… czyli „Afrykanki są szczęśliwe”.

W komentarzu do ostatniego wpisu Lis napisał, że Afrykanki są szczęśliwsze od kobiet z cywilizowanych krajów. No to dowiedzmy się, na czym to ich ”szczęście” polega i czego możemy im zazdrościć.

Nie tak dawno obejrzałam w telewizorni  film, który mną wstrząsnął. Był to film  „Kwiat pustyni” – film fabularny z roku 2009 w reżyserii Sherry Horman, nakręcony w oparciu o bestsellerową powieść autobiograficzną Waris Dirie pod tym samym tytułem – Kwiat pustyni.

Fabuła filmu opowiada o somalijskiej dziewczynce, która w wieku trzech lat została poddana obrzezaniu, a siedem lat później została sprzedana człowiekowi, za którego miała wyjść za mąż. Dziewczynce udało się jednak uciec i została amerykańską supermodelką.

To ogólnie, a jak dokładnie wyglądało życie Waris?

Życie na pustyni od najmłodszych lat uczyło Waris bycia silną, twardą, odważną. Ta ostatnia cecha sprawiła, że postanowiła sprzeciwić się tradycji afrykańskiej mającej swój początek aż 4000 lat temu. Jako nastolatka uciekła i po długiej, wyczerpującej tułaczce po bezwzględnych terenach afrykańskich i pomieszkiwaniu kątem u innych ludzi dotarła do Londynu. Tam po kolejnych latach niewolniczej pracy jako służąca u swojego wuja stanęła na nogi i – zaczynając absolutnie od zera – usamodzielniła się. Przypadkiem odkrył ją fotograf, dzięki któremu powoli wchodzi w świat modelingu, gdzie po latach ciężkiej pracy osiąga niebywały sukces i sławę. Można by pozazdrościć takiego życia, prawda? Jednak Waris kryje w sobie okrutną tajemnicę. Jako kilkuletnia dziewczynka została poddana obrzezaniu. Tak naprawdę to „wyrzezaniu”, gdyż całkowicie pozbawiono jej genitaliów. Najgorsze w tym wszystkim jest to, iż zrobiono to w tak bestialski sposób, że moja dusza nie jest w stanie tego „przetrawić”. Przyczyny tej tradycji są absurdalne („obrzezaną kobietę nie będzie kusił seks i pozostanie wierna swojemu, wybranemu przez ojca mężowi”). Ta koszmarna tradycja liczy sobie już cztery tysiące lat. To przerażające, że do tej pory nikt nie zdefiniował na głos tego bólu. Nie tylko bólu odczuwanego w trakcie „zabiegu”, bowiem obrzezanie odbywa się bez żadnego znieczulenia. Ba! Dokonuje się tego nieodkażonymi narzędziami, np. „żyletkami, nożami, kawałkami szkła, ostrymi kamieniami, a w niektórych rejonach – zębami”. Proces zaszywania ran jest jeszcze bardziej beznadziejny i bolesny. Pozostawia się tylko malutką dziurkę, przez którą kropla po kropli wydalać ma się mocz i krew menstruacyjna. Po zabiegu dziewczynka pozostawiona samiutka na pustyni, pod jakimś drzewem w cieniu ma obwiązane całe ciało sznurem, by nie mogła się ruszać, bo „może wdać się zakażenie”. Kilkuletnie dziewczynki niejednokrotnie tracą wtedy przytomność, a w wyniku powikłań wiele z nich umiera. Jeśli już przeżyją, to w noc poślubną są rozrywane lub rozcinane przez swojego narzuconego męża, żeby mógł kobietę z tą świeżą raną skonsumować. Jeśli wtedy kobieta się nie wykrwawi i nie umrze, to jeszcze ma szansę umrzeć podczas porodu, bo na skutek tych wcześniejszych operacji często są kłopoty z porodem. Kobiety umierają razem z dzieckiem, które nie może się wydostać. Miliony kobiet musi z tym piętnem żyć.

Obrzezanie

Przyznam szczerze, że nie pamiętam, kiedy aż tak poruszył mnie jakiś film. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym bestialstwie dokonywanym na kobietach, a to czego się dowiedziałam było przerażające.

Jak dokładnie wygląda takie obrzezanie?

Ekscyzja, czyli obrzezanie żeńskie, to praktyka rytualna, która może przybierać różne formy. Najprostszą z nich jest „sunna”, czyli właściwe obrzezanie, które polega na odcięciu żołędzia łechtaczki. Najbardziej rozpowszechniona jest jednak forma pośrednia klitoridektomia – usunięcie łechtaczki i małych warg sromowych. Najsurowsze zaś okazuje się obrzezanie faraońskie, czyli infibulacja, która charakteryzuje się klitoridektomią połączoną z wycięciem dwóch trzecich warg sromowych oraz zaszyciem rany nićmi bądź kolcami akacji. Pozostaje więc mały otwór pozwalający na wyciek płynów.

z16578949Q,Obrzezanie-kobiet-w-Egipcie-jest-wciaz-tematem-tab

Praktyka obrzezania kobiet sięga czasów starożytnych i była wykonywana w celu ochrony dziewictwa oraz zmniejszenia doznań seksualnych. Pierwsze ślady tego obrzędu pochodzą z XX wieku przed naszą erą. Dziś obrzezywanie kobiet lub okaleczanie żeńskich organów płciowych, praktykowane jest w 28 krajach Afryki. Zeszpilanie warg sromowych jest powszechne w Sudanie, Somalii i Nigerii. Według szacunków ONZ, na świecie żyje około 130 milionów obrzezanych kobiet, a 2 miliony rocznie, czyli 6 tysięcy dziennie pada ofiarą tej praktyki. Zabieg jest zwykle wykonywany przez akuszerkę, zazwyczaj w złych warunkach higienicznych. Jego konsekwencje, szczególnie w przypadku większych ingerencji, obejmują krwawienie, tężec, posocznicę, zakażenie HIV, dominujący ból i często śmierć. Liczba okaleczonych dziewcząt rośnie z roku na rok. Wielu Afrykanów, którzy wyemigrowali do Europy i Stanów Zjednoczonych zabrało ten zwyczaj ze sobą. Center for Disease Control and Prevention szacuje, że 27 tysięcy kobiet w Nowym Yorku zostało lub zostanie poddanych obrzezaniu.

Więcej na ten temat przeczytacie na stronie:

http://www.seminarium.org.pl/klerycy/knak/artykuly/008.html

Dane liczbowe  ( za  https://pl.wikipedia.org/wiki/Obrzezanie_kobiet  )

Na świecie żyje 130 mln „obrzezanych” kobiet, dziennie obrzezanych zostaje 6 tysięcy, czyli 2 mln kobiet rocznie.

98% okaleczonych kobiet w Somalii;

96% okaleczonych kobiet w Gwinei;

93% okaleczonych kobiet w Dżibuti;

91% okaleczonych kobiet w Egipcie;

89% okaleczonych kobiet w Erytrei i Mali;

88% okaleczonych kobiet w Sierra Leone i Sudanie;

76% okaleczonych kobiet w Gambii i Burkina Faso;

74% okaleczonych kobiet w Etiopii;

69% okaleczonych kobiet w Mauretanii;

66% okaleczonych kobiet w Liberii;

50% okaleczonych kobiet w Gwinei Bissau;

44% okaleczonych kobiet w Czadzie;

38% okaleczonych kobiet w Wybrzeżu Kości Słoniowej;

27% okaleczonych kobiet w Kenii i Nigerii;

26% okaleczonych kobiet w Senegalu;

24% okaleczonych kobiet w Republice Środkowoafrykańskiej;

23% okaleczonych kobiet w Jemenie;

15% okaleczonych kobiet w Tanzanii;

13% okaleczonych kobiet w Beninie;

8% okaleczonych kobiet w Iraku;

4% okaleczonych kobiet w Ghanie i Togo;

2% okaleczonych kobiet w Nigrze;

1% okaleczonych kobiet w Kamerunie i Ugandzie;

Zacytuję Lisa jeszcze raz: „Zaś Afrykanki są o wiele szczęśliwsze i mają więcej dzieci niż znerwicowane, zmęczone i niezależne kobiety z cywilizowanych i rozwiniętych krajów.”

Jeśli po przeczytaniu tego tekstu ktoś uzna, że Afrykanki są szczęśliwe, to pomyślę, że niewiele różni się od hitlerowców.

Czy Lis pozwoliłby na to, żeby takie obrzezanie zrobiono jego córce, bo wtedy byłaby szczęśliwsza?

Mam nadzieję, że nie, bo chyba jeszcze nie postradał zmysłów całkowicie.

Reklamy