Strona główna

Seks ludziom…

11 Komentarzy

… jednak coś przestawia w głowach !

To właśnie dlatego od wieków i w różnych społecznościach przywiązywano tak wielką wagę do zachowania wstrzemięźliwości przedślubnej. A pilnowały tego matki, babcie, ciotki, sąsiadki… nadzorowali szamani. Straszono też grzechem.

Już na etapie poznawania, randkowania… należy pilnie obserwować kandydata na partnera / kandydatkę na partnerkę i wyciagać wnioski. Szczególnie należy zwracać uwagę na reakcje gdy jest zdenerwowan-y/-a lub zirytowany, jak zachowuje się w sytuacjach wymagających podejmowania decyzji, jak odnosi się do innych osób itd.

Reklamy

Mężczyźni nie…

9 Komentarzy

… słuchają, kobiety mówią zbyt często.
A te same słowa znaczą dla nich zupełnie co innego.

Rzeczy oczywiste nie dla wszystkich są oczywistymi !
Oto typowe przykłady i powody częstych nieporozumień między mężczyzną i kobietą. Wynikają niestety z cech typowych dla skrajnie różnych gatunków Homo-Sapiens.

Perfekcyjna…

Dodaj komentarz

… pani domu.

Jest taki program w telewizji. Zgłaszają się do niego kobiety, które mają problem  (delikatnie mówiąc) z utrzymaniem porządku w mieszkaniu. Czasem oglądam ten program i chyba zawsze przeżywam szok, że można tak zapuścić piękne domy i mieszkania. Trochę się przy tym też dowartościowuję 🙂

1

Perfekcyjną panią domu  raczej bym się nie nazwała. Potrafię też zrobić bałagan. Uważam także, że mieszkanie służy do mieszkania, a nie na wystawę. Jestem jednak absolutną przeciwniczką brudu, a taki stan często jest pokazywany u bohaterek tego programu. Szok, szok,szok! Nie mam pojęcia, jak można w takich warunkach mieszkać.

Lubię jak jest w domu posprzątane, jest świeżo i pachnąco. I dopiero wtedy, z błogością, oddaję się słodkiemu lenistwu.

2

W przeciwieństwie do niektórych, znanych nam osób, nie uważam, żeby robienie porządku należało tylko do kobiet. W związkach partnerzy powinni razem dbać o to, żeby było czysto i przyjemnie w mieszkaniu.

4

Stopień zaangażowania  w robienie porządków powinien zależeć od tego, kto ile pracuje i jak dysponuje wolnym czasem. Jeśli kobieta prowadzi tylko dom i nie pracuje zawodowo, to do niej powinny należeć takie obowiązki. Jeśli pracują razem, to razem też powinni sprzątać, lub zrobić sobie podział obowiązków.

Wydaje się to takie proste, a tyle kontrowersji ciągle wywołuje. Brudzisz, to i sprzątać musisz! Czasy służących i niewolników chyba jednak się skończyły? Tak mi się przynajmniej wydaje .

3

Ciągle nie wiem, dlaczego niektórzy panowie uważają, że trzeba koło nich skakać na paluszkach, robić za nich wszystko i podsuwać pod nosek. Przecież to obciach. Na ich miejscu spaliłabym się ze wstydu.

Na koniec piosenka o sprzątaniu. Niby dla dzieci, a jednak…..

 

Woda – wielka tajemnica

12 Komentarzy

Czym jest woda i jak kluczową rolę pełni w naszym życiu, będąc nośnikiem informacji we wszelkich bio-komputerach, jeżeli uznać za takie organizmy żywe i całą planetę.

.
Woda jest ważną składową Natury, bez niej powstanie i funkcjonowanie istot żywych byłoby niemożliwe. Często nie doceniamy jej roli i nie szanujemy tego wspólnego skarbu. A wody zdrowej i zdatnej do picia jest coraz mniej.

Kruche ciasto…

Dodaj komentarz

…  z malinami i aksamitną pianką.

Kopia P1170082

Mały przerywnik kulinarny. Dawno już nie było na naszym blogu żadnych przepisów. Proponuję coś słodkiego i przepysznego.

Pierwszy raz to ciasto przywiozła do domu moja córka. Zniknęło błyskawicznie, tym bardziej, że to było świąteczne spotkanie.

Ja piekłam je już kilka razy. W przepisie zalecają użycie malin, ale ja stosowałam różne owoce. Piekłam to ciasto z jeżynami, z wiśniami z kompotu, z brzoskwiniami z puszki, oczywiście z malinami, z jagodami, a nawet z rabarbarem. Zawsze wychodziło równie pyszne.

Wykonanie jest bardzo proste, a więc zapraszam do wypróbowania przepisu. Pianka jest rzeczywiście delikatna i aksamitna 🙂

Składniki na kruche ciasto:

2,5 szklanki mąki pszennej (mąka zwykła zmieszana z krupczatką)

250 g masła lub margaryny

2 łyżeczki proszku do pieczenia

3 łyżki cukru

5 żółtek

Mąkę, cukier  i proszek do pieczenia przesiać, dodać masło, posiekać nożem do momentu, kiedy ciasto będzie przypominać kruszonkę. Dodać żółtka i zagnieść . Jeśli ciasto będzie zbyt sypkie, dodać trochę śmietanki. Podzielić na 2 części – około 60% i 40%, każdą zawinąć w folię spożywczą, zamrozić. Tą czynność można zrobić dzień wcześniej, ale wystarczy kilka godzin (3 – 4 ).

Blachę o wymiarach ok. 35 x 22 cm wysmarować masłem lub wyłożyć papierem do pieczenia. Na spód zetrzeć na tarce większą część ciasta (60%), lekko przyklepać dłonią i wyrównać. Podpiec na złoty kolor w temperaturze 190ºC przez około 15-20 minut. Odstawić do całkowitego wystudzenia.

Delikatna budyniowa pianka:

5 białek

1 szklanka drobnego cukru do wypieków

1 opakowanie cukru wanilinowego (16 g)*

2 opakowania budyniu waniliowego lub śmietankowego, bez cukru (2 x 40 g)

1/2 szklanki oleju

Ponadto:

500 g malin (mogą być mrożone, nie rozmrażamy ich wcześniej)

cukier puder do oprószenia

Kiedy podpieczony spód jest wystudzony, zacząć ubijać białka. Po ubiciu na sztywno, powoli wsypywać drobny cukier i cukier wanilinowy, cały czas ubijając na najwyższych obrotach. Następnie powoli wsypywać proszek budyniowy, cały czas miksując, by dobrze się rozpuścił. Strużką wlewać olej, nie przerywając ubijania.

Na podpieczony, zimny spód ciasta wyłożyć ubitą pianę. Wyrównać i układać gęsto maliny lub inne owoce. Maliny łopatką lekko wepchnąć w pianę. Na wierzch zetrzeć resztę zamrożonego ciasta (40%).

Piec w temperaturze 190ºC przez około 30 – 40 minut. Wyjąć, przestudzić, oprószyć cukrem pudrem.

image

Smacznego 🙂

 

 

Podróże Bazylki 2017 – II

17 Komentarzy

KARLSKRONA

Jeszcze podczas powrotu z wycieczki na Podlasie próbowaliśmy wymyślić jakąś ciekawą wycieczkę na koniec wakacji. Wszystkim spodobał się pomysł rejsu promem do Szwecji . Ja osobiście nigdy jeszcze nie przepłynęłam naszego Bałtyku, nawet promem, więc taka wycieczka  była dla mnie wielką atrakcją. Wybraliśmy się zatem w podróż z Gdyni, liniami Stena Line, do Karlskrony , aby zwiedzić to miasto i okolice w ciągu jednego dnia.

Program wycieczki wyglądał następująco: w czwartek wieczorem wypływamy z portu w Gdyni do Karlskrony, rano następnego dnia jesteśmy już na miejscu i mamy cały dzień na zwiedzanie, a wieczorem znów wsiadamy na prom i wracamy do Gdyni.

1

Do  terminalu portowego  dotarliśmy ok. godziny 19, załatwiliśmy u przemiłej pani program wycieczki i karty pokładowe, i grzecznie, popijając kawkę z automatu, czekaliśmy na odprawę i wejście na prom.

