Strona główna

Chciwość

Dodaj komentarz

Greckie słowo pleoneksia – chciwość – wyraża demonstracyjne i zachłanne nabywanie korzyści. Słowo to mieści w sobie wyobrażenie łapczywości i arogancji, pragnienie nadmiaru, posiadania ciągle więcej i więcej, i zawsze więcej niż inni.

osiem-duchow-zla-chciwosc-700x454

Nie będę tu rozważać podejścia Kościoła, Biblii czy Pisma Świętego do tego tematu. To zostawiam księżom. Ja bym chciała tylko zasygnalizować problem w naszym życiu, który u wielu ludzi istnieje, ale bardzo łatwo się z niego rozgrzeszamy i zapominamy, że jest to coś, co może zniszczyć nasze życie.

Jak naprawdę należy nazwać ten grzech? Chciwość czy skąpstwo? Musimy to rozróżnić. Chciwość to pragnienie zdobycia dóbr, skąpstwo zaś to namiętna chęć zatrzymania ich na własność. O ile chciwość jest brakiem zadowolenia z aktualnego stanu, o tyle skąpstwo jest sprzeniewierzeniem się hojności polegającej na dzieleniu się dobrem z innymi. Każdy, biedny i bogaty, może nadmiernie pragnąć więcej. Każdy, nawet biedny, może skąpić potrzebującym tego, co posiada. Ale to bogaci są, z natury rzeczy, bardziej narażeni na grzech chciwości i skąpstwa. Więcej posiadają, więc większa ciąży na nich odpowiedzialność. W odniesieniu do wad, chciwość jest tym, czym dla cnót szczodrobliwość. Chciwość jest przeciwieństwem szczodrobliwości

389

Chciwość jest jak studnia bez dna, jak dziura w sercu. Doskonałym przykładem jest tu bajka o Złotej Rybce, która ma przestrzec, nie tylko dzieci, przed uleganiem swojej zachłanności.  Żona Rybaka chce coraz więcej, aż traci wszystko z powodu swojej pazerności

Niektórzy uważają, że to dzięki ludzkiej pazerności rozwija się nasza cywilizacja…, bo ludziom nigdy nie jest dosyć, więc pracują na nowy samochód, mimo że poprzedni mógłby jeździć jeszcze 10 lat. To chciwość sprawia, że chcemy mieć więcej, niż nam naprawdę potrzeba – ciągle nowe ubrania, domy, komórki i coraz więcej pieniędzy.

d919508481

Chciwość dotyczy nie tylko dóbr materialnych. Można być chciwym miłości – wtedy człowiekowi nigdy nie jest dość dowodów tego, że inna osoba go kocha. Można być chciwym władzy, uznania, nawet jedzenia! Osoba chora na bulimię (żarłoczność psychiczna) pragnie jeść i jeść, aż do „zjedzenia wszystkiego”.

Chciwość jest naprawdę „grzechem głównym” – jej leczenie w dorosłym życiu jest trudne i długotrwałe. To dlatego, że korzenie tego uczucia leżą podobno głęboko w naszej osobowości – zachłanność wykształca się jeszcze wtedy, gdy dziecko nie umie mówić ani myśleć.

Chciwa osoba skupiona jest jedynie na tym, aby wziąć jak najwięcej. Nie umie być bezinteresowna. Jeśli chciwość owładnie czyimś życiem, sprawia, że staje się ono coraz bardziej nieszczęśliwe, jest gonitwą za iluzją i przynosi rozpacz. Chciwa osoba nigdy bowiem nie dostanie tego, czego pragnie, bo ona pragnie ciągle „więcej”.

Chciwość może być motorem działania, osiągania sukcesów, ale nie dzięki niej nasza cywilizacja osiąga postęp. Świat rozwija się w pożądanym kierunku przede wszystkim dzięki dobrej woli, dążeniu do uwolnienia się od cierpień i chorób, kreatywności, ciekawości świata i pracowitości. Chciwości prawdopodobnie doświadczają wszyscy ludzie, ale różne są obiekty tego uczucia (np. pieniądze, uznanie, jedzenie) i jego siła. To, czy ma destrukcyjny wpływ na nasze życie, zależy m.in. od tego, czy w naszej psychice wykształciły się mechanizmy obronne wobec niej: wspaniałomyślność, wstrzemięźliwość, wdzięczność, bezinteresowność.

Na koniec przytoczę jeszcze przykład z ostatnio czytanej przeze mnie książki Daniëlle Hermans „Tulipanowy wirus”. [ więcej o książce    http://marginesy.com.pl/sklep/produkt/132983/tulipanowy-wirus/  ]

Jej fabuła oparta jest na szaleństwie tulipomanii i momencie pęknięcia bańki spekulacyjnej w XVII-wiecznej Holandii – pierwszego takiego zdarzenia w dziejach. To historia, która opowiada o wolnej woli, nauce i religii, ale także o chciwości, pysze i arogancji.

Tulipomania – 1634 – 1637 jest znana jako najstarsza bańka giełdowa. Ludzie wtedy, z powodu własnej chciwości, potracili całe majątki.

W tym czasie tulipany stały się tak modne i pożądane, że ich cena wzrastała nawet o 2000% na miesiąc. Aby móc dokonać zakupów cennych cebulek pozbywano się nierzadko osobistych kosztowności, majątku i nieruchomości. Zaciągano nawet kredyty, które miały być spłacone z przyszłych zysków ze sprzedaży tulipanów. Zdarzało się, że zamieniano nieruchomości, ziemię czy bydło na cebulki tulipanów. Niektórzy sprzedawali wszystko co mieli, aby kupić upragnione sadzonki. Wiele osób dorobiło się fortun, inni stracili majątki. Dochodziło do sytuacji, w których sprzedawano już posadzone tulipany albo te, które zamierzano posadzić. Tulipany jak i inne płody rolne charakteryzują się sezonowością dostaw. Z tego powodu handlowano nimi zawierając kontrakty terminowe i opcyjne.

/najdroższy okaz tulipana w historii – Semper Augustus/

semper-augustus-798x380

Szczyt bańki spekulacyjnej przypadł na lata 1636-1637. Wtedy zaproponowano rekordową sumę za cebulkę tulipana gatunku Semper Augustus – 6 tysięcy guldenów, co stanowiło równowartość 5 hektarów ziemi lub 42-krotność średnich zarobków (średni roczny dochód w Niderlandach wynosił wtedy ok. 150 guldenów).

Rynek cebulek tulipanów załamał się w lutym 1637 roku, kiedy na aukcji w Haarlemie nie pojawili się żadni kupcy. Handlarze uzmysłowili sobie, że ceny cebulek znacznie przewyższają ich wartość. Sprzedawcy nie byli w stanie znaleźć kupców. Ceny zaczęły gwałtownie spadać, doprowadzając do ruiny inwestorów (spekulantów). Zapanowała panika, w wyniku której tysiące ludzi stały się bankrutami. Po tym kryzysie gospodarka holenderska kulała przez dziesięciolecia.

Wiele takich upadków giełdowych jest znanych. Tulipomania to jeden z nich.

Chciwość doprowadza ludzi często na krawędź życia. Zapominają, że w życiu najważniejsze jest jednak życie.

tylko_wspomnienia_ci_pozostana_20645

Pycha

Dodaj komentarz

„Głupota i pycha rosną na tym samym drzewie”. /przysłowie/

„Pycha dzieli ludzi, a pokora ich jednoczy.” /Lacordaire/

Pycha to, według określenia słownikowego: „wysokie mniemanie o sobie, duma, wyniosłość, zarozumiałość”. Wyrazów bliskoznacznych jest wiele: zadufanie, arogancja, zuchwałość, hardość, buta, ale i wiara w siebie, poczucie własnej wartości i godność. Analogicznie, duma to „poczucie osobistej godności, wartości własnej, własnego środowiska, ambicja, także nieraz zbyt wygórowane pojęcie o sobie, nieprzystępność, wyniosłość, pycha”. Duma może być szlachetna, urażona albo zraniona

2

Żeby wyrazić pojęcie pychy, trzeba użyć określenia „fałszywa duma” albo arogancja. Duma może człowieka rozpierać, rozsadzać. Pycha nadyma.

Pycha bierze się z oceniania, wartościowania i porównywania. Jest egoizmem, skoncentrowaniem na sobie, fałszywą oceną własnej osoby. Każe nam samych siebie stawiać wyżej, innych zaś niżej, niż jest w rzeczywistości.

Człowiek pyszny nie umie również prosić, gdyż uznaje to za uwłaczające jego własnej godności. Nie umie dziękować, ponieważ nie widzi powodów do wdzięczności. Nie umie także przepraszać, gdyż w jego charakterze nie leży przyznanie się do błędu.

Przejawem pychy jest ksenofobia, rasizm, nadmierna duma etniczna, narodowa, której nie należy mylić z patriotyzmem. Pojawia się tam, gdzie jedna grupa ma się za lepszą od innych, gdzie przeważają uogólnienia, stereotypy, przesądy. Poczucie wyższości jednej kultury przeradza się w mniej lub bardziej subtelne lekceważenie innych.

Ludzie nie idą do psychologa po to, by nauczyć się, jak pozbyć się pychy i nabyć pokory. Szkolą się, jak zwiększyć asertywność i pewność siebie. Pokorę przedstawia się w sposób karykaturalny. Utożsamia się ją z kompleksem niższości. Człowiek pokorny to rzekomo ten, który pozwala się upokarzać. Pokorę uważa się  za słabość albo, co gorsza, za ukrytą pychę.

Pokora, uczą moraliści, może być dumna, ale nie będzie się pysznić. Jest prawdą i dlatego każe nam zauważyć nasze słabości i wady.

Pokora jest cnotą chrześcijańską, to uznanie własnej małości w zestawieniu z wielkością Boga. Ale w dzisiejszych czasach pokora jest też dla wszystkich cechą konieczną do rozwijania innych cnót. Człowiek działający pod wpływem pokory nie potrzebuje pochlebstw, nie porusza go ani obraza, ani cudze lekceważenie. Nie wstydzi się swojego pochodzenia, pozycji społecznej ani uczciwego zawodu. Człowiek skromny nie jest przewrażliwiony, nie tkwi ciągle w defensywie, potrafi ustąpić. Ma w sobie radość i pokój wewnętrzny – owoce pokory.

1

Pora więc zrobić sobie rachunek sumienia. Czy pycha, to jest coś, co kieruje moim życiem i zachowaniem? Jakie uczucia decydują o moim stosunku do ludzi? Czy uważam, że jestem kimś lepszym od innych?

Warto się zastanowić, tym bardziej, że mamy czasy jedynej słusznej partii, czasy jedynej słusznej prawdy, czasy dobrych panów i czasy ludzi drugiego sortu. Czy z czymś wam się to nie kojarzy?

Siedem…

12 komentarzy

… grzechów głównych.

Niedawno czytałam kryminał amerykańskiej autorki Lisy Jackson „Dreszcze”. Negatywny bohater tej książki, czyli psychopatyczny morderca, dobierał swoje ofiary parami, według następujących kryteriów: w każdej parze jedna osoba była grzesznikiem reprezentującym jeden z siedmiu grzechów głównych, druga osoba reprezentowała przeciwstawną cnotę.

PYCHA – SKROMNOŚĆ

CHCIWOŚĆ – SZCZODROBLIWOŚĆ

NIECZYSTOŚĆ – CZYSTOŚĆ

ZAZDROŚĆ – ŻYCZLIWOŚĆ

NIEUMIARKOWANIE W JEDZENIU I PICIU – UMIAR

GNIEW – ŁAGODNOŚĆ

LENISTWO – GORLIWOŚĆ

Ponieważ ostatnio mieliśmy święta, które w zdecydowany sposób powinny wpływać na styl naszego życia, zastanawiam się, jaki wpływ na nie mają powyższe grzechy i cnoty.

Na pierwszy ogień wezmę tak często popełniany podczas wszelkich świąt grzech

„NIEUMIARKOWANIA W JEDZENIU I PICIU”

(nie ukrywam, że ja też ten grzech popełniłam w te święta)

Siedem grzechów głównych, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu

Po świętach czy to Wielkanocnych czy Bożonarodzeniowych zalewani jesteśmy informacjami o wysiłkach lekarzy ratujących ofiary przejedzenia, wszystkich tych, dla których nadmiar okazał się być zgubnym w skutkach

Wiadomo, że musimy zaspokajać biologiczne potrzeby swojego organizmu. Jednak konsumowanie nie może stanowić dla człowieka stylu życia czy zasadniczego dążenia życiowego. Zaczyna liczyć się nie tylko smak tego co jemy czy pijemy, ale coraz to bardziej wyszukane potrawy czy napoje, a co za tym idzie i ceny. W telewizji mamy mnóstwo programów kulinarnych, które zachęcają nas do przygotowywania coraz to bardziej wyszukanych potraw. Zrobiła się nawet moda na gotowanie, na zdrowe gotowanie czy na udziwnione gotowanie. Nie chodzi też tylko o gotowanie, ale  i podawanie przygotowanych potraw w bardzo wyszukany sposób. Robimy z jedzenia „bóstwo”. Musi być dużo, wymyślnie i drogo.  I tak się ludzie przeważnie przygotowują do świąt.

1398124028_auruql_fb_plus

Czasem się zastanawiam, jak tu można się odchudzać, skoro wszędzie bombardują nas gotowaniem, potrawami i reklamami produktów żywnościowych.

Niby taki zwykły, codzienny grzech, prawda ? Co nam szkodzi coś więcej czy lepiej zjeść ?  Ale, niestety, szkodzi. Szkodzi nie tylko ciału ale i duszy.

18033003_1452938254766404_4186735217591831672_n

Niepohamowana zachłanność w zaspokajaniu apetytu to obżarstwo. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu brzmi mniej dosadnie, jest też lepszym określeniem na dzisiejsze czasy, kiedy zarówno przejadanie się, jak i głodzenie przybiera patologiczne formy.

Tak, tak! Dzisiaj nowymi formami patologii jedzenia są anoreksja i bulimia, a także zapychanie się jedzeniem niezdrowym, niepożywnym, bez ogródek nazywanym nie tylko przez Amerykanów śmieciowym.

Każdy żywy organizm musi się odżywiać. Zasadniczo przyswaja tyle pokarmu, ile potrzebuje. Człowiek jest jednak jedynym stworzeniem, które potrafi się nieracjonalnie objadać.

45c4357466c237fa0182bff34632bc2f

Jednak od zarania dziejów jedzenie jest też okazją do zbliżania się ludzi do siebie. Stół bowiem jednoczy ludzi, dostarczając im nie tylko pokarmu, lecz przede wszystkim stwarzając jedyną w swoim rodzaju przestrzeń, gdzie możemy spotkać się oraz dogłębniej poznać.

Ale nadmierne jedzenie i picie z pewnością nam szkodzi. Dlatego też trzeba umieć powiedzieć sobie głośno i wyraźnie: STOP! Praktykowanie zaś cnoty umiaru wydaje się wręcz wymarzoną receptą na nasze żywieniowo-kulinarne zapędy. Brak umiaru w jedzeniu i piciu prowadzi do utraty radości ze spotkania przy stole, który ma jednoczyć, a nie dzielić.

Prowadzi również do wielu chorób, a więc jedząc nadmiernie, działamy przeciwko sobie.

Zastanawiając się nad grzechem nieumiarkowania w jedzeniu i piciu nie sposób nie wspomnieć o pijaństwie. A pełno go wokół. Żałosne jego skutki odczuwa wiele osób. Są powodem wielu łez, nieszczęść i utraconych możliwości. Dlaczego więc jesteśmy tak wyrozumiali? Tak łatwo usprawiedliwiamy pijaków? Przecież to okoliczność obciążająca, a nie usprawiedliwiająca.

86e9aa27183c1e5329fe479d2a89ebaa

Ciekawe też jak to wygląda statystycznie – czy  ludzie spowiadają się z nadmiaru jedzenia i nadużywania alkoholu? A może ewentualne poczucie winy mija wraz z kacem i  wstaniem od stołu?

Warto się nad tym wszystkim zastanowić.

/ Kolejne grzechy w następnych odsłonach /

Święta Wielkiej Nocy

1 komentarz

Trochę późno, ale zdążyłam jeszcze w wigilię Świąt Wielkanocnych.

Składam wszystkim z tej okazji najserdeczniejsze życzenia.

Życzenia-Wielkanocne

Dołożę jeszcze przepis na bardzo smaczną przekąskę. Ponieważ nie jadam nawet w święta szynek i kiełbas, więc przygotowałam do jedzenia bardzo smaczną roladę szpinakowo – łososiową

Dzisiaj już za późno, żeby zrobić, ale jest to pyszna przekąska na każde święta lub spotkanie towarzyskie.

 ROLADA SZPINAKOWO – ŁOSOSIOWA

DSCF1166

1 opakowanie rozdrobionego mrożonego szpinaku

2 ząbki czosnku

1 łyżeczka masła

4 jajka

3 łyżki mąki

dwa serki Almette  chrzanowe ( ja dodałam jeszcze trochę chrzanu)

łosoś w plastrach ok 200 – 400g (wedle uznania) – ja miałam tylko 150 g

sól, pieprz, gałka muszkatołowa do smaku

Etapy przygotowania

Na patelni podsmażamy z masłem szpinak i czosnek, sól, pieprz. odsączamy

na sitku i studzimy. Żółtka dodajemy do szpinaku. Białka ubijamy na sztywno. Pianę

dodajemy delikatnie do szpinaku, dosypujemy mąkę i mieszamy. Wylewamy na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy 15 – 20 min. w 190 st. Przestygnięty placek smarujemy

serkiem i na to układamy pokrojonego drobno łososia, tak aby pokrył całość. Zwijamy jak roladę i zawijamy ściśle w folię do żywności. Wkładamy do lodówki na kilka godzin.

Ja najpierw zawinęłam w papier od pieczenia, a dopiero na drugi dzień zawinęłam w folię, bo zawinięte od razu w folię staje się zbyt mokre.

original_fit-800-600

Smacznego!

 

STOP GMO !!!

3 komentarze

Nowy Porządek Świata chce zmniejszać populację świata. Nie pozwólmy na to !

POPRAWIANIE PAN BOGA MUSI SKOŃCZYĆ SIĘ PIEKŁEM !

GMO TO ŚMIERĆ – Prof. dr hab. Jan Narkiewicz – Jodko


.
Cóż więc się dzieje, gdy zjadamy rośliny, które zostały zmienione, sztucznie spreparowane w laboratorium przez naukowców motywowanych zyskiem, dla najbardziej złowrogiej korporacji na świecie? Otrzymujemy informację, która jest ZŁĄ informacją. Nie jest informacją naturalną. To informacja z „frankenpaszy”. Gdy ją zjadamy, wędruje do naszego ciała i zaczyna programować nasze narządy, komórki, tkanki, aby zachowywały się w sposób sztuczny, nienaturalny, w istocie frankensteinowski w swoich skutkach.

Żywność GMO zmienia funkcje narządów – Mike Adams


.
GMO – szokujące fakty. Sofia Gatica ostrzega Polaków


.
Skandal!!! Jadwiga Łopata i Sir Julian Rose: tłumnie przyjeżdżamy do Sejmu 21 kwietnia


.
Podpisz petycję

Projekt zbrodniczej ustawy wprowadzającej broń biologiczną (GMO) do Polski

Chuck Berry nie żyje

2 komentarze

Chuck Berry is dead
The King is dead. Long live The King !

W sobotę 18 marca 2017 w wieku 90 lat zmarł Chuck Berry, słynny amerykański muzyk, legenda muzyki Rock and Roll. O śmierci artysty poinformowała policja w amerykańskim stanie Missouri. Muzyk zmarł w swej rezydencji w pobliżu St. Louis.

więcej…

więcej…

Chuck Berry był najlepszym muzykiem rockowym w historii.
Z jego dorobku czerpało wiele gwiazd muzyki.


.


.

Blues w wykonaniu Chucka Berry’ego to uczta dla uszu.
.

.

Chuck, dziękujemy za piękne i energetyzujące melodie.
Na zawsze pozostaniesz pierwszą gwiazdą muzyki R&R.
R.I.P.


.

zobacz też…
.

Zmarł Chuck Berry, ale jego muzyka będzie żyć wiecznie. Kawałek Johnny B. Goode poleciał w przestrzeń kosmiczną na Złotych Dyskach programu Voyager z 1977 roku.
więcej…

„Pokot”

10 komentarzy

Zielona polanka, a na niej zielone kapelusiki, zielone mundury. Tak, to nasi „przyjaciele” zwierząt – myśliwi. Huczna zabawa, podchmielone głosy, siarczyste przekleństwa, śmiechy. Młody dzik nadziany na szpikulec dopieka się na ogniu. Parę innych w kałuży krwi, poszarpanych i pokaleczonych leży nieopodal. Oj nie lubią nasi panowie, nie lubią, kiedy się na nich spogląda; nadzy w swej brutalności, bez aureoli „dobroczyńców”, czują się jakby nieswojo.

pokot-pazece-02-regular

Tak, to obraz myśliwych, którzy nazywają się obrońcami przyrody. Sami się tak nazywają, bo tak naprawdę myślistwo, to jeden z najohydniejszych procederów  uprawianych przez człowieka.

„Myśliwymi są przede wszystkim osoby majętne, z tzw. establishmentu: politycy, księża, sędziowie, prokuratorzy, wysoko postawieni policjanci, lekarze weterynarii, lekarze, przedstawiciele biznesu i finansjery, leśnicy, tzn. miejscowa elita. Polowanie jest „rozrywką” dla bogatych, ludzi z establishmentu, którzy podczas polowań  zawierają przydatne znajomości, uzgadniają ważne dla nich sprawy, dogadują się biznesowo.

Wśród byłych i obecnych polityków polskich myśliwymi są m.in. minister środowiska J. Szyszko, dyrektor Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski, Paweł Kukiz,  Bronisław Komorowski, Włodzimierz Cimoszewicz, Radosław Sikorski, Janusz Palikot, Dariusz Rosati, Elżbieta Radziszewska, Waldemar Pawlak. Mąż premier B. Szydło także jest myśliwym. Zresztą, poluje prawie cała lewica, a PSL poluje wręcz namiętnie.”

A skoro księża także namiętnie polują, to cały ten proceder jest uświęcony kościelnym kropidłem. Człowiek pan i władca, ambasador Pana Boga na Ziemi, może przecież robić ze zwierzętami wszystko co chce.

A co robi?

„Myśliwi zabijają rocznie ponad 900 tys. zwierząt. W sezonie łowieckim 2015/2016 zastrzelili ich 927 tys., w tym: 6 812 danieli, 75 447 jeleni, 187 971 saren, 310 329 dzików, 151 478 lisów, 88 449 bażantów i 90 325 kaczek. Są to oczywiście tylko oficjalne dane ze strony Polskiego Związku Łowieckiego – liczba zabitych zwierząt może być znacznie większa. Zenon Kruczyński, były myśliwy i autor książki „Farba znaczy krew” podaje, że może to być nawet 1,5 miliona rocznie.”

69448c38-e9c1-4f25-95e1-5f16e343e3c9

/A w tym wszystkim dzieci. No cóż, niech się uczą zabijać./

„Myśliwi zabijają cielęta jeleni i danieli, koźlęta saren, jagnięta muflonów, warchlaki dzików. Zabijają dzieci. Mogą zabijać dzieci dzików – warchlaki już od momentu, kiedy te skończą 1 dzień. Zabijane są również zwierzęta w ciąży lub zwierzęta opiekujące się małymi  (karmiące je) (locha dzika, łanie jeleni, saren).  Locha dzika może być zabita nawet na dzień przed porodem! Ciężarne łanie myśliwi zabijają do końca czwartego miesiąca ciąży (ciąża trwa 7 miesięcy), ciężarne sarny zabijają do końca szóstego miesiąca (ciąża trwa 9 miesięcy). Wszystko to odbywa się w zgodzie z obowiązującym prawem.”

[W cudzysłowie są fragmenty tekstu ze strony:   http://czarnaowca.org/blog/robia-mysliwi-lesie/    ]

Zwierzęta giną po cichu, bo nikt nie widzi ich rozszarpanych śrutem wnętrzności ani porąbanych ciał. Te stworzenia, dla których ziemia jest też ojczyzną, stanowiące istotną część jej naturalnego piękna – nie umieją się bronić. Łagodne oczy saren, rącze nogi zajęcy, białe, rozpostarte w locie skrzydła gęsi, nie mają szans przed wycelowanymi lufami.

Człowiek w pojedynkę czatuje na te biedne zwierzęta w swoich ambonach, albo w zorganizowanej grupie urządza nagonki, żeby zwierzę najpierw niemal na śmierć zagonić, a potem własnoręcznie dorżnąć. Sport, rozrywka, zabawa dla nielicznych, wybranych – tych rodzimych i tych „dewizowych” panów.

I nie wierzcie tym, którzy twierdzą, że przez odstrzał zwierząt przywróci się zachwianą równowagę ekologiczną. Jak mogą przywrócić ją ci, którzy sami w sobie równowagi nie mają, nie posiadają nawet elementarnego zmysłu moralnego, ani elementarnej wrażliwości. To oni są największymi szkodnikami przyrody, którzy rozrywając naturalne więzi rodzinne zwierząt, zakłócają naturalny rytm ich rozrodu i sami nakręcają tę ekologiczną nierównowagę.

Najpierw dokarmiają zwierzęta, żeby przyzwyczaić je do miejsc, gdzie mogą znaleźć jedzenie, a potem je tam wybijają. Jak można zgłodniałe zwierzęta wabić pokarmem, a kiedy ufne podchodzą, strzelać do nich? Jak można urządzać na nie mordercze nagonki.  Wiele zwierząt zranionych, z rozerwanymi wnętrznościami, dogorywa nieraz jeszcze długo w straszliwych męczarniach, podczas gdy panowie myśliwi podziwiają swoje trofea i urządzają „wielkie żarcie” i to na dodatek w poczuciu dobrze spełnionego wobec przyrody obowiązku.

Jak w ogóle w kraju, który zwie się chrześcijańskim może istnieć takie zjawisko jak myślistwo? Dlaczego Kościół daje na to przyzwolenie? Jak pokrętnie interpretowane zostaje boskie przykazanie „Nie zabijaj”.

polowanie_22345763

/Czyż to nie barbarzyństwo?/

Myśliwi mają nawet swojego patrona – św. Huberta. Zobaczmy, któż to był.

Hubert urodził się w 655 roku w Gaskonii, był potomkiem królewskiego rodu Merowingów. Zamiłowanie do polowania odziedziczył po swoim ojcu. Otóż mówi się, że gdy żona Huberta wyjechała do swojej umierającej matki, jej osamotniony mąż zaczął hulaszcze życie, a nade wszystko pokochał polowania, które zmieniły się w rzezie zwierzyny prowadzone bez umiaru. W trakcie jednego z takich polowań Hubert ujrzał wynurzającego się z kniei wspaniałego jelenia z krzyżem, jaśniejącym niezwykłym blaskiem pomiędzy pięknymi rozłożystymi rogami. Jednocześnie usłyszał nieziemski głos: „Hubercie! Dlaczego niepokoisz biedne zwierzęta i zapominasz o zbawieniu duszy?”.

Wydarzenie to spowodowało wewnętrzną przemianę Huberta, który od tego momentu zmienił swoje życie. Wobec takiego rozwoju spraw, nie rozumiem, dlaczego właśnie św. Hubert jest patronem myśliwych. Jeśli chcą brać z niego przykład, to powinni się nawrócić i przestać zabijać biedne zwierzęta. Jak wszędzie, tak i tutaj panoszy się wszędobylska hipokryzja.

