„Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”                /Winston Churchill/

1

Wiecie już, że bardzo lubię chodzić do teatru, a najbardziej kocham musicale. Tym razem także udało mi się wybrać do Teatru Muzycznego Roma na słynny już spektakl „Piloci”.

Każdy z nas, mniej lub bardziej, zna historię polskiego lotnictwa w Anglii podczas II wojny światowej. Libretto „Pilotów” opiera się na tej historii. Nie jest to dokumentalny zapis wydarzeń historycznych, ani dzieje któregokolwiek z polskich dywizjonów lotniczych uczestniczących w Bitwie o Anglię w 1940 roku. To fikcyjna fabuła, oparta na tych wydarzeniach, a bohaterowie i poszczególne sceny są wymyślone przez autora

Ze współczesnej gry komputerowej przenosimy się do 1939 roku. Tu zaczyna się miłosny wątek, który był pretekstem do przedstawienia całej historii. Aktorka i piosenkarka Nina poznaje absolwenta szkoły lotniczej w Dęblinie Jana. Zakochują się w sobie, deklarują wierność i miłość, ale sielankę przerywa wybuch wojny.

W kolejnych scenach oglądamy przygody czterech pilotów: Jana, Stefana, Franka i Maksa. Poważne  sprawy, związane z konspiracją,  obroną kraju, wyjazdem lotników do Anglii, patriotyzmem, przeplatane są zabawnymi scenami (np. lekcja angielskiego, jazda na rowerach, czy podryw w londyńskim klubie).

2

Pierwszą część przedstawienia kończy niesamowity efekt specjalny, który spowodował, że niejednej osobie serce stanęło w miejscu. Mianowicie rozbija się samolot, a na scenie z wielkim hukiem ląduje ogromna kula ognia. To trzeba zobaczyć!!!

W drugiej części spektaklu losy Niny i Jana toczą się oddzielnie. Jan poznaje córkę Lorda Stanforda – Alice. Nina prowadzi działalność konspiracyjną w Warszawie, ale cały czas śpiewa w rewii, aż wreszcie wyjeżdża do Francji. Oprócz wątku naszych głównych bohaterów, cały czas przedstawiana jest historia pilotów, sukcesy Polaków w Bitwie o Anglię, ale także zmiany w Europie i Polsce.

Spektakl nie kończy się happy endem. Zarówno związek Niny i Jana kończy się tragicznie, jak i sytuacja pilotów wracających do kraju. Tam ich wita reżim komunistyczny, który traktuje ich jak zdrajców. Smutne to, ale (niestety) prawdziwe. Przez jednego z ówczesnych decydentów wypowiedziane zostają znaczące słowa: „to ja decyduję tutaj, kto jest Polakiem a kto nie jest”. Czy może kojarzycie, że takie słowa zostały wypowiedziane także niedawno?

Musical zrobiony, jak zwykle w tym teatrze, z wielkim rozmachem. Przepiękne kostiumy, adekwatne do scen i sytuacji. Bardzo nowoczesna scenografia, bez której całe widowisko byłoby dużo skromniejsze. Wykorzystano tu ekrany ledowe, podobnie jak wcześniej w „Mamma mia”. Dzięki nim i animacjom cyfrowym, widzowie mogli zobaczyć bitwy samolotowe jak w kinie, dynamicznie i z efektami.

W rolę głównych bohaterów wcieliła się Zosia Nowakowska – jako Nina i Jan Traczyk – jako Jan. Pozostałą obsadę możecie sprawdzić na stronie teatru Roma.

Jak zwykle zachęcam Was do wybrania się na spektakl muzyczny „Piloci” . Dużo dobrej muzyki, pięknych piosenek i pięknego ich wykonania, urozmaicona i dynamiczna akcja, ciekawe efekty specjalne.

A wszystko to jest dziełem :

Libretto i reżyseria – Wojciech Kępczyński

Teksty piosenek – Michał Wojnarowski

Muzyka i aranżacje – Jakub Lubowicz, Dawid Lubowicz

Scenografia – Jeremi Brodnicki

I wielu innych osób: https://www.teatrroma.pl/spektakl/tworcy-i-realizatorzy/

 

 

 

Reklamy