Dawno mnie tu nie było, zajęty po same uszy, a i weny brakowało. Za to powracam z… nowym spojrzeniem i przemyśleniami. A więc… zacznijcie się bać, bo będzie jazda po bandzie.
Ostatnio bywałem na bazarze próżności zwanym Szympatią, czyli w wirtualnym klubie dla wiecznych randkowiczów i łowczyń żywego towaru w celu udomowienia, tresowania, znęcania się… Trochę z ciekawości, a właściwie, by poznać zagrożenia i pułapki, jakie wkoło czyhają na wolnego mężczyznę. A głównie z powodu wysokich temperatur, które burzą krew i podgrzewają główki. Nie wcielałem się w rolę myśliwego, a tym bardziej zwierzyny.
Oczywiście wszyscy tam szukają – panie tzw. „mułłości” i sponsorów, zaś panowie wiadomo czego. Damy prezentują fotki sprzed lat i tylko udają lub wybrzydzają. Do dyskwalifikacji wystarczy napisać „cUś nie tak” albo mieć fałdę na koszuli. I lepiej nie żartować, by nie zrozumiano tego na opak. Można być nawet uroczym kogutem i ładnie piać „Cu Cu Ru Cu Cu” albo jeszcze cudniej, a jednak żadnej Palomy to nie wzruszy. Bo, naPaloma tak naprawdę nikogo nie szuka, a jeśli to raczej rówieśnika lub młodszego albo fundatora kolacji czy wycieczki. A właściwie to potwierdzenia swojej atrakcyjności i zdolności efektywnego bałamucenia.

.
W swoim profilu zawarłem nieco wymaganych informacji i ustawiłem wysoko poprzeczkę, a właściwie mur z fosą.
I… ostatnio sympatyczna Matylda zadała mi takie oto pytanie:
„To kim Ty u diabła jesteś i jaka winna być ta Twoja partnerka ?…”
Kim jestem ? Z grubsza tak, ale dokładnie nie wiem, więc skupiłem się nad drugim członem pytania. Hipotetycznie.
A ponieważ imię Matylda jest rzadko spotykane i ładne, więc od razu skojarzyłem z tytułową postacią przeboju…

.
Upał skłaniał ku rytmom egzotycznym, więc nie zmieniałem repertuaru i automatycznie włączyło się kolejne.

.
I nagle… Przy kolejnym doznałem olśnienia, gdy ujrzałem IDEAŁ ! Od pierwszego spojrzenia wiedziałem, że to TA.

.
Niewątpliwie wszystkie pożądane cechy posiada…
Nie za ładna, więc kłopotów nie należy przewidywać.
Opalona, więc solarium i urlopy w ciepłych krajach zbyteczne. Wysportowana, a więc „leniuszek” i po piwo też skoczy na jednej stopie. Prawa jazdy zapewne nie ma, bo zakupy nosi, a nie wozi. Ubrana w ciucholandzie i jak normalna kobieta, nie wie co to makijaż i nie kupuje co tydzień butów… Nie pracuje poza domem, nie ma kumpelek, nie zna feminizmu, równouprawnienia i gender. Starowna, łowna i zdrowo gotująca… skutecznie masować też potrafi. Zapewne nie leniwa i nie księżniczka. Bólu głowy nie zna, bo… w słoneczne dni nosi chustkę.
Gdyby jeszcze miała na imię Matylda, ale przecież imię to rzecz umowna.

Reklamy