Strona główna

Obudź się, zaczynamy !

1 komentarz

Świat jest taki piękny, a Ty śpisz ? Wstawaj, szkoda dnia !

KROSNY – old rooster in the morning | kogut ranną porą

.

Dwa plus jeden – Wstawaj szkoda dnia

.
Nareszcie świt zastąpił noc.
Powietrze świeże jak po burzy.
Więc po co chowasz twarz pod koc??
Dzisiejszy dzień się nie powtórzy.
Czekają gry nierozegrane.
Czekają sny niewypełnione.
Czekają wiatry nieschwytane.
A każdy woła w Twoją stronę!!

Wstawaj szkoda dnia, wstawaj szkoda dnia!
Wstawaj szkoda dnia, wstawaj szkoda dnia!

Dlaczego kryjesz się we mgle?
I zarośniętą biegniesz ścieżką.
Dlaczego ciągniesz wspomnień tren?
I przywołujesz co odeszło?
Czekają gry nierozegrane.
Czekają sny niewypełnione.
Czekają wiatry nieschwytane.
A każdy woła w Twoją stronę!

Wstawaj szkoda dnia, wstawaj szkoda dnia!
Wstawaj szkoda dnia, wstawaj szkoda dnia!

Reklamy

„Fajny film…

Dodaj komentarz

…wczoraj widziałam.

Momenty były?… Masz!”

Skończył się mój pobyt w stolicy. Przywitałam mojego nowego potomka, na szczęście urodził się zdrowy i śliczny!!!

Oczekując jednak przez kilka dni na jego przyjście na świat, skorzystałam z dobrodziejstw dużego miasta i odwiedziłam warszawskie kina.

Jako pierwsze odwiedziłam multikino w Wola Parku, bo po pierwsze miałam najbliżej, po drugie –  grali tam film, który bardzo chciałam zobaczyć, zbierający ostatnio mnóstwo nagród, mianowicie film:

„Zimna wojna”

Zwykle moje opinie różnią się od opinii znawców i krytyków. To, co im się podoba, mnie niekoniecznie, i odwrotnie. Tym razem jednak mój odbiór był absolutnie zgodny z odbiorem znawców.

Dawno nie widziałam tak pięknego filmu.

Wydaje mi się, że aktorzy odtwarzający role w tym filmie są dobrani perfekcyjnie. Nie wyobrażam sobie kogoś innego.

„Zimna wojna” to historia trudnej miłości dwojga ludzi zagubionych w powojennym świecie: w Polsce, we Francji, w Jugosławii. Dwojga ludzi, którzy nie potrafią być ani ze sobą, ani bez siebie, nie mogących znaleźć miejsca w żadnym z ówczesnych światów. Film nasycony miłością i muzyką. Przenikający na wskroś.

Sytuację polityczną w kraju, przedstawioną w filmie, i traktowanie ludzi, mimo że urodziłam się trochę później, odczuwałam wręcz organicznie, jakby to mnie kiedyś dotyczyło. Pewnie z niektórymi sytuacjami i ja się w życiu spotkałam, w końcu żyłam trochę w socjalizmie, ale nie były to aż tak skrajne sytuacje. A może jednak?

Ale to, co mnie najbardziej zachwyciło, to muzyka: i ta ludowa, przedstawiana przez zespół pieśni i tańca, i ta jazzowa czy klubowa – we Francji.

No i najpiękniejsze, jakie słyszałam, wykonanie przez Joannę Kulig piosenki „Dwa serduszka, cztery oczy…”

 

Drugi film, który bardzo chciałam obejrzeć (polecany przez reklamy w TV), to komedia romantyczna:

„Pozycja obowiązkowa”

Ponieważ, gdy byłam w Warszawie, czas grania tego filmu już się kończył, musiałam jechać aż do Galerii Mokotów, żeby go zobaczyć. Przy okazji jednak byłam pierwszy raz w życiu w słynnym warszawskim Mordorze. No i przyznam – jestem pod wrażeniem! Tyle stali i szkła w jednym miejscu jeszcze nie widziałam. Wow!!!

1

A film był oczywiście świetną rozrywką, zwłaszcza dla pań w moim wieku.

Cztery wieloletnie przyjaciółki raz w miesiącu spotykają się w stworzonym na własny użytek klubie czytelniczym. Niejedno już w życiu widziały, przeczytały i przeżyły, ale „Pięćdziesiąt twarzy Greya” okaże się w ich przypadku pozycją wyjątkowo inspirującą. Ponieważ, jak wiadomo, życie jest krótkie, panie postanawiają nie tracić czasu i odkryć nowe twarze miłości, z lepszym lub gorszym skutkiem.

Aktorki świetne, przedstawione historie napawają nadzieją na spotkanie, jeszcze w naszym wieku, miłości. No i do tego dobra zabawa podczas oglądania filmu.

Polecam, w razie gdybyście mieli sposobność go obejrzeć.

Przy okazji wspomnę jeszcze o innej imprezie, która miała miejsce w poprzedni weekend w Warszawie, tzn.22 – 24. 06. Otóż w różnych amfiteatrach w mieście odbyły się koncerty w ramach Festiwalu Orkiestr Wojskowych, organizowanego przez Garnizon Warszawa.

Miałam szczęście, bo jeden z koncertów odbył się blisko mojego miejsca pobytu, czyli w Parku Bemowo (Park Górczewska)

Grały dwie orkiestry:

– Orkiestra Wojskowa z Koszalina

2

– Orkiestra Wojskowa z Krakowa

3

W przerwie był pokaz musztry wojskowej

4

5

Piękne utwory: i wojskowe, i patriotyczne, i przeboje muzyki pop, i stare przeboje jazzowe.

Były solówki poszczególnych instrumentów: saksofony, puzony, trąbki i wokalne wykonania znanych przebojów.

Wszystko to podobno w ramach obchodów 100-lecia Niepodległości Polski.

Śledźcie zatem wydarzenia kulturalne w stolicy, bo można dostarczyć sobie wielu przyjemnych wrażeń i spędzić fajnie czas.

A ja mogę Wam tylko zazdrościć, że macie to wszystko na wyciągnięcie ręki.

Podróże Bazyliki 2018 – II

Dodaj komentarz

ŚWINOUJŚCIE

Tak naprawdę wycieczka miała kilka miejsc w swoim programie:

1

Wycieczki w sanatoriach odbywają się głównie w niedzielę, gdyż wtedy nie ma żadnych zabiegów. I tym razem wyjazd z Kołobrzegu miał miejsce w niedzielę, zaraz po wcześniejszym śniadaniu.

Pierwszym miejscem, w którym się zatrzymaliśmy był Trzęsacz.

Trzęsacz – to najmniejsza osada w popularnej wśród turystów gminie Rewal. Położenie na klifie zapewnia piękne widoki – można je podziwiać z okazałej platformy. Znajdziemy tu także szeroką plażę i czyste powietrze. My przyjechaliśmy tu zobaczyć ruiny gotyckiego kościoła pw. św. Mikołaja. Został on wybudowany ponad 600 lat temu w odległości ok. 2km od morskiego brzegu, na południku 15 st. wschodniej długości geograficznej. Obecnie pozostała po nim jedynie jedna ściana, o długości 12 m a szerokości 6m, znajdująca się na skraju klifu. Jak podają źródła, pierwsza, północna ściana świątyni, runęła do morza w nocy z 8 na 9 marca 1901 r. To jedyna tego typu atrakcja w Europie.

A tu możecie poznać całą historię zniszczenia kościoła w wyniku zjawiska abrazji:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ruiny_ko%C5%9Bcio%C5%82a_w_Trz%C4%99saczu

2

3

4

Kolejny etap naszej podróży, to Międzyzdroje. Po drodze jednak zobaczyliśmy Dziwnów. Atrakcją turystyczną Dziwnowa jest most zwodzony na rzece Dziwnej. Most został wybudowany w 1994roku. Jego skomplikowana konstrukcja stalowa, pomalowana na czerwono, już z daleka przyciąga wzrok. Podnoszenie mostu trwa kilka minut, a odbywa się latem w godziny parzyste, a poza sezonem – według potrzeb. Proces podnoszenia mostu jest bardzo widowiskowy i stanowi ciekawostkę godną obejrzenia. Przez ten właśnie most dostaliśmy się na wyspę Wolin.

Międzyzdroje mnie nie zachwyciły, a już na pewno rozczarowało mnie molo. To nie było to, co widziałam (chyba) w 2005 roku. Plaża w Międzyzdrojach jest dość ograniczona, gdyż występuje tam wybrzeże klifowe, a do tego ogromne hotele wchodzą prawie na tę plażę. Molo nie przypomina mola z Kołobrzegu czy Sopotu. Brak przestrzeni. Nie dość, że samo wejście na molo jest zabudowane sklepami i kawiarniami, to jeszcze te kawiarnie i restauracje wtargnęły na molo. Stoją na nim budy, stoliki, krzesła, przestrzeń i ławeczki sprzed lat zniknęły bezpowrotnie. Wielka szkoda, bo to było niepowtarzalne miejsce, a teraz przypomina jakiś bazar.

IMG_20180520_111409

Warto jeszcze zobaczyć w Międzyzdrojach Promenadę Gwiazd – niestety tym razem była w remoncie i nie można było tam wchodzić.

Pora jednak zostawić Międzyzdroje i jechać dalej.

Świnoujście to najdalej wysunięte na północny zachód miasto w kraju, w województwie zachodniopomorskim. Leży na trzech dużych wyspach: Wolin, Uznam i Karsibór oraz na kilkudziesięciu (podobno 44) mniejszych wyspach i wysepkach.

Aby dostać się do dzielnicy nadmorskiej, musieliśmy skorzystać z promu. Udało nam się niezbyt długo czekać i popłynęliśmy. 🙂

IMG_20180520_121039

Do samego miasta trzeba było jeszcze trochę dojechać. Obejrzeliśmy po drodze port pasażerski. Ogromne zbiorniki portu gazowego, całe osiedla uzdrowiskowe „dla bogaczy”, które budowane są masowo – głównie dla niemieckich turystów, i kilka ciekawszych sanatoriów.

13

Zatrzymaliśmy się w pobliżu plaży i promenady, gdzie każdy prywatnie zorganizował sobie czas. Po obejrzeniu promenadowych różności, zjedzeniu rybki i spróbowaniu nowych rodzajów lodów (to ja!), udaliśmy się w podróż powrotną.

Czekając na prom zauważyliśmy ciekawą tablicę.

IMG_20180520_141536

Historia Bolka rozpoczęła się kilka lat temu. Ktoś wyrzucił go tuż obok przeprawy promowej i odjechał. A Bolek czekał. Najpierw dzień, później tydzień. W końcu ktoś z pracowników promu rzucił Bolkowi kawałek kiełbasy. Jak się okazało to jego ulubiony smakołyk.

Minął rok, później kolejny, a dzielny pies wciąż czekał na swojego właściciela tam, gdzie go zostawiono. Ten jednak nie wrócił, a Bolek zyskał nową rodzinę – pracowników promu w Karsiborzu, mieszkańców Świnoujścia, a także turystów. – Bolek to symbol wierności i przywiązania do człowieka. Nie tracił wiary. Jest takim naszym polskim Hachiko, który w Japonii czekał na stacji na swojego pana, aż wróci z pracy. Tu pracownicy żeglugi o niego dbali i go dokarmiali. Nikomu Bolek tam nie przeszkadzał, zyskał sympatię wielu osób. Bolek już nie żyje, ale mieszkańcy Świnoujścia postanowili uczcić jego wierność tablicą pamiątkową.

W drodze powrotnej zajechaliśmy jeszcze do Kamienia Pomorskiego, żeby zobaczyć miejscową katedrę.

IMG_20180520_161225

Kościół Św. Jana Chrzciciela w Kamieniu Pomorskim to najstarsza świątynia na Pomorzu Zachodnim. Jej budowę rozpoczęto już w 1176 roku. Do czasów reformacji, a więc niemal do połowy XVI wieku, była katedrą – siedzibą katolickiego biskupa kamieńskiego. Dziś kościół nosi miano konkatedry archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej. W latach 1669-72 z fundacji księcia pomorskiego – Ernesta Bogusława Croya, powstały w kamieńskiej świątyni monumentalne organy, należące do najbardziej znanych w Polsce. Do północnej nawy kościoła w Kamieniu Pomorskim przylega jedyny w Polsce katedralny wirydarz czyli prostokątny ogród otoczony krużgankami. W przeszłości służył do nabożeństw, procesji, medytacji, a nawet publicznych pokut.

IMG_20180520_154119

IMG_20180520_154149

Pod koniec naszej podróży spotkał nas ulewny deszcz, którego nie było tu od miesiąca. To było pierwsze i ostatnie deszczowe popołudnie podczas mojego pobytu w Kołobrzegu.

Ta wycieczka zaprowadziła mnie do miast i miejsc, których jeszcze nie odwiedzałam. Polska ma wiele takich pięknych miejsc. Warto je zobaczyć, jeśli tylko mamy ku temu okazję. Warto też organizować sobie takie wyjazdy. Można to zrobić niewielkim kosztem, trzeba tylko chcieć!

 

„Piloci”

Dodaj komentarz

„Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”                /Winston Churchill/

1

Wiecie już, że bardzo lubię chodzić do teatru, a najbardziej kocham musicale. Tym razem także udało mi się wybrać do Teatru Muzycznego Roma na słynny już spektakl „Piloci”.

Każdy z nas, mniej lub bardziej, zna historię polskiego lotnictwa w Anglii podczas II wojny światowej. Libretto „Pilotów” opiera się na tej historii. Nie jest to dokumentalny zapis wydarzeń historycznych, ani dzieje któregokolwiek z polskich dywizjonów lotniczych uczestniczących w Bitwie o Anglię w 1940 roku. To fikcyjna fabuła, oparta na tych wydarzeniach, a bohaterowie i poszczególne sceny są wymyślone przez autora

Ze współczesnej gry komputerowej przenosimy się do 1939 roku. Tu zaczyna się miłosny wątek, który był pretekstem do przedstawienia całej historii. Aktorka i piosenkarka Nina poznaje absolwenta szkoły lotniczej w Dęblinie Jana. Zakochują się w sobie, deklarują wierność i miłość, ale sielankę przerywa wybuch wojny.

W kolejnych scenach oglądamy przygody czterech pilotów: Jana, Stefana, Franka i Maksa. Poważne  sprawy, związane z konspiracją,  obroną kraju, wyjazdem lotników do Anglii, patriotyzmem, przeplatane są zabawnymi scenami (np. lekcja angielskiego, jazda na rowerach, czy podryw w londyńskim klubie).

2

Pierwszą część przedstawienia kończy niesamowity efekt specjalny, który spowodował, że niejednej osobie serce stanęło w miejscu. Mianowicie rozbija się samolot, a na scenie z wielkim hukiem ląduje ogromna kula ognia. To trzeba zobaczyć!!!

W drugiej części spektaklu losy Niny i Jana toczą się oddzielnie. Jan poznaje córkę Lorda Stanforda – Alice. Nina prowadzi działalność konspiracyjną w Warszawie, ale cały czas śpiewa w rewii, aż wreszcie wyjeżdża do Francji. Oprócz wątku naszych głównych bohaterów, cały czas przedstawiana jest historia pilotów, sukcesy Polaków w Bitwie o Anglię, ale także zmiany w Europie i Polsce.

Spektakl nie kończy się happy endem. Zarówno związek Niny i Jana kończy się tragicznie, jak i sytuacja pilotów wracających do kraju. Tam ich wita reżim komunistyczny, który traktuje ich jak zdrajców. Smutne to, ale (niestety) prawdziwe. Przez jednego z ówczesnych decydentów wypowiedziane zostają znaczące słowa: „to ja decyduję tutaj, kto jest Polakiem a kto nie jest”. Czy może kojarzycie, że takie słowa zostały wypowiedziane także niedawno?

Musical zrobiony, jak zwykle w tym teatrze, z wielkim rozmachem. Przepiękne kostiumy, adekwatne do scen i sytuacji. Bardzo nowoczesna scenografia, bez której całe widowisko byłoby dużo skromniejsze. Wykorzystano tu ekrany ledowe, podobnie jak wcześniej w „Mamma mia”. Dzięki nim i animacjom cyfrowym, widzowie mogli zobaczyć bitwy samolotowe jak w kinie, dynamicznie i z efektami.

W rolę głównych bohaterów wcieliła się Zosia Nowakowska – jako Nina i Jan Traczyk – jako Jan. Pozostałą obsadę możecie sprawdzić na stronie teatru Roma.

Jak zwykle zachęcam Was do wybrania się na spektakl muzyczny „Piloci” . Dużo dobrej muzyki, pięknych piosenek i pięknego ich wykonania, urozmaicona i dynamiczna akcja, ciekawe efekty specjalne.