Gdy wchodziliśmy na prom Stena Line- Stena Vision było już prawie ciemno, ale i tak jego wielkość  zrobiła na nas ogromne wrażenie.

2-1

/powyższe zdjęcie: Prom Spirit (źródło: www.stenaline.pl)   /

2-2

/postój promu w Karlskronie/

2-3

Przez taki sam rękaw jak na lotniskach wchodzimy do wnętrza promu. Lądujemy od razu na poziomie 7. Przy wejściu umundurowany marynarz pyta się nas o numer kajuty, a następnie kieruje przybyszy we właściwą stronę.

Po wejściu zajmujemy swoje kajuty, trafiły nam się nawet takie z oknami  (mimo wszystko to przyjemne spojrzeć przez okno i zobaczyć, że jesteśmy na pełnym morzu). Zaraz jednak wychodzimy na pokład, żeby patrzeć na wypłyniecie z portu, na światła portowe, i na światła oddalającej się Gdyni. Było już ciemno i padał deszcz, ale i tak było to dla nas ekscytujące przeżycie.

Gdy światła Gdyni znikły na horyzoncie, ruszyliśmy zwiedzać atrakcje promu.

3

SKLEP

Oczywiście ciekawość nas poprowadziła w pierwszej kolejności do sklepu wolnocłowego. Niestety, ceny nie były wcale niższe niż u nas, natomiast z pewnością były dużo niższe niż w Szwecji. W ofercie było sporo alkoholi, perfum i kosmetyków, a także szeroki wybór tradycyjnych, szwedzkich produktów spożywczych, oraz zabawek i słodyczy.

BARY I RESTAURACJE

Na statku znajduje się kilka barów i restauracji w zależności od preferencji. Można wybrać się na romantyczną kolację, wypić drinka przy barze, a także poszaleć w jeden z dyskotek. Ceny oczywiście wyższe niż w takich przybytkach na lądzie, ale przecież raz to nie zawsze 🙂

W końcu wracamy do naszej kabiny, pijemy piwo, rozmawiamy. Cieszymy się życiem i sobą. Jest przyjemnie i wesoło. Za oknem  otchłań morska i fale, w środku ciepło i przytulnie.

Czas do 23 upłynął nam bardzo szybko i panowie z ochrony przyszli nas upomnieć, że zaczyna się cisza nocna i naszą imprezę możemy kontynuować na pokładzie 8, w którymś z lokali. Oczywiście skorzystaliśmy z propozycji i resztę wieczoru spędziliśmy na imprezie w jednej z dyskotek. Wybawiłam się super i około drugiej grzecznie poszłam spać.

Noc, niestety, była krótka. Około szóstej rano obudziła nas piękna muzyczka jazzowa i miły głos zapraszający do wyjścia na pokład. Zbliżamy się do Szwecji.

Zaczynamy mijać wyspy, dziesiątki – tak mi się wydaje – małych wysepek. Na niektórych stoją domki. Ciekawe, czy ktoś w nich mieszka? Choć z wyglądu są jak małe dęby – silne i muskularne, mimo to przebywanie w nich podczas większego sztormu, niewątpliwie musi być ciekawym przeżyciem 🙂

4

Na szczęście bagaże możemy zostawić w kajutach, gdyż wracamy tym samym promem. Nie zawsze jest to możliwe i często te bagaże trzeba zostawiać w szafkach bagażowych, co generuje dodatkowe koszty.

Czekamy przed wyjściem z promu. Szwedzi z ogromnymi wózkami obładowanymi zakupami ze sklepu wolnocłowego, głównie alkoholami. My z małymi plecaczkami, w których znajdują się niezbędne do zwiedzania przez cały dzień akcesoria.

Wychodząc z promu widzimy ogromne ciężarówki i samochody wyjeżdżające z dolnych pokładów.

Przed wejściem do terminalu wita nas znak „UWAGA NA ŁOSIE” i czeka na nas pani przewodniczka, która prowadzi nas do autokaru. To ona spędzi z nami kilka godzin i pokaże nam miasto.

5

Karlskrona leży na trzydziestu trzech wyspach archipelagu Blekinge, na skalistym wybrzeżu Morza Bałtyckiego. Miasto zostało założone w 1680 roku, gdy została tam przeniesiona siedziba Szwedzkiej Królewskiej Marynarki. Nazwa pochodzi od zestawienia imienia króla Karola XI i słowa korona (Karlskrona – Korona Karola). Centrum miasta położone jest na wyspie Trossö. Inna wyspa, Stumholmen była dawniej własnością Marynarki Wojennej, teraz znajduje się tam Muzeum Marynarki Wojennej – Marinmuseum.  Ponieważ Szwecja jest od dwóch wieków neutralna, ominęły ją zawieruchy wojenne XX wieku i może szczycić się doskonale zachowanymi, oryginalnymi zabytkami. W Karlskronie są to wzniesione w siedemnastym i początkach osiemnastego budynki, w tym wybudowany w latach 1720–1744 kościół Kościół Fryderyka. Inny, zaprojektowany przez tego samego architekta – Nicodemusa Tessina Młodszego – Kościół Świętej Trójcy, zwany także Kościołem Niemieckim powstał w latach 1697–1709. Jest to okrągły budynek z dachem kopułowym, co nie jest typową dla Szwecji konstrukcją. Bardzo ciekawym budynkiem jest Kościół Admiralicji – drewniana świątynia mogąca pomieścić aż 4000 osób – największy drewniany kościół w Szwecji.

W 1998 r. Karlskrona znalazła się na liście światowego dziedzictwa UNESCO jako najlepiej na świecie zachowane ufortyfikowane miasto i baza marynarki wojennej z XVII i XVIII w.

Najpierw pojechaliśmy na wzgórze Bryggareberget  – punkt widokowy – obejrzeć panoramę miasta.

6

A następnie zwiedzaliśmy kolejne atrakcje miasta:

Fisktorget – Targ Rybny, miejsce do którego dawniej codziennie rano przypływali rybacy i sprzedając świeżo złowione dorsze, śledzie i flądry – podstawa wyżywienia mieszkańców Karlskrony. Te czasu już minęły, ale do dziś na środku Targu Rybnego stoi ostatnia rybaczka, która zachwala swój towar – tak naprawdę pomnik autorstwa Erika Höglunda

7

Stortogret, czyli Wielki Rynek – to tutaj większość turystów kieruje swoje pierwsze kroki. Jest to największy rynek w Skandynawii o powierzchni 2 ha. Tutaj znajduje się Kościół Trójcy Świętej, Kościół Fryderyka oraz Ratusz. Znajdziemy tam także XIX-wieczny pomnik króla Karola XI, założyciela miasta.

8-1

8-2

8-3

Björkholmen – najstarsza dzielnica Karlskrony, położona w zachodniej części wyspy Trossö. Dzielnica składa się małych, kolorowych, drewnianych domków, w których kiedyś mieszkali stoczniowcy, rzemieślnicy i marynarze. Osada powstała w XVII wieku, a jej zabudowa częściowo przetrwała do dziś, pomimo pożaru, który pod koniec XVIII wieku strawił prawie wszystkie drewniane budynki w mieście, ponieważ kiedyś znajdowała się na osobnej wysepce.

9-1

Kiedy w Karlskronie zaczął rozwijać się przemysł stoczniowy potrzeba było coraz więcej rąk do pracy, a właściciele tych rąk musieli gdzieś mieszkać. Od końca XVII w. zaczęła rozwijać się dzielnica mieszkalna stoczniowców z charakterystycznymi malutkimi domkami – czyli właśnie Brzozowe Wzgórze, bo to właśnie znaczy po polsku Björkholmen. Dzisiaj spacerując uliczkami można obejrzeć zabudowania pochodzące nawet z XVIII w.

9-2

Domy z Björkholmen zbudowane są z wytrzymałego drewna dębowego, co przyczynia się do tego, że nadal są tak dobrze zachowane. W dodatku mieszkało tu wielu stoczniowych stolarzy, a budowa drewnianego domku była dla nich niczym w porównaniu z budową ogromnego statku.

Mówi się, że domki są tak małe, bo stoczniowcy budowali je z kawałków desek wynoszonych ze swojego miejsca pracy. Kawałki te musiały mieścić się pod płaszczem.

9-3

9-4

Przy oknach niektórych domów można nadal zobaczyć charakterystyczne lusterka pozwalające dyskretnie podejrzeć kto puka do drzwi. Miało to ułatwiać żonom marynarzy sprawdzenie, czy to aby na pewno mąż wraca z pracy.

Dawniej Björkholmen znajdowała się na oddzielnej wyspie (później usypano połączenie z wyspą Trossö), dzięki czemu malownicze domki uniknęły pożarów, które strawiły większość zabudowań dawnej Karlskrony.

W tych maleństwach mieszkały kiedyś całe rodziny. Dzisiaj to, co dawniej było całym domem, stanowi tylko jeden mały pokój większego mieszkania, dobudowanego gdzieś z boku.

Paradoksalnie dawna dzielnica biedoty jest teraz jedną z najbardziej pożądanych lokalizacji w Karlskronie, a ceny nieruchomości tutaj są bardzo wysokie.

Odwiedzającym Karlskronę z całego serca polecam spacer po tym miejscu.

Kościół Admiralicji, czyli największa drewniana świątynia Szwecji, mogąca pomieścić 4000 osób. Z zewnątrz kościół pokryty jest farbą koloru Falu rödfärg (czerwony falu), czyli w tradycyjnym szwedzkim kolorze. Świątynia ma kształt kwadratu położonego na planie krzyża greckiego, którego krzyżujące się ramiona mają długość 20 m. Wnętrze kościoła pomalowane jest w odcieniach koloru niebieskiego. W odróżnieniu od pełnych przepychu dekoracji polskich kościołów z epoki baroku, tu dominuje typowa dla protestanckiej Szwecji prosta i surowa forma.

10

Figura Rosenboma

Przed Kościołem Admiralicji stoi licząca ponad 200 lat, drewniana figura żebraka Matsa Rosenboma – legendarnej postaci, która podobno w noc sylwestrową 1717 roku zamarzła z wyciągniętą w żebraczym geście ręką. Na pamiątkę tego zdarzenia postawiono przed wejściem figurę Rosenboma, któremu można wrzucić pod kapelusz jakiś pieniążek. Zebrane datki są potem przekazywane na pomoc dla ubogich.

11

Druga atrakcja w pobliżu kościoła to pomnik chłopca, Nilsa Holgerssona. Jest on bohaterem książki „Cudowna podróż”, napisanej przez Selmę Lagerlöf. To pierwsza kobieta, która otrzymała literacką Nagrodę Nobla.

12

Nabrzeże Królewskie (Kungsbron) –  było dawniej miejscem, z którego szwedzcy królowie rozpoczynali oficjalne wizyty w Karlskronie. Dziś na brzegu stoi drogowskaz wskazujący odległości w kilometrach do niektórych stolic i miast siostrzanych (np. do Warszawy jest 560km.)

13-1

Jeszcze jedna konstrukcja na nabrzeżu przykuła nasz wzrok. To rekonstrukcja pierwszych latarni morskich. W podnoszonym do góry metalowym koszu palono ogień. Przypomina to trochę katapultę. W oddali na drugim brzegu prawdziwa latarnia morska na Wyspie Stumholmen.

13-2

13-3

Muzeum Marynarki Wojennej – muzeum sięga tradycją do roku 1752 roku i jest miejscem, w którym pokazana jest historia szwedzkiej marynarki wojennej z imponująca kolekcją modeli okrętów, podwodnym tunelem i ogromnymi figurami, a także interaktywnymi wystawami.

14-2 (2)

14-2 (1)

14-3

14-4 (1)

Spod muzeum można wsiąść na prom i wybrać się na wyspę Aspö z twierdzą broniącą dojścia do Karlskrony. Co oczywiście uczyniliśmy.

Promy na Aspö są bezpłatne i odchodzą co godzinę z przystani w porcie handlowym. Przejazd trwa niecałe 30 min. i pozwala zobaczyć Karlskronę od strony morza – prom mija Stumholmen z Muzeum Marynarki Wojennej i Bastionem Kungshall, port wojenny i wyspę Lindholmen ze zabudowaniami starej stoczni, a także wysepkę Godnatt z XIX-wieczną wieżą artyleryjską (zajmującą całą powierzchnię szkieru, obecnie wykorzystywaną jako latarnia morska).

Najciekawszym zabytkiem Aspö jest twierdza Drottningsskär. Twierdzę zbudowano na przełomie XVII i XVIII w. i jest to starsza z dwóch fortec broniących przejścia przez cieśninę Aspösund – jedyny żeglowny szlak, którym muszą przepłynąć wszystkie statki i okręty udające się do Karlskrony. Drottningsskär jest osobną wyspą, oddzieloną od Aspö cieśniną – przejście drewnianym mostem. Twierdza składa się z głównego budynku zbudowanego z grubych granitowych bloków z górnym piętrem przeznaczonym dla artylerii oraz czterech bastionów, w których umieszczone były kwatery załogi. Na dziedzińcu stoi dom komendanta. Wszystkie budynki zachowały się w niezmienionym stanie do dziś.

15 - 1

15- 2

Naprzeciw Drottningsskär, po drugiej stronie cieśniny, młodsza twierdza Kungsholmen. Do dziś używana przez wojsko jako ośrodek szkoleniowy, dostępna tylko w zorganizowanych grupach z miejscowym przewodnikiem.

Aspö jest świetnym miejscem na kąpiel i piknik – na wyspie jest kąpielisko, ale nawet w pobliżu przystani promowej sporo jest ustronnych zatoczek i skalistych fragmentów wybrzeża, pozwalających cieszyć się morzem bez tłumów ludzi. Jest tam także mnóstwo urokliwych szwedzkich, drewnianych domków, tak charakterystycznych dla tego kraju.

16-1

16-2

16-3

Po powrocie z wyspy udaliśmy się ponownie do Muzeum Morskiego na posiłek w restauracji serwującej dania kuchni szwedzkiej . Niestety, pozostały resztki, gdyż posiłki były wydawane do 16 i nie za bardzo poznaliśmy smak tych smakołyków.

Ostatnią godzinę pobytu w Karlskronie spędziliśmy w mieście, chodząc po sklepach. O ile w porannych godzinach na ulicach było prawie pusto, na górzystych ulicach (prawie jak w San Francisko) stały tylko samochody, o tyle w godzinach popołudniowych było mnóstwo ludzi. Starsi, młodzież po wyjściu ze szkoły, dzieci, biali i muzułmanie. Spokojnie, porządnie, bez ekscesów.

Wróciliśmy na prom autobusem nr 6, na który dostaliśmy bilety od naszej pani przewodnik.

Nasza wycieczka do Szwecji dobiegła końca, ale czekała nas jeszcze podróż powrotna. W Karlskronie dopisała nam piękna, słoneczna, letnia pogoda. Byliśmy zmęczeni chodzeniem i zwiedzaniem, ale bardzo zadowoleni i pełni wrażeń.

Podczas wypływania z portu poszliśmy na górne pokłady, żeby zrobić jeszcze trochę zdjęć i podziwiać ostatnie szwedzkie krajobrazy.

17-1

17-2

17-3

17-4

17-5

17-6

17-7

Ten wieczór spędziliśmy razem, integrując się przed końcem podróży. Nie mieliśmy już siły na dyskotekę. Zrobiliśmy jeszcze ostatnie zakupy w sklepie bezcłowym i po dniu pełnym wrażeń, solidnie zmęczeni zasnęliśmy ok. północy. Tej nocy bujało mocniej niż poprzedniej, a więc częściej się budziliśmy. Udało nam się nawet zobaczyć, mijające nas, jakieś okręty wojenne.

Nad ranem zobaczyliśmy także sam koniec Helu z latarnią morską.

18

Do portu wpłynęliśmy o 7.30. Nasza przygoda z morzem i  Szwecją dobiegła końca.

Czy warto było płynąć w ten rejs? Na pewno było warto!

A na koniec filmik z rejsu do Szwecji, który znalazłam na YouTube:

 

 

 

Gwałt

3 Komentarze

Zgwałcenie – zmuszenie drugiej osoby do obcowania płciowego, poddania się innej czynności seksualnej lub wykonania takiej czynności przez jedną lub wiele osób, posługujących się siłą fizyczną, przymusem, nadużyciem władzy, podstępem lub wykorzystujących niemożność wyrażenia świadomej zgody przez daną osobę. Sprawca zgwałcenia nazywany jest gwałcicielem.

[   https://pl.wikipedia.org/wiki/Zgwa%C5%82cenie  ]

28b55d8b-91cd-4212-87e9-84f8fb09d939

Ostatnio w mediach elektryzują nas wiadomości o gwałtach dokonywanych w Polsce i w różnych częściach Europy. Najgłośniejsze z nich przypomnę:

„Do dramatycznych wydarzeń doszło w piątek późnym wieczorem, gdy polska para wybrała się na spacer na plażę w popularnym kurorcie Rimini. Około godziny 4 nad ranem para została brutalnie zaatakowana przez czterech napastników. Mężczyźni dotkliwie pobili mężczyznę, a potem na jego oczach dokonali wielokrotnego zbiorowego gwałtu na kobiecie.” (później wyjaśnię, dlaczego fragment pogrubiłam}

„Nie żyje ofiara zbiorowego gwałtu, do którego doszło na początku lipca w mieszkaniu przy al. Śmigłego–Rydza w Łodzi. 26-letnia kobieta była przez dziesięć dni więziona w jednym z mieszkań i brutalnie gwałcona przez trzech zwyrodnialców. Po ponad tygodniu tortur, cudem udało jej się uciec. Do szpitala trafiła 27 lipca. Jej stan był tak ciężki, że musiała przejść kilka operacji. Niestety – mimo wielkiego wysiłku – lekarzom nie udało jej się uratować. Zmarła 19 sierpnia.”

„4 października 2016 r. 12-letnia dziewczynka szukając drogi do metra, poprosiła o pomoc przypadkowego przechodnia – Pawła R.

Mężczyzna zabrał dziecko do jednej z podwarszawskich miejscowości, gdzie wynajmował pokój. To właśnie tam miał wykorzystać 12-latkę. – Krzyczałam, żeby tego nie robił, ale on nie słuchał. Starałam się myśleć, że to się nie dzieje, że mi się to śni – wspomina Karina.

Na szczęście zareagowali sąsiedzi, którzy wyważyli drzwi, gdy usłyszeli płacz i krzyki dziewczynki. W rozmowie z Polsatem wspominają, że Karina powiedziała im, że została zgwałcona.

Paweł R. został zatrzymany. Był podejrzany o gwałt, ale wołomińska prokuratura po kilku miesiącach umorzyła śledztwo.”

Po tych wydarzeniach w sieci wrze, a wypowiedzi są bardzo różne , w zależności od wydarzenia. Są też przerażające!

Dla mnie wszystkie zdarzenia są jednakowo okrutne i niewyobrażalnie bestialskie. W przypadku Rimini, ci którzy dyskutują, widzą to okrucieństwo  zwłaszcza, że „odbyło się na oczach partnera”. Zapewne, gdyby jego tam nie było, ten gwałt nie byłby chyba taki straszny. Oburzenie podsyca także fakt, że od razu za ten czyn obwiniono imigrantów, chociaż do tej pory nie wiadomo, czy to byli imigranci czy naćpani turyści.

Pewien polityk nawet zrobił przydział dla tych bestii na karę śmierci, a nawet tortury. Cytuję:

„Macie swoich imigrantów. (…) Chcecie ich w Polsce? Po moim trupie.”

„za Rimini dla tych bydlaków powinna być kara śmierci. Choć dla tego konkretnego przypadku przywrócił bym również tortury” .

Z powodu gwałtów mających miejsce w Europie, trzeba wszystkich imigrantów wyrzucić, potopić, a najlepiej wysłać do piekła.

O Polakach z Łodzi nie wspomina nic. Czyżby polskie gwałty były mniej okrutne? A może, skoro to łodzianie dokonali takiego makabrycznego czynu, to trzeba wszystkich Łodzian wyeksmitować z kraju? Czy dobrze rozumuję tokiem myślenia większości nawiedzonych Polaków, a zwłaszcza niektórych polityków?

