Strona główna

Jestem Witalis

14 Komentarzy

Lis Witalis… 001 z licencją na zabijanie i… dręczenie blogiem.
Lubię wstrząśnięte i (z)mieszane, a przede wszystkim oskubane.
Znam także nieźle fizykę i chemię, więc w iskrzeniu i smrodkach mogę wesprzeć, choćby mentalnie. A nawet moralnie, jeśli zajdzie potrzeba.

Sobie natomiast nie potrafię pomóc, bo jednak muszę być zastartowany. Śpiewem, tańcem, piórkami, urokiem osobistym i smaczną zakąską. I tylko w tej kolejności. Tak już mam, od urodzenia. I raczej już nie zmienię się.

Więcej o mnie, a bardzo warto, przeczytasz tu:

http://www.interklasa.pl/portal/dokumenty/kolorowe_strony/d70.htm
.
Jestem przekonany, że moje Fanki ten opis zapamiętają i… poderwane w środku nocy zadeklamują, także wstecz. Czyli zaczynając od kity.

Reklamy

Podobno kuszę sobą

6 Komentarzy

Otrzymuję wiele słów pocieszenia, podtrzymujących mnie ciut jeszcze na duchu. A nawet niektóre damy słodzą mi, cukrem zamiast glukozy lub miodu. Niech i tak będzie, i aby przetrwać do wiosny.
Wszak ważny, a może nawet najważniejszy jest stan ducha 🙂

Wprawdzie skromny jestem i staram się być jeszcze bardziej. Ale co mam myśleć, gdy czytam: „Lepiej nie można było kusić sobą….super ! 🙂 ”
Czyż, po przeczytaniu takiej oceny ogólnej, nie może mi przysłowiowa palma walnąć pod deklem ? Ona musi, a nawet orzechy kokosowe powinna eksplodować.
I po co mnie tak dręczycie ? No pytam się, dlaczego?
Czego wam nie uczyniłem, w czym zawiniłem?

Dlaczego włożyłem ?

Dodaj komentarz

Nie, nie włożyłem, nie wbiłem, ale… wdziałem to futro lisie ? Z konieczności !

Cóż, postać lisa dobrze oddaje relacje z kurnikiem. Przecież wszystkie czekacie na tego, który przechytrzy waszą czujność niewieścią i zakradnie się w wasze łaski, poszepce czule do ucha i popieści ogonkiem. A potem cap, całusa skradnie i wreeeszcie przytuli. I nawet nie zauważysz, gdy w jego objęciach czyli już w worku, opuścisz z nim ten beznadziejny przybytek portalu randkowego.
Szczęśliwa jak nie wiem co.

Przecież mógłbym grasować jako Miś i jednym ruchem łapy rozp… każdy, nawet najbardziej sympatyczny kurnik i wyłapać te ładniejsze i milsze okazy.
Ale zbyt subtelny jestem, a i brutali tam nikt nie lubi.
Całe szczęście, że już misie nie chce polować w obcych kurwikach.
Wolę zostać hodowcą własnych kokoszek, gąsek i kaczuszek, które będą czesały mi futerko i…
Marzy mi się taki harem międzygatunkowy. Na stopie przyjacielskiej, ma się rozumieć *) I tylko proszę nie myśleć kosmato i bez żadnych podtekstów.
A co, czyż nie wart jestem ? A i futerko mam atrakcyjne, niedepilowane nawet w rejonach bikini. A jaki ogooonek, fiu, fiu !

Moje słówka:

Dodaj komentarz

góry, cynamon, narty, żagle, blues, informatyka, wędrówki, majsterkowanie, gorzka czekolada, pieczysty drób
Podobno nieźle opisują każdy egzemplarz.
Na pewno mogą pomóc przy ustalaniu menu, robieniu zakupów, pomysłom na wypoczynek i czas wolny… etc.

Moje zainteresowania i…

Dodaj komentarz

hobby.

Sport: gimnastyka, jazda na rowerze, joga, łyżwy, narty, żeglarstwo
Czas wolny: koncerty, muzeum, sport, teatr, zacisze domowe
Zainteresowania: fotografia, gotowanie, góry, malowanie, ogrodnictwo, religia, rysunek, szachy, śpiew, wędkarstwo
 
Lubię i potrafię majsterkować. A najbardziej cUś zmajstrować *)

Przerwa na reklamę…

10 Komentarzy

Gdybyś była tak odważna i zdecydowała się…
na inteligentnego optymistę, pewnego siebie, niegłupiego, zaradnego, z zimną krwią w kryzysie i gorącą na co dzień, chyba z poczuciem humoru, a także dbającego o wygląd zewnętrzny, dobrze wychowanego, z dystansem do świata, z pasjami i zainteresowaniami… to jestem skłonny dać się skusić. Serio, serio.
Na początek na spacer, może być wokół palmy, bo tam zawsze jest milicjant.
Mógłbym mieć kawę w termosie, a gdybyś coś upiekła mogłoby być całkiem miło.

Tego lepiej nie czytaj !

7 Komentarzy

Przede wszystkim jestem niespotykanie przystojny, a najbardziej w nocy. Mankamenty urody, jeśli takowe posiadam, to zawdzięczam wyłącznie przodkom, więc ewentualne zażalenia to tylko do nich. Zapasiony ani tłusty nie jestem, ale jest się do czego przytulić, a nawet wtulić. Ma się te ramiona i bary.

Składam się z mięsa, kości i futra. Tego futra jakby coraz mniej, ale zapewniam, że brak w nim moheru, a krew jeszcze pod nim krąży. A wszystko to doczepione do…, o czym nie wspomnę, by nie być posądzonym o kosmate myśli.

Chyba jeszcze w miarę normalny & spokojny jestem.
Choć rudy, to na pewno nie wredny i nie podstępny.
Mimo, że mam serce lwio-zajęcze, to jestem silny i solidny jak ten „102”. O lufach nie wypada pisać, wszak to tekst dla wyposzczonych od lat. Tym bardziej, że są na celowniku i na wizji.

Jednym słowem… jestem niespotykanie dobrym, empatycznym lisem. Ale czuję jak stopniowo dziczeję i pewnie dlatego piszę prozą, podobno nawet e-pic-ko 🙂
Absolutnie nie jestem despotą czy kłótliwym, choć przyznać muszę, że przeważnie racja staje po mojej stronie.
Lubię słońce, spacery nad wodą lub w kniei i to mnie bardzo relaksuje. Lubię fotografować i to przeważnie analogowo.
Zestaw „Foton-Color”, mówi to komuś coś? Albo „Janpol-Color”?
No, właśnie.

Nor mam kilka, ale tylko jedną ulubioną. Tej od dawna nie sprzątam, więc jest tu bardzo swojsko i przytulnie.
Czy mam pisać dalej?
O.K.
Cokolwiek położę, zawsze tam leży i na mnie czeka. Nigdy nie mam problemu z odnalezieniem czegokolwiek. Wszystko mam pod ręką. Od wejścia do wyjścia prowadzi wąska kręta ścieżka, a po obu stronach wylegują się moje ukochane skarby. A mam ich prawie tyle co na Alledrogo. Po lewej stoją półki z księgami po sufit, po prawej legowisko i lufcik na świat oraz maszyna matematyczna, do pracy i polowań wirtualnych.
Pozostałe nory są tip-top.

Z przerażeniem czasami myślę, że musiałbym pozbyć się moich skarbów, gdyby tu jakaś jejmość bywała. No i to „ko-ko” albo „gę-gę” też mnie przeraża. O „kwak-kwak” nie piszę, bo zbyt trąci polityką.
Może, gdyby Amor mnie trafił, to ewentualnie skłonny byłbym do niewielkiego remanentu. Niewielkiego podkreślam.

Ale na szczęście wszystkie Kokoszki, Gąski… już wyzwolone. Samofinansujące i niezależne. Tylko nie wzięły pod uwagę, że czas płynie, a natura ma zew. Pozbyły się zbędnego balastu, urządziły na nowo, zwiedziły świat, a obok nadal nikt nie chrapie. I znęcać się nie ma nad kim. A przydałby się też do odśnieżania i zmiany kół w aucie.

We mnie też już widzą tylko skalp z łapkami.
Ale ja tak łatwo futra nie oddam. I dlatego postanowiłem jeszcze trochę poszaleć. Przynajmniej wirtualnie.

Z praniem i pitraszeniem nieźle sobie radzę.
Po smacznym posiłku przyjemnie poleżeć w spokoju, choć przydałby się Ktoś, by po brzuszku pogłaskał, za kitę pociągnął, futerko potargał i za uszami podrapał.
Na deser zwykle wypijam czekoladę i zagryzam szwedzkim ciasteczkiem korzennym. Znam gorsze nawyki.

Dawno nie konsumowałem pieczystego, więc jestem niemal jaroszem. Trochę z wyboru, a bardziej ze strachu. Bo wiadomo, nie ma konsumpcji za darmo. Nawcinam się, a potem będę miał przechlapane.
Już słyszę: „posprzątaj i nie bałagań”, „skocz do sklepu”, „odwieź i przywieź”, „chodź tu”, „pozmywaj”, „odkurz”, „nie chrap”. Albo: „co nie smakuje?”, „”skoś trawnik”, „wyprowadź psa i nakarm koty”, czy „umyj auto i zatankuj”.
Jak o tym pomyślę (brrr!), to natychmiast wylogowuję się stąd.

Właściwie to wad nie pamiętam, nawet Rh też mam dodatnie. Dlatego też nie będę przynudzał moimi zaletami, bo ich lista jest długa, a ta kartka za krótka. Zresztą i tak nikt mi nie uwierzy, bo już raz lub kilka* -(naście)* -(set)* uwierzyła (*-niewłaściwe skreślić) i uwierzyć nie może, nawet gdyby chciała.
I to potrafię zrozumieć.
Rower oczywiście posiadam i wszystkie możliwe sporty uprawiam. Codziennie. Żegluję tylko w sezonie, a na kółkach popylam od marca do grudnia.
O futro dbam, kita też OK. Bez niebieskich ‚się podnosi’, nie tylko na widok Dosi, Zosi, Małgosi…
Oponki nie noszę i chce mi się chcieć.
W ogóle to nawet ładny jestem i mogę się podobać.
W skutecznych łowach przeszkadza mi mój własny PESEL, bo jest duuużo starszy ode mnie. Natomiast szalenie pomagają uszy, bo każda z was jest przede wszystkim ciekawa. Nawet zaglądają do mojej norki młode gąski, takie –30+.
Gdybym ujawnił zdjęcie kity, to dopiero by się działo.

Dla ułatwienia dodam, że ze mną to tylko… przez paszczę do serca. Oprócz pieczeni uwielbiam czekoladę gorzką, daktyle i figi. Ciepłą szarlotką i makowcem z bakaliami na pewno nie pogardzę.
O fiki-miki nie wspomnę, bo wiadomo… MO-derator czuwa.
No cóż, wszak nikt nie jest doskonały.

Nie ukrywam i szczerze przyznać muszę, że chodzi mi głównie o konsumpcję. Taką przez duże *K* jak Kur?ik.
A to, że futro mam coraz bardziej srebrne niż rude też się przecież kiedyś wyda. Dlatego kłamać absolutnie nie zamierzam. Ba, brzydzę się kłamstwem wszelakim !
Fotki nie zamieściłem, bo poluję z ukrycia, a głównie dlatego, by te, których nie chciałem nie mogły mnie rozpoznać.
Teraz to już chyba wszystko jasne?
A ten typ na zdjęciu głównym to mój sąsiad, podobno TW Alf.
Ja jestem dużo ładniejszy i mam mniejszą kufę.
Ale pssssst, bo się wyda !

Całkiem jak ten co mu w żłoby dano… zaglądam tu i ciągle nie mogę się zdecydować. Takie tu dorodne, piękne i smakowite kurki, kokoszki, kaczuszki i gąski. Perliczek i indyczek też sporo. Jest nawet parę pawi, a nawet anielice. Niektóre nawet w kropki, kratkę i w paski… niebieskie, zielone, blond, a nawet bardziej ode mnie rude. Brać i wybierać. Do wyboru i koloru… że tylko palce lizać, aż pooo saaame uszy.
Te odważniejsze zaglądają do mojej nory, a nawet podrzucają piórka. A ja mam uczulenie na pierze, po pradziadku.