Strona główna

Gwałt

3 Komentarze

Zgwałcenie – zmuszenie drugiej osoby do obcowania płciowego, poddania się innej czynności seksualnej lub wykonania takiej czynności przez jedną lub wiele osób, posługujących się siłą fizyczną, przymusem, nadużyciem władzy, podstępem lub wykorzystujących niemożność wyrażenia świadomej zgody przez daną osobę. Sprawca zgwałcenia nazywany jest gwałcicielem.

[   https://pl.wikipedia.org/wiki/Zgwa%C5%82cenie  ]

28b55d8b-91cd-4212-87e9-84f8fb09d939

Ostatnio w mediach elektryzują nas wiadomości o gwałtach dokonywanych w Polsce i w różnych częściach Europy. Najgłośniejsze z nich przypomnę:

„Do dramatycznych wydarzeń doszło w piątek późnym wieczorem, gdy polska para wybrała się na spacer na plażę w popularnym kurorcie Rimini. Około godziny 4 nad ranem para została brutalnie zaatakowana przez czterech napastników. Mężczyźni dotkliwie pobili mężczyznę, a potem na jego oczach dokonali wielokrotnego zbiorowego gwałtu na kobiecie.” (później wyjaśnię, dlaczego fragment pogrubiłam}

„Nie żyje ofiara zbiorowego gwałtu, do którego doszło na początku lipca w mieszkaniu przy al. Śmigłego–Rydza w Łodzi. 26-letnia kobieta była przez dziesięć dni więziona w jednym z mieszkań i brutalnie gwałcona przez trzech zwyrodnialców. Po ponad tygodniu tortur, cudem udało jej się uciec. Do szpitala trafiła 27 lipca. Jej stan był tak ciężki, że musiała przejść kilka operacji. Niestety – mimo wielkiego wysiłku – lekarzom nie udało jej się uratować. Zmarła 19 sierpnia.”

„4 października 2016 r. 12-letnia dziewczynka szukając drogi do metra, poprosiła o pomoc przypadkowego przechodnia – Pawła R.

Mężczyzna zabrał dziecko do jednej z podwarszawskich miejscowości, gdzie wynajmował pokój. To właśnie tam miał wykorzystać 12-latkę. – Krzyczałam, żeby tego nie robił, ale on nie słuchał. Starałam się myśleć, że to się nie dzieje, że mi się to śni – wspomina Karina.

Na szczęście zareagowali sąsiedzi, którzy wyważyli drzwi, gdy usłyszeli płacz i krzyki dziewczynki. W rozmowie z Polsatem wspominają, że Karina powiedziała im, że została zgwałcona.

Paweł R. został zatrzymany. Był podejrzany o gwałt, ale wołomińska prokuratura po kilku miesiącach umorzyła śledztwo.”

Po tych wydarzeniach w sieci wrze, a wypowiedzi są bardzo różne , w zależności od wydarzenia. Są też przerażające!

Dla mnie wszystkie zdarzenia są jednakowo okrutne i niewyobrażalnie bestialskie. W przypadku Rimini, ci którzy dyskutują, widzą to okrucieństwo  zwłaszcza, że „odbyło się na oczach partnera”. Zapewne, gdyby jego tam nie było, ten gwałt nie byłby chyba taki straszny. Oburzenie podsyca także fakt, że od razu za ten czyn obwiniono imigrantów, chociaż do tej pory nie wiadomo, czy to byli imigranci czy naćpani turyści.

Pewien polityk nawet zrobił przydział dla tych bestii na karę śmierci, a nawet tortury. Cytuję:

„Macie swoich imigrantów. (…) Chcecie ich w Polsce? Po moim trupie.”

„za Rimini dla tych bydlaków powinna być kara śmierci. Choć dla tego konkretnego przypadku przywrócił bym również tortury” .

Z powodu gwałtów mających miejsce w Europie, trzeba wszystkich imigrantów wyrzucić, potopić, a najlepiej wysłać do piekła.

O Polakach z Łodzi nie wspomina nic. Czyżby polskie gwałty były mniej okrutne? A może, skoro to łodzianie dokonali takiego makabrycznego czynu, to trzeba wszystkich Łodzian wyeksmitować z kraju? Czy dobrze rozumuję tokiem myślenia większości nawiedzonych Polaków, a zwłaszcza niektórych polityków?

Niestety, sprawa gwałtu w Polsce jest, jak się okazuje, zupełnie inna. W Polsce, jak zwykle, wszystkiemu winne są kobiety!

Krótki komunikat do znawców statystki (3)

Ciągle to kobieta jest winna, że ją zgwałcono. Albo się prowokacyjnie ubrała. Albo zawarła niewłaściwe znajomości. Biegała wieczorem w obcisłym ubraniu. Śmiała się głośno. Sama sobie winna, sama tego chciała. Dobrze jej tak! A gwałciciel tylko skorzystał z okazji. Przecież to nie jego wina.  A najgorsze w tym wszystkim jest to, że piszą w  ten sposób również kobiety!

Ludzie wieszają psy na ofierze. Piszą, że sobie zasłużyła. Że poznała przypadkowych mężczyzn w autobusie, że przyjęła zaproszenie od nieznajomych na imprezę i poszła do nich do domu. Tak, była naiwna i nieostrożna. To, że ofiara zachowała się nieostrożnie, nie umniejsza winy sprawców. Pewnie gdyby nie poszła do mieszkania przygodnie poznanych mężczyzn, nie zostałaby zgwałcona. Ale to, że z nimi poszła, nie oznacza, że wolno im było ją zgwałcić. Prawda jest taka, że została zamęczona na śmierć przez bestie! I te bestie powinny zgnić w więzieniu!

Nie potrafimy rozmawiać o gwałtach. Jad sączył się w przypadku śmierci Magdaleny Żuk, dzieje się tak w przypadku kobiety zgwałconej w Rimini. Bo po co wychodziły z domu, bo pewnie były źle ubrane, bo nie zachowywały się tak jak trzeba, bo opuściły kraj. Tu przecież do takich rzeczy nie dochodzi… ( Czyżby?)

Takich opinii znajdzie się jeszcze mnóstwo. I to nie tylko przy tej jednej historii. Wciąż, choć żyjemy w XXI wieku, wielu z nas uważa, że to kobieta w takiej sytuacji jest wszystkiemu winna. Bo nie była dostatecznie uważna i ostrożna.

A trzeci przypadek? Zgwałcone dziecko? Nasza święta prokuratura umorzyła śledztwo nie dopatrując się znamion przestępstwa. Gdyby nie dziennikarze, gwałciciel – nie imigrant –  cięgle by chodził sobie po świecie i krzywdził kolejne dziewczynki.

Ci sami politycy, którzy dziś krzyczą: „wieszać czarnych bydlaków” (bo to tak naprawdę wykrzykują), nie mieli żadnych oporów, odbierając państwowe wsparcie finansowe instytucjom udzielającym pomocy ofiarom swojskich, polskich domowych gwałcicieli. Stowarzyszeniom dającym schronienie matkom uciekającym z dziećmi przed przemocą i upowszechniającym wiedzę na temat przemocy w rodzinie.

Ci sami politycy uważają, że konwencja antyprzemocowa to wymysł szatana.

W czym wyraża się wściekłość rządzących w odpowiedzi na dramatyczne statystyki dotyczące przemocy domowej wobec kobiet w Polsce? Który z nich żądał wieloletniego więzienia dla partyjnego kumpla, radnego Piaseckiego, po tym, co ujawniła jego żona?

Nie miejmy złudzeń!. Gdy Polkę gwałci własny mąż, wujek lub ksiądz, ci politycy nie widzą większego problemu. Po co się tym zajmować? Ta biedota pomiatana przez wszystkich żadnych korzyści im nie przyniesie. Kapitału politycznego się na tym nie ugra, a kobiety jeszcze pomyślą, że mają jakąś wartość.

Przeraża mnie to. Przeraża mnie ta hipokryzja, klęczenie na mszach we wszystkich kościołach Polski, robienie świętych min, i lekceważenie potrzeb kobiet i pokrzywdzonych przez los.  A także wykorzystywanie ludzkich tragedii do propagandy politycznej.

