Strona główna

Jak wakacje…

Dodaj komentarz

…to wakacje.

Skoro wakacje, to wypada skorzystać z okolicznych wakacyjnych przyjemności 🙂  A te okoliczne przyjemności, to głównie żeglowanie po Jezioraku. Tym razem portem bazowym były Siemiany.

/kolorowe żaglówki na Jezioraku/

4

3

Już kiedyś trochę pisałam o Siemianach w poście „Gdzie ta keja…”. Dzisiaj rozwinę temat.

Siemiany, to prastara wioska rybacka leżąca na wysokiej skarpie brzegowej, w północnej części Jezioraka.   Słynie ze swych turystycznych atrakcji. Otoczona jest głębokimi lasami i nasycona aerozolami, jakie wiatr przynosi z szerokiego tutaj na 6 km rozlewiska Jezioraka.  Ze znajdującej się w sąsiedztwie baru „Na Skarpie” wieży widokowej, rozciąga się malowniczy widok otoczonego lasami rozlewiska Jezioraka. Dostrzec można zarysy leżących na przeciwległym brzegu wiosek Wieprz i Gubławki oraz wyspy: Lipową, Zieloną, Bukowiec i Gierczak (Duży i Mały).

/widok na Gierczaki/

6

W lasach otaczających Siemiany turysta pieszy lub rowerowy może znaleźć zagubione pośród leśnej gęstwiny bardzo urokliwe jeziora: Szwalewskie, Perkun, Urowiec, Czerwica, Januszewskie oraz słynące z wielkiej czystości wód Jezioro Jasne. Ostatnie z jezior, jak na swoją niewielką powierzchnię, posiada dość dużą głębokość maksymalną dochodzącą do 21 metrów. Kryniczna czystość wód Jeziora Jasnego, jest spowodowana prawie całkowitym brakiem planktonu, a także wielokrotnie niższym niż przeciętnie w innych jeziorach stężeniem pierwiastków takich jak węgiel, azot, fosfor i potas. To dlatego właśnie przeźroczystość wody w jeziorze jest tak duża, że przy normalnej pogodzie światło swobodnie przenika aż na głębokość 15 metrów.

Otoczenie przyrodnicze Jeziora Jasnego jest unikatowym zjawiskiem w skali kraju, a nawet w obrębie Europy środkowej. Warunki te powodują, że także pobliskie Siemiany, szczycą się swym specyficznym leczniczym mikroklimatem. W 1988 roku Jezioro Jasne razem z leżącym w jego pobliżu zarastającym Jeziorem Luba oraz otaczającym obydwa jeziora lasem, objęte zostały ochroną poprzez utworzenie rezerwatu przyrody.

W lasach siemiańskich spotkać można też wiele osobliwości przyrody, jak na przykład rosnącą niedaleko leśniczówki Rożek sosnę olbrzymkę o pniu ponad 2,5 m grubości i 35 m wysokości. Fenomenem tutejszych lasów jest także gniazdujący w nich bielik, największy w Polsce ptak drapieżny, mający skrzydła o rozpiętości 220 – 250 cm.

Główną jednak atrakcją Siemian jest największe rozlewisko Jezioraka, które przyciąga  mnóstwo żeglarzy i innych miłośników sportów wodnych.

Chyba z trzy lata nie byłam w Siemianach i trochę się tu pozmieniało.

Powstało dużo więcej pomostów dla żeglarzy i innych wodniaków. Restauracja „Szopa” działa jak działała. Często odbywają się tu koncerty szantowe, a także inne.  „Kurka wodna” nad samą wodą działa podobnie. Odbywających się tu koncertów można słuchać w marinie i na polu namiotowym. Nie działa natomiast „Chata za wsią” – gdzie, moim zdaniem, podawano najlepszą rybkę, i można ją było zajadać siedząc nad samą wodą. Pozostała, niestety, niszczejąca ruinka. Zaczęła natomiast działać restauracja  w ośrodku „Szyszka”, dawniej noszącym nazwę „Zamek”. No i blisko pola namiotowego i mariny działa klimatyczna restauracja i hotel „Cykada”.

/dziedziniec „Zamku – Szyszki”/

1

Na wysokiej skarpie powstała wieża widokowa, o której już wcześniej wspomniałam. Podobna wieża, tylko trochę niższa, jest także w marinie.

/widok na marinę/

2

/nasz jachcik w porcie,  z kawałkiem kapitana na pokładzie/

8

Można podziwiać widoki. Najpiękniejsze widoki są jednak, gdy płynie się pod żaglami, wieje wiatr, a słońce odbija się od wody. Tego piękna, zapachu, refleksów słonecznych nie oddadzą żadne zdjęcia. To trzeba zobaczyć i poczuć.

/widok z pola namiotowego na jezioro – w głębi kawałek wyspy Lipowy Ostrów/

7

W dobrym towarzystwie pływaliśmy na Czaplak, pod Matyty, w kierunku Kragi i po dużym obszarze Jezioraka przy Siemianach. Ostatniego dnia odprowadzaliśmy żaglówkę do Iławy, więc oczywiście przepłynęliśmy cały Jeziorak. I jak zwykle, z sentymentem, podziwiałam wszystkie miejsca, z którymi związane były kawałki mojego życia.

/w drodze do Iławy trzeba było halsować, więc trochę przechylało/

5

Pogoda dopisała. W dzień słońce i wiatr, wieczorem ognisko, dyskusje i śpiewanie piosenek. Śpiewaliśmy (jak dzieci) piosenki harcerskie, turystyczne, a w święto – 15 sierpnia – nawet patriotyczne.

 

Dostałam zastrzyk dobrej energii na kolejne miesiące, czego i Wam z całego serca życzę.

No i zapraszam na Jeziorak!!!

 

Kto płaci?

13 komentarzy

Znudziło mi się już pisanie o naszych grzechach, dlatego postanowiłam zająć się tematem, który w wielu przypadkach wywołuje kontrowersje.

Kto płaci rachunek na randce?

1

Jako bywalczyni „Sympatii” parę razy umawiałam się na randki. Niektóre odbyły się tylko raz, niektóre kilka razy. Zapoznając się z profilami mężczyzn na „S” nie raz spotkałam się z następującymi uwagami w opisie: „Panie, które umawiają się tylko po to, żeby zjeść darmowy podwieczorek lub darmową kolację, niech darują sobie pisanie listów.”

Na którymś kanale TV natknęłam się na program „Pierwsza randka”, gdzie płacenie rachunku po tejże randce sprawiało niektórym kłopot.

W naszym społeczeństwie utarło się, że za finanse na spotkaniu odpowiada mężczyzna. To on ma kupić bilety do kina, zapłacić za kolację i drinki. Czy jest to dobry zwyczaj? Ja uważam, że zależy dla kogo. Nigdy nie ukrywałam, że jestem feministką, konsekwentną feministką i uważam, że takie zwyczaje niekoniecznie są przyjemne dla panów.

Uważam, ze jeśli ludzie umawiają się na randkę, żeby się dopiero poznać, to każdy powinien płacić za siebie. Na miejscu mężczyzny, gdybym za każdym razem miała płacić rachunek na pierwszej randce, byłabym bardzo wkurzona. A ja, jako kobieta, za którą zapłacono, czułabym się zobowiązana do jakichś dalszych kroków. Jak wiadomo, lubię być niezależna i decyzje wolę podejmować bez żadnych, nawet urojonych, nacisków.

2

Co innego, jeśli spotkania odbyły się już kilka razy i jest nadzieja na ciąg dalszy. Wtedy mężczyzna może płacić rachunek na randce, lub można płacić na zmianę.

W czasach, kiedy i kobiety, i mężczyźni pracują i zarabiają, takie kwestie powinny być traktowane zgodnie z równouprawnieniem.

No cóż, pewnie naraziłam się niektórym paniom, ale takie jest moje zdanie na ten temat.

A oto zdanie pewnego sympatycznego mężczyzny: