Strona główna

Siedem…

12 komentarzy

… grzechów głównych.

Niedawno czytałam kryminał amerykańskiej autorki Lisy Jackson „Dreszcze”. Negatywny bohater tej książki, czyli psychopatyczny morderca, dobierał swoje ofiary parami, według następujących kryteriów: w każdej parze jedna osoba była grzesznikiem reprezentującym jeden z siedmiu grzechów głównych, druga osoba reprezentowała przeciwstawną cnotę.

PYCHA – SKROMNOŚĆ

CHCIWOŚĆ – SZCZODROBLIWOŚĆ

NIECZYSTOŚĆ – CZYSTOŚĆ

ZAZDROŚĆ – ŻYCZLIWOŚĆ

NIEUMIARKOWANIE W JEDZENIU I PICIU – UMIAR

GNIEW – ŁAGODNOŚĆ

LENISTWO – GORLIWOŚĆ

Ponieważ ostatnio mieliśmy święta, które w zdecydowany sposób powinny wpływać na styl naszego życia, zastanawiam się, jaki wpływ na nie mają powyższe grzechy i cnoty.

Na pierwszy ogień wezmę tak często popełniany podczas wszelkich świąt grzech

„NIEUMIARKOWANIA W JEDZENIU I PICIU”

(nie ukrywam, że ja też ten grzech popełniłam w te święta)

Siedem grzechów głównych, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu

Po świętach czy to Wielkanocnych czy Bożonarodzeniowych zalewani jesteśmy informacjami o wysiłkach lekarzy ratujących ofiary przejedzenia, wszystkich tych, dla których nadmiar okazał się być zgubnym w skutkach

Wiadomo, że musimy zaspokajać biologiczne potrzeby swojego organizmu. Jednak konsumowanie nie może stanowić dla człowieka stylu życia czy zasadniczego dążenia życiowego. Zaczyna liczyć się nie tylko smak tego co jemy czy pijemy, ale coraz to bardziej wyszukane potrawy czy napoje, a co za tym idzie i ceny. W telewizji mamy mnóstwo programów kulinarnych, które zachęcają nas do przygotowywania coraz to bardziej wyszukanych potraw. Zrobiła się nawet moda na gotowanie, na zdrowe gotowanie czy na udziwnione gotowanie. Nie chodzi też tylko o gotowanie, ale  i podawanie przygotowanych potraw w bardzo wyszukany sposób. Robimy z jedzenia „bóstwo”. Musi być dużo, wymyślnie i drogo.  I tak się ludzie przeważnie przygotowują do świąt.

1398124028_auruql_fb_plus

Czasem się zastanawiam, jak tu można się odchudzać, skoro wszędzie bombardują nas gotowaniem, potrawami i reklamami produktów żywnościowych.

Niby taki zwykły, codzienny grzech, prawda ? Co nam szkodzi coś więcej czy lepiej zjeść ?  Ale, niestety, szkodzi. Szkodzi nie tylko ciału ale i duszy.

18033003_1452938254766404_4186735217591831672_n

Niepohamowana zachłanność w zaspokajaniu apetytu to obżarstwo. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu brzmi mniej dosadnie, jest też lepszym określeniem na dzisiejsze czasy, kiedy zarówno przejadanie się, jak i głodzenie przybiera patologiczne formy.

Tak, tak! Dzisiaj nowymi formami patologii jedzenia są anoreksja i bulimia, a także zapychanie się jedzeniem niezdrowym, niepożywnym, bez ogródek nazywanym nie tylko przez Amerykanów śmieciowym.

Każdy żywy organizm musi się odżywiać. Zasadniczo przyswaja tyle pokarmu, ile potrzebuje. Człowiek jest jednak jedynym stworzeniem, które potrafi się nieracjonalnie objadać.

45c4357466c237fa0182bff34632bc2f

Jednak od zarania dziejów jedzenie jest też okazją do zbliżania się ludzi do siebie. Stół bowiem jednoczy ludzi, dostarczając im nie tylko pokarmu, lecz przede wszystkim stwarzając jedyną w swoim rodzaju przestrzeń, gdzie możemy spotkać się oraz dogłębniej poznać.

Ale nadmierne jedzenie i picie z pewnością nam szkodzi. Dlatego też trzeba umieć powiedzieć sobie głośno i wyraźnie: STOP! Praktykowanie zaś cnoty umiaru wydaje się wręcz wymarzoną receptą na nasze żywieniowo-kulinarne zapędy. Brak umiaru w jedzeniu i piciu prowadzi do utraty radości ze spotkania przy stole, który ma jednoczyć, a nie dzielić.

Prowadzi również do wielu chorób, a więc jedząc nadmiernie, działamy przeciwko sobie.

Zastanawiając się nad grzechem nieumiarkowania w jedzeniu i piciu nie sposób nie wspomnieć o pijaństwie. A pełno go wokół. Żałosne jego skutki odczuwa wiele osób. Są powodem wielu łez, nieszczęść i utraconych możliwości. Dlaczego więc jesteśmy tak wyrozumiali? Tak łatwo usprawiedliwiamy pijaków? Przecież to okoliczność obciążająca, a nie usprawiedliwiająca.

86e9aa27183c1e5329fe479d2a89ebaa

Ciekawe też jak to wygląda statystycznie – czy  ludzie spowiadają się z nadmiaru jedzenia i nadużywania alkoholu? A może ewentualne poczucie winy mija wraz z kacem i  wstaniem od stołu?

Warto się nad tym wszystkim zastanowić.

/ Kolejne grzechy w następnych odsłonach /

Święta Wielkiej Nocy

1 komentarz

Trochę późno, ale zdążyłam jeszcze w wigilię Świąt Wielkanocnych.

Składam wszystkim z tej okazji najserdeczniejsze życzenia.

Życzenia-Wielkanocne

Dołożę jeszcze przepis na bardzo smaczną przekąskę. Ponieważ nie jadam nawet w święta szynek i kiełbas, więc przygotowałam do jedzenia bardzo smaczną roladę szpinakowo – łososiową

Dzisiaj już za późno, żeby zrobić, ale jest to pyszna przekąska na każde święta lub spotkanie towarzyskie.

 ROLADA SZPINAKOWO – ŁOSOSIOWA

DSCF1166

1 opakowanie rozdrobionego mrożonego szpinaku

2 ząbki czosnku

1 łyżeczka masła

4 jajka

3 łyżki mąki

dwa serki Almette  chrzanowe ( ja dodałam jeszcze trochę chrzanu)

łosoś w plastrach ok 200 – 400g (wedle uznania) – ja miałam tylko 150 g

sól, pieprz, gałka muszkatołowa do smaku

Etapy przygotowania

Na patelni podsmażamy z masłem szpinak i czosnek, sól, pieprz. odsączamy

na sitku i studzimy. Żółtka dodajemy do szpinaku. Białka ubijamy na sztywno. Pianę

dodajemy delikatnie do szpinaku, dosypujemy mąkę i mieszamy. Wylewamy na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy 15 – 20 min. w 190 st. Przestygnięty placek smarujemy

serkiem i na to układamy pokrojonego drobno łososia, tak aby pokrył całość. Zwijamy jak roladę i zawijamy ściśle w folię do żywności. Wkładamy do lodówki na kilka godzin.

Ja najpierw zawinęłam w papier od pieczenia, a dopiero na drugi dzień zawinęłam w folię, bo zawinięte od razu w folię staje się zbyt mokre.

original_fit-800-600

Smacznego!

 

STOP GMO !!!

3 komentarze

Nowy Porządek Świata chce zmniejszać populację świata. Nie pozwólmy na to !

POPRAWIANIE PAN BOGA MUSI SKOŃCZYĆ SIĘ PIEKŁEM !

GMO TO ŚMIERĆ – Prof. dr hab. Jan Narkiewicz – Jodko


.
Cóż więc się dzieje, gdy zjadamy rośliny, które zostały zmienione, sztucznie spreparowane w laboratorium przez naukowców motywowanych zyskiem, dla najbardziej złowrogiej korporacji na świecie? Otrzymujemy informację, która jest ZŁĄ informacją. Nie jest informacją naturalną. To informacja z „frankenpaszy”. Gdy ją zjadamy, wędruje do naszego ciała i zaczyna programować nasze narządy, komórki, tkanki, aby zachowywały się w sposób sztuczny, nienaturalny, w istocie frankensteinowski w swoich skutkach.

Żywność GMO zmienia funkcje narządów – Mike Adams


.
GMO – szokujące fakty. Sofia Gatica ostrzega Polaków


.
Skandal!!! Jadwiga Łopata i Sir Julian Rose: tłumnie przyjeżdżamy do Sejmu 21 kwietnia


.
Podpisz petycję

Projekt zbrodniczej ustawy wprowadzającej broń biologiczną (GMO) do Polski

Chuck Berry nie żyje

2 komentarze

Chuck Berry is dead
The King is dead. Long live The King !

W sobotę 18 marca 2017 w wieku 90 lat zmarł Chuck Berry, słynny amerykański muzyk, legenda muzyki Rock and Roll. O śmierci artysty poinformowała policja w amerykańskim stanie Missouri. Muzyk zmarł w swej rezydencji w pobliżu St. Louis.

więcej…

więcej…

Chuck Berry był najlepszym muzykiem rockowym w historii.
Z jego dorobku czerpało wiele gwiazd muzyki.


.


.

Blues w wykonaniu Chucka Berry’ego to uczta dla uszu.
.

.

Chuck, dziękujemy za piękne i energetyzujące melodie.
Na zawsze pozostaniesz pierwszą gwiazdą muzyki R&R.
R.I.P.


.

zobacz też…
.

Zmarł Chuck Berry, ale jego muzyka będzie żyć wiecznie. Kawałek Johnny B. Goode poleciał w przestrzeń kosmiczną na Złotych Dyskach programu Voyager z 1977 roku.
więcej…

„Pokot”

10 komentarzy

Zielona polanka, a na niej zielone kapelusiki, zielone mundury. Tak, to nasi „przyjaciele” zwierząt – myśliwi. Huczna zabawa, podchmielone głosy, siarczyste przekleństwa, śmiechy. Młody dzik nadziany na szpikulec dopieka się na ogniu. Parę innych w kałuży krwi, poszarpanych i pokaleczonych leży nieopodal. Oj nie lubią nasi panowie, nie lubią, kiedy się na nich spogląda; nadzy w swej brutalności, bez aureoli „dobroczyńców”, czują się jakby nieswojo.

pokot-pazece-02-regular

Tak, to obraz myśliwych, którzy nazywają się obrońcami przyrody. Sami się tak nazywają, bo tak naprawdę myślistwo, to jeden z najohydniejszych procederów  uprawianych przez człowieka.

„Myśliwymi są przede wszystkim osoby majętne, z tzw. establishmentu: politycy, księża, sędziowie, prokuratorzy, wysoko postawieni policjanci, lekarze weterynarii, lekarze, przedstawiciele biznesu i finansjery, leśnicy, tzn. miejscowa elita. Polowanie jest „rozrywką” dla bogatych, ludzi z establishmentu, którzy podczas polowań  zawierają przydatne znajomości, uzgadniają ważne dla nich sprawy, dogadują się biznesowo.

Wśród byłych i obecnych polityków polskich myśliwymi są m.in. minister środowiska J. Szyszko, dyrektor Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski, Paweł Kukiz,  Bronisław Komorowski, Włodzimierz Cimoszewicz, Radosław Sikorski, Janusz Palikot, Dariusz Rosati, Elżbieta Radziszewska, Waldemar Pawlak. Mąż premier B. Szydło także jest myśliwym. Zresztą, poluje prawie cała lewica, a PSL poluje wręcz namiętnie.”

A skoro księża także namiętnie polują, to cały ten proceder jest uświęcony kościelnym kropidłem. Człowiek pan i władca, ambasador Pana Boga na Ziemi, może przecież robić ze zwierzętami wszystko co chce.

A co robi?

„Myśliwi zabijają rocznie ponad 900 tys. zwierząt. W sezonie łowieckim 2015/2016 zastrzelili ich 927 tys., w tym: 6 812 danieli, 75 447 jeleni, 187 971 saren, 310 329 dzików, 151 478 lisów, 88 449 bażantów i 90 325 kaczek. Są to oczywiście tylko oficjalne dane ze strony Polskiego Związku Łowieckiego – liczba zabitych zwierząt może być znacznie większa. Zenon Kruczyński, były myśliwy i autor książki „Farba znaczy krew” podaje, że może to być nawet 1,5 miliona rocznie.”