Kiedyś ludzie polowali, żeby przeżyć. Teraz takiej potrzeby nie ma. Jest mnóstwo produktów pochodzenia roślinnego, które pozwalają człowiekowi przeżyć. Jest mnóstwo materiałów, które pozwalają się ubrać bez zabijania zwierząt. Nie trzeba też zabijać zwierząt, żeby nosić torebki, portfele czy buty . A już na pewno nie trzeba mordować całych stad zwierząt, które żyją sobie dziko i tylko fanaberie człowieka usprawiedliwiają funkcjonowanie takich praktyk.

Podobnie sprawa wygląda z hodowaniem i mordowaniem zwierząt. Podczas gdy 10 milionów ludzi umiera corocznie z głodu, a prawie miliard ludzi cierpi z powodu niedożywienia, 37% światowego plonu zbóż przeznacza się na paszę dla zwierząt hodowlanych. W Stanach Zjednoczonych odsetek ten wynosi 66%. Karmiąc bydło zbożem, tracimy 90% białek roślinnych, 99% węglowodanów i 100% błonnika. Kiedy weźmiemy pod uwagę, że z niespełna 1/2 hektara ziemi uprawnej można wyprodukować około 20 ton ziemniaków, 15 ton marchwi, 25 ton pomidorów lub 125 kilogramów wołowiny – zaczniemy mieć pojęcie o skali marnotrawstwa nieodłącznie związanego z produkcją mięsa.

Zwierzęta hodowlane codziennie zjadają góry żywności – żywności, której brakuje do nakarmienia ludzi! Z obszaru ziemi uprawnej wielkości 5 boisk futbolowych (10 hektarów) można uzyskać wystarczająco: soi, aby nakarmić nią 61 ludzi; zboża, aby nakarmić nim 24 ludzi; kukurydzy, aby nakarmić nią 10 ludzi; mięsa, aby nakarmić nim 2 ludzi

Oprócz tego hodowla inwentarza żywego jest bardziej destruktywna dla środowiska naturalnego niż jakakolwiek inna działalność człowieka. Niszczenie dzikiej przyrody, skażenie wód gruntowych, zanieczyszczenie rzek i jezior, kwaśne deszcze, destrukcja warstwy ozonowej, wycinanie lasów tropikalnych, erozja gleb, rozszerzające się pustynie – hodowla zwierząt i produkcja mięsa jest często główną przyczyną tych problemów.

I tak mogłabym jeszcze długo, długo pisać o tych wszystkich przerażających stronach traktowania zwierząt przez człowieka. Ważniejsze jednak jest, jak długo jeszcze potrwa ten ogromny w skali mord, rzeź, ubój, odstrzał? Jak długo jeszcze zwierzęta pozostawać będą w ustroju niewolniczym – urzeczowione, uprzedmiotowione, pozbawione elementarnych praw do życia, rozwoju, wolności? Jak długo będą one dla nas tylko statystycznym pogłowiem, a nie żywymi, czującymi jak my istotami, naszymi młodszymi braćmi w stworzeniu?

A do tych wszystkich rozważań sprowokował mnie głośny ostatnio film Agnieszki Holland „Pokot”. Ciekawa byłam tego filmu, gdyż był kręcony w pobliżu Międzygórza akurat wtedy, gdy byłam tam jakieś 1,5 roku temu. Wiedziałam również, że będzie to film broniący praw zwierząt. I nie rozczarowałam się. Oczywiście, spowodował wiele refleksji związanych z traktowaniem zwierząt. Ale zobaczyłam też dużo zwyczajnych, prawdziwych i trudnych ludzkich emocji.

Film trochę kontrowersyjny, nie tak znów polityczny,  ale też taki zwyczajnie” ludzki”.

pokot_agnieszkamandat_byrobertpalka

/zdjęcie z filmu/

Tytuł mojego wpisu pożyczyłam, oczywiście, od filmu.

 

Older Entries