Strona główna

Kto płaci?

13 komentarzy

Znudziło mi się już pisanie o naszych grzechach, dlatego postanowiłam zająć się tematem, który w wielu przypadkach wywołuje kontrowersje.

Kto płaci rachunek na randce?

1

Jako bywalczyni „Sympatii” parę razy umawiałam się na randki. Niektóre odbyły się tylko raz, niektóre kilka razy. Zapoznając się z profilami mężczyzn na „S” nie raz spotkałam się z następującymi uwagami w opisie: „Panie, które umawiają się tylko po to, żeby zjeść darmowy podwieczorek lub darmową kolację, niech darują sobie pisanie listów.”

Na którymś kanale TV natknęłam się na program „Pierwsza randka”, gdzie płacenie rachunku po tejże randce sprawiało niektórym kłopot.

W naszym społeczeństwie utarło się, że za finanse na spotkaniu odpowiada mężczyzna. To on ma kupić bilety do kina, zapłacić za kolację i drinki. Czy jest to dobry zwyczaj? Ja uważam, że zależy dla kogo. Nigdy nie ukrywałam, że jestem feministką, konsekwentną feministką i uważam, że takie zwyczaje niekoniecznie są przyjemne dla panów.

Uważam, ze jeśli ludzie umawiają się na randkę, żeby się dopiero poznać, to każdy powinien płacić za siebie. Na miejscu mężczyzny, gdybym za każdym razem miała płacić rachunek na pierwszej randce, byłabym bardzo wkurzona. A ja, jako kobieta, za którą zapłacono, czułabym się zobowiązana do jakichś dalszych kroków. Jak wiadomo, lubię być niezależna i decyzje wolę podejmować bez żadnych, nawet urojonych, nacisków.

2

Co innego, jeśli spotkania odbyły się już kilka razy i jest nadzieja na ciąg dalszy. Wtedy mężczyzna może płacić rachunek na randce, lub można płacić na zmianę.

W czasach, kiedy i kobiety, i mężczyźni pracują i zarabiają, takie kwestie powinny być traktowane zgodnie z równouprawnieniem.

No cóż, pewnie naraziłam się niektórym paniom, ale takie jest moje zdanie na ten temat.

A oto zdanie pewnego sympatycznego mężczyzny:

 

Misja i…

8 komentarzy

… naturalny porządek

Dla naszych przodków było oczywiste, że mężczyzna i kobieta to jedność, choć mają tak inne predyspozycje i role do spełnienia. A także i to, że powinni ze sobą odpowiednio współpracować dla wspólnego dobra. I nie tylko najbliższej rodziny. Wystarczyło, że podświadomie postępowali zgodnie z naturalną i przypisaną im misją. Inną dla kobiet, inną dla mężczyzn. Naturalnym modelem rodziny i zapewniającym prawidłowy rozwój i bezpieczeństwo był patriarchat, który pozwolił im przetrwać przez tysiące lat.

Ale przez postępujący od przeszło 100 lat socjalizm i emancypację kobiet wszystko pokręciło się, także w relacjach między kobietą, a mężczyzną. Co spowodowało też rozpad wielu rodzin i przysporzyło wielu samotników.

Dla wszystkich lepiej będzie, gdy powrócimy do tradycji słowiańskiej. O czym przekonać się można po wysłuchaniu poniższych racji.

Misja Kobiety – audycja S. Striżaka „Gry Bogów”

.
Misja mężczyzny – audycja S. Striżaka „Gry Bogów”

.
Po czym, analizując swoją przeszłość, łatwo określimy błędy, jakie popełniliśmy. I być może wyciągniemy wnioski na przyszłość.

Etapy związku

6 komentarzy

Niby wiemy, że nie ma w życiu nic stałego. Jednak, gdy się zakochujemy, jesteśmy święcie przekonani, że taki stan będzie się utrzymywał przez całe życie.

Skąd mamy takie idealistyczne wyobrażenie o miłości? Być może z życia rodzinnego?

Jako dzieci w normalnej rodzinie mamy pewność, że rodzice kochają nas bezwarunkowo, wiele nam wybaczają i widzą w nas to, co najlepsze. Nie wiem jak ojcowie, ale matki kochają swoje dzieci bezwarunkowo. I pragnienie takiej miłości towarzyszy nam w dorosłym życiu.

Prawdopodobnie, gdy zakochujemy się w drugim człowieku, czujemy się tak, jakbyśmy wrócili do czasów wczesnego dzieciństwa. Byliśmy jednością z matką, teraz jesteśmy jednością z obiektem naszych uczuć.

Wyobrażamy sobie, że nasz wybranek jest dokładnie taki, jak my. Rozumiemy się w pół słowa. Pełna symbioza. Widzimy tylko wspólne przekonania, tylko wspólne pasje, a nawet wspólne traumy i trudne doświadczenia, które nas spotkały we wcześniejszym życiu.

463822237

Ale po kilku miesiącach szkiełka z różowych okularów zamieniają się w różowy kisiel, który zaczyna spływać z oczu. Okazuje się wtedy, że wspólnych przekonań i poglądów jest trochę mniej, niż nam się wydawało. A jednakowe, trudne doświadczenia, niekoniecznie łączą.

Przychodzi etap zadziwienia. Przestajemy żyć wyobrażeniami o drugim człowieku i przechodzimy do faktów. Zauważamy poglądy, które się różnią od naszych a także, że lubimy w inny sposób spędzać wolny czas, i że muzyka, której lubimy słuchać niekoniecznie jest taka sama.

Czyżbyśmy jednak byli zupełnie inni?

Wchodzimy zatem w fazę sprawdzania. Ale sprawdzania samego siebie, a nie tej drugiej osoby. Sprawdzamy mianowicie, na ile jesteśmy w stanie akceptować kogoś, kto ewidentnie się od nas różni. Jeśli już jesteśmy pewni, że możemy tę inność zaakceptować, zaczyna się etap szczerości i pracy nad związkiem.

Kończy się etap fajerwerków, ekscytacji, kreacji i udowadniania. Zaczynamy się odsłaniać, czuć się swobodnie przy tej drugiej osobie, ze swoim ciałem, ograniczeniami, słabościami, czasem z jakimiś schorzeniami.

Żegnamy się z iluzją i godzimy się z tym, że nasz bliski, intymny związek nie jest tym wariantem idealnym, ale miłym naszemu sercu.

Przychodzi chyba najważniejszy etap, etap podjęcia decyzji. Robimy bilans wad i zalet naszego partnera oraz zysków i strat płynących ze związku.

Podjęcie decyzji o byciu w tym, a nie innym związku, jest bardzo ważne. Powinno nam wyznaczać drogę w razie różnych kłopotów. Powinno mobilizować i dawać siłę.

Podejmujemy decyzję, że chcemy być razem na dobre i na złe.

No i doszliśmy do ostatniego etapu. Jesteśmy razem, znamy się dobrze, przegadaliśmy tysiące godzin i wiemy o sobie wiele.

Ale czy na pewno?

Jeśli jesteśmy przekonani, że będziemy jeździć tą samą drogą na pamięć, to z pewnością będzie to początek końca.

Musimy pamiętać, że nigdy nie znamy się do końca, że ludzie się zmieniają, że spotka nas w życiu wiele kryzysów, w obliczu których często sami nie wiemy, jak się zachowamy, a co dopiero partner. Dlatego nie możemy spoczywać na laurach, tylko cały czas musimy pracować nad naszym związkiem.

Przychodzą dzieci, kłopoty z pracą, ze spłatą kredytów, przytrafia się choroba. To wszystko są kryzysy, które mogą doprowadzić do wzajemnego zaniedbania. Żeby to przetrwać, powinniśmy pamiętać o podjętej decyzji i o tym, dlaczego właśnie TĘ osobę wybraliśmy na naszego partnera (partnerkę).

2667

Etapy te dotyczą, oczywiście związków, w których dwoje ludzi jest odpowiedzialnych i wie czego chce. Jeśli są to pary, w których tylko jednej osobie zależy, a druga pozwala łaskawie się kochać, to jest to już całkiem inna historia.

Katalog typów

3 komentarze

Ponieważ ostatnio rozmawiamy na temat różnych typów mężczyzn, pozwolę sobie kontynuować temat i poszerzyć katalog rozpoczęty przez Lisa w ostatnich komentarzach.

Przypadkiem wpadła mi w ręce książka Hanny Bakuły „Wnuczkożona czyli jak utrzymać laskę”.

W oparciu o tę książkę omówię niektóre, najczęściej spotykane typy mężczyzn (w naszym wieku}.

W opisie krótko streściłam charakterystyki tam zamieszczone, a niektóre sformułowania i określenia zaczerpnęłam z książki.

Chodzi przede wszystkim o to, aby poszukujące panie wiedziały, z kim mają do czynienia. A może i panowie zastanowią się trochę nad swoimi postawami życiowymi.

  1. Chłopobab (w przeciwieństwie do babochłopa), czyli mężczyzna metroseksualny.

6076

Nieagresywny, zadbany bywalec salonów SPA, promocji i wyprzedaży. Wymanicurowany i wydepilowany znawca kobiecych potrzeb. Pachnący dezodorantem i pozbawiony jadowitych męskich wyziewów, używający kremów i balsamów. Świadomy tego, że podoba się kobietom, więc często zmienia je, jak rękawiczki.

  1. Typ heteropolitalny

Jest męski i kulturalny, ma odnosić sukcesy zawodowe i dbać o kobiety, ma zakończyć też erę panów metroseksualnych.

Zatem męski, ale opiekuńczy. Jeśli jest taka potrzeba, chętnie zajmuje się dziećmi. Pachnie whisky, jeździ motocyklem, w sportowych ubraniach. Chętnie wędkuje i rusza na męskie wyprawy.

Nieogolone policzki, obgryzione paznokcie, obcisłe kąpielówki, pety w popielniczce i kuchnia polska obfitująca w mięcho i śmietanę.

depositphotos_79157878-stock-photo-fashionable-man-sitting-on-his

  1. „Romantyk”

Przystojny i zadbany mężczyzna. Nie pije, nie pali i nie ma robali. Przeważnie bogaty i wykształcony, oczytany i na bieżąco z tym, co się dzieje dookoła.

Każda by się chętnie w takim zakochała, ale niestety – nie dla psa kiełbasa. Nasz romantyk wierzy w wielką miłość i to od pierwszego wejrzenia. Nie chce „byle czego”, a więc latka lecą, a on ciągle sam.

Nie przeszkadza mu to, oczywiście, „zaliczać” kolejne panie, gdyż ma powodzenie i przecież ciągle „szuka”.

  1. Kochaś – playboy.

Ma żonę, rodzinę i dom. Przychodzi jednak moment, że facet jak wilk stepowy, zaczyna wyć do księżyca i marzyć o wyuzdanym seksie z młodszą i zgrabniejszą.

Na początek kochanki z najbliższego otoczenia: sekretarka, koleżanka, siostra żony lub żona kolegi. Po co daleko szukać?

Apetyt jednak rośnie w miarę jedzenia i mamy stale urzędujących na portalach randkowych playboyów.

Proponują gorący seks z gwarantowaną satysfakcją już w pierwszym liście wysłanym do ewentualnej ofiary.

Nie zawsze te ekscesy kończą się dobrze dla naszego kochasia, żyjącego często na koszt własnej żony. Dla jego rodziny też, niestety, źle się to kończy.

  1. Ma długi.

Starawy, siwy, niezbyt przystojny, z wyraźnie zarysowaną ciążą spożywczą, mizogin, politykier, potrafiący pić i gadać tylko z facetami. Za to święcie przekonany o własnej szatańskiej i długiej męskości. Uważa też, że tylko długie jest piękne, dlatego też szuka długonogich anorektyczek lub co najmniej modelek, które podobno „stadami” na niego lecą.

Przy okazji historyjka na temat „mam długi” (z książki):

Pewien młodzieniec miał bogatego wujka w Australii. Napisał do niego telegram „Błagam, przyślij pieniądze, mam długi”. Odpowiedź przyszła szybko: „A ja mam krótki, sorry, z długim zarobisz sam”.

  1. Modelarz

Modelarz to gość, który klei się do modelek. Modelarzy mamy mnóstwo, zwłaszcza na portalach randkowych. Przeważnie niscy, tłustawi i zamożni. Często podstarzali, ale uganiają się za dwudziestoletnimi modelkami, starszym często blokując dostęp do swoich profili.

Tacy dziadziusie maja do rozmowy kolegów, do życia rówieśniczkę – żonę, a modelka jest potrzebna do pokazania – niech koledzy zazdroszczą.

Modelarze mają wysokie poczucie własnej wartości, a uwieszenie się na patyczaku jest symbolem statusu erotycznego (chociaż tak naprawdę już niewiele mogą).

starszy-facet

  1. Potworek

Mieszkający pół życia z mamusią, bo jest leniwy i wygodny. Szuka partnerki, która zastąpi mu kobiety wpatrzone w niego do tej pory. A więc starszej, zaradnej, pracowitej gosposi, która zgodzi się na bezwarunkowe zamieszkanie u niego w domu.

Taki potworek staruszkiem staje się już po czterdziestce. Wypina brzuszek, szura papućkami, szybko zapomina o tak nieistotnym aspekcie życia, jakim jest seks. Woli zajadać ciasto przed telewizorem, a partnerkę (żonę) zaczyna nazywać mamuśką.

000

Niereformowalny! Uciekajcie przed nim jak najdalej!

  1. Sprytny czub.

Czub wygląda jak najbardziej normalnie. Często ma smutne spojrzenie człowieka, który wiele widział, choć nie widział niczego, bo mieszka z matką w bloku lub w kawalerce po babci.

Mówi romantycznie o wielkiej miłości, przynosi polne kwiaty, zachwyca się nową kobietą swojego życia. Woli siedzieć sam z ukochaną ofiarą, bo a nuż mu ucieknie. Bredzi o swoich ideałach, przy których jej są skarlałe i trywialne.

Swoimi teoriami wpędza swoją wybrankę w ciągłe poczucie winy, że ma więcej od niego.

Świr wie swoje na temat relacji z kobietą, która go zrozumie. On mówi i maluje, ona słucha i patrzy. On się upija, ona patrzy. Ona się upija, on nie patrzy, bo się wyprowadza, żeby wrócić po pierwszym przepraszającym telefonie. Jest próżny i egocentryczny. Widzi tylko siebie i swoje problemy. Cały czas nadąsany, dąży do zwarcia, żeby pokazać, jaki jest biedny i niedoceniany. Gada głupoty, a potem jęczy, że kocha. Dzidzia emocjonalna.

Bardzo dobrze oddaje jego charakter piosenka Kory „To tylko tango” – wsłuchajcie się.

Na tym zakończę omawianie wybranych typów mężczyzn. Kto jest zainteresowany dokładniejszą charakterystyką i kolejnymi typami, niech zajrzy do cytowanej przeze mnie książki.

A kto zna inne przykłady męskich typów, niech się z nami podzieli.

Takiego chłopaka czyli…

3 komentarze

… właściwie jakiego ???

Poszukujące drugiej połówki same nie wiedzą kogo szukają.
Zapytane o to coś tam bąkają, zmyślają lub wymieniają pozytywne cechy byłego i chciałyby spotkać duplikat.
I raczej dobrze wiedzą kogo nie chcą. Ale to nie jest dobry wskaźnik do poszukiwań i wyboru tego właściwego. Jeśli eksperymentują i biorą na próbę jak leci, to tylko tracą cenny czas, miesiące i lata.

.
Wszystkie poszukujące namawiam do wypisania na kartce, a najlepiej w notesie, cech poszukiwanego, w kolejności od najważniejszych do mniej istotnych. Ewentualnie z dopisaniem przy każdej, jej ważności w skali 1-5.
I do częstego zaglądania do tego wykazu.

Kocha się raz ?

10 komentarzy

Lis twierdzi, że kocha się raz. Ja uważam, że „kocha się raz, potem drugi i trzeci, i znów…”

Początki związków są z reguły najprzyjemniejsze. Pierwsze doznania, myśli krążące wokół ukochanej osoby, motyle w brzuchu i wszechogarniająca radość. Niestety, często bywa tak, że po pewnym czasie nawet największe uczucie zaczyna wygasać, a my nie jesteśmy w stanie nic na to poradzić.

Nawet jeśli początkowo związek wydaje się bajkowy, to po roku, pięciu, dwudziestu latach przychodzi czas zwątpienia – stąd zdrady, rozstania, rozwody. Wiele osób uważa, że każda miłość jest inna i zależy od drugiej osoby, naszego wieku, sytuacji. Dlatego trudno jest jednoznacznie powiedzieć, czy kochać można tylko raz – bo kochamy na wiele sposobów, inaczej, miłością spontaniczną, romantyczną albo zrównoważoną i dojrzałą. I wszystkie z nich są piękne. Trudno przecież ocenić, które z tych uczuć jest silniejsze i będzie trwało całe życie albo nigdy już się nie powtórzy.

Bardzo często deklarujemy, że znaleźliśmy miłość na zawsze. Ale dopiero po jakimś czasie okazuje się, że jednak coś nie zagrało, nie wyszło i wielka, szalona miłość kończy się.

Mimo, że odróżniamy zakochanie od miłości, to i tak trudno  porównywać wszystkie nasze związki i uczucia, bo były inne.

Każdego kochamy inaczej, jednych mniej, a innych bardziej i to jest chyba normalne, często *wpadamy* tak bardzo, że nawet po wielu latach nie potrafimy zapomnieć o tej osobie. Najczęściej jednak wynika to z faktu, że na naszej drodze nie pojawił się nikt odpowiedni, do którego uczucie przyćmiłoby to poprzednie.

Często trudno jest zapomnieć o starej miłości, bo zwyczajnie nie trafiliśmy na osobę, która rozkochałaby nas w sobie jeszcze bardziej. Gdyby jednak poszukać, taki ktoś prędzej czy później na pewno by się znalazł, a wtedy by się okazało, że tamta wielka miłość pozostała wspomnieniem, a my znowu kochamy i to często jeszcze mocniej.

Człowiek jest stworzony do miłości i bardzo często, nawet gdy tego nie zakłada, zakochuje się po uszy.

W naszym wieku jednak coraz trudniej trafić na kochanie z wzajemnością. Przeważnie jest tak, że jak jedno chce, to nie chce drugie. Spotykamy się za szybko, za późno, w złym momencie, nie zamknęliśmy jeszcze przeszłości, nie jesteśmy jeszcze gotowi na rozpoczęcie nowego związku lub po prostu boimy się. A przecież „w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”.

Miłość, to piękne uczucie. Szkoda, że tak trudno je spotkać na swojej drodze. Zwłaszcza tę miłość z wzajemnością.

hqdefault

Matka Polka…

9 komentarzy

… może wybrać !!!

„Mnie się zdaje, że kobietom jest jakoś ciężej” – mówi Zofia Beksińska, bohaterka głośnego ostatnio filmu „Ostatnia Rodzina”

I ma rację – zawsze było ciężej !

Pani Beksińska była prawdziwą Matką Polką – sprzątała, gotowała, była praczką i kierowcą rodzinnym. Robiła tak, bo tak chciała, a rodzina ją za to kochała.

Oczywiście miała do tego prawo. Pamiętajmy jednak, że kobiety mają prawo również do robienia innych rzeczy – zgodnie z własnym wyborem. Jeśli mężczyźni nie chcą, żeby kobiety decydowały o ich prawach, to niech nie uzurpują sobie prawa do decydowania o prawach kobiet.

Ostatnio jakoś dużo mężczyźni, dziennikarze, politycy, rozmawiają o sprawach kobiet bez ich udziału, a jeśli jakaś kobieta z szeregów władzy zabiera głos, to ma się wrażenie, że żyjemy w średniowieczu.

images

Polskie sufrażystki walczyły o prawa kobiet już w XIX wieku. Na początku XX wieku, np. takie kobiety, jak Eliza Orzeszkowa, Maria Konopnicka, Zofia Nałkowska czy Kazimiera Iłłakowiczówna, walczyły o równe prawa w głosowaniu, w edukacji, jak również o prawo do decydowania o swoim życiu, prawo do miłości. Walczyły z handlem żywym towarem, walczyły o poprawę warunków pracy kobiet, walczyły o prawo do studiowania.

Mamy XXI wiek, a ja ciągle mam wrażenie, że niektórzy mężczyźni tak jak kiedyś, uważają że kobiety, to wyższa odmiana zwierzęcia a drudzy, że to niższa odmiana anioła. „A przecież nie aniołem, nie dziewicą, nie żoną, nie matką winna być kobieta, ale przede wszystkim człowiekiem, i to człowiekiem zupełnym!!! Jedynym celem kobiety jest życie, tak samo, jak życie jest celem mężczyzny” /K. Bujawidowa/

28 listopada 1918 roku marszałek Józef Piłsudski jako tymczasowy naczelnik państwa podpisał dekret o ordynacji wyborczej, w którym pojawia się zapis, że „wyborcą do Sejmu jest każdy obywatel Państwa bez różnicy płci, a wybieralni do Sejmu są wszyscy obywatele i obywatelki państwa posiadający czynne prawo wyborcze” Francuski będą na te prawa czekać jeszcze 26 lat, Szwajcarki – 53. Prawdopodobnie pomogła tu także druga żona Piłsudskiego – Aleksandra Piłsudska – która związana była z Ligą Kobiet i nazywała siebie feministką.

slide_6

Niestety – mamy rok 2016 – prawie 100 lat później, a wielu z mężczyzn (ba, nie tylko mężczyzn, bo i wiele kobiet – zdrajczyń) ciągle wątpi w nasz rozum, wolną wolę i prawo do niezależnych życiowych wyborów.

Pamiętajmy, nie dajmy się zamykać w żadnych szufladach! Róbmy to, co sprawia nam radość i pozwala czuć się spełnioną! To może być macierzyństwo, nauka, praca, podróże czy twórczość artystyczna. Decyzja należy do każdej z nas. I ciągle walczmy o nasze prawa, bo cały czas jacyś  „nadludzie” chcą nam je odbierać!

suffragette_pic

Older Entries