Strona główna

Pieniny

Dodaj komentarz

/Podróże Bazylki/

mapa_pieniny01

{Informacje zaczerpnięte ze strony: https://pl.wikipedia.org/wiki/Pieniny}

„Pieniny  – pasmo górskie w łańcuchu Karpat, położone w południowej Polsce i północnej Słowacji, stanowiące najwyższą część długiego, porozdzielanego pasa skałek wapiennych (Pieniński Pas Skałkowy).

Od południa Pieniny graniczą z pasmem Magury Spiskiej, od północy z Gorcami i Beskidem Sądeckim, na zachodzie zaś – z Kotliną Orawsko-Nowotarską oraz Pogórzem Spisko-Gubałowskim. Rozciągają się na długości ok. 30 km na wschód od przełomu Białki. Dwa przełomy Dunajca dzielą Pieniny na 3 części:

Pieniny Spiskie, między doliną Białki a przełomem Dunajca pod Niedzicą. Najwyższy szczyt Żar (błędnie: Branisko) – 879 m n.p.m.;

Pieniny Środkowe (Pieniny Właściwe), często określane po prostu jako Pieniny, od Niedzicy do Przełomu Dunajca między Sromowcami Niżnymi a Szczawnicą (w granicach Polski). Najwyższy szczyt Trzy Korony – 982 m n.p.m. (najwybitniejszy szczyt całych Pienin). Tutaj należy też położona całkowicie po słowackiej stronie Grupa Golicy, przez niektórych topografów wyodrębniana w oddzielną, czwartą część Pienin, przez wielu włączana do Małych Pienin;

Małe Pieniny – sięgające do doliny Popradu, najwyższy szczyt Wysoka (Wysokie Skałki; 1050 m n.p.m.) będąca też najwyższym szczytem całych Pienin. Od Beskidu Sądeckiego oddziela je dolina Grajcarka i jego dopływu – Białej Wody.

Pieniny, zwłaszcza ich środkowa część, są jednym z najatrakcyjniejszych regionów turystycznych w Polsce. Pod względem liczby turystów zajmują w Polsce drugie po Tatrach miejsce. Władysław Anczyc w 1864 stwierdził: „Kto nie był w Tatrach i Pieninach, ten nie był nigdzie i nic nie widział”. O dużej popularności turystycznej Pienin decydują walory przyrodnicze i pozaprzyrodnicze tych gór, dobra dostępność komunikacyjna oraz dobrze zorganizowana baza noclegowa i infrastruktura turystyczna. Dodatkowo na ich atrakcyjność wpływa występowanie kwaśnych, nasyconych dwutlenkiem węgla wód mineralnych zwanych szczawami.

Atrakcją turystyczną na skalę europejską jest spływ tratwami Przełomem Dunajca. Równolegle (po słowackiej stronie rzeki) biegnie też szlak pieszo-rowerowy zwany Drogą Pienińską. Interesujące są również ruiny zamku w Czorsztynie i gotycko-renesansowy zamek w Niedzicy, a także (na terenach sąsiadujących z Pieninami) drewniane kościółki w Grywałdzie, Dębnie Podhalańskim, kościoły w Krempachach i Frydmanie. Po Zbiorniku Czorsztyńskim kursują dla turystów statki pasażerskie białej floty tj. statek „Harnaś”[1], wykonujący 50-minutowe rejsy widokowe oraz statki „Halny” i „Dunajec” przewożące turystów pomiędzy zamkami w Niedzicy i Czorsztynie”

Tyle mówi encyklopedia. Mnie się udało w tym roku zweryfikować te wiadomości w realu.

Przyznam się, że w Pieninach byłam tylko raz, bardzo dawno temu, bo po pierwszym roku studiów. To już nie te same wioski i miasteczka. Wtedy spaliśmy w Krościenku, pod namiotem. Myliśmy się i kąpaliśmy w zimnym Dunajcu. Teraz to nie do pomyślenia. Wszystkie tereny w Krościenku i Szczawnicy, nad Dunajcem, są zagospodarowane. Piękne góralskie domy, pensjonaty, hotele i uzdrowiska zapewniają turystom wygodny pobyt w tym pięknym miejscu.

Tym razem spaliśmy w niedużym pensjonacie w Czorsztynie. Zatem rozpoznanie terenu zaczęliśmy od zwiedzania ruin zamku w tymże Czorsztynie.

1

A potem… Potem przepłynęliśmy gondolą przez Zalew Czorsztyński do Niedzicy i tam zwiedziliśmy zamek Dunajec, w którym to podobno straszy Brunhilda i Bolesław [ legenda na stronie: http://www.pieniny.net.pl/legendy-pieninskie/o-ksiezniczce-brunhildzie-z-zamku-w-niedzicy/ ]

Organizatorzy atrakcji na zamku wykorzystują tu związki z kultowym serialem dla dzieci, który oczywiście w młodości oglądałam z zapartym tchem:  „Wakacje z duchami”

widok na zamek:

2

widok z zamku na zaporę:

3

Żelaznym punktem pobytu w Pieninach jest spływ Dunajcem. Spływ odbywa się tratwami. Na każdej jest dwóch flisaków: jeden fizyczny, drugi tzw. umysłowy. Pierwszy kieruje tratwą, która płynie z prądem rzeki, drugi zadaje zagadki dotyczące brzegów Dunajca i opowiada dowcipy. Flisakiem może zostać tylko mieszkaniec jednej z pięciu miejscowości leżących nad Dunajcem, a często ten zawód przechodzi w rodzinie z ojca na syna.

Spływ zaczyna się w Sromowcach Wyżnych lub Sromowcach Niżnych, a kończy się w Szczawnicy albo Krościenku. Turyści mogą sobie wybrać krótszą lub dłuższą trasę. Spływ przełomami Dunajca dostarcza wielu wrażeń. Przepiękne widoki, wesoła atmosfera, no i bardzo urozmaicona pogoda. Górale w Pieninach mówią: „Jak widać Tatry, to będzie padać, a jak nie widać Tatr, to już pada”. Nas też oczywiście spotkała, w połowie spływu, ulewa z chmury, która przyszła nie wiadomo skąd mimo, że na początku była piękna pogoda.

Byliśmy jednak zaopatrzeni w deszczaki nabyte drogą kupna w przydrożnym kiosku ( przed spływem, oczywiście) i deszcz nam krzywdy nie zrobił.

widok z tratwy na Trzy Korony:

4

 

Przełomy Dunajca:

5

Kulminacyjnym punktem mojego pobytu w Pieninach była wyprawa na Trzy Korony – nie ukrywam, że bardzo trudna.

Wyruszyliśmy z Czorsztyna, więc początkowy odcinek drogi był całkiem, całkiem. Końcówka jednak była dość stroma i wymagała wiele wysiłku. Samo wejście na szczyt odbywa się po schodach i kończy się niewielką platformą. Widok jednak jest niesamowity!

Trzy Korony to tzw. Wysoka Kaśka, Gruba Baśka i Kudłata Maryśka. Dla mojego dobrego samopoczucia zmieniliśmy nazwy i zamieniliśmy Kaśkę z Baśką.

widoki z Trzech Koron:

6

7

Przyznaję, że na drugi dzień miałam straszne zakwasy. Dlatego też kolejny dzień upłynął na zwiedzaniu Krościenka ( zdjęcie Krościenka wykonane podczas zejścia z Trzech Koron) i Szczawnicy.

8

Nasz pobyt w Pieninach kończył się ślubem (niestety, nie moim) w małym zabytkowym kościółku w Grywałdzie (http://dnidziedzictwa.pl/kosciol-parafialny-pw-sw-marcina/ )

9

10

11

i góralskim weselem trwającym dwa dni.

1213

14

Smutno było opuszczać Pieniny. Wrócę tam jednak na pewno! Przecież nie zdobyłam jeszcze Sokolicy i nie zobaczyłam wąwozu Homole!

Reklamy

Teraz!…

Dodaj komentarz

…Natychmiast! Już!

Mamy marzenia, mamy plany i bardzo byśmy chcieli, żeby się spełniły. Czasem te nasze pragnienia przesłaniają nam wszystko i nie zdajemy sobie sprawy że to, co wydaje nam się dobre dla nas, niekoniecznie takie jest.

Czasem już „czujemy zapach” tego, czego pragniemy ponad wszystko na świecie. To może być mężczyzna, w którym się zakochałaś, wymarzona praca, zaszczyt lub nagroda, upragniona podróż lub awans, na który zasłużyłaś. I chociaż bardzo tego pragniesz, nie wyobrażasz sobie życia, jeśli tego nie dostaniesz, to jednak życie wcale nie musi ci tego dać.

Tak naprawdę nie wiesz, czy to jest dla ciebie dobre, czy to da ci szczęście lub przynajmniej zadowolenie na dłuższą metę..

Zastanówcie się nad swoim życiem. Czy wszystko to czego pragnęliście, dało wam to, czego oczekiwaliście? Czy było to zgodne z waszymi oczekiwaniami?

U mnie, niestety, nie zawsze. Począwszy od męża, na którym się zawiodłam i przez którego straciłam mnóstwo pieniędzy, poprzez nie zawsze najlepsze, chociaż oczekiwane, podróże, a skończywszy na różnych obiecujących znajomościach.

Kiedyś jednak bardzo to przeżywałam, gdy nie dostawałam mojej „gwiazdki z nieba”. Odczuwałam to jako straszną porażkę i nieszczęście.

9457

Teraz podchodzę do tego spokojnie. Skoro tego nie dostałam to znaczy, że życie ma dla mnie inne plany. To znaczy również, że mój kawałek tortu jeszcze się piecze. To znaczy, że to czego pragnę, być może nie jest dla mnie najlepsze.

Czy to znaczy, że mamy przestać marzyć?

W żadnym wypadku!

To tylko znaczy, żebyśmy przestali żałować, rozpaczać i rozpamiętywać.

Znane powiedzenie nam mówi: „nie płacz nad rozlanym mlekiem”. I tego się trzymajmy!

 

Skąd…

2 Komentarze

…to mamy?

Mamy  XXI wiek. Wydawałoby się, że jesteśmy wolne, możemy się kształcić, mamy dostęp do różnych zawodów, jesteśmy samodzielne i dobrze zorganizowane. Nawet wydaje się, że wiemy czego chcemy. Wystarczy jednak, że usłyszymy słowa „kocham cię” – zwłaszcza w młodym wieku – i tracimy wszelką przytomność umysłu. Potrafimy oddać, wskutek tego spranego zaklęcia nie tylko duszę i ciało, ale również własne zdanie, upodobania, ambicje i marzenia.

13892088_595622467287493_4454816776224092129_n

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego większość polskich dziewczyn ma poczucie własnej wartości na poziomie dna głębokiej studni. Oddajemy pierwszemu lepszemu, który potrafi pięknie mówić i udawać miłość, całą siebie. Czekamy na znak, na telefon, na byle okruch!     I najczęściej zostajemy z niczym, a jeszcze częściej ze złamanym sercem, nieplanowaną ciążą lub długami.

Dlaczego tak się dzieje? Otóż dlatego, że właśnie tego uczy się w Polsce młode dziewczyny.

Niezależnie od środowiska, niezależnie od pochodzenia, stanu posiadania, poziomu wykształcenia i wielu innych czynników uczy się dziewczynki, że są do niczego. Uczy się je, że tylko mężczyzna przy boku może świadczyć o jej wartości. Uczy się je, że muszą wszystkiemu podołać i ze wszystkim sobie dać radę. Muszą same zajmować się dziećmi, muszą prać, sprzątać, świetnie gotować, usługiwać swojemu panu, czyścić po nim toalety, ścielić łóżka i użyczać swojego ciała na zawołanie. Wtedy mogą liczyć na jego miłość i szacunek. No i zatrzymają go przy sobie do końca życia. (Czy aby na pewno?)                         Bo przecież ciągle pokutuje u nas przekonanie: „Byle kto, niechby pił, niechby bił, byleby był”. Szczyt ambicji kobiet w Polsce!

13606668_1029152360508731_3196424354595909651_n

Drogie PANIE! Wmawiają nam, że jesteśmy kimś gorszym, głupszym i niezdolnym do samodzielnego funkcjonowania w świecie. Nie wierzcie im! To żałosna iluzja, której trzymają się niepewni siebie, mali ludzie.

13731563_1033832813374019_8612333999606217615_n

Drogie PANIE! To nie żadna miłość da wam szczęście. To wy same możecie to uczynić dbając o siebie, o swoje wykształcenie, o swoją pracę i o swoją niezależność.

A mądra miłość przyjdzie sama i będzie dodatkowym bonusem, który jeszcze doda wam skrzydeł.

13912409_1046201648803802_7887739050347598112_n

PS: Dzisiaj ( tj. 7.08), słuchając koncertu poświęconego twórczości Wojciecha Młynarskiego, usłyszałam starą, ale nie znaną mi piosenkę, wykonywaną przez Halinę Kunicką. Jak ulał pasuje do naszego tematu, więc pozwoliłam sobie dodatkowo ją zamieścić.