69448c38-e9c1-4f25-95e1-5f16e343e3c9

/A w tym wszystkim dzieci. No cóż, niech się uczą zabijać./

„Myśliwi zabijają cielęta jeleni i danieli, koźlęta saren, jagnięta muflonów, warchlaki dzików. Zabijają dzieci. Mogą zabijać dzieci dzików – warchlaki już od momentu, kiedy te skończą 1 dzień. Zabijane są również zwierzęta w ciąży lub zwierzęta opiekujące się małymi  (karmiące je) (locha dzika, łanie jeleni, saren).  Locha dzika może być zabita nawet na dzień przed porodem! Ciężarne łanie myśliwi zabijają do końca czwartego miesiąca ciąży (ciąża trwa 7 miesięcy), ciężarne sarny zabijają do końca szóstego miesiąca (ciąża trwa 9 miesięcy). Wszystko to odbywa się w zgodzie z obowiązującym prawem.”

[W cudzysłowie są fragmenty tekstu ze strony:   http://czarnaowca.org/blog/robia-mysliwi-lesie/    ]

Zwierzęta giną po cichu, bo nikt nie widzi ich rozszarpanych śrutem wnętrzności ani porąbanych ciał. Te stworzenia, dla których ziemia jest też ojczyzną, stanowiące istotną część jej naturalnego piękna – nie umieją się bronić. Łagodne oczy saren, rącze nogi zajęcy, białe, rozpostarte w locie skrzydła gęsi, nie mają szans przed wycelowanymi lufami.

Człowiek w pojedynkę czatuje na te biedne zwierzęta w swoich ambonach, albo w zorganizowanej grupie urządza nagonki, żeby zwierzę najpierw niemal na śmierć zagonić, a potem własnoręcznie dorżnąć. Sport, rozrywka, zabawa dla nielicznych, wybranych – tych rodzimych i tych „dewizowych” panów.

I nie wierzcie tym, którzy twierdzą, że przez odstrzał zwierząt przywróci się zachwianą równowagę ekologiczną. Jak mogą przywrócić ją ci, którzy sami w sobie równowagi nie mają, nie posiadają nawet elementarnego zmysłu moralnego, ani elementarnej wrażliwości. To oni są największymi szkodnikami przyrody, którzy rozrywając naturalne więzi rodzinne zwierząt, zakłócają naturalny rytm ich rozrodu i sami nakręcają tę ekologiczną nierównowagę.

Najpierw dokarmiają zwierzęta, żeby przyzwyczaić je do miejsc, gdzie mogą znaleźć jedzenie, a potem je tam wybijają. Jak można zgłodniałe zwierzęta wabić pokarmem, a kiedy ufne podchodzą, strzelać do nich? Jak można urządzać na nie mordercze nagonki.  Wiele zwierząt zranionych, z rozerwanymi wnętrznościami, dogorywa nieraz jeszcze długo w straszliwych męczarniach, podczas gdy panowie myśliwi podziwiają swoje trofea i urządzają „wielkie żarcie” i to na dodatek w poczuciu dobrze spełnionego wobec przyrody obowiązku.

Jak w ogóle w kraju, który zwie się chrześcijańskim może istnieć takie zjawisko jak myślistwo? Dlaczego Kościół daje na to przyzwolenie? Jak pokrętnie interpretowane zostaje boskie przykazanie „Nie zabijaj”.

polowanie_22345763

/Czyż to nie barbarzyństwo?/

Myśliwi mają nawet swojego patrona – św. Huberta. Zobaczmy, któż to był.

Hubert urodził się w 655 roku w Gaskonii, był potomkiem królewskiego rodu Merowingów. Zamiłowanie do polowania odziedziczył po swoim ojcu. Otóż mówi się, że gdy żona Huberta wyjechała do swojej umierającej matki, jej osamotniony mąż zaczął hulaszcze życie, a nade wszystko pokochał polowania, które zmieniły się w rzezie zwierzyny prowadzone bez umiaru. W trakcie jednego z takich polowań Hubert ujrzał wynurzającego się z kniei wspaniałego jelenia z krzyżem, jaśniejącym niezwykłym blaskiem pomiędzy pięknymi rozłożystymi rogami. Jednocześnie usłyszał nieziemski głos: „Hubercie! Dlaczego niepokoisz biedne zwierzęta i zapominasz o zbawieniu duszy?”.

Wydarzenie to spowodowało wewnętrzną przemianę Huberta, który od tego momentu zmienił swoje życie. Wobec takiego rozwoju spraw, nie rozumiem, dlaczego właśnie św. Hubert jest patronem myśliwych. Jeśli chcą brać z niego przykład, to powinni się nawrócić i przestać zabijać biedne zwierzęta. Jak wszędzie, tak i tutaj panoszy się wszędobylska hipokryzja.

Kiedyś ludzie polowali, żeby przeżyć. Teraz takiej potrzeby nie ma. Jest mnóstwo produktów pochodzenia roślinnego, które pozwalają człowiekowi przeżyć. Jest mnóstwo materiałów, które pozwalają się ubrać bez zabijania zwierząt. Nie trzeba też zabijać zwierząt, żeby nosić torebki, portfele czy buty . A już na pewno nie trzeba mordować całych stad zwierząt, które żyją sobie dziko i tylko fanaberie człowieka usprawiedliwiają funkcjonowanie takich praktyk.

Podobnie sprawa wygląda z hodowaniem i mordowaniem zwierząt. Podczas gdy 10 milionów ludzi umiera corocznie z głodu, a prawie miliard ludzi cierpi z powodu niedożywienia, 37% światowego plonu zbóż przeznacza się na paszę dla zwierząt hodowlanych. W Stanach Zjednoczonych odsetek ten wynosi 66%. Karmiąc bydło zbożem, tracimy 90% białek roślinnych, 99% węglowodanów i 100% błonnika. Kiedy weźmiemy pod uwagę, że z niespełna 1/2 hektara ziemi uprawnej można wyprodukować około 20 ton ziemniaków, 15 ton marchwi, 25 ton pomidorów lub 125 kilogramów wołowiny – zaczniemy mieć pojęcie o skali marnotrawstwa nieodłącznie związanego z produkcją mięsa.

Zwierzęta hodowlane codziennie zjadają góry żywności – żywności, której brakuje do nakarmienia ludzi! Z obszaru ziemi uprawnej wielkości 5 boisk futbolowych (10 hektarów) można uzyskać wystarczająco: soi, aby nakarmić nią 61 ludzi; zboża, aby nakarmić nim 24 ludzi; kukurydzy, aby nakarmić nią 10 ludzi; mięsa, aby nakarmić nim 2 ludzi

Oprócz tego hodowla inwentarza żywego jest bardziej destruktywna dla środowiska naturalnego niż jakakolwiek inna działalność człowieka. Niszczenie dzikiej przyrody, skażenie wód gruntowych, zanieczyszczenie rzek i jezior, kwaśne deszcze, destrukcja warstwy ozonowej, wycinanie lasów tropikalnych, erozja gleb, rozszerzające się pustynie – hodowla zwierząt i produkcja mięsa jest często główną przyczyną tych problemów.

I tak mogłabym jeszcze długo, długo pisać o tych wszystkich przerażających stronach traktowania zwierząt przez człowieka. Ważniejsze jednak jest, jak długo jeszcze potrwa ten ogromny w skali mord, rzeź, ubój, odstrzał? Jak długo jeszcze zwierzęta pozostawać będą w ustroju niewolniczym – urzeczowione, uprzedmiotowione, pozbawione elementarnych praw do życia, rozwoju, wolności? Jak długo będą one dla nas tylko statystycznym pogłowiem, a nie żywymi, czującymi jak my istotami, naszymi młodszymi braćmi w stworzeniu?

A do tych wszystkich rozważań sprowokował mnie głośny ostatnio film Agnieszki Holland „Pokot”. Ciekawa byłam tego filmu, gdyż był kręcony w pobliżu Międzygórza akurat wtedy, gdy byłam tam jakieś 1,5 roku temu. Wiedziałam również, że będzie to film broniący praw zwierząt. I nie rozczarowałam się. Oczywiście, spowodował wiele refleksji związanych z traktowaniem zwierząt. Ale zobaczyłam też dużo zwyczajnych, prawdziwych i trudnych ludzkich emocji.

Film trochę kontrowersyjny, nie tak znów polityczny,  ale też taki zwyczajnie” ludzki”.

pokot_agnieszkamandat_byrobertpalka

/zdjęcie z filmu/

Tytuł mojego wpisu pożyczyłam, oczywiście, od filmu.

 

W jakim celu…

2 komentarze

… żyjemy?

Po ostatniej (i nie tylko) wymianie poglądów z Lisem stwierdziłam, że dla Lisa głównym celem życia ludzi jest rozmnażanie się po to, aby zachować własny kraj, nację, religię. Nieważne są ludzkie koszty i krzywda ludzi „gorszego sortu” (czytaj kobiet).

Cóż mówi na ten temat encyklopedia:

/https://pl.wikipedia.org/wiki/Sens_%C5%BCycia/

„Sens życia – istota i cel ludzkiej egzystencji, powołanie człowieka, to, co uzasadnia trud życia i czyni je wartym przeżycia. Pytanie o sens życia jest jednym z podstawowych zagadnień różnych systemów filozoficznych i religijnych, a odpowiedź na nie, jak się uznaje, zawiera całą mądrość ludzkości.”

„W wielu społecznościach dyskusja o sensie życia jest tematem tabu, gdyż sens życia wyznaczają w nich normy religijne, ideowe lub kulturowe. Większość ludzi, bardziej lub mniej świadomie, wyznacza sobie sens życia indywidualnie; wspomagając się swoimi: wierzeniami, przekonaniami, wiedzą i uczuciami.

Współczesne koncepcje sensu życia:

Niezależnie od wyznawanych wartości sens życia rozumiemy głównie jako relację do:

– dążenia do pełnienia albo rezygnacji z różnych funkcji i ról w życiu rodzinnym i społecznym,

– ostatecznego celu istnienia człowieka jako osoby i sposobów dojścia do niego zgodnie z własnymi przekonaniami,

– sensu podejmowania lub unikania: cierpień, niedogodności, trudności i wyrzeczeń,

– sensu czerpania satysfakcji i przyjemności.

jesli_chcesz_miec_szczesliwe_zycie_skup_sie_na_17499

Filozoficzne koncepcje sensu życia:

– Powołaniem człowieka jest realizacja jego najwyższych kwalifikacji – rozumu i cnoty, stawanie się doskonalszym moralnie i mądrzejszym (przekonanie dominujące od starożytności po współczesność).

– Człowiek żyje, aby gromadzić dobre doświadczenia, które są wartościowe jako takie (np. epikureizm).

– Człowiek, tworząc siebie poprzez próby określenia swego powołania, boryka się z problematyką egzystencji – która nie ma określonego sensu ani celu (np. egzystencjalizm).

Sens życia w buddyzmie:

Według nauk buddyjskich, z pytaniem o sens życia związane jest pytanie o to jak wyzwolić się od cierpienia. Jest tak ponieważ wystarczy spojrzeć co się dzieje, gdy człowiek odczuwa cierpienie odpowiednio wielkie i długotrwałe, psychiczne lub fizyczne – wówczas zaczyna tracić sens życia i zaczyna albo go poszukiwać albo wręcz myśli o samobójstwie. Jednak, gdy ktoś odczuwa głębokie szczęście, satysfakcję i zadowolenie w danym momencie, wówczas pytanie o sens życia przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie – wszystko pasuje – nie ma problemu, a zamiast pytania pojawia się uczucie głębokiego sensu istnienia. Zatem z punktu widzenia nauk buddyjskich pytanie o sens życia sprowadza się do pytania o przyczynę cierpienia i drogę do wyzwolenia od cierpienia”

Co jest sensem i celem życia dla chrześcijanina?

Dla człowieka wierzącego w Boga najwyższym i ostatecznym celem jest poznanie Boga, oddanie Mu czci, ukochanie Go, służenie Mu i przez to współżycie z Nim w wieczności.

Celem życia człowieka wierzącego jest zbawienie i życie wieczne w chwale z Bogiem.

Pamiętajmy jednak, że Jezus zalecił, aby na tym świecie „oddać Bogu co boskie, a cesarzowi co cesarskie”. Zatem prawdziwy chrześcijanin niespecjalnie powinien przejmować się swoim krajem i narodowością. Dla chrześcijanina najważniejsze powinno być Królestwo Niebieskie.

Fanatycy religijni (islam czy katolicyzm we wcześniejszych okresach funkcjonowania) swój sens i cel życia widzą w mordowaniu wyznawców innych religii. To też czynią w imię Boże.

