Strona główna

Zazdrość

Dodaj komentarz

zaz - 1

Zazdrość jest nieodzowną towarzyszką naszego życia. Bywamy zazdrośni o partnerów, o to, że komuś lepiej się żyje niż nam, że ma więcej pieniędzy, więcej wie, ma lepszą pozycję społeczną czy zawodową.

Na ogół jednak zazdrość uważamy za przejaw słabości, wstydzimy się jej; nie chcemy się do niej przyznać w obawie, że odsłonimy się, przyznamy do jakiegoś braku. Najczęściej ukrywamy zazdrość pod maską podziwu dla czyichś dokonań albo buntu wobec niesprawiedliwości losu, a czasami mylimy ją z ambicją.

Gdy czujemy zazdrość, nasze uczucia ciągle się zmieniają: lęk przechodzi w złość, złość w agresję, agresją w poczucie winy, poczucie winy w autoagresję, autoagresja w krzywdę, krzywda w nienawiść, nienawiść w tęsknotę.

Zazdrość ma różne oblicza. Jest taka, która może być inspiracją do działania- np. chcemy być tacy, jak inni. Wtedy nie ma w niej zawiści, tylko podziw. Może oznaczać, że nam na czymś lub na kimś zależy; np. po uczuciu zazdrości możemy poznać, że jesteśmy zakochani. Jesteśmy zazdrośni o partnera, gdy widzimy że on np. flirtuje Brak zazdrości w związku świadczy o braku zaangażowania – dlatego jej ukrywanie może być dla partnera trochę przykre. Zazdrość może być pożyteczna, daje sygnał partnerowi, że nam zależy.

Ale bywa też, że zazdrość czyni nas nieszczęśliwymi, odbiera radość życia. Uczucie zazdrości bardzo wtedy boli, potrafi trawić od wewnątrz, doprowadzać do rozpaczy i zachowań, których możemy żałować przez resztę swojego życia. Zdarza się także, że wymyka się ona spod kontroli. Jest jak ogień, po którym pozostają zgliszcza; niszczy ludzi, związki, upokarza, czyni nieszczęśliwym, doprowadza do samobójstwa, a nawet  zabójstwa.

2

Wyrafinowana zazdrość może przybierać niekiedy szczególną formę, zwaną zawiścią. Chodzi wtedy o „bezinteresowne” pragnienie, by drugi człowiek czegoś nie miał, nawet jeśli zawistnemu niczego to nie przysporzy.

Jest taki kawał:

„Amerykanin modli się do Boga.

– Panie Boże sąsiad ma taką doskonałą krowę. Daje tyle mleka.

– I czego byś chciał synu?

– Chciałbym mieć taką samą.

Modli się Polak. Jego sąsiad też ma świetną, mleczną krowę. Ale kiedy Pan Bóg pyta go co by chciał, pada odpowiedź:

– A żeby mu zdechła!!”

I właśnie tacy są Polacy. Można postawić tezę, że zawiść to główna cecha narodowa Polaków. Zawiść bezinteresowna, zawiść aż do granic bólu. Zawiść wynikająca z zazdrości, że ktoś coś ma a my nie. Tyle, że sama zazdrość to tylko pozornie zła cecha. W kawale Amerykanin także zazdrości sąsiadowi. Ale jego zazdrość zamienia się w chęć posiadania, chęć zwiększenia swego majątku, dorównania sąsiadowi, który ma więcej niż my. W Polsce nie chcemy dorównywać lepszym. W Polsce chcemy ich dołować. Polska zazdrość to swego rodzaju mieszanka z nienawiścią czyli właśnie zawiść.

Trudno jest mówić o zazdrości. Znacznie prościej jest przyznać się do kłamstwa, gniewu, nienawiści, pożądania. Wygląda na to, że najbardziej zazdrośnie strzeżoną tajemnicą ludzką jest przeżywanie zazdrości. Najczęściej zazdrość ukrywamy pod maską podziwu dla czyichś dokonań, albo buntu wobec niesprawiedliwości losu, który sprawia, że jedni mają więcej od drugich. Czasami zazdrość mylimy z ambicją. Zazdrość nie pobudza nas do aktywności, nie mobilizuje do osiągnięcia celu. Nakazuje posiąść odbierając innemu. Skąd się bierze? Z niezaspokojonej miłości własnej. Z potrzeby brania bez dawania. Z egoizmu. Z niedostatku miłości bliźniego. Łatwo ulegamy tej pokusie, że to my na coś bardziej zasługujemy niż inni, że jesteśmy lepsi od innych. Uczucie stare jak ludzkość. Pół biedy, jeśli pojawia się tylko od czasu do czasu. Gorzej, gdy zatruwa naszą codzienność. Potrafi uczynić nas nieszczęśliwymi, zgorzkniałymi, nieczułymi na uroki życia.

Zazdrość niszczy również związek mężczyzny z kobietą. Prowadzi bowiem do niesłusznych podejrzeń, a w ostateczności do zerwania związku.

zaz - 3

W każdej epoce i kulturze zazdrość pokazuje nowe oblicze. Dzisiaj przedmiotem zazdrości jest samochód bliźniego, jego sekretarka, luksusowa willa i konto bankowe. Tak to już jest, że my zazdrościmy innym, a inni zazdroszczą nam i tak ślepe koło się zamyka. Problem zaś tkwi w nas samych i to my jesteśmy pierwszą ofiarą własnej zazdrości.

Cnotą przeciwną do zazdrości jest

5

Co to jest życzliwość? Uprzejmość, dobroć, pomaganie, pragnienie czyjegoś zadowolenia, przyjaźń, serdeczność, przychylność, troska, empatia- tak wszystkiego po trochu. Miły uśmiech, szczere spojrzenie i dobre słowo- i już postrzegamy osobę jako nam życzliwą. Lubimy takie osoby, lubimy przebywać w ich towarzystwie, czujemy się bezpiecznie i nie boimy się usłyszeć niczego złośliwego, nieprzyjemnego. Życzliwość to taka postawa, gdzie pragnie się tego, co pomyślne dla jakiejś osoby, tego co dobre, wyraża troskę o drugiego człowieka.

Każdy chciałby przecież być lubiany i doceniany przez innych.

Od zawsze wierzę w to, że co innym dobrego dajesz, to to samo odbierasz. Dobra energia dana innemu wraca w tej czy innej postaci od tego albo innego człowieka… To moja sprawdzona maksyma, którą kieruję się w życiu. Nie potrafię inaczej.

6

Jeszcze trochę statystyki:

zazdrosc_-_wykres - 4

I żeby nie było tak smutno, to na koniec stara, prawdziwa maksyma w piosence:

 „Nie ma miłości bez zazdrości”

Podróże Bazylki – 2017

16 komentarzy

PODLASIE

Jest, niestety, wiele miejsc w Polsce, których jeszcze nie odwiedziłam. Takim miejscem było również Podlasie. Tak naprawdę byłam tam może ze sto lat temu, czyli wtedy, gdy byłam nastolatką i chodziłam jeszcze do szkoły. Niewiele jednak z tej wycieczki pamiętałam.

Trafiła mi się jednak okazja, żeby z przyjaciółmi pojechać w tę piękną i ciekawą krainę. Nie była to może długa wyprawa, ale wypełniona po brzegi nowymi miejscami i ciekawymi historiami.

Dzień pierwszy.

Była to długa podróż ( prawie 400 km) w trakcie której pocieszyliśmy się regionalnymi potrawami. Ja pozwoliłam sobie na kartacze (lub inaczej cepeliny), i była nawet wersja wegetariańska – z pieczarkami.

Hajnówka przywitała nas zachodem słońca, a gospodarze, u których spaliśmy, ogniskiem, garem bigosu i innymi smakołykami.

Spaliśmy w podlaskim, drewnianym domu, których na Podlasiu jest przewaga w każdej miejscowości.

Takie wsie wyglądają niesamowicie, jakby wylądowało się w innych czasach. O tych domach możecie przeczytać na stronie

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zdobnictwo_drewnianych_dom%C3%B3w_na_Podlasiu

Stamtąd też pochodzą zdjęcia:

800px-Podlaskie_-_Narew_-_Trześcianka_Domy_20110910_02

Kotówka_003

Dzień drugi – Białowieża

Po obfitym śniadaniu, które miało dać nam siłę na większość dnia, ruszyliśmy najpierw do REZERWATU ŻUBRÓW.

IMG_20170603_103610

W rezerwacie, oprócz żubrów, przebywają również inne zwierzęta, np.:

Dziki – tego dnia wygrzewające się na słonku

IMG_20170603_094913

Wilki, które bardzo ładnie nam się zaprezentowały

IMG_20170603_100448

IMG_20170603_100544

Koniki polskie

IMG_20170603_100027

Żubronie – krzyżówka żubra i bydła domowego

zubron

Oczywiście żubry, które trochę nam się schowały

zubr

I mnóstwo innych zwierząt: żbiki, rysie, sarny, jelenie itd.

Zauważyliśmy też pierwszy raz wyschnięte świerki, zjedzone przez kornika drukarza, o których ostatnio jest tak głośno.

IMG_20170603_093416

Kolejny punkt naszej wycieczki to Białowieski Park Narodowy

IMG_20170603_110156

Najpierw udaliśmy się do Muzeum Przyrodniczo- Leśnego.

Muzeum to jest najstarszym muzeum w polskich parkach narodowych i równocześnie najstarszym, czynnym muzeum województwa podlaskiego. Jego tradycje sięgają okresu międzywojennego, a w swoich zbiorach posiada wiele cennych kolekcji naukowych i rzadkich okazów.

Siedzibą Muzeum Przyrodniczo-Leśnego Białowieskiego Parku Narodowego jest nowoczesny budynek, w którym w sposób innowacyjny i atrakcyjny prezentowane są zbiory przyrodnicze z dziedziny zoologii, botaniki, historycznego użytkowania Puszczy. Szczególnie silnie akcentowane są procesy ekologiczne charakterystyczne dla Białowieskiego Parku Narodowego.

Na uwagę zasługuje także Dworek Gubernatora Grodzieńskiego. Choć wygląda jak wyjęty z rosyjskiej bajki, istnieje naprawdę, i to od 1845 roku. Uroczy, drewniany Dworek Gubernatora Grodzieńskiego w Białowieży został wybudowany na terenie Parku Pałacowego i jest najstarszym budynkiem znajdującym się w polskiej części Puszczy Białowieskiej. Od lat przyciąga wzrok miejscowych spacerowiczów i zachwyca turystów tłumnie odwiedzających Białowieski Park Narodowy.

IMG_20170603_130706

Po krótkim odpoczynku i lekkim posiłku spotkaliśmy się z przewodnikiem, z którym to ruszyliśmy w Puszczę. Do ścisłego rezerwatu można wejść tylko z przewodnikiem i na szczęście udało nam się zdobyć przydział mimo, że wcześniej nie rezerwowaliśmy przewodnika ( po prostu nie wiedzieliśmy, że sytuacja jest tak skomplikowana).

IMG_20170603_141215

Przewodnik przekazał nam mnóstwo ciekawych wiadomości na temat drzew w puszczy i zwierząt tam żyjących. Opowiedział  ciekawe historie związane z polowaniami królewskimi i historie związane ze zmieniającym się stanem żubrów na przestrzeni lat. Przedstawił nam również sytuację  związaną z umierającymi świerkami w puszczy i kornikiem drukarzem. I przyznaję, że całkiem inaczej to sobie wyobrażałam i nie miałam pojęcia o sprawie. Ale zdanie tych, co się znają i tam mieszkają brzmi: NIE WYCINAĆ!

W puszczy spędziliśmy ponad 4 godziny i nie powiem, gdzie mi nogi wchodziły po tak długiej trasie.

To jeszcze jednak nie był koniec naszego zwiedzania.

Kolejny punkt naszej wycieczki to Skansen Sioło Budy. Skansen ten, to przeniesione, całkowicie autentyczne i ostatnie istniejące, chutorowe gospodarstwo kresowe z pierwszej połowy XIX wieku. W jego skład wchodzą: bardzo dobrze zachowana chata z 1836 roku, z jedynym zachowanym w Polsce czynnym drewnianym kominem, chlewik, stodoła, wozownia, studnia z żurawiem, bróg na siano oraz ogrodzenie z płotu tynowego.

IMG_20170603_183051

Po obejściu skansenu pojechaliśmy jeszcze na Szlak Dębów Królewskich. I chociaż nogi odmawiały już posłuszeństwa, to pokonaliśmy tę trasę podziwiając ogromne, kilkusetletnie dęby nazwane imionami królów i królowych polskich. Przed każdym dębem była tabliczka informująca o wymiarach i wieku dębu oraz o królu/królowej, których imieniem był dąb nazwany. Tak stronniczo wybrałam tabliczkę z imieniem Barbary.

IMG_20170603_180416

IMG_20170603_180604

Do domu , na nocleg, wylądowaliśmy ok. 20, ale znaleźliśmy jeszcze siłę, żeby smakować podlaskie smakołyki i integrować się z gospodarzami 🙂

Dzień trzeci – Białystok.

Tego dnia pożegnaliśmy Hajnówkę i wyruszyliśmy na północ, do stolicy województwa podlaskiego. Białystok jest  największym miastem północno-wschodniej Polski , mieliśmy jednak niewiele czasu na jego zwiedzanie, gdyż był to również dzień naszego powrotu do domu.

Zobaczyliśmy Pałac Branickich – czyli zabytkowy pałac w Białymstoku, który jest jedną  z najlepiej zachowanych rezydencji magnackich epoki saskiej na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej w stylu późnobarokowym, określany mianem „Wersalu Podlasia”

IMG_20170604_110058

Obejrzeliśmy także ogród francuski i ogród angielski, roztaczające się wokół pałacu,

IMG_20170604_110648

Kolejnym obiektem, który odwiedziliśmy była tzw. Bazylika Mniejsza, czyli Zespół Bazyliki Archikatedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Białymstoku – zespół świątynny w Białymstoku, złożony z dwóch połączonych ze sobą budynków kościelnych: starego (z początku XVII wieku) oraz nowego (z początku XX wieku).

Minor_basilica_in_Bialystok_1

Przepiękny kościół zrobił na nas ogromne wrażenie.

Posiedzieliśmy sobie także przy kawie, na Starym Mieście, pod Ratuszem po to, żeby poczuć atmosferę miasta. Pogoda była piękna, otoczenie przyjemne, mnóstwo spacerujących ludzi. Trafili nam się nawet piłkarze Jagiellonii Białystok przed meczem z Legią. Spacerowali sobie po deptaku, przy Ratuszu, w swoich klubowych strojach.

Przyszedł jednak moment, że trzeba było pożegnać Białystok i Podlasie, i ruszyć w powrotną podróż. Na pewno tam kiedyś wrócę, bo nie zobaczyłam jeszcze wielu ciekawych miejsc w tym regionie.

Was też zachęcam do podróży na Podlasie. Piękne, urokliwe wsie i miasteczka, mnóstwo zabytków, tajemnicza puszcza i smakowite regionalne potrawy.  Naprawdę warto!!!