Czuję smutek, zażenowanie, wstyd i przerażenie.

face-1852342_960_720

 

 

Reklamy

Jak wakacje…

3 Komentarze

…to wakacje.

Skoro wakacje, to wypada skorzystać z okolicznych wakacyjnych przyjemności 🙂  A te okoliczne przyjemności, to głównie żeglowanie po Jezioraku. Tym razem portem bazowym były Siemiany.

/kolorowe żaglówki na Jezioraku/

4

3

Już kiedyś trochę pisałam o Siemianach w poście „Gdzie ta keja…”. Dzisiaj rozwinę temat.

Siemiany, to prastara wioska rybacka leżąca na wysokiej skarpie brzegowej, w północnej części Jezioraka.   Słynie ze swych turystycznych atrakcji. Otoczona jest głębokimi lasami i nasycona aerozolami, jakie wiatr przynosi z szerokiego tutaj na 6 km rozlewiska Jezioraka.  Ze znajdującej się w sąsiedztwie baru „Na Skarpie” wieży widokowej, rozciąga się malowniczy widok otoczonego lasami rozlewiska Jezioraka. Dostrzec można zarysy leżących na przeciwległym brzegu wiosek Wieprz i Gubławki oraz wyspy: Lipową, Zieloną, Bukowiec i Gierczak (Duży i Mały).

/widok na Gierczaki/

6

W lasach otaczających Siemiany turysta pieszy lub rowerowy może znaleźć zagubione pośród leśnej gęstwiny bardzo urokliwe jeziora: Szwalewskie, Perkun, Urowiec, Czerwica, Januszewskie oraz słynące z wielkiej czystości wód Jezioro Jasne. Ostatnie z jezior, jak na swoją niewielką powierzchnię, posiada dość dużą głębokość maksymalną dochodzącą do 21 metrów. Kryniczna czystość wód Jeziora Jasnego, jest spowodowana prawie całkowitym brakiem planktonu, a także wielokrotnie niższym niż przeciętnie w innych jeziorach stężeniem pierwiastków takich jak węgiel, azot, fosfor i potas. To dlatego właśnie przeźroczystość wody w jeziorze jest tak duża, że przy normalnej pogodzie światło swobodnie przenika aż na głębokość 15 metrów.

Otoczenie przyrodnicze Jeziora Jasnego jest unikatowym zjawiskiem w skali kraju, a nawet w obrębie Europy środkowej. Warunki te powodują, że także pobliskie Siemiany, szczycą się swym specyficznym leczniczym mikroklimatem. W 1988 roku Jezioro Jasne razem z leżącym w jego pobliżu zarastającym Jeziorem Luba oraz otaczającym obydwa jeziora lasem, objęte zostały ochroną poprzez utworzenie rezerwatu przyrody.

W lasach siemiańskich spotkać można też wiele osobliwości przyrody, jak na przykład rosnącą niedaleko leśniczówki Rożek sosnę olbrzymkę o pniu ponad 2,5 m grubości i 35 m wysokości. Fenomenem tutejszych lasów jest także gniazdujący w nich bielik, największy w Polsce ptak drapieżny, mający skrzydła o rozpiętości 220 – 250 cm.

Główną jednak atrakcją Siemian jest największe rozlewisko Jezioraka, które przyciąga  mnóstwo żeglarzy i innych miłośników sportów wodnych.

Chyba z trzy lata nie byłam w Siemianach i trochę się tu pozmieniało.

Powstało dużo więcej pomostów dla żeglarzy i innych wodniaków. Restauracja „Szopa” działa jak działała. Często odbywają się tu koncerty szantowe, a także inne.  „Kurka wodna” nad samą wodą działa podobnie. Odbywających się tu koncertów można słuchać w marinie i na polu namiotowym. Nie działa natomiast „Chata za wsią” – gdzie, moim zdaniem, podawano najlepszą rybkę, i można ją było zajadać siedząc nad samą wodą. Pozostała, niestety, niszczejąca ruinka. Zaczęła natomiast działać restauracja  w ośrodku „Szyszka”, dawniej noszącym nazwę „Zamek”. No i blisko pola namiotowego i mariny działa klimatyczna restauracja i hotel „Cykada”.

/dziedziniec „Zamku – Szyszki”/

1

Na wysokiej skarpie powstała wieża widokowa, o której już wcześniej wspomniałam. Podobna wieża, tylko trochę niższa, jest także w marinie.

/widok na marinę/

2

/nasz jachcik w porcie,  z kawałkiem kapitana na pokładzie/

8

Można podziwiać widoki. Najpiękniejsze widoki są jednak, gdy płynie się pod żaglami, wieje wiatr, a słońce odbija się od wody. Tego piękna, zapachu, refleksów słonecznych nie oddadzą żadne zdjęcia. To trzeba zobaczyć i poczuć.

/widok z pola namiotowego na jezioro – w głębi kawałek wyspy Lipowy Ostrów/

7

W dobrym towarzystwie pływaliśmy na Czaplak, pod Matyty, w kierunku Kragi i po dużym obszarze Jezioraka przy Siemianach. Ostatniego dnia odprowadzaliśmy żaglówkę do Iławy, więc oczywiście przepłynęliśmy cały Jeziorak. I jak zwykle, z sentymentem, podziwiałam wszystkie miejsca, z którymi związane były kawałki mojego życia.

/w drodze do Iławy trzeba było halsować, więc trochę przechylało/

5

Pogoda dopisała. W dzień słońce i wiatr, wieczorem ognisko, dyskusje i śpiewanie piosenek. Śpiewaliśmy (jak dzieci) piosenki harcerskie, turystyczne, a w święto – 15 sierpnia – nawet patriotyczne.

 

Dostałam zastrzyk dobrej energii na kolejne miesiące, czego i Wam z całego serca życzę.

No, i zapraszam na Jeziorak !!!

 

Kto płaci?

13 Komentarzy

Znudziło mi się już pisanie o naszych grzechach, dlatego postanowiłam zająć się tematem, który w wielu przypadkach wywołuje kontrowersje.

Kto płaci rachunek na randce?

1

Jako bywalczyni „Sympatii” parę razy umawiałam się na randki. Niektóre odbyły się tylko raz, niektóre kilka razy. Zapoznając się z profilami mężczyzn na „S” nie raz spotkałam się z następującymi uwagami w opisie: „Panie, które umawiają się tylko po to, żeby zjeść darmowy podwieczorek lub darmową kolację, niech darują sobie pisanie listów.”

Na którymś kanale TV natknęłam się na program „Pierwsza randka”, gdzie płacenie rachunku po tejże randce sprawiało niektórym kłopot.

W naszym społeczeństwie utarło się, że za finanse na spotkaniu odpowiada mężczyzna. To on ma kupić bilety do kina, zapłacić za kolację i drinki. Czy jest to dobry zwyczaj? Ja uważam, że zależy dla kogo. Nigdy nie ukrywałam, że jestem feministką, konsekwentną feministką i uważam, że takie zwyczaje niekoniecznie są przyjemne dla panów.

Uważam, ze jeśli ludzie umawiają się na randkę, żeby się dopiero poznać, to każdy powinien płacić za siebie. Na miejscu mężczyzny, gdybym za każdym razem miała płacić rachunek na pierwszej randce, byłabym bardzo wkurzona. A ja, jako kobieta, za którą zapłacono, czułabym się zobowiązana do jakichś dalszych kroków. Jak wiadomo, lubię być niezależna i decyzje wolę podejmować bez żadnych, nawet urojonych, nacisków.

2

Co innego, jeśli spotkania odbyły się już kilka razy i jest nadzieja na ciąg dalszy. Wtedy mężczyzna może płacić rachunek na randce, lub można płacić na zmianę.

W czasach, kiedy i kobiety, i mężczyźni pracują i zarabiają, takie kwestie powinny być traktowane zgodnie z równouprawnieniem.

No cóż, pewnie naraziłam się niektórym paniom, ale takie jest moje zdanie na ten temat.

A oto zdanie pewnego sympatycznego mężczyzny: