Strona główna

Podróże Bazyliki 2018 – II

Dodaj komentarz

ŚWINOUJŚCIE

Tak naprawdę wycieczka miała kilka miejsc w swoim programie:

1

Wycieczki w sanatoriach odbywają się głównie w niedzielę, gdyż wtedy nie ma żadnych zabiegów. I tym razem wyjazd z Kołobrzegu miał miejsce w niedzielę, zaraz po wcześniejszym śniadaniu.

Pierwszym miejscem, w którym się zatrzymaliśmy był Trzęsacz.

Trzęsacz – to najmniejsza osada w popularnej wśród turystów gminie Rewal. Położenie na klifie zapewnia piękne widoki – można je podziwiać z okazałej platformy. Znajdziemy tu także szeroką plażę i czyste powietrze. My przyjechaliśmy tu zobaczyć ruiny gotyckiego kościoła pw. św. Mikołaja. Został on wybudowany ponad 600 lat temu w odległości ok. 2km od morskiego brzegu, na południku 15 st. wschodniej długości geograficznej. Obecnie pozostała po nim jedynie jedna ściana, o długości 12 m a szerokości 6m, znajdująca się na skraju klifu. Jak podają źródła, pierwsza, północna ściana świątyni, runęła do morza w nocy z 8 na 9 marca 1901 r. To jedyna tego typu atrakcja w Europie.

A tu możecie poznać całą historię zniszczenia kościoła w wyniku zjawiska abrazji:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ruiny_ko%C5%9Bcio%C5%82a_w_Trz%C4%99saczu

2

3

4

Kolejny etap naszej podróży, to Międzyzdroje. Po drodze jednak zobaczyliśmy Dziwnów. Atrakcją turystyczną Dziwnowa jest most zwodzony na rzece Dziwnej. Most został wybudowany w 1994roku. Jego skomplikowana konstrukcja stalowa, pomalowana na czerwono, już z daleka przyciąga wzrok. Podnoszenie mostu trwa kilka minut, a odbywa się latem w godziny parzyste, a poza sezonem – według potrzeb. Proces podnoszenia mostu jest bardzo widowiskowy i stanowi ciekawostkę godną obejrzenia. Przez ten właśnie most dostaliśmy się na wyspę Wolin.

Międzyzdroje mnie nie zachwyciły, a już na pewno rozczarowało mnie molo. To nie było to, co widziałam (chyba) w 2005 roku. Plaża w Międzyzdrojach jest dość ograniczona, gdyż występuje tam wybrzeże klifowe, a do tego ogromne hotele wchodzą prawie na tę plażę. Molo nie przypomina mola z Kołobrzegu czy Sopotu. Brak przestrzeni. Nie dość, że samo wejście na molo jest zabudowane sklepami i kawiarniami, to jeszcze te kawiarnie i restauracje wtargnęły na molo. Stoją na nim budy, stoliki, krzesła, przestrzeń i ławeczki sprzed lat zniknęły bezpowrotnie. Wielka szkoda, bo to było niepowtarzalne miejsce, a teraz przypomina jakiś bazar.

IMG_20180520_111409

Warto jeszcze zobaczyć w Międzyzdrojach Promenadę Gwiazd – niestety tym razem była w remoncie i nie można było tam wchodzić.

Pora jednak zostawić Międzyzdroje i jechać dalej.

Świnoujście to najdalej wysunięte na północny zachód miasto w kraju, w województwie zachodniopomorskim. Leży na trzech dużych wyspach: Wolin, Uznam i Karsibór oraz na kilkudziesięciu (podobno 44) mniejszych wyspach i wysepkach.

Aby dostać się do dzielnicy nadmorskiej, musieliśmy skorzystać z promu. Udało nam się niezbyt długo czekać i popłynęliśmy. 🙂

IMG_20180520_121039

Do samego miasta trzeba było jeszcze trochę dojechać. Obejrzeliśmy po drodze port pasażerski. Ogromne zbiorniki portu gazowego, całe osiedla uzdrowiskowe „dla bogaczy”, które budowane są masowo – głównie dla niemieckich turystów, i kilka ciekawszych sanatoriów.

13

Zatrzymaliśmy się w pobliżu plaży i promenady, gdzie każdy prywatnie zorganizował sobie czas. Po obejrzeniu promenadowych różności, zjedzeniu rybki i spróbowaniu nowych rodzajów lodów (to ja!), udaliśmy się w podróż powrotną.

Czekając na prom zauważyliśmy ciekawą tablicę.

IMG_20180520_141536

Historia Bolka rozpoczęła się kilka lat temu. Ktoś wyrzucił go tuż obok przeprawy promowej i odjechał. A Bolek czekał. Najpierw dzień, później tydzień. W końcu ktoś z pracowników promu rzucił Bolkowi kawałek kiełbasy. Jak się okazało to jego ulubiony smakołyk.

Minął rok, później kolejny, a dzielny pies wciąż czekał na swojego właściciela tam, gdzie go zostawiono. Ten jednak nie wrócił, a Bolek zyskał nową rodzinę – pracowników promu w Karsiborzu, mieszkańców Świnoujścia, a także turystów. – Bolek to symbol wierności i przywiązania do człowieka. Nie tracił wiary. Jest takim naszym polskim Hachiko, który w Japonii czekał na stacji na swojego pana, aż wróci z pracy. Tu pracownicy żeglugi o niego dbali i go dokarmiali. Nikomu Bolek tam nie przeszkadzał, zyskał sympatię wielu osób. Bolek już nie żyje, ale mieszkańcy Świnoujścia postanowili uczcić jego wierność tablicą pamiątkową.

W drodze powrotnej zajechaliśmy jeszcze do Kamienia Pomorskiego, żeby zobaczyć miejscową katedrę.

IMG_20180520_161225

Kościół Św. Jana Chrzciciela w Kamieniu Pomorskim to najstarsza świątynia na Pomorzu Zachodnim. Jej budowę rozpoczęto już w 1176 roku. Do czasów reformacji, a więc niemal do połowy XVI wieku, była katedrą – siedzibą katolickiego biskupa kamieńskiego. Dziś kościół nosi miano konkatedry archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej. W latach 1669-72 z fundacji księcia pomorskiego – Ernesta Bogusława Croya, powstały w kamieńskiej świątyni monumentalne organy, należące do najbardziej znanych w Polsce. Do północnej nawy kościoła w Kamieniu Pomorskim przylega jedyny w Polsce katedralny wirydarz czyli prostokątny ogród otoczony krużgankami. W przeszłości służył do nabożeństw, procesji, medytacji, a nawet publicznych pokut.

IMG_20180520_154119

IMG_20180520_154149

Pod koniec naszej podróży spotkał nas ulewny deszcz, którego nie było tu od miesiąca. To było pierwsze i ostatnie deszczowe popołudnie podczas mojego pobytu w Kołobrzegu.

Ta wycieczka zaprowadziła mnie do miast i miejsc, których jeszcze nie odwiedzałam. Polska ma wiele takich pięknych miejsc. Warto je zobaczyć, jeśli tylko mamy ku temu okazję. Warto też organizować sobie takie wyjazdy. Można to zrobić niewielkim kosztem, trzeba tylko chcieć!

 

Reklamy

„Piloci”

Dodaj komentarz

„Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”                /Winston Churchill/

1

Wiecie już, że bardzo lubię chodzić do teatru, a najbardziej kocham musicale. Tym razem także udało mi się wybrać do Teatru Muzycznego Roma na słynny już spektakl „Piloci”.

Każdy z nas, mniej lub bardziej, zna historię polskiego lotnictwa w Anglii podczas II wojny światowej. Libretto „Pilotów” opiera się na tej historii. Nie jest to dokumentalny zapis wydarzeń historycznych, ani dzieje któregokolwiek z polskich dywizjonów lotniczych uczestniczących w Bitwie o Anglię w 1940 roku. To fikcyjna fabuła, oparta na tych wydarzeniach, a bohaterowie i poszczególne sceny są wymyślone przez autora

Ze współczesnej gry komputerowej przenosimy się do 1939 roku. Tu zaczyna się miłosny wątek, który był pretekstem do przedstawienia całej historii. Aktorka i piosenkarka Nina poznaje absolwenta szkoły lotniczej w Dęblinie Jana. Zakochują się w sobie, deklarują wierność i miłość, ale sielankę przerywa wybuch wojny.

W kolejnych scenach oglądamy przygody czterech pilotów: Jana, Stefana, Franka i Maksa. Poważne  sprawy, związane z konspiracją,  obroną kraju, wyjazdem lotników do Anglii, patriotyzmem, przeplatane są zabawnymi scenami (np. lekcja angielskiego, jazda na rowerach, czy podryw w londyńskim klubie).

2

Pierwszą część przedstawienia kończy niesamowity efekt specjalny, który spowodował, że niejednej osobie serce stanęło w miejscu. Mianowicie rozbija się samolot, a na scenie z wielkim hukiem ląduje ogromna kula ognia. To trzeba zobaczyć!!!

W drugiej części spektaklu losy Niny i Jana toczą się oddzielnie. Jan poznaje córkę Lorda Stanforda – Alice. Nina prowadzi działalność konspiracyjną w Warszawie, ale cały czas śpiewa w rewii, aż wreszcie wyjeżdża do Francji. Oprócz wątku naszych głównych bohaterów, cały czas przedstawiana jest historia pilotów, sukcesy Polaków w Bitwie o Anglię, ale także zmiany w Europie i Polsce.

Spektakl nie kończy się happy endem. Zarówno związek Niny i Jana kończy się tragicznie, jak i sytuacja pilotów wracających do kraju. Tam ich wita reżim komunistyczny, który traktuje ich jak zdrajców. Smutne to, ale (niestety) prawdziwe. Przez jednego z ówczesnych decydentów wypowiedziane zostają znaczące słowa: „to ja decyduję tutaj, kto jest Polakiem a kto nie jest”. Czy może kojarzycie, że takie słowa zostały wypowiedziane także niedawno?

Musical zrobiony, jak zwykle w tym teatrze, z wielkim rozmachem. Przepiękne kostiumy, adekwatne do scen i sytuacji. Bardzo nowoczesna scenografia, bez której całe widowisko byłoby dużo skromniejsze. Wykorzystano tu ekrany ledowe, podobnie jak wcześniej w „Mamma mia”. Dzięki nim i animacjom cyfrowym, widzowie mogli zobaczyć bitwy samolotowe jak w kinie, dynamicznie i z efektami.

W rolę głównych bohaterów wcieliła się Zosia Nowakowska – jako Nina i Jan Traczyk – jako Jan. Pozostałą obsadę możecie sprawdzić na stronie teatru Roma.

Jak zwykle zachęcam Was do wybrania się na spektakl muzyczny „Piloci” . Dużo dobrej muzyki, pięknych piosenek i pięknego ich wykonania, urozmaicona i dynamiczna akcja, ciekawe efekty specjalne.

A wszystko to jest dziełem :

Libretto i reżyseria – Wojciech Kępczyński

Teksty piosenek – Michał Wojnarowski

Muzyka i aranżacje – Jakub Lubowicz, Dawid Lubowicz

Scenografia – Jeremi Brodnicki

I wielu innych osób: https://www.teatrroma.pl/spektakl/tworcy-i-realizatorzy/

 

 

 

Podróże Bazylki 2018 – I

Dodaj komentarz

KOŁOBRZEG

Kołobrzeg to jedno z najstarszych miast na Pomorzu. Jego historia sięga VIII wieku, kiedy istniała tu osada znana z pozyskiwania soli z wody morskiej. W X wieku ten ważny gród włączył do państwa polskiego Bolesław I Chrobry, próbując nawet utworzyć tu biskupstwo. Po jego śmierci pomorze wróciło do pogaństwa, a Bolesław Krzywousty, jak pisał Gall Anonim, musiał zdobywać sławne miasto Kołobrzeg. Przez kilkaset lat znajdowało się poza granicami Polski pod rządami: Duńczyków, książąt pomorskich, Brandenburgii, Prus i Niemiec. Dopiero w 1945 roku powróciło do Polski.

1

Kołobrzeg jest największym i najpiękniejszym polskim uzdrowiskiem o niezwykłym uroku i bogatej historii. Główna funkcja miasta turystyczno – uzdrowiskowa uwarunkowana jest doskonałym położeniem u ujścia rzeki Parsęty w sąsiedztwie lasów, złóż borowiny, ekosystemu bagienno – wodnego, który zapewnia schronienie wielu rzadkim gatunkom zwierząt i roślin.

Kołobrzeg to wspaniałe klimatyczne miejsce do wypoczynku , a pewnie też do zamieszkania.

/ „Przerwa w koncercie” – instalacja przy Domu Kultury/

2

3

4

Do odwiedzenia Kołobrzegu zachęca bogata, nowoczesna baza zabiegowa. Kuracjusze nie tylko z Polski, ale Niemiec i Skandynawii mogą wypocząć w doskonałej klasy hotelach i pensjonatach.

W Kołobrzegu leczeni są  pacjenci, których dotknęły choroby układu oddechowego, krążenia, reumatologiczne, przemiany materii i inne. Dzięki walorom lecznictwa uzdrowiskowego prowadzi się tu również dla dzieci z regionów ekologicznie zagrożonych tzw. „zielone szkoły”. Wypoczynek i atrakcje turystyczne, połączone z leczeniem w kołobrzeskim uzdrowisku, to najlepszy sposób na odnowę sił psychicznych i fizycznych.

Walory, jakie niesie ze sobą przyroda, zaczęto dostrzegać w Kołobrzegu już z początkiem XIX wieku. Ówcześni mieszkańcy miasta rozumieli, że być kurortem to nie tylko posiadać plażę nad morzem, piękne ośrodki zdrojowe i pensjonaty. Na równi potraktowano sprawę rozwoju bazy zdrojowej z planowym rozwojem miejskiej zieleni. Dostrzeżono też, że rejon Kołobrzegu nadaje się do aklimatyzacji przyrodniczych osobliwości. Dotyczy to szczególnie gatunków, które są mało odporne na mrozy. Obecnie na terenie miasta istnieją parki o łącznej powierzchni ok. 90 hektarów, a cztery z nich zostały wpisane do Rejestru Zabytków. Łączna całkowita powierzchnia parków i zieleńców wynosi ponad 120 hektarów.

Mimo, że miasto zostało pod koniec wojny mocno zniszczone, mamy tu także trochę zabytków, pomników, tablic pamiątkowych i wiele innych ciekawych obiektów i miejsc do zobaczenia.

Wspomnę tylko o kilku ważniejszych zabytkach. Dużo wiadomości o historii miasta, historii uzdrowiska, ciekawych miejscach i imprezach możecie zdobyć zaglądając na portal:

http://klimatycznykolobrzeg.pl/

Bazylika Najświętszej Marii Panny (Katedra)

To najcenniejsza monumentalna budowla miasta wzniesiona na przełomie XIV/XV wieku.

5

Na skutek licznych zniszczeń oraz prac remontowych wnętrze świątyni wydaje się stosunkowo nowoczesne. Jednak dzięki zapobiegliwości ostatniego protestanckiego pastora udało się ocalić niemało zabytkowych sprzętów. Do najważniejszych należy zaliczyć wspaniałą chrzcielnicę z brązu z 1355 roku, najstarsze w Polsce gotyckie stalle, cenne późnogotyckie tryptyki i ogromny żyrandol z 1523 roku, zwany Koroną Schlieffenów. Na ścianach można również podziwiać pozostałości dawnej polichromii.

Baszta Lontowa

6

Obecnie nazywana basztą prochową. Jest to jedyny obiekt średniowiecznego systemu obronnego, który przetrwał do dnia dzisiejszego w całości. Baszta ma cztery kondygnacje, a jej ściany frontowe posiadają liczne zdobienia. W elewacji od strony parku znajdują się otwory strzelnicze. Dziś w baszcie mieści się siedziba oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno – Krajoznawczego.

Latarnia Morska

Latarnia stoi tuż przy wejściu do portu. Latarnie zbudowano na prawym brzegu Parsęty, przy początku falochronu ochraniającego wejście do portu. Historia latarni w Kołobrzegu sięga XVII wieku. Wieże były wielokrotnie przebudowywane. Ostatnia z nich, zbudowana w 1909 roku, została wysadzona przez wojska niemieckie w marcu 1945 roku.

7

/widok z latarni na wejście do portu/

7-1

/widok z latarni na Port Pasażerski/

7-2

Obecna budowla, wzniesiona na forcie z 1770 r. przy wejściu do portu i jednocześnie przy ujściu Parsęty do Bałtyku, pochodzi z roku 1947, ma wysokość: 26 m, zasięg światła: 29,6 km i stanowi jednocześnie pomnik zwycięstwa nad Niemcami (tablica ze słowami: Bohaterom poległym w walce z najeźdźcą hitlerowskim o wolność i niepodległość… (do 1992 roku: …o wolność i niepodległość Związku Radzieckiego i Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej)) oraz zabytek architektury. Po kapitalnym remoncie w latach 1979-1981 została udostępniona dla zwiedzających.

Ratusz

Ratusz to najważniejsza, świecka budowla miasta. Pierwotnie na placu ratuszowym stała imponująca gotycka budowla powstała około roku 1380. Pierwszy ratusz funkcjonował w swym pierwotnym kształcie do 1807 roku, gdy w czasie oblężenia przez wojska napoleońskie został zniszczony.

8

W latach 1829-1832 na jego pozostałościach i z wykorzystaniem zachowanych fragmentów (jeden z narożników, piwnice) wzniesiono nowy. Projektantem nowego neogotyckiego ratusza był K. F. Schinkel. Budynek przypomina wyglądem średniowieczny zamek o obronnym charakterze. Posiada 5 małych wieżyczek i jedną strzelistą główną wieżę, na której mieści się tarcza zegarowa. O godzinie 9:00, 15:00 i 18:00 można usłyszeć hejnał miejski. Wieżę zdobią też wizerunki herbów miejskich. Aktualnie ratusz jest siedzibą władz miasta, Urzędu Stanu Cywilnego, oraz Miejskiego Ośrodka Kultury.

Pomnik – Zaślubiny z morzem

Modernistyczny pomnik upamiętniający symboliczne Zaślubiny Polski z 18 marca 1945 roku, został  odsłonięty 3 listopada 1963 roku.

9

U podnóża, na kamiennych płytach, upamiętniono wszystkie jednostki wojskowe uczestniczące w zdobywaniu miasta w 1945 roku. Sam akt zaślubin był symbolem dostępu Polski do morza, a „Panem Młodym” został kapral Franciszek Niewidziajło, który ze wschodniego falochronu portowego, u podnóża główki, rzucił w morze pierścień zaręczynowy.

Z pomnikiem wiąże się legenda mówiąca, iż przejście z jednej strony pomnika na drugą przez prześwit pod pomnikiem (na bezdechu), przynosi spełnienie się wcześniej pomyślanego życzenia.

A na koniec bardzo klimatyczna restauracja:

Domek Kata

/Na podstawie opracowań dr Hieronima Kroczyńskiego./

Przypuszcza się, że pochodzi z XVII w. W XVIII w. mógł należeć do kupieckich rodzin Ramlerów, a później do Goelbergów – właścicieli dużego domu na Rynku nr 236 (obecnie Starostwo Powiatowe). Po wyprzedaży majątku przez Goeblerga w latach 1817-1819 i wyprowadzeniu się do Szczecina (w związku z ujawnieniem romansu jego żony z pruskim oficerem) budynek ten był własnością różnych rzemieślników.

W czasie drugiej wojny światowej zniszczony. Zachowały się tylko mury bez szczytów. W roku 1958 odbudowany przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. 19 czerwca 1953 r, został wpisany do rejestru zabytków woj. koszalińskiego pod poz. 7 jako pierwszy z kołobrzeskich zabytków. Fakt ten miał związek z popularyzacją tego obiektu przez niektórych działaczy turystycznych jako „katowni i siedziby sądu ostrego tzw… Scharfrichterei (Bodelei) .

10

/kawiarnia na parterze/

11

/restauracja na piętrze/

12

Zawsze tu zaglądam, jak jestem w Kołobrzegu 🙂

 

Wszystko, co dobre…     

Dodaj komentarz

…to się kiedyś kończy.

Właśnie wróciłam z mojego ukochanego Kołobrzegu. Trzy tygodnie słońca, wiatru i fal morskich. Trzy tygodnie intensywnych marszów brzegiem morza oraz spacerów po molo i po kołobrzeskich promenadach.

/Widok z latarni morskiej na morze i Bulwar Jana Szymańskiego – założyciela i I Dyrektora Polskiej Żeglugi Bałtyckiej/

1

Myślałam, że w Kołobrzegu jest pięknie niezależnie od pory roku, ale teraz już wiem, że majowy Kołobrzeg jest najpiękniejszy. Zieleń, kwiaty (jeszcze kwitły kasztany, rododendrony i tulipany), nie ma jeszcze tłumów, smaczne rybki do wyboru, do koloru i przepiękne morze, za którym już teraz tęsknię.

2

Na takich sanatoryjnych wyjazdach najbardziej liczy się pogoda i towarzystwo, a to miałam przednie. Towarzysza spacerów poznałam już w pociągu, zajmował miejsce naprzeciwko mnie, gdy wsiadłam do pociągu. Jechał z Warszawy, dokładnie do sanatorium Posejdon, dokąd i ja zmierzałam (ostatnio śmiałam się z takich historii). Zaznaczam jednak, że tylko towarzysza spacerów, przyjaciela, rozmówcę – nic więcej.

/a tu czasem wpadaliśmy na piwko/

4

5

6

Do tego kilku przystojnych panów  (niestety – wszyscy żonaci)  wciągnęło mnie do kółka brydżowego (brakowało im czwartego gracza) i nauczyłam się wreszcie grać w brydża. Całe wieczory, zamiast tańczyć, spędzaliśmy na tej grze (chociaż całe życie tego unikałam), a sympatyczni panowie cierpliwie mnie uczyli i byli bardzo tolerancyjni przy moich licznych wpadkach. Do tego prowadziliśmy ciekawe, a czasem wesołe, rozmowy.

Przed południem zabiegi i marsze brzegiem morza, po południu dalszy ciąg maszerowania lub spacerowania, obowiązkowo basen, a wieczorem brydżyk.

/zachód słońca przy latarni morskiej/

3

W kolejne niedziele jeździłam na wycieczki, które opiszę oddzielnie.

Trzy tygodnie minęły, jak z bicza strzelił. I jak widać, wszystko co dobre, ma kiedyś swój koniec. Szkoooda!!!

Teraz trzeba wracać do rzeczywistości. Czeka mnie wkrótce podróż do stolicy. Tam przyjdzie na świat nowy obywatel Warszawy, a mój kolejny wnuczek. Babcia musi być przecież wtedy na miejscu.

A może to będzie prezent na te moje problematyczne urodziny :). Zobaczymy! 🙂

PS: Z mojego okna obserwowałam rodzinkę mew, która zrobiła sobie gniazdo na dachu naszego basenu. Byłam pełna podziwu, jak mewa – matka opiekowała się swoim dzieckiem. Całą dobę nie odstępowała go na krok, wyprowadzała go z gniazda na spacery, a podczas upałów chroniła się razem z nim w cieniu, za szafką od klimatyzatora. Jedzenie donosił jej mąż i ojciec małego ptaszka. To był cudowny widok 🙂

IMG_20180602_075346

Niedługo…

8 Komentarzy

… będę stara…. ale jeszcze nie dziś.

„Młodość… Cudowne lata są już za nami….

Jej urok trwa nadal i do niej wracamy

Z nostalgią , z tęsknotą, z wielkim rozrzewnieniem.

Nie chcemy, by została tylko wspomnieniem,

Lecz by żyła ciągle, bez końca w nas trwała

Wbrew prawom natury, by w nas pozostała

I została…. w części. A co pozostało?

Duch został młody, a zmieniło się ciało. „

/autor: ar-tur /

starsza-kobieta-z-lustrem-55712764

Miałam już osiemnastkę, potem drugą, a nawet trzecią 🙂  Ale dziś nie mam jeszcze szóstki na początku liczby wyrażającej mój wiek. Jeszcze trochę będę młodsza.

Życie płynie, wszystko się zmienia, my również. Pełne dziesiątki naszego życia skłaniają nas do refleksji.

Tak naprawdę nigdy nie przejmowałam się tym, że mam rok, 5 lat czy 10 lat więcej. Każdy wiek ma swój urok i swoje prawa. Im jestem starsza, tym jestem bardziej świadoma tego, co w życiu robię i jak to robię.

Czasem czuję się w dołku, a czasem czuję się nawet szczęśliwa. Umiem cieszyć się z tego co mam, a czasem z tego, czego nie mam 🙂  np. z tego, że nie mam już długów (pozostałość po moim byłym).

Nie lubię się martwić na zapas, nie lubię narzekać, nie jestem zazdrosna o dobra innych. Ważne są dla mnie kontakty z ludźmi, rodzina, bliscy. Nie jestem zbyt gorliwą babcią, ale wnuki dają mi wiele radości i cieszę się każdą chwilą spędzoną z nimi

Tak sobie żyję cichutko na tej mojej prowincji, ale tak naprawdę tylko czekam, żeby stąd wyjeżdżać i sprawdzać, co dzieje się w świecie. Lubię spotkania towarzyskie, lubię kino, teatr i podróże. Nie zawsze mam taką możliwość, żeby to wszystko się działo, ale wykorzystuję każdą okazję.

Zanim jeszcze będę starsza, czeka mnie trzytygodniowy pobyt nad morzem, w moim kochanym Kołobrzegu. Super! Sama radość!

Cieszę się, że jestem jaka jestem. Tak właściwie, to chyba nawet lubię siebie 🙂

Mogłabym być, oczywiście, szczuplejsza, ładniejsza, bogatsza, zobaczyć Tadź Mahal, napisać do pewnej pani poseł, że jest idiotką……….

Nikt nie jest doskonały, ale każdy jest, w pewnym sensie, wyjątkowy – niezależnie od wieku.

I tego się trzymajmy !!!

Materia

2 Komentarze

Temat, któremu  poświęcam ten wpis jest odpowiedzią na komentarz Lisa do wpisu pt. „To zła wiadomość…”.

Jeśli poprzednio napisałam, że fizyka zajmuje się materią, to miałam na myśli każdy aspekt tego pojęcia: na poziomie klasycznym, kwantowym i kosmicznym. Również miałam na myśli energię. Bo, energia to tylko inna forma istnienia masy i odwrotnie.

Jeśli nawet mówimy o innym sposobie opisywania w fizyce klasycznej, relatywistycznej czy kwantowej, to ciągle są to opisy materii (energii, pola).

1

Materia (z def. ) –  to ogół istniejących przedmiotów fizycznych, poznawalnych zmysłami w sposób bezpośredni lub pośredni, za pomocą przyrządów lub skutków; w ujęciu filozoficznym wszystko co istnieje w czasie i przestrzeni, obiektywna rzeczywistość niezależna od świadomości.

Materię możemy rozumieć na różne sposoby. W różnych działach fizyki i innych nauk przyrodniczych używa się kilku różnych definicji materii.

A więc materia, to:

  • wszystkie obiekty, o różnej od zera masie spoczynkowej,
  • wszystkie obiekty złożone z elementarnych fermionów (fermiony są cząstkami elementarnymi „materii”, natomiast bozony przenoszą oddziaływania),
  • wszystkie obiekty złożone z tej, z dwu (o identycznej masie i czasie życia, ale o przeciwnym znaku ładunku elektrycznego oraz wszystkich addytywnych liczb kwantowych), odmian cząstek elementarnych, która przeważa w naszej okolicy Wszechświata,
  • wszystkie obiekty wytwarzające grawitację i jej podlegające, czyli o nie zerowej energii.

Najszerszą definicją jest, oczywiście, ta ostatnia. Dzięki niej można mówić o potwierdzeniu przez fizykę współczesną prawa zachowania materii, w postaci zasady zachowania energii.

Fizyka cały czas się rozwija. To, że nie możemy czegoś teraz wyjaśnić, nie oznacza, że kiedyś tego nie odkryjemy. Od materii do energii przechodzono stopniowo. Nawet fizykom trudno jest zdefiniować energię. Tym bardziej, że w przyrodzie występuje pod wieloma postaciami.

Galileusz był pierwszym, który zauważył, że energia może się przekształcać z jednego rodzaju w drugi. Może być także magazynowana w postaci różnych rodzajów energii, np. energii sprężystości, energii cieplnej czy energii chemicznej. Może być transmitowana w postaci fal elektromagnetycznych jako światło lub fale radiowe.

Albert Einstein odkrył, że jedną z dostępnych form energii jest masa. Zatem masa i energia są sobie równoważne.

2

Energię wykorzystujemy w różnych dziedzinach życia i przemysłu. Mówimy o wytwarzaniu energii, ale w rzeczywistości jest ona przekształcana z jednego typu w inny. I tu dochodzimy do tak ważnej w fizyce zasady zachowania energii, która mówi, że: Całkowita ilość energii pozostaje niezmieniona, ale może przybierać różne formy.

Zasada zachowania dotyczy również pędu i momentu pędu. I są to podstawowe zasady fizyki, również fizyki współczesnej.

Jeśli odróżniamy od siebie fizykę klasyczną, fizykę relatywistyczną czy fizykę kwantową, to tylko dlatego, że poszerza nam się obraz Wszechświata. Wiemy więcej i potrafimy wszystko szerzej i bardziej obiektywnie opisać. Co nie znaczy, że wiemy już wszystko i nasz obraz Wszechświata nie będzie się już zmieniał.

Wróćmy jednak do równoważności masy i energii. Kluczowym momentem było wyjaśnienie przez A. Einstein’a zjawiska fotoelektrycznego. Zjawisko to polega na tym, że w metalach oświetlonych światłem niebieskim lub ultrafioletowym pojawia się prąd elektryczny, czyli poruszające się elektrony. Einstein pokazał, że światło może zachowywać się jednocześnie jak strumień kulek – fotonów oraz jak fala ciągła. Dzisiaj wiemy nawet, że światło zachowuje się tak jakby wiedziało, czy ma być falą czy cząstką – w zależności od sytuacji.

3

Einstein wyjaśnił zjawisko fotoelektryczne w 1905 roku, a w 1924 L V. de Broglie zasugerował teorię, że cząstki materii mogą zachowywać się jak fale. Była to hipoteza, która trzy lata później została potwierdzona doświadczalnie. A więc idea fal materii, w postaci dualizmu korpuskularno – falowego, stała się teorią uniwersalną.

Najlepszym przykładem tego, że masa zamienia się w energię jest emitowanie przez Słońce energii w postaci promieniowania. Okazuje się, że w każdej sekundzie na skutek promieniowania Słońce traci ok. 4 tony swojej masy. Oczywiście w porównaniu z masą Słońca jest to drobinka, ale dla nas to wcale nie jest mało.

Skoro jednak masa może zamienić się w energię, to i odwrotnie – energia może się zamienić w masę. A więc masa może pojawić się jak ‚królik z kapelusza’ tam, gdzie wcześniej była wyłącznie energia. I to nie jest magia. Takie procesy zachodzą w akceleratorach cząstek, np. w CERN – Europejskim Laboratorium Fizyki Cząstek Elementarnych, gdzie elementy składowe atomów krążą wzdłuż podziemnego toru wyścigowego, a następnie zderzają się ze sobą z prędkościami zbliżonymi do prędkości światła. W wyniku zderzenia olbrzymia energia ruchu zamienia się w nowe cząstki, które fizycy próbują badać. W miejscu zderzenia te nowe cząstki pojawiają się pozornie z niczego, jak ‚króliki z kapelusza’.

A co z tą fizyką kwantową?  Teoria kwantowa, która powstała w wyniku prób wyjaśnienia i zrozumienia oddziaływania światła z materią, jest w poważnym stopniu niezgodna z całą nauką klasyczną. Mikroskopowy świat atomów i fotonów w niczym nie przypomina makroświata ludzi, zwierząt, drzew i planet. Obiekty mikroświata są miliony razy mniejsze od wszystkiego, co potrafimy dostrzec naszymi zmysłami.

W świecie atomów i fotonów obiekty nie zachowują się w identyczny sposób w identycznych okolicznościach. Słowo „identyczny” oznacza jedynie, że mają identyczną szansę, że zachowają się w pewien określony sposób.

Fizyka klasyczna jest oparta na pewności, natomiast teoria kwantowa jest oparta na niepewności. Jak powiedział Richard Feynman: „Fizyka przestała zajmować się przewidywaniem, co się zdarzy w określonych okolicznościach. Możemy jedynie przewidywać szanse”.

Nie wszystko jest jednak stracone. Gdyby mikroświat był całkowicie nieprzewidywalny, stanowiłby królestwo totalnego chaosu, ale nie jest aż tak źle. Zachowanie atomów i ich ziomków jest wprawdzie nieprzewidywalne, lecz okazuje się, że ta nieprzewidywalność jest przewidywalna 🙂

4

To tyle. Wiem, że nie wyczerpałam tematu, bo są to zagadnienia, którymi zajmują się odrębne działy fizyki, a poszczególni naukowcy specjalizują się w zagadnieniach o wąskim zakresie. W dzisiejszych czasach nie można być specjalistą od wszystkiego, a wykształcenie nas uczy, w jaki sposób szukać wiedzy, która w danym momencie nas interesuje czy jest nam potrzebna, rozumieć to, co czytamy i umieć z tej wiedzy skorzystać.

Wiara

6 Komentarzy

f05ac3be2637443f617d95a3adb384c5

Są różne rodzaje wiary. Wiara nie wymaga weryfikacji – jest niezależna od prawdy.

W naszej kulturze sens słowa „wiara” został sprowadzony do jednego wymiaru – religijnego.  A przecież tego słowa używamy w różnych kontekstach.

Wiara wymaga woli, głównie woli podyktowanej przez własny lub cudzy interes, albo cel. Ktoś w coś wierzy, bo chce, żeby istniało to, w co wierzy lub by stało się to, czego oczekuje.

Wiara powoduje że to, co dla jednych jest tylko hipotezą, dla innych jest stanem faktycznym. Jeśli ktoś wierzy w istoty nadprzyrodzone, to wystarczy tym istotom stworzyć obraz lub rzeźbę, i już nasza wiara i wyobraźnia materializują się.

Wiara dotyczy sytuacji, gdy brak jest wiedzy. Gdy pojawiają się fakty i dowody, wiara jest już niepotrzebna. Jak się już coś wie, to nie trzeba wierzyć. Przeważnie wierzy się w to, czego się nie wie, w to, co człowiek sobie wyobraża lub w to, czego się domyśla.

Przedmiot wiary jest też przeważnie obdarzony uczuciem, dzięki temu więź z przedmiotem kultu jest głębsza i zbudowana na zaufaniu. Wiara z reguły wykracza poza rozum, gdyż poznanie przedmiotów wiary nie jest możliwe za pomocą rozumu.

Wiara wymaga też absolutnego przekonania, które wcale nie musi być uzasadnione racjonalnie. Wystarczy odwołać się do intuicji, do przeświadczenia czy do emocji. Wiara opiera się na wyobraźni. Nie ma dla niej miejsca tam, gdzie obraz świata wynika z naukowego poznania.

Kiedy coś jest pewne i udowodnione, to wiara jest niepotrzebna. Wierzyć komuś lub czemuś można tylko wtedy, gdy nie jest się go całkowicie pewnym. Wiara i zaufanie zawsze kryją w sobie niepewność i ryzyko rozczarowania.

Nauka poznaje świat, ale istnieją jeszcze luki w tym poznaniu. I wtedy wkracza wyobraźnia. Np. kiedyś nie potrafiono wyjaśnić, czym jest piorun, dlatego przypisywano mu boską moc. Gdy już wyjaśniono to zjawisko – pojawiła się pewność, i wiara w boską moc wyładowania atmosferycznego przestała być potrzebna.

depositphotos_115111412-stock-photo-religion-science-relationship

Pewne jest jedno –  aby wierzyć lub nie wierzyć, potrzebna jest wolność: wolność myśli i wyobraźni, wolność przekonań, wolność wyboru i podejmowania decyzji.

Szanujmy to!

Każdy ma prawo do wolności nie tylko fizycznej, ale i duchowej. Każdy ma prawo wierzyć w to co chce, jeśli nie czyni krzywdy innym i nie zmusza innych do wyznawania własnych przekonań. A już na pewno swojej wiary czy niewiary nie można opierać na fizyce. Fizyka zajmuje się tylko i wyłącznie światem materialnym, więc nic nam nie powie o Bogu.

Zatem, szanujmy się nawzajem!

 

Older Entries