Strona główna

Wprowadzenie

Witaj… mam na imię Andrzej i jestem silnie uzależniony od płci przeciwnej.
Po dłuższej przerwie postanowiłem wreszcie skończyć z samotnością.
Decyzja ta rodziła się długo i w straszliwych męczarniach, pośród oceanu wątpliwości i dżungli rozterek.
Aż w końcu ją podjąłem, a czy ze skutkami pozytywnymi dla mnie, to dopiero okaże się. I to chyba raczej nieodwołalnie, choć forma i płaszczyzna obcowania jeszcze nie zostały ostatecznie ustalone. To dopiero będzie jazda !

Dość mam już tego gadania do monitora, telewizora i wirtualnych postaci w Internecie. Zwłaszcza w długie zimowe wieczory. Po uszy mam także tego sprzątania, zakupów, gotowania, pieczenia, smażenia, odkurzania, prania, zmywania, ścielenia, odgrzewania, zamiatania, gotowania, odkurzania, zmywania, prania, gotowania…
Poniekąd zostałem zmuszony, choć wspomagają mnie maszyny domowe. Ale chyba też potrzebuję przynajmniej odrobiny towarzystwa… i nie tylko. Bo, czuję jak z dnia na dzień coraz bardziej dziczeję. Nikt o mnie nie dba, nie powie dobrego słowa, nie pogłaszcze, nie przytuli… nie pomizia. Nawet nie nakarmi.

Zaglądałem na portal randkowy zwany Szympatią, ale TAM to niemożliwe. Tylko czysta i szalona strata czasu. Tam można tylko wyrwać lasencję na kawę, spacer, współną kolację, rowerowanie… mizianie. I prędzej kitę odwalić oraz łapy wyciągnąć niż poznać TĘ właściwą do tzw. grobowej deski. Natomiast te kilka i kilkanaście lat młodsze są tak przemądrzałe, wyrachowane… wymagające, że lepiej z nimi nie zaczynać. Rówieśniczki zaś są zbyt poważne i zasadnicze, poza tym chciałyby tylko sporadycznie, na odległość i w tajemnicy przed rodziną.

Dlatego włożyłem futro, wszedłem w postać Lisa i zapraszam do czytania wpisów z Kategorii: *O mnie co nieco*, *Przybywam z „S”* i *Co dalej*.

Dlaczego taką postać przybrałem wyjaśniam we wpisie pt. *Dlaczego włożyłem*. I tylko proszę bez myśli kosmatych.

Hmmm…
Na początku ustalmy, że:
1. nie jesteśmy w biurze matrymonialnym,
2. nie uczestniczymy w łowach na Misia lub Lisia,
3. zanim kogoś ocenimy zawsze zerkniemy w lustro,
4. nie obrażamy się, jeśli nie otrzymamy odpowiedzi,
5. nikt nie musi czytać, tego co poniżej.

Odważne uprzedzam, że ciężko będzie. W dodatku same dłuuużyzny.
Autor niezwykle okropny i nuuuda tu straszna. Więc absolutnie nie polecam.
Dotychczas tylko kilka najbardziej ciekawych fanek, czytając w wielu odcinkach, dotarło do THE END. Oczywiście natychmiast zameldowały o tym wyczynie.

Na wszelki wypadek proszę oderwać guziki od rękawów, oderwać tipsy i zsunąć pierścionki, by twarzy nie podrapać i ocząt nie wydłubać podczas ocierania łez.
Łez śmiechu i rozpaczy. A potem usiąść wygodnie, najlepiej w pampersie i z zapasem chusteczek lub ręcznikiem frotte, bo już… zaczynamy !

Na początek postaram się, krótko i na temat, napisać o sobie. Małe co nieco.

Mimo wszystko… życzę miłej lektury.
Choć można to wyłączyć i udać się na spacer albo zdrzemnąć pod kocykiem.

Reklamy