Niestety, sprawa gwałtu w Polsce jest, jak się okazuje, zupełnie inna. W Polsce, jak zwykle, wszystkiemu winne są kobiety!

Krótki komunikat do znawców statystki (3)

Ciągle to kobieta jest winna, że ją zgwałcono. Albo się prowokacyjnie ubrała. Albo zawarła niewłaściwe znajomości. Biegała wieczorem w obcisłym ubraniu. Śmiała się głośno. Sama sobie winna, sama tego chciała. Dobrze jej tak! A gwałciciel tylko skorzystał z okazji. Przecież to nie jego wina.  A najgorsze w tym wszystkim jest to, że piszą w  ten sposób również kobiety!

Ludzie wieszają psy na ofierze. Piszą, że sobie zasłużyła. Że poznała przypadkowych mężczyzn w autobusie, że przyjęła zaproszenie od nieznajomych na imprezę i poszła do nich do domu. Tak, była naiwna i nieostrożna. To, że ofiara zachowała się nieostrożnie, nie umniejsza winy sprawców. Pewnie gdyby nie poszła do mieszkania przygodnie poznanych mężczyzn, nie zostałaby zgwałcona. Ale to, że z nimi poszła, nie oznacza, że wolno im było ją zgwałcić. Prawda jest taka, że została zamęczona na śmierć przez bestie! I te bestie powinny zgnić w więzieniu!

Nie potrafimy rozmawiać o gwałtach. Jad sączył się w przypadku śmierci Magdaleny Żuk, dzieje się tak w przypadku kobiety zgwałconej w Rimini. Bo po co wychodziły z domu, bo pewnie były źle ubrane, bo nie zachowywały się tak jak trzeba, bo opuściły kraj. Tu przecież do takich rzeczy nie dochodzi… ( Czyżby?)

Takich opinii znajdzie się jeszcze mnóstwo. I to nie tylko przy tej jednej historii. Wciąż, choć żyjemy w XXI wieku, wielu z nas uważa, że to kobieta w takiej sytuacji jest wszystkiemu winna. Bo nie była dostatecznie uważna i ostrożna.

A trzeci przypadek? Zgwałcone dziecko? Nasza święta prokuratura umorzyła śledztwo nie dopatrując się znamion przestępstwa. Gdyby nie dziennikarze, gwałciciel – nie imigrant –  cięgle by chodził sobie po świecie i krzywdził kolejne dziewczynki.

Ci sami politycy, którzy dziś krzyczą: „wieszać czarnych bydlaków” (bo to tak naprawdę wykrzykują), nie mieli żadnych oporów, odbierając państwowe wsparcie finansowe instytucjom udzielającym pomocy ofiarom swojskich, polskich domowych gwałcicieli. Stowarzyszeniom dającym schronienie matkom uciekającym z dziećmi przed przemocą i upowszechniającym wiedzę na temat przemocy w rodzinie.

Ci sami politycy uważają, że konwencja antyprzemocowa to wymysł szatana.

W czym wyraża się wściekłość rządzących w odpowiedzi na dramatyczne statystyki dotyczące przemocy domowej wobec kobiet w Polsce? Który z nich żądał wieloletniego więzienia dla partyjnego kumpla, radnego Piaseckiego, po tym, co ujawniła jego żona?

Nie miejmy złudzeń!. Gdy Polkę gwałci własny mąż, wujek lub ksiądz, ci politycy nie widzą większego problemu. Po co się tym zajmować? Ta biedota pomiatana przez wszystkich żadnych korzyści im nie przyniesie. Kapitału politycznego się na tym nie ugra, a kobiety jeszcze pomyślą, że mają jakąś wartość.

Przeraża mnie to. Przeraża mnie ta hipokryzja, klęczenie na mszach we wszystkich kościołach Polski, robienie świętych min, i lekceważenie potrzeb kobiet i pokrzywdzonych przez los.  A także wykorzystywanie ludzkich tragedii do propagandy politycznej.

Czuję smutek, zażenowanie, wstyd i przerażenie.

face-1852342_960_720

 

 

Older Entries