A wszystko to jest dziełem :

Libretto i reżyseria – Wojciech Kępczyński

Teksty piosenek – Michał Wojnarowski

Muzyka i aranżacje – Jakub Lubowicz, Dawid Lubowicz

Scenografia – Jeremi Brodnicki

I wielu innych osób: https://www.teatrroma.pl/spektakl/tworcy-i-realizatorzy/

 

 

 

Podróże Bazylki 2018 – I

Dodaj komentarz

KOŁOBRZEG

Kołobrzeg to jedno z najstarszych miast na Pomorzu. Jego historia sięga VIII wieku, kiedy istniała tu osada znana z pozyskiwania soli z wody morskiej. W X wieku ten ważny gród włączył do państwa polskiego Bolesław I Chrobry, próbując nawet utworzyć tu biskupstwo. Po jego śmierci pomorze wróciło do pogaństwa, a Bolesław Krzywousty, jak pisał Gall Anonim, musiał zdobywać sławne miasto Kołobrzeg. Przez kilkaset lat znajdowało się poza granicami Polski pod rządami: Duńczyków, książąt pomorskich, Brandenburgii, Prus i Niemiec. Dopiero w 1945 roku powróciło do Polski.

1

Kołobrzeg jest największym i najpiękniejszym polskim uzdrowiskiem o niezwykłym uroku i bogatej historii. Główna funkcja miasta turystyczno – uzdrowiskowa uwarunkowana jest doskonałym położeniem u ujścia rzeki Parsęty w sąsiedztwie lasów, złóż borowiny, ekosystemu bagienno – wodnego, który zapewnia schronienie wielu rzadkim gatunkom zwierząt i roślin.

Kołobrzeg to wspaniałe klimatyczne miejsce do wypoczynku , a pewnie też do zamieszkania.

/ „Przerwa w koncercie” – instalacja przy Domu Kultury/

2

3

4

Do odwiedzenia Kołobrzegu zachęca bogata, nowoczesna baza zabiegowa. Kuracjusze nie tylko z Polski, ale Niemiec i Skandynawii mogą wypocząć w doskonałej klasy hotelach i pensjonatach.

W Kołobrzegu leczeni są  pacjenci, których dotknęły choroby układu oddechowego, krążenia, reumatologiczne, przemiany materii i inne. Dzięki walorom lecznictwa uzdrowiskowego prowadzi się tu również dla dzieci z regionów ekologicznie zagrożonych tzw. „zielone szkoły”. Wypoczynek i atrakcje turystyczne, połączone z leczeniem w kołobrzeskim uzdrowisku, to najlepszy sposób na odnowę sił psychicznych i fizycznych.

Walory, jakie niesie ze sobą przyroda, zaczęto dostrzegać w Kołobrzegu już z początkiem XIX wieku. Ówcześni mieszkańcy miasta rozumieli, że być kurortem to nie tylko posiadać plażę nad morzem, piękne ośrodki zdrojowe i pensjonaty. Na równi potraktowano sprawę rozwoju bazy zdrojowej z planowym rozwojem miejskiej zieleni. Dostrzeżono też, że rejon Kołobrzegu nadaje się do aklimatyzacji przyrodniczych osobliwości. Dotyczy to szczególnie gatunków, które są mało odporne na mrozy. Obecnie na terenie miasta istnieją parki o łącznej powierzchni ok. 90 hektarów, a cztery z nich zostały wpisane do Rejestru Zabytków. Łączna całkowita powierzchnia parków i zieleńców wynosi ponad 120 hektarów.

Mimo, że miasto zostało pod koniec wojny mocno zniszczone, mamy tu także trochę zabytków, pomników, tablic pamiątkowych i wiele innych ciekawych obiektów i miejsc do zobaczenia.

Wspomnę tylko o kilku ważniejszych zabytkach. Dużo wiadomości o historii miasta, historii uzdrowiska, ciekawych miejscach i imprezach możecie zdobyć zaglądając na portal:

http://klimatycznykolobrzeg.pl/

Bazylika Najświętszej Marii Panny (Katedra)

To najcenniejsza monumentalna budowla miasta wzniesiona na przełomie XIV/XV wieku.

5

Na skutek licznych zniszczeń oraz prac remontowych wnętrze świątyni wydaje się stosunkowo nowoczesne. Jednak dzięki zapobiegliwości ostatniego protestanckiego pastora udało się ocalić niemało zabytkowych sprzętów. Do najważniejszych należy zaliczyć wspaniałą chrzcielnicę z brązu z 1355 roku, najstarsze w Polsce gotyckie stalle, cenne późnogotyckie tryptyki i ogromny żyrandol z 1523 roku, zwany Koroną Schlieffenów. Na ścianach można również podziwiać pozostałości dawnej polichromii.

Baszta Lontowa

6

Obecnie nazywana basztą prochową. Jest to jedyny obiekt średniowiecznego systemu obronnego, który przetrwał do dnia dzisiejszego w całości. Baszta ma cztery kondygnacje, a jej ściany frontowe posiadają liczne zdobienia. W elewacji od strony parku znajdują się otwory strzelnicze. Dziś w baszcie mieści się siedziba oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno – Krajoznawczego.

Latarnia Morska

Latarnia stoi tuż przy wejściu do portu. Latarnie zbudowano na prawym brzegu Parsęty, przy początku falochronu ochraniającego wejście do portu. Historia latarni w Kołobrzegu sięga XVII wieku. Wieże były wielokrotnie przebudowywane. Ostatnia z nich, zbudowana w 1909 roku, została wysadzona przez wojska niemieckie w marcu 1945 roku.

7

/widok z latarni na wejście do portu/

7-1

/widok z latarni na Port Pasażerski/

7-2

Obecna budowla, wzniesiona na forcie z 1770 r. przy wejściu do portu i jednocześnie przy ujściu Parsęty do Bałtyku, pochodzi z roku 1947, ma wysokość: 26 m, zasięg światła: 29,6 km i stanowi jednocześnie pomnik zwycięstwa nad Niemcami (tablica ze słowami: Bohaterom poległym w walce z najeźdźcą hitlerowskim o wolność i niepodległość… (do 1992 roku: …o wolność i niepodległość Związku Radzieckiego i Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej)) oraz zabytek architektury. Po kapitalnym remoncie w latach 1979-1981 została udostępniona dla zwiedzających.

Ratusz

Ratusz to najważniejsza, świecka budowla miasta. Pierwotnie na placu ratuszowym stała imponująca gotycka budowla powstała około roku 1380. Pierwszy ratusz funkcjonował w swym pierwotnym kształcie do 1807 roku, gdy w czasie oblężenia przez wojska napoleońskie został zniszczony.

8

W latach 1829-1832 na jego pozostałościach i z wykorzystaniem zachowanych fragmentów (jeden z narożników, piwnice) wzniesiono nowy. Projektantem nowego neogotyckiego ratusza był K. F. Schinkel. Budynek przypomina wyglądem średniowieczny zamek o obronnym charakterze. Posiada 5 małych wieżyczek i jedną strzelistą główną wieżę, na której mieści się tarcza zegarowa. O godzinie 9:00, 15:00 i 18:00 można usłyszeć hejnał miejski. Wieżę zdobią też wizerunki herbów miejskich. Aktualnie ratusz jest siedzibą władz miasta, Urzędu Stanu Cywilnego, oraz Miejskiego Ośrodka Kultury.

Pomnik – Zaślubiny z morzem

Modernistyczny pomnik upamiętniający symboliczne Zaślubiny Polski z 18 marca 1945 roku, został  odsłonięty 3 listopada 1963 roku.

9

U podnóża, na kamiennych płytach, upamiętniono wszystkie jednostki wojskowe uczestniczące w zdobywaniu miasta w 1945 roku. Sam akt zaślubin był symbolem dostępu Polski do morza, a „Panem Młodym” został kapral Franciszek Niewidziajło, który ze wschodniego falochronu portowego, u podnóża główki, rzucił w morze pierścień zaręczynowy.

Z pomnikiem wiąże się legenda mówiąca, iż przejście z jednej strony pomnika na drugą przez prześwit pod pomnikiem (na bezdechu), przynosi spełnienie się wcześniej pomyślanego życzenia.

A na koniec bardzo klimatyczna restauracja:

Domek Kata

/Na podstawie opracowań dr Hieronima Kroczyńskiego./

Przypuszcza się, że pochodzi z XVII w. W XVIII w. mógł należeć do kupieckich rodzin Ramlerów, a później do Goelbergów – właścicieli dużego domu na Rynku nr 236 (obecnie Starostwo Powiatowe). Po wyprzedaży majątku przez Goeblerga w latach 1817-1819 i wyprowadzeniu się do Szczecina (w związku z ujawnieniem romansu jego żony z pruskim oficerem) budynek ten był własnością różnych rzemieślników.

W czasie drugiej wojny światowej zniszczony. Zachowały się tylko mury bez szczytów. W roku 1958 odbudowany przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. 19 czerwca 1953 r, został wpisany do rejestru zabytków woj. koszalińskiego pod poz. 7 jako pierwszy z kołobrzeskich zabytków. Fakt ten miał związek z popularyzacją tego obiektu przez niektórych działaczy turystycznych jako „katowni i siedziby sądu ostrego tzw… Scharfrichterei (Bodelei) .

10

/kawiarnia na parterze/

11

/restauracja na piętrze/

12

Zawsze tu zaglądam, jak jestem w Kołobrzegu 🙂

 

Wszystko, co dobre…     

Dodaj komentarz

…to się kiedyś kończy.

Właśnie wróciłam z mojego ukochanego Kołobrzegu. Trzy tygodnie słońca, wiatru i fal morskich. Trzy tygodnie intensywnych marszów brzegiem morza oraz spacerów po molo i po kołobrzeskich promenadach.

/Widok z latarni morskiej na morze i Bulwar Jana Szymańskiego – założyciela i I Dyrektora Polskiej Żeglugi Bałtyckiej/

1

Myślałam, że w Kołobrzegu jest pięknie niezależnie od pory roku, ale teraz już wiem, że majowy Kołobrzeg jest najpiękniejszy. Zieleń, kwiaty (jeszcze kwitły kasztany, rododendrony i tulipany), nie ma jeszcze tłumów, smaczne rybki do wyboru, do koloru i przepiękne morze, za którym już teraz tęsknię.

2

Na takich sanatoryjnych wyjazdach najbardziej liczy się pogoda i towarzystwo, a to miałam przednie. Towarzysza spacerów poznałam już w pociągu, zajmował miejsce naprzeciwko mnie, gdy wsiadłam do pociągu. Jechał z Warszawy, dokładnie do sanatorium Posejdon, dokąd i ja zmierzałam (ostatnio śmiałam się z takich historii). Zaznaczam jednak, że tylko towarzysza spacerów, przyjaciela, rozmówcę – nic więcej.

/a tu czasem wpadaliśmy na piwko/

4

5

6

Do tego kilku przystojnych panów  (niestety – wszyscy żonaci)  wciągnęło mnie do kółka brydżowego (brakowało im czwartego gracza) i nauczyłam się wreszcie grać w brydża. Całe wieczory, zamiast tańczyć, spędzaliśmy na tej grze (chociaż całe życie tego unikałam), a sympatyczni panowie cierpliwie mnie uczyli i byli bardzo tolerancyjni przy moich licznych wpadkach. Do tego prowadziliśmy ciekawe, a czasem wesołe, rozmowy.

Przed południem zabiegi i marsze brzegiem morza, po południu dalszy ciąg maszerowania lub spacerowania, obowiązkowo basen, a wieczorem brydżyk.

/zachód słońca przy latarni morskiej/

3

W kolejne niedziele jeździłam na wycieczki, które opiszę oddzielnie.

Trzy tygodnie minęły, jak z bicza strzelił. I jak widać, wszystko co dobre, ma kiedyś swój koniec. Szkoooda!!!

Teraz trzeba wracać do rzeczywistości. Czeka mnie wkrótce podróż do stolicy. Tam przyjdzie na świat nowy obywatel Warszawy, a mój kolejny wnuczek. Babcia musi być przecież wtedy na miejscu.

A może to będzie prezent na te moje problematyczne urodziny :). Zobaczymy! 🙂

PS: Z mojego okna obserwowałam rodzinkę mew, która zrobiła sobie gniazdo na dachu naszego basenu. Byłam pełna podziwu, jak mewa – matka opiekowała się swoim dzieckiem. Całą dobę nie odstępowała go na krok, wyprowadzała go z gniazda na spacery, a podczas upałów chroniła się razem z nim w cieniu, za szafką od klimatyzatora. Jedzenie donosił jej mąż i ojciec małego ptaszka. To był cudowny widok 🙂

IMG_20180602_075346

Niedługo…

8 Komentarzy

… będę stara…. ale jeszcze nie dziś.

„Młodość… Cudowne lata są już za nami….

Jej urok trwa nadal i do niej wracamy

Z nostalgią , z tęsknotą, z wielkim rozrzewnieniem.

Nie chcemy, by została tylko wspomnieniem,

Lecz by żyła ciągle, bez końca w nas trwała

Wbrew prawom natury, by w nas pozostała

I została…. w części. A co pozostało?

Duch został młody, a zmieniło się ciało. „

/autor: ar-tur /

starsza-kobieta-z-lustrem-55712764

Miałam już osiemnastkę, potem drugą, a nawet trzecią 🙂  Ale dziś nie mam jeszcze szóstki na początku liczby wyrażającej mój wiek. Jeszcze trochę będę młodsza.

Życie płynie, wszystko się zmienia, my również. Pełne dziesiątki naszego życia skłaniają nas do refleksji.

Tak naprawdę nigdy nie przejmowałam się tym, że mam rok, 5 lat czy 10 lat więcej. Każdy wiek ma swój urok i swoje prawa. Im jestem starsza, tym jestem bardziej świadoma tego, co w życiu robię i jak to robię.

Czasem czuję się w dołku, a czasem czuję się nawet szczęśliwa. Umiem cieszyć się z tego co mam, a czasem z tego, czego nie mam 🙂  np. z tego, że nie mam już długów (pozostałość po moim byłym).

Nie lubię się martwić na zapas, nie lubię narzekać, nie jestem zazdrosna o dobra innych. Ważne są dla mnie kontakty z ludźmi, rodzina, bliscy. Nie jestem zbyt gorliwą babcią, ale wnuki dają mi wiele radości i cieszę się każdą chwilą spędzoną z nimi

Tak sobie żyję cichutko na tej mojej prowincji, ale tak naprawdę tylko czekam, żeby stąd wyjeżdżać i sprawdzać, co dzieje się w świecie. Lubię spotkania towarzyskie, lubię kino, teatr i podróże. Nie zawsze mam taką możliwość, żeby to wszystko się działo, ale wykorzystuję każdą okazję.

Zanim jeszcze będę starsza, czeka mnie trzytygodniowy pobyt nad morzem, w moim kochanym Kołobrzegu. Super! Sama radość!

Cieszę się, że jestem jaka jestem. Tak właściwie, to chyba nawet lubię siebie 🙂

Mogłabym być, oczywiście, szczuplejsza, ładniejsza, bogatsza, zobaczyć Tadź Mahal, napisać do pewnej pani poseł, że jest idiotką……….

Nikt nie jest doskonały, ale każdy jest, w pewnym sensie, wyjątkowy – niezależnie od wieku.

I tego się trzymajmy !!!

Widok na Wszechświat

2 Komentarze

Niedawno byłam na wykładzie w Olsztyńskim Planetarium w ramach cyklu „Piątkowe wieczory z Uranią”. Wykład pod tytułem „Wszechświat z lotu ptaka” przeprowadził  prof. dr hab. Andrzej Sołtan z Centrum Astronomicznego  im. M. Kopernika w Warszawie.

Tytuł dość dziwny, jak przyznał sam Pan Profesor, gdyż trudno nasz Wszechświat zobaczyć z lotu ptaka, w przeciwieństwie do tego Wszechświata, który ostatnio prezentował nam Lis.

Podczas wykładu przedstawiono uczestnikom, jak wygląda Kosmos, począwszy od naszego najbliższego otoczenia, aż do najdalszych jego zakątków. Na razie wiemy, że Wszechświat istnieje w promieniu 13,5 miliarda lat świetlnych od Ziemi, bo z tej odległości dotarło do nas światło. Tyle czasu też podobno istnieje nasz Świat. Nie znaczy to, że są to jego krańce. Po prostu z dalszych odległości światło do nas jeszcze nie dotarło.

Piszę o tym, żeby pokazać alternatywne spojrzenie na Ziemię i Kosmos, inne niż to, które przedstawił Lis.

Wykładu oczywiście  nie przytoczę, ale znalazłam film, który oddaje sens informacji przekazanych podczas wykładu.

Również film „Podróż na kraniec Wszechświata” przybliży nam ten temat.

A na koniec film „Kształt Ziemi” przedstawi nam dowody na to, że Ziemia jest kulą.

 

W co wierzyć? Wybór, jak zwykle, należy do Was.

Older Entries