A jak widzą to ateiści?

Człowiek niewierzący widzi sens i cel własnego życia we własnych staraniach o to, aby świat był lepszy, podejmowanych bez oczekiwania na nagrodę i nie z lęku przed karą po śmierci. Widzi możliwość osiągania postępu również wówczas, gdy ostateczny cel zmian nie jest określony.

148528690501

Ateiści poszukują sensu życia nie w zaświatach, lecz wśród ludzi, bliskich i dalekich, niewierzący rozwijają w sobie rodzaj gatunkowej empatii, usuwając w pewnym stopniu z pola widzenia swoje własne „ja”, wraz z jego kruchością i skończonością. Czerpią satysfakcję, jeśli potrafią się przyczynić do pomnożenia ludzkiego dobra i szczęścia.

Myślę, że sens i cel życia ateistów jest zbliżony do buddystów. Dążą do szczęścia i do pozbycia się cierpienia, chcą zdobywać wiedzę, aby przyczynić się do rozwoju ludzkości

Celem i sensem życia ateisty jest po prostu życie, które zdarza się tylko raz, radość z życia, poznawanie świata, miłość i pomaganie innym. Nie w imię nagrody, ale w imię moralności i ludzkiego humanitaryzmu.

0_0_0_392653452

Człowiek jako istota obdarzona rozumem i wolną wolą każde swoje działanie kieruje do określonego celu. Wartość człowieka zależy od tego, jaki cel sobie on w życiu wybiera i czy  do niego zdąża. Każdy jednak musi rozważyć sam, który z nich jest najwyższym i ostatecznym celem całego życia ludzkiego.

Myśląc o celach własnego życia nikt z nas nie myśli górnolotnie, tylko raczej o tym, co dotyczy nas bezpośrednio. Zarówno zwykły szaraczek, taki jak ja, jak również ksiądz, biskup, premier czy prezydent. Można się puszyć i wymyślać cele dla dobra ludzkości, ale wtedy hipokryzja wylewa się z każdej nogawki, kieszeni czy innego dowolnego otworu.

Idąc jednak tokiem myślenia Lisa:

Skoro Polacy nie mogą wymrzeć,  a najwyższym celem kobiet jest rodzenie dzieci, to zorganizujmy dla kobiet  „hale produkcyjne”, w których kobiety będą zapładniane i będą rodziły dzieci masowo. Będziemy mieć hodowlę ludzi, tak jak hodowlę krów . Nasza obecna władza „panów” jest w stanie przeforsować bezdyskusyjnie każde zarządzenie.  Będzie po polsku, patriotycznie i tylko bez hipokryzji proszę i bez wciskania kitu, że to dla dobra ludzi, a zwłaszcza kobiet.

depositphotos_11593151-stock-photo-cowboy-and-cows-farming

/Pięknie, równiutko, na łańcuchu, żadna nie podskoczy – a w środku pan i władca stworzenia 🙂 /

Misja i…

8 komentarzy

… naturalny porządek

Dla naszych przodków było oczywiste, że mężczyzna i kobieta to jedność, choć mają tak inne predyspozycje i role do spełnienia. A także i to, że powinni ze sobą odpowiednio współpracować dla wspólnego dobra. I nie tylko najbliższej rodziny. Wystarczyło, że podświadomie postępowali zgodnie z naturalną i przypisaną im misją. Inną dla kobiet, inną dla mężczyzn. Naturalnym modelem rodziny i zapewniającym prawidłowy rozwój i bezpieczeństwo był patriarchat, który pozwolił im przetrwać przez tysiące lat.

Ale przez postępujący od przeszło 100 lat socjalizm i emancypację kobiet wszystko pokręciło się, także w relacjach między kobietą, a mężczyzną. Co spowodowało też rozpad wielu rodzin i przysporzyło wielu samotników.

Dla wszystkich lepiej będzie, gdy powrócimy do tradycji słowiańskiej. O czym przekonać się można po wysłuchaniu poniższych racji.

Misja Kobiety – audycja S. Striżaka „Gry Bogów”

.
Misja mężczyzny – audycja S. Striżaka „Gry Bogów”

.
Po czym, analizując swoją przeszłość, łatwo określimy błędy, jakie popełniliśmy. I być może wyciągniemy wnioski na przyszłość.

Older Entries Newer Entries