Strona główna

MajUFFka

59 komentarzy

… czyli wypad na łono, a nie pieczenie mięsa w ogródku.

Zacznijmy od definicji i odmian słowa majówka.

Słowem jest to wycieczka za miasto autobusem lub pociągiem podmiejskim, autem lub na rowerach, z własnym prowiantem, napojami, a także kocem, składanym leżakiem, hamakiem, namiotem, rzadziej przyczepą kempingową. Majówka to nie tylko wyjazd na działkę rekreacyjną, ale głównie wyprawa w nieznane okolice bliższe lub nieco dalsze. Przeważnie na tereny zalesione i piaszczyste, nad rzekę lub rzeczkę, w krzaczki lub na plażę nad Wisłą. Za każdym razem w inne miejsce, by było atrakcyjniej i ciekawiej.

Dawniej, najliczniej odwiedzanymi okolicami Warszawy były Bielany i miejscowości na linii otwockiej (Anin, Miedzeszyn, Międzylesie, Falenica, Otwock), a zwłaszcza zalesione i piaszczyste brzegi rzeczki Świder. Ponieważ były to głównie wyprawy jednodniowe, więc nie oddalano się dalej niż 50 km., by nie tracić zbyt wiele czasu na przejazdy.
Popularne były też spacery statkiem po Wiśle, wyprawy statkiem do Młocin lub nad Zalew Zegrzyński., aż do Serocka.

.W czasach, gdy nie było wolnych sobót, majówki odbywały się w niedziele lub w dni wolne od pracy.

Zazwyczaj w majówce brali udział członkowie jednej rodziny, z dziadkami i babciami włącznie. Czasami umawiali się, dla towarzystwa, z innymi krewnymi lub znajomymi.
Każda ekipa miała własny prowiant w koszach i przynajmniej koc. Zawartość koszyka stanowiły obowiązkowo jaja na twardo, twarożek ze szczypiorem, masło w słoiku z wodą, sucha kiełbasa, rzodkiewki, ogórki, sałata, ciasta własnego wypieku i kompoty z rabarbaru lub jabłek. Czyli takie przekąski, które były łatwe w transporcie i odporne na ciepło. Przeważnie, zaraz po przybyciu rozpoczynała się konsumcja zbiorowa, częstowano się nawzajem i degustowno zwłaszcza ciasta i kompoty. Panowie, jeśli nie przybyli autem, sączyli nieco mocniejsze kropelki. Dorośli kontynuowali imprezę w cieniu, panie łapały brąz, a dzieci bawiły się, grały w piłkę lub pluskały się w płytkim nurcie Świdra.
Oczywiście fotografowano, a nawet filmowano pozowane i przypadkowe sceny, z opalaniem w cieniu, pływaniem żabką, nurkowaniem w wodzie do kolan… włącznie.
Najpóźniej o zachodzie Słońca trzeba było zwijać obóz i wracać do domu.

Oglądając fotografie z tych wycieczek mile wspominam te czasy, nie brakowało też przygód, które trudno zapomnieć.

Tematy…

7 komentarzy

 … zakazane.

Przyjęłam do wiadomości, że Lis nie chce mieć do czynienia z takimi osobami jak ja, ale strasznie mnie wkurza to, że ludzie powtarzają po innych wytarte slogany nie zgłębiając danego tematu i nie poznając tego, co tak naprawdę w nich się kryje. Poza tym odmawiają innym ludziom prawa do własnego spojrzenia na świat. Bo przecież ostatnio „Kurnik – jaja jak berety” przekształcił się w „Kurnik – jedynie słuszna (Lisia) prawda”.

Wiem, że po tym wpisie Lis nie tylko nie będzie chciał ze mną dyskutować, ale pewnie i Kurnik zamknie przede mną na kłódkę. No cóż, jestem ryzykantka i pozwolę sobie przedstawić kilka znamienitych głosów w sprawie gender i feminizmu.

Idąc tokiem myślenia Lisa można twierdzić, że cała nauka jest ideologiczna – na przykład upierać się, że teoria Kopernika była oparta na ideologii, że Ziemia nie jest płaska a także, że była antykościelna i burzyła ówczesny obraz świata. Nie znaczy to jednak, że Kopernik był ideologiem i nie miał racji.  Po prostu odkrywał to, jak świat jest zbudowany”.

GENDER W DOLINIE KOŚCIELISKIEJ /źródło: TYGODNIK POWSZECHNY/

Ks. Adam Boniecki, redaktor senior „TP”

(…) „Prof. Ewa Kraskowska, dyrektorka Centrum Badań Płci Kulturowej i Tożsamości UAM: „Badamy, co to znaczy być kobietą, co to znaczy być mężczyzną w danej grupie społecznej, co to znaczy być starą kobietą, dziewczynką, ubogim mężczyzną. Tymczasem zarzuca nam się, że seksualizujemy niemowlęta i wywołujemy pedofilię w Kościele”. Jeden z sygnatariuszy petycji, socjolog prof. Krzysztof Podemski, tak to skomentował: „Teoria gender głosi, że różnice między płciami nie są wyłącznie determinowane biologią, lecz w znacznej mierze także określone kulturowo. Latynoski wzór macho, włoski syna zależnego od mammy, polski matki Polki czy francuski femme fatale to przecież konstrukty kulturowe, nie biologiczne. Odrzucanie gender to redukowanie ludzkiej płciowości do biologii. Widać w takim myśleniu analogie do najbardziej prymitywnej wersji marksizmu, który sprowadzał wszystko do ekonomii”. Prof. Roman Kubicki, etyk, dyrektor Instytutu Filozofii UAM: „Model rodziny się zmienia, według jednych na lepsze, według innych na gorsze. Jednak obwinianie o to naukowców jest jak obwinianie termometru o panującą temperaturę”.

Stanowisko Kościoła w tej sprawie tak ujmuje abp Hoser: jego zdaniem gender to „dzisiejsza herezja antropologiczna”, bo „kwestionuje płeć biologiczną” i „zrywając elementy komplementarności kobiety i mężczyzny, rozrywa bardzo istotne związki społeczne oraz prowadzi do atomizacji społeczeństwa”. Tymczasem socjolog, wykładowca gender studies UW dr hab. Jacek Kochanowski zapewnia, że „gender studies to nie ideologia, lecz akademickie, naukowe badanie nad płcią. „To nieporozumienie – stwierdza. – Niczego nie podważamy, jedynie opisujemy fakty. Nie negujemy biologicznego aspektu płci: różnic chromosomalnych, hormonalnych, anatomicznych itp. Badania gender nie negują istnienia podziału na męskość i kobiecość, lecz opisują tylko jego kulturowy i społeczny kontekst”.

Z pewnością abp Hoser wie, o czym mówi, ale i dr hab. Kochanowski wie także. Sądzę, że spór dotyczy tego, co w sferze płci wynika z samej natury, a co jest produktem kultury. Trudno zaprzeczyć, że z jednej strony są autorzy zaliczający do tej drugiej kategorii także to, co w przekonaniu ludzi Kościoła jest samą naturą. Z drugiej strony, pytanie, czy wszystko, co jest wytworem kultury, ma być zakwestionowane. Ludzie Kościoła zawsze byli w tych sprawach bardzo wyczuleni. Przed wojną np. ostro walczyli z noszeniem przez kobiety spodni. Nawet na narty panie wyruszały w spódnicach. Opowiadają, że gdy pewnego zimowego dnia abp Sapieha wędrował Doliną Kościeliską, z lasu, z trzaskiem łamanych gałęzi wypadła na drogę dziewczyna na nartach. Upadła tak gwałtownie, że pęd postawił ją na głowie. Arcybiskup popatrzył i mruknął: „to jednak dobrze, że jeżdżą w spodniach”.

Jak widać, Kościół potrafi korygować swoje zdanie.”

Ks. Jacek Prusak: Bóg stworzył tylko jedną płeć?  /Źródło: Tygodnik Powszechny/

Spór o gender pokazuje, że w Kościele ścierają się ze sobą dwa odmienne sposoby rozumienia Biblii. A co za tym idzie, również dwa odmienne spojrzenia na związki religii z nauką.

U podstaw nieporozumień w sprawie gender leży nie tylko nieznajomość metodologii nauk analizujących płeć społeczno-kulturową (gender), ale spór o granice naturalizacji etyki i konstruowania porządku społecznego. To z tego powodu Kościół mówi o „ideologii gender”, uważając równocześnie, że ma w rękach obiektywne narzędzie krytyki teorii społecznych, ponieważ dysponuje dostępem do prawdy objawionej, jaką jest Biblia.

Ks. Prusak odnosi się  w ten sposób do reakcji grupy polskich socjologów na list biskupów. „Kościół – piszą profesorowie warszawskich uczelni – podważając dorobek nauk społecznych i ingerując w epistemologiczne i metodologiczne spory naukowe – świadomie lub nieświadomie – tworzy zagrożenie dla wolności badań naukowych, co budzi nasze zaniepokojenie i nasz sprzeciw”.

– Spór o gender pokazuje jednak – zauważa ks. Prusak – że w Kościele ścierają się ze sobą dwa odmienne sposoby rozumienia Biblii, a co za tym idzie – również dwa odmienne spojrzenia na związki religii z nauką.

Analiza wypowiedzi niektórych przedstawicieli Kościoła, jak i „zwykłych wiernych”, pokazuje, że „ideologią” jest dla nich wszystko, co nie zgadza się z traktowaniem Biblii jako „świętej encyklopedii”.

To dlatego wielu kościelnych krytyków gender utrzymuje, że zgodnie z Rdz 1, 26-27 istnieją tylko dwie tożsamości płciowe (mężczyzna/ kobieta) i jedna tożsamość seksualna (heteroseksualizm). A zatem zgodna z wolą Boską jest jedynie rodzina nuklearna. Niektórzy idą dalej, twierdząc, że taką samą rangę ma patriarchat, który taką rodzinę „chroni”. Nauka, jeśli nie będzie potwierdzała tej wizji świata, traktowana jest jako ideologia wroga człowiekowi.

Analiza historyczna pokazuje jednak, że przez większość historii chrześcijaństwa uważano, że istnieje tylko jedna płeć: „człowiek” – a różnice między mężczyzną i kobietą wynikają z natężenia cech indywidualnych, a nie różnic kategorialnych (A. Thatcher, „God, Sex, and Gender: An Introduction”, Oksford 2011).

– Powinniśmy – konkluduje ks. Prusak – traktować Biblię jako świadectwo objawienia się Boga w Chrystusie, a nie jako „świętą encyklopedię” o tej samej randze co Słowo Wcielone. Nie wolno nam utożsamiać jednej tradycji interpretacji Biblii z „ortodoksją”, gdyż w Tradycji istnieją różne rozumienia tych samych fragmentów.

 I jeszcze jeden ważny artykuł na temat gender– bardzo zachęcam do przeczytania.

http://tygodnik.onet.pl/wwwylacznie/w-kosciele-o-gender-bez-ks-oko-ta-konferencja-to-przelom/6eyhk

 

A teraz o feminizmie:

Ks. Ireneusz Mroczkowski

Nowy feminizm w nauczaniu Jana Pawła II

„Niemal w każdej encyklopedii można przeczytać, że feminizm jako ruch i program na rzecz przezwyciężenia dyskryminacji kobiet w spo­łeczeństwie, rozpoczął się w Europie w XVIII w. wraz z rewolucją prze­mysłową i hasłami Oświecenia. Już to samo wystarczy, aby wielu chrześcijan podchodziło krytycznie do feminizmu. Wiadomo bowiem, co przyniosło nam Oświecenie. To wtedy rozeszły się – przynajmniej po części – drogi wolności i religii. Wraz z kolejnymi rewolucjami ostatnich dwustu lat człowiek kultury zachodniej pragnął uwolnić najpierw państwo od Kościoła, potem społeczeństwo od religii, wreszcie chce wyzwolić wolność od wszelkiej prawdy obiektywnej.

Nie znaczy to jednak, że wszystko, co Oświecenie głosiło, było błędne. Wystarczy przypomnieć idee praw człowieka czy słynne hasła: wolność, równość, braterstwo.” (…)

„Jan Paweł II nie tylko nie boi się słowa feminizm, ale określa nim konkretny program działania. W „Evangelium vitae”; pisze:  W dziele kształtowania nowej kultury, sprzyjającej życiu, kobiety mają do odegrania rolę wyjątkową, a może i decydującą, w sferze myśli i działania: mają stawać się promotorkami „nowego feminizmu”, który nie ulega pokusie naśladowania modeli „maskulinizmu”, ale umie rozpoznać i wyrazić autentyczny geniusz kobiecy we wszystkich przejawach życia społecznego, działając na rzecz przezwyciężania wszelkich form dyskryminacji, przemocy i wyzysku (nr 99).

Warto tu podkreślić, że w programie tego feminizmu nie wyklucza się działań na rzecz przezwyciężenia dyskryminacji, przemocy i wyzysku kobiet, a więc tych czynności, które podejmują przedstawicielki starego feminizmu oświeceniowego.” (…)

„Papież nie neguje, że kobiety były spychane na margines i wprost sprowadzane do roli niewolnicy (List do kobiet, nr 3). Co więcej, Jan Paweł II ubolewa na tym, że w określonych kontekstach historycznych liczni synowie Kościoła nie stanęli na wysokości ideałów, jakie pozostawił nam Jezus Chrystus (por. List do kobiet, nr 3). W tym kontekście nie zabrakło słów uznania dla  kobiet dobrej woli, które poświęciły się obronie swojej kobiecej godności, walcząc o podstawowe prawa społeczne, ekonomiczne i polityczne, i które podjęły tę odważną inicjatywę w okresie, gdy ich zaangażowanie było uważane za wykroczenie, oznakę braku kobiecości, objaw ekshibicjonizmu, a nawet grzech! (List do kobiet, nr 6).

Taka postawa może być nazwana nie tylko feministyczną, ale i chrześcijańską. Nie można przecież zapomnieć, że grzech antyfeminizmu był i jest zaprzeczeniem postawy Jezusa Chrystusa wobec kobiet..” (…)

„Prawda o równości mężczyzny i kobiety nie została w niczym podważona w historii odkupienia człowieka. Jan Paweł II, wspominając za Księgą Rodzaju „rozdział ról” między kobietę i mężczyznę w wydarzenie grzechu pierworodnego, podkreśla jednoznacznie, że był to grzech człowieka, a nie tylko kobiety. Skutki tego grzechu „zanieczyszczenie obrazu i podobieństwa Boga w człowieku” dotykają nie tylko kobiety. Skutki „nie-podobieństwa” człowieka do Boga dotykają również mężczyzny. Nadszedł czas, aby mężczyźni robiąc rachunek sumienia z własnego antyfeminizmu, spojrzeli na liczne kłopoty z własną tożsamością jako na skutki tego grzechu.”

Cały artykuł na stronie:

http://www.femina.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=20&Itemid=31

Mam poglądy !

28 komentarzy

W zasadzie to tylko Adam w Raju mógł mieć nowe i autorskie poglądy.
Dopóki nie pojawiła się tam Ewa i pierwsze ograniczenie z tym „owocem”.

W Kurniku zamieszczam głównie te poglądy, z którymi utożsamiam się, namawiam do ich poznania lub tylko przypomnienia i dyskusji nad nimi. Nawet, gdy ktoś zgadza się, a najlepiej gdy ma zastrzeżenia, uwagi czy… torpedy.
Nie odżegnuję się od poglądów które przezentuję, bo je popieram, stosuję lub zamierzam. Podobnie jak przyjąłem, że 2×2=4 i trzymam się tego wyniku.
Chociaż nie zawsze 1+1=2 i coraz częściej bywa 1+0=1.

Zamieszczam też poglądy, których absolutnie nie popieram, jak np. ostatnio o diecie Sumo. Każdy przyzna, że bezwzględne.

Poglądy można też zmieniać np. z powodu istotnych zmian w przedmioto-istocie tego, czego dotyczą.
Podobno tylko krowa nie zmienia i woli świeżą zieloną trawkę niż szarobure sianko.

Poglądy możemy przyswajać, tolerować, podzielać… rzadko już wymyślać nowe.
W zasadzie nie mają właścicieli, a jeśli już to trudno ich ustalić.
Możemy też utożsamiać się z nimi, bronić ich zajadle lub atakować ich piewców. Czasem tylko za to, że je ujawniają, przypominają, ośmieszają, krytykują…
Albo też je zupełnie czniać czyli olewać, a także ich piewców.
Niektórzy nie mają poglądów, nie przestrzegają, ośmieszają każde i każdego kto je ma… tak im wygodniej żyć. I na ogół, ci cwaniacy, kiepsko na tym wychodzą.
Zaś tchórze i głupcy unikają ich jak tylko mogą. I z reguły ich nie posiadają, gdyż musieliby zawczasu przyswoić sobie pewien, niemały zresztą zasób wiedzy i informacji, na bieżąco uzupełniać go i doskonalić. Wolą przejrzeć jakieś G… Warte gazetki lub obejrzeć „Wiadomości” z kniei i paproci. W pewnej stacji telewizyjnej, której nazwa kończy się na N mają wszytko to, co im wystarcza, by mogli być „wykształconymi z wielkich miast” czyli tzw. lemingami. Wierzącymi w przekaz płynący z lufcika, w którym przekonują ich o tym, jacy są wspaniali, nowocześni, postępowi, europejscy, tęczowi, genderowi… i och & ach !.

Poglądy można też tylko prezentować, bez przekonywania, namawiania czy wszelakiej dyskusji. I wtedy można też mieć zadowolenie z tego, że może do kogoś cUś dotarło lub kiedyś dotrze, może skorzysta-ł-a, a może tylko wywołaliśmy… uśmiech.
Motywem przewodnim Kurnika jest: „jaja jak berety” więc uśmiechajmy się jak najczęściej, a najlepiej z siebie i z tego co wyczyniamy z sobą w swoim własnym życiu. Życiu, za które w pełni ponosimy odpowiedzialność przed sobą, a które ma ograniczony czas trwania i prawdopodobnie następnego nie otrzymamy.
I wyciągajmy z tego wnioski dla siebie !

Lubię dzielić się poglądami i dowiedzieć się, co inni myślą na dany temat i dlaczego tak sądzą, a nie inaczej ? Pytanie DLACZEGO? polecam wszystkim i wobec wszystkiego. Na wzór małych dzieci, które z czasem zapominają je.

Jest spora grupa ludzi, z którymi nie warto gadać, bo nie mają poglądów, mają je mocno wypaczone, skrajnie błędne lub fałszywe. A najczęściej nie mają żadnych.
Z takimi trudno rozmawiać, dyskutować, a nawet przebywać.
Podobnie bywa z tymi, którzy cwaniakują, migają się lub zmieniają je zależnie od potrzeb, korzyści, mody…
Z ludźmi o tych samych poglądach jest spokojnie, sielsko, nudno i wręcz nie ma o czym gadać czy pisać. Natomiast z tymi, którzy mają skrajnie odmienne można dyskutować, przekonywać, argumentować… zamykać w lochu.
Jest ciekawie, czasem nawet bywa… wesoło. Może też być rozkosznie, pasjonująco, odprężająco, a nawet bosko 🙂

Przeciwny jestem zawłaszczaniu poglądów i ich przyswajaniu na stałe bez uwzględniania możliwości ich zmian. Bo, wtedy stajemy się kimś innym/inną, kogoś udajemy, gramy jakąś rolę… ogólnie męczymy siebie i innych przy okazji. Dla innych stajemy się też nieciekawi. A poza tym, jako ich właściciele, zobowiązani jesteśmy o nie dbać, chronić i bronić za wszelką cenę. Niemal jak własne dzieci.
A potem taki pogląd staje się naszym problemem. I może nas mieć gdzieś, nawet nie zadzwoni, nie sprawdzi czy jeszcze żyjemy…

Do wszystkiego, również i do poglądów, trzeba mieć pewien dystans. Podobnie jak i do siebie, a może nawet zwłaszcza.

Jeśli ktoś mnie przekona, że jakiś pogląd, który uznaję jest błędny, to zmienię zdanie. Nie jest to łatwe i natychmiastowe, ale tak jest „w porzo” i łatwiej żyć.

Dlaczego Kurnik ? – o tym już pisałem. Przypomnę, bo jeszcze tylko w kurnikach panują prawidłowe relacje D-M, a przyrost naturalny kwitnie. I dla niejednego lisa też wystarczy.

Dlatego też tu panuje taka tematyka: „by łatwiej było żyć”. Wymieniamy poglądy, na nowo artykułujemy sprawy oczywiste i banalne, by je sobie utrwalić.
Mamy z tego i przy tym wiele emocji, poznajemy się i bawimy przy okazji. A codzienne odwiedziny wielu zaglądających i podglądających są tego dowodem.

Niestety, są wśród nas jednostki, które koniecznie chciałyby mnie udusić zarzutami. Niesłusznymi, z kategorii posądzeń i przypuszczeń albo wręcz insynuacji i dociekań.
Gdybym był lisicą, to wtedy mogłybyśmy sobie inaczej porozmawiać 🙂
Z najdrobniejszymi szczegółami, opisami, opiniami, dywagacjami, dociekaniami, ploteczkami, posądzeniami, ocenami…

Zdarzało się, że pisałem o nie swoich poglądach przeciwstawiając im te, które podzielam. Licząc i oczekując, że w komentarzach napiszecie, co o tym myślicie.
To przecież oczywiste.
Miałem natomiast niewielki żal, że to o czym wspominałem od razu było mi przypisywane. Nie można rozważać obiektywnie czegoś, w co jest się zaangażowanym, mniej lub bardziej. Dlatego stawałem obok lub naprzeciwko, jako obserwator.
Nie uzurpuję sobie praw do tego, by tu świecić przykładem, być wyrocznią, guru, mentorem, przewodnikiem… Bo, ani nie mam takiej wiedzy, doświadczeń, praktyki czy przeżyć. Zwłaszcza jako… kobieta. Inaczej też kumam, postrzegam, odbieram, nadaję, widzę kolory, słyszę, widzę, czuję, oddycham, nie miewam nastrojów… przeżywam. Więc i tak nie powinnyście brać ze mnie przykładu 🙂

Ale podpowiadam, na tyle na ile wiem i potrafię, także o tym jak jesteście lub możecie być postrzegane przez zwykłego samca, czego od was oczekujemy, jakimi chcielibyśmy was widzieć, jakie relacje nas interesują itd. itp.
A także przypominam o tym, jak bywało jeszcze nie tak dawno, w czasach naszej młodości, jak radzili sobie nasi rodzice, dziadkowie. Nie różnimy się już tak bardzo od nich, bo wiek robi swoje i niewiele zmieniło się oprócz technologii i popularyzowania lewacko-liberalnych haseł „róbta co chceta”.
Wystarczy tylko nieco poczytać ten blog.

Większość zamieszczonych w nim wpisów powstała przypadkowo, sporo pod wpływem komentarzy, a najwięcej w wyniku przeglądania materiałów zamieszczonych na YouTube dotyczących relacji D-M lub treści piosenek czy filmów. To zresztą widać dosyć jaskrawo. Nie jest to jakaś działalność szowinistyczna, grafomaństwo czubka ani zemsta zawiedzionego na kobietach, na co wskazywałaby treść niektórych wpisów.
Raczej rodzaj dyskusji nie wprost, bardziej na przekór, z humorem, z muzyką i klipami w tle. Coś w rodzaju klubu przekornych pCi obojga, broniących i krytykujących racje, zwyczaje, nawyki, zady, walety… strony przeciwnej.
W granicach dobrego smaku, z umiarem, przyzwoicie… i raczej na wesoło.

Dlaczego unikam szczegółów, przykładów, zwierzeń… ?
Dlatego, by informacje zawarte w blogu były w miarę uniwersalne, a także by nie zaplątać się w matni szczegółów. Staram się postępować jak pająk, który misternie tka sieć i nie może w niej zaplątać się lub dać się omotać, jak jakiś owad.

Wszystko da się omawiać po akademicku, natomiast kobiety mają naturalną skłonność do szczegółów. I dlatego często-gęsto gubią się, nieprawidłowo lub pochopnie oceniają, wyrabiają sobie opinie na podstawie szczegółów, a także spalają się na drobiazgach, nie widzą szerzej problemów… błądzą wciąż i cierpią.
Oczywiście po dyskusjach i wykładach powinny nastąpić ćwiczenia, praktyki, sesje, egzaminy, zaliczenia…
I całe szczęście, że jeszcze towarzyszą temu emocje, bo inaczej nikomu nie chciałoby się studiować na starość.
A, gdy te tematy już człowiekowi zupełnie staną się obojętne, to powinien iść karmić wiewiórki, kaczki, gołębie… W spokoju i z ogromnym kacem życia, że przecież można było zupełnie inaczej.

Piszę, prowokuję… bo inaczej nie podjęłybyście tematu. Najskuteczniej jest kobiety „podglądać”, wtedy reagujecie na 1000%. Nawet, gdy spojrzę na „oczko w pończosze”, też jest reakcja. To oburzenie jest urocze, często właśnie wtedy ujawniacie, jakimi jesteście naprawdę.

Lis nie musi odpowiadać dlaczego tak sądzi, nie musi dawać przykładów na wiarygodność tego, co wyznaje. Bo, jest juz starym lisem, który niejedno już widział i wiele doświadczył. I nie ma powodu, by nadal musiał zacząć z wami wciąż eksperymentować, doświadczać, oceniać… A wyniki i tak nikogo nie przekonałyby lub były niewiarygodne. Wystarczająco uzasadniam prezentowane tu racje, a wątpliwości wyjaśniam wyczerpująco. Czasami nawet za bardzo, strasząc lochem i dybami 🙂

Taki lis musiałby zakochać się, a tego stanowczo robić nie powinien.
Pozwolcie, że pozostanę zwykłym lisem i naprawdę wolałbym obserwować ten Kurnik niż brać w nim czynny udział.
W sumie dziwny jest to kurnik, w którym stale przesiaduje lis, a drUp tylko zagląda, komentuje, cUś skrobnie. Ale, mimo, że to już niemal patologia, nie załamujmy mnie, może w końcu zniosę złote jajo lub nawet dwa 😦
Zwłaszcza, gdy będziecie tak mocno skupiały się na mnie, zamiast na problemach drobiowych. A macie ich sporo: duszka, serce, piórka, kuper, tuszka, nóżka…
wymarzony kogut, gąsior… czy misio potencjalny, wirtualny lub realny.

Całe szczęście, że reprezentujemy inne poziomy wrażliwości, subtelności, dociekliwości, głębi przemyśleń i ocen, bo… inaczej zwariowałbym, a na pewno oszalał. Nawet już czasami, gdy czytam to co sam tu napisałem, zaczyna to budzić moje przerażenie. Niestety wiadomo, kto jest autorem moich wpisów i komentarzy.

A tu jeszcze dociekliwe jednostki rozkładają mnie i moją tFurczość na czynniki pierwsze, analizują, dokonują sekcji i najchętniej pogrzebałyby lub skremowały za życia.
A ja tylko chciałem i nadal chcę dla nich dobrze.

Wybaczcie, ale musiałem, bo zostałem sprowokowany do zwierzeń.
Przepraszam, inaczej NiE dało się 😦
I mam nadzieję, że jeszcze bardziej przybliżyłem istotę tego blogu, moją w nim rolę i poczynań oraz doboru treści tu zamieszczonych.

Nie oceniajcie blogu po okładce ani autorze, przeczytajcie go sami.
A jeśli chcecie poznać prawdę, to musicie czytać także między wierszami 🙂

.
PS. Nadal wierzę i mam niezłomną nadzieję, że jednak mój Elektorat kiedyś, w niedalekiej przyszłości, ruszy wreszcie kupry i uaktywni się w Kurniku.
Tym bardziej, że nie wymagam rejestracji ani ujawniania tak cennych danych osobowych, jak utajniony adres e-mail.
Elektorat czytać zapewne potrafi, to może i pisać też ?
Na początek proponuję jedno lub dwa zdania, byle na temat.
Pozdrawiam wszystkie istoty, zwłaszcza nieśmiałe.

Kumbaya, Poland

13 komentarzy

Nikt z nas nie żyje w odizolowanym i własnym wymiarze.
Wszystko, co dzieje się zwłaszcza w Polsce ma istotny wpływ na nasz los.
By, mieć wpływ na własne życie trzeba być dobrze poinformowanym, również po to, by zawczasu móc przewidywać, planować, organizować, udoskonalać… swoje życie, a zwłaszcza unikać zaskoczenia i nie pozwolić wyautować się.
Nie można twierdzić, że to co dzieje się wokół nas nie dotyczy nas !

Żenująca jakość przekazów telewizyjnych, fałszowanie rzeczywistości i jawne kłamstwa w nich propagowane przez zatrudnionych w stacjach TV pseudo dziennikarzy będących w większości TW, a także reklamy wspaniałych rzeczy, cudownych lekarstw, darmowych telefonów… utrudniają ocenę rzeczywistości i bagatelizują zjawiska, których możemy nie dostrzec. Zwłaszcza, gdy ktoś żyje w swoim maleńkim świecie i cieszy się, że ma dach nad głową i modyfikowaną żywność z dyskontu. I wynagrodzenie za pracę lub emeryturę w wysokości kilkuset Euro.

Fałsz, kłamstwo, fikcja, propaganda, promowanie konsumpcjonizmu… mają na celu odwrócić uwagę od rzeczy i zjawisk także społecznych. Standard życia gwałtownie pogarsza się, bezrobocie i bieda wkradła się do wielu domów, rodziny rozpadają się, coraz więcej jest samotnych w różnym wieku, przyrost naturalny maleje, młodzież masowo wyjeżdża, bo nie widzi tu perspektyw dla siebie, dzieci są ogłupiane i demoralizowane przez lewaków, niewiele można załatwić bez łapówki, coraz mniej kupić za wynagrodzenia bez podwyżek…

Media w takim stopniu piorą mózgi, że telewidzowie już nie potrafią z tego wyciągnąć wniosków, zapominają o tym podczas kolejnych wyborów, godzą się z tym, aż w końcu akceptują. Albo wolą oglądać głupawe seriale brazylijskie i twierdzić, że to ich nie dotyczy lub zawsze sobie poradzą.

Jedynym medium, w którym jeszcze można znaleźć prawdziwe informacje jest ogólnoświatowa sieć komputerowa Internet. Z której możemy dowiedzieć się jak jesteśmy oszukiwani i w jakim ponurym Matriksie utrzymywani.

Polecam video komentarze Max’a Kolonko, odważnie demaskuje fałsz w TV.
Sporo można dowiedzieć się o tym, co naprawdę dzieje się nie tylko w Polsce.
MaxTV

.

.

.
Jak media i władza manipulowały strachem w historii

Tu można…

28 komentarzy

… „strzelać” do Lisa, „dowalić mu” lub tylko zamieścić zażalenia i wyrazić opinie.
Mile widziane będą życzenia, pozytywne opinie i pochwały.
Można sobie nie żałować, byle tylko grzecznie.
Przypominam, że za zaśmiecanie wpisów komentarzami nie na temat grozi banicja. Dwa ostrzeżenia i… fruuu !

Pogaduchy…

89 komentarzy

… bez muchy !

Tu można czatowć do woli, zamiast zaśmiecać wpisy.
Dla wprowadzenia nastroju obowiązkowo oglądamy serie reportaży z wesel.
A potem wkładamy stringi lub skracamy bokserki i… w dłuuugą !

.

.

.

O wszystkim…

41 komentarzy

… innym i o niczym…

W kategorii Hyde Park można poruszać także osobiste tematy i zamieszczać komentarze na te, które absolutnie nie pasują do Kurnika. Ani też nie korespondują z treścią wpisów tam zamieszczonych. Tu można komentować, czatować, polemizować… na dowolne tematy, byle nie polityczne. I tylko grzecznie, i na poziomie.
Proszę pamiętać, że i tu też obowiązuje Regulamin.

A teraz zapraszam do kącika w naszym Hyde Parku.