomu podporządkować, na wszystkich musi patrzeć z góry. Nie tylko w relacjach zawodowych,  gdzie autorytarnie dyryguje zespołem, ale także na poziomie stosunków rodzinnych (relacja z Francine i synem). Od początku jest zazdrosny o sukcesy partnerki I taki pozostaje do końca. Lubi ludziom dokopywać i ich upokarzać. Francine za to jest prawie święta w obliczu jego okropnych zachowań.

Na koniec filmu jednak autor wraca do barwnego spektaklu, gdzie liczą się śpiew, muzyka i taniec, kolorowe światła i efektowna, kolorowa inscenizacja. Najważniejsze są emocje związane z tym, co widzimy: czy to na scenie czy to w kinie – na ekranie. Wielka Sztuka!

Tyle teraz różnych filmów, sensacja goni sensację, horror goni horror, a jakieś „badziewka” gonią „badziewka”. Dobrze, że chociaż niektóre stacje TV przypominają nam legendarne i niezapomniane filmy. Dzisiaj poczułam prawdziwe niedzielne święto oglądając „New York, New York”.

